Przejdź do treści
Źródło artykułu

Witold Starzewski – współtwórca Sekcji Lotniczej w Krakowie w latach 1945-1949

Kiedy parę lat temu czytałem po raz pierwszy wspomnienia Alojzego Wiejaka poświęcone powstaniu i działalności Sekcji Lotniczej w Krakowie, w latach 1945-1949, zastanawiałem się, kto z tych wspaniałych ludzi jeszcze żyje. Oczywiście w części ostatniej autor podał krótkie życiorysy, z których wynikało, kto, co i gdzie, ale to było kiedyś. Teraz bowiem mamy 2018 rok, rok jubileuszu 90 lecia działalności naszego Aeroklubu Krakowskiego i znów zastanawiam się, gdzie są ci wspaniali lotnicy, którzy w zamierzchłych czasach reprezentowali nasze barwy.

Dość niespodziewanie, kilka dni temu, przy okazji utworzenia strony internetowej Rady Seniorów Lotnictwa, dostałem od mojego guru, Ryszarda Witkowskiego recenzję strony oraz informację w stylu – Leszek, szukasz weteranów z pierwszych powojennych lat po całej Polsce a w Krakowie masz takiego. Chodziło o Witolda Starzewskiego, przyjaciela Ryszarda, który wraz z kolegami – studentami AG już na wiosnę 1945 roku zaczął tworzyć w Krakowie latanie szybowcowe. Idąc tropem podanym przez Ryszarda odnalazłem adres tego dżentelmena i… z duszą na ramieniu udałem się na spotkanie.

Już przy wejściu do kamienicy spotkała mnie mała zagwozdka, bo na domofonie były jakieś numery, ale nie było tego właściwego. Z opresji wyratowała mnie miła dziewczyna z pieskiem, która pomogła mi znaleźć właściwy adres. Jakież było moje zaskoczenie, gdy po zapukaniu do drzwi odezwał się głos – kto tam? Przedstawiłem się, po czym drzwi otworzyły się, ukazując postać starszego szczupłego pana i zostałem zaproszony do środka, gdzie wyjawiłem powód mojej wizyty. Ku memu zaskoczeniu ale i radości okazało się, że pan Witold mimo swoich 95 lat jest w znakomitej formie. W czasie tej pierwszej wizyty porozmawialiśmy o lotnictwie i lataniu, wypili kawę i umówili się na kolejne spotkanie w niedługim czasie.

Tak więc dzisiaj po południu wziąłem Krysię pod ramię, kwiatki i wino w dłoń i pojechaliśmy na oficjalne spotkanie. Tym razem czekał na nas gospodarz ze swoją uroczą małżonką, Jadwigą. Przemili gospodarze pokazali nam wiele unikalnych fotografii z okresu I wojny światowej, oraz fotografie z pobytu pana Witolda na kursie pilotażu w szkole lotniczej CSPiM w Ligocie Dolnej. Oglądałem kilka z tych zdjęć wcześniej, w książkach, ale tym razem zobaczyłem cały komplet. Oprócz nich zdjęcia z początków szybownictwa po II wojnie w Krakowie, oraz z wypraw Juliana Bojanowskiego i Adama Bułata na Ziemie Odzyskane. Wyprawy te miały na celu pozyskanie nowych szybowców potrzebnych do szkolenia coraz większej ilości chętnych. Czas minął szybko, a my ustaliliśmy kolejny termin spotkania, na którym pani domu obiecała pokazać nam pamiątki po Julianie Bojanowskim. Trzymamy panią Jadwigę za słowo a panu Witoldowi życzymy dużo zdrowia. Do zobaczenia wkrótce.

Leszek Mańkowski

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony