Bułgaria: przedłużono udział włoskich sił w misji Air Policing

Rząd Bułgarii podjął w środę decyzję o przedłużeniu udziału włoskich samolotów wojskowych w misji Air Policing chroniącej bułgarską przestrzeń powietrzną. Udział Włochów w misji miał według wcześniejszych założeń trwać od 15 lipca do 15 października 2017 r.

Na razie misja została przedłużona o dwa tygodnie. W bazie bułgarskiego lotnictwa wojskowego Graf Ignatijewo pod Płowdiwem od lipca stacjonują cztery włoskie samoloty Eurofighter Typhoon; obsługujący je personel liczy 110 wojskowych i techników. Misja ma na celu poprawę bezpieczeństwa państw wschodniej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego w ramach planów zintegrowanego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej NATO (NATINADS).

Włoskie samoloty pełnią misję wraz z bułgarskimi myśliwcami. Każda ze stron ponosi koszty swych własnych operacji.

Dla bułgarskich sił powietrznych, osłabionych przez trwające od lat spory o ich modernizację, udział zagranicznych samolotów w misji jest znaczną ulgą. Bułgaria dysponuje 15 rosyjskimi myśliwcami MIG-29, a z powodu kontrowersyjnych decyzji resortu obrony zdolna do lotów jest tylko część maszyn. Udział w misji Air Policing mogą brać najwyżej cztery MIG-i.

Tymczasem rząd nie podjął decyzji o kupnie nowych samolotów i odrzucił wyniki ogłoszonego przez poprzedni gabinet w kwietniu tego roku przetargu na zakup nowych myśliwców Gripen, produkowanych przez szwedzki koncern SAAB. Władze uznały, że należy przeanalizować jeszcze raz decyzję o odrzuceniu amerykańsko-portugalskiej oferty, dotyczącej używanych maszyn F-16. Minister obrony Krasimir Karakaczanow z kolei stwierdził, że zakup nowych myśliwców może poczekać, a modernizować w pierwszej kolejności należy piechotę i marynarkę wojenną.

Położenia nacisku na modernizację marynarki wojennej sprawiło, że opozycja zadaje teraz pytania o to, czy decyzja ta nie jest związana z ewentualnym tworzeniem floty czarnomorskiej NATO.

Temat ten powraca już po raz drugi w ciągu roku; przypomniała o nim niedawno agencja Reutera. W środę szefowa Bułgarskiej Partii Socjalistycznej Kornelia Ninowa zażądała od premiera w parlamencie wyjaśnień w tej sprawie, pytając, "czy wyrażone rok temu stanowisko rządu, który odrzucił pomysł powołania czarnomorskiej floty NATO uległo zmianie i na jakiej podstawie?".

"Nie ma planów dotyczących stałej obecności sił marynarki wojennej NATO na Morzu Czarnym" - odpowiedział wiceminister obrony Atanas Zaprianow. Wyjaśnił, że obecnie wdrażany jest plan utworzenia wielonarodowej brygady w Rumunii, w skład której wejdą bułgarscy żołnierze i marynarze. Dane o wszystkich ćwiczeniach, przeprowadzanych na Morzu Czarnym, są dostępne na stronie internetowej resortu - dodał.

Bułgarska opinia publiczna jest bardzo wyczulona na wszelkie wzmianki o tworzeniu sił NATO na Morzu Czarnym; negatywnie reaguje na nie sektor turystyczny, który obawia się pogorszenia się stosunków z Rosją. Z drugiej strony każda wzmianka o ewentualnym udziale Bułgarów w takiej formacji, wymierzonej przeciw Rosji, drażni też i niepokoi tradycyjnie rusofilską opinię publiczną.

Według przeprowadzonego pod koniec września sondażu bułgarskiego oddziału Instytutu Gallupa 85 proc. respondentów odrzuca tezę, że Rosja stanowi zagrożenie dla Bułgarii.

Z Sofii Ewgenia Manołowa (PAP)

man/ fit/ kar/

Źródło: PAP
comments powered by Disqus