Przejdź do treści
Źródło artykułu

MON: z wojska odejdzie dwóch wojskowych, związanych z katastrofą CASY

24.03. Warszawa (PAP) - Były dowódca 13. Eskadry Lotnictwa Transportowego z Krakowa ppłk Leszek L. oraz kontroler zbliżania i precyzyjnego podejścia w Mirosławcu por. Adam B., którym prokuratura postawiła zarzuty w związku z katastrofą samolotu CASA, zakończą służbę w wojsku - podał MON. Do służby wróci natomiast niebawem ówczesny starszy dyżurny Centrum Operacji Powietrznych ppłk Marek Sołowianiuk.Na przełomie marca i kwietnia kończy się dwuletni okres przebywania tych trzech oficerów w rezerwie kadrowej - dlatego, jak powiedział PAP rzecznik resortu obrony Janusz Sejmej, szef MON musiał podjąć decyzje o ich losach."Po zapoznaniu się z dokumentami minister zdecydował, że ppłk Sołowianiuk, który nie ma zarzutów, od 7 kwietnia wróci do służby wojskowej, zaś ppłk L. i por. B., którym postawiono zarzuty, zakończą służbę wojskową" - podał Sejmej.Samolot transportowy CASA C-295M rozbił się 23 stycznia 2008 r. w Mirosławcu (Zachodniopomorskie). Maszyna wykonywała lot na trasie Okęcie - Powidz - Krzesiny - Mirosławiec - Świdwin - Kraków; rozwoziła uczestników konferencji Bezpieczeństwa Lotów Lotnictwa Sił Zbrojnych RP. Zginęło wtedy 20 lotników - czteroosobowa załoga i 16 oficerów.Po katastrofie stanowiska straciło pięciu wojskowych bezpośrednio odpowiedzialnych - w ocenie ministra obrony - za decyzje, które do niej doprowadziły. Byli to ówczesny dowódca 13. Eskadry Lotnictwa Transportowego z Krakowa, kontroler zbliżania oraz precyzyjnego podejścia, kontroler lotniska, komendant Wojskowego Portu Lotniczego w Mirosławcu i starszy dyżurny Centrum Operacji Powietrznych. Ppłk Leszek L. jest podejrzany o nieumyślne niedopełnienie obowiązków ws. katastrofy wojskowego samolotu CASA. Mężczyzna - podczas przesłuchania w prokuraturze w lutym - nie przyznał się do stawianego mu zarzutu. Grozi mu kara do dwóch lat pozbawienia wolności. Por. Adam B. usłyszał zarzut nieumyślnego sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym; grozi mu do dwóch lat więzienia.Zarzuty dla kontrolera lotów i zmiana zarzutu dla b. dowódcy (który początkowo miał zarzut nieumyślnego spowodowania katastrofy lotniczej) były możliwe m.in. dzięki analizie opinii przygotowanej przez biegłych. Prokuratura otrzymała ją na początku grudnia 2009 r. Śledczy badający sprawę biorą pod uwagę odpowiedzialność załogi samolotu oraz osób, które były odpowiedzialne za organizację lotu i za sprowadzenie samolotu do lądowania, nie wykluczają też postawienia zarzutów innym osobom.Komisja badająca przyczyny tragedii uznała, że doprowadził do niej splot wielu okoliczności. Eksperci ustalili, że na katastrofę wpływ miał m.in. niewłaściwy dobór załogi i jej niewłaściwa współpraca w kabinie, niekorzystne warunki atmosferyczne na lotnisku, brak obserwacji wskazań radiowysokościomierza podczas podejść do lądowania i błędna interpretacja wskazań wysokościomierzyInformację o decyzji dotyczącej wojskowych podało Radio Zet.(PAP)ktl/ malk/ jbr/
FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony