Hypki: być może pilotom Bryzy zabrakło doświadczenia

31.3.Warszawa (PAP) - Być może pilotom Bryzy zabrakło doświadczenia i dlatego doszło do katastrofy - ocenił w rozmowie z PAP wydawca "Skrzydlatej Polski" Tomasz Hypki. We wtorek ok. godz. 17 na lotnisku Gdynia - Babie Doły rozbił się samolot patrolowo-rozpoznawczy Bryza podczas podejścia do lądowania. Był to rutynowy lot treningowy, odbywał się na jednym silniku. W wypadku samolotu zginęła cała załoga - 4 osoby. "Jest bardzo prawdopodobne, że piloci Bryzy zginęli, bo zabrakło im doświadczenia" - powiedział Hypki. "Bryza to jest samolot bardzo bezpieczny. Do tej pory był tylko jeden wypadek z jej udziałem, 10 lat temu, w wyniku najprawdopodobniej błędu pilota" - dodał. Jak ocenił, manewr, który wykonywali piloci, nie jest trudny dla samolotu takiego jak Bryza. "Na jednym silniku jest w stanie nawet wystartować, a kontynuacja lotu czy lądowanie to jest dla tego samolotu żaden problem" - mówił. Według Hypkiego w Polsce piloci bardzo mało latają, bo nie ma pieniędzy na paliwo. "W ubiegłym roku w Marynarce Wojennej latało się średnio 40 godzin, a w tym roku ma być to jeszcze mniej. To powoduje, że ci piloci po prostu nie mają doświadczenia" - ocenił. Jak zaznaczył Hypki, aby wyszkolić pilota, musi on "wylatać od 100 do 140 godzin". "To jest ewidentna wina MON-u. Ta polityka jest po prostu zabójcza" - podkreślił ekspert.

Źródło: PAP
comments powered by Disqus

Komentarze

W wojsku już nie ma dowódców lotników - gdyby byli nie pozwolili by na taką sytuację bo każdy lotnik wie co oznacza nalot 40godz/rok AMATORSZCZYZNA I DYLETANCTWO.

Niestety tak wygląda nasza armia. Stare pułkowniki i majory przy korycie (nie mylić z lotnikami dowódcami) "jakoś" sobie radzą ale są tak mało rozgarnięci albo w d..e mają przyszłość i opinię o polskim lotnictwie wojskowym. Bo w tej chwili jedziemy na dobrej opinii wypracowanej jeszcze przez poprzednie pokolenie (nie mówiąc o pokoleniu naprawdę wspaniałych lotników wojskowych zasłużonych w czasach II WS) Natomiast co będzie za 5 lat -gdy ludzie którzy teraz są szkoleni (a raczej oduczani tego co się na WSOSP'ie nauczyli) to wolę nie myśleć.

Jakby się temu lepiej przyjrzeć to w warunkach zagrożenia militarnego spokojnie pod zdradę stanu można by to zakwalifikować. Pytanie na ile można zaufać że członkostwo w UE i NATO nam zapewni bezpieczeństwo.