Katastrofa samolotu prezydenta

Prezydencki Tu154

Na pokładzie samolotu Tu-154 który rozbił się w sobotę rano, 10 kwietnia 2010 pod wojskowym lotniskiem w Smoleńsku, zginęły najważniejsze osoby w państwie, w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką Marią Kaczyńską.

Katastrofa wydarzyła się o godz. 8:56 czasu polskiego. Ministerstwo ds. sytuacji nadzwyczajnych Rosji poinformowało, że samolot rozbił się w odległości 300-400 metrów od pasa startowego lotniska.

Wszystkie 96 osób, które znajdowały się na pokładzie zginęły.

Samolot prezydencki Tu-154M, który rozbił się w sobotę koło Smoleńska, miał wylatane 5004 godziny i wykonał 1823 lądowania - poinformował Aleksiej Gusiew, dyrektor zakładów lotniczych Awiakor w Samarze, gdzie w 2009 roku maszyna ta przeszła remont kapitalny. "Dla samolotu tej klasy to niedużo" - powiedział Gusiew, którego wypowiedź nadała telewizja Wiesti-24. "Akt odbioru po remoncie kapitalnym został podpisany przez zleceniodawcę 21 grudnia 2009 roku. Po dwóch dniach, 23 grudnia, maszyna wyleciała do Warszawy, na miejsce stałego bazowania" - przekazał. "Po remoncie okres eksploatacji samolotu przedłużono do 25 lat i 6 miesięcy. Żadnych uwag wynikających z eksploatacji po tym nie było. Według stanu sprzed miesiąca, po remoncie maszyna wylatała 124 godziny i wykonała około 50 lądowań. Samolot latał normalnie, żadnych pretensji nie zgłaszano" - podał szef samarskich zakładów lotniczych. Gusiew poinformował również, że "piloci, którzy odbierali maszynę po remoncie kapitalnym, po wykonaniu lotów zapoznawczych, byli zadowoleni". "Wykonaliśmy w pełnym zakresie remont kapitalny, zgodnie z dokumentacją głównego konstruktora dotyczącą takich remontów. Oprócz tego wykonaliśmy szerokie prace związane z modernizacją wnętrza samolotu. Wyremontowaliśmy także - w zakładach silnikowych - wszystkie silniki maszyny. Nie powinno być żadnych zastrzeżeń" - oznajmił. Dyrektor zakładów lotniczych Awiakor w Samarze podał także, iż bieżącą obsługę samolotu wykonywała służba techniczna strony polskiej. (PAP)mal/ mc/ mow/

Lista ofiar katastrofy samolotu prezydenckiego (źródło: mswia.gov.pl)

1.
Kaczyński Lech
Prezydent RP
2.
Kaczyńska Maria
Małżonka Prezydenta RP
3.
Kaczorowski Ryszard
b. Prezydent RP na uchodźstwie
4.
Agacka-Indecka Joanna
Przewodniczący Naczelnej Rady Adwokackiej
5.
Bąkowska Ewa
wnuczka Gen. bryg. Mieczysława Smorawińskiego
6.
Błasik Andrzej
Dowódca Sił Powietrznych RP
7.
Bochenek Krystyna
wicemarszałek Senatu RP
8.
Borowska Anna Maria
przedstawiciel Rodzin Katyńskich i innych organizacji
9.
Borowski Bartosz
przedstawiciel Rodzin Katyńskich i innych organizacji
10.
Buk Tadeusz
Dowódca Wojsk Lądowych RP
11.
Chodakowski Miron
Prawosławny Ordynariusz Wojska Polskiego
12.
Cywiński Czesław
Przewodniczący Światowego Związku Żołnierzy AK
13.
Deptuła Leszek
przedstawiciel Parlamentu RP
14.
Dębski Zbigniew
osoba towarzysząca
15.
Dolniak Grzegorz
przedstawiciel Parlamentu RP
16.
Doraczyńska Katarzyna
przedstawiciel Kancelarii Prezydenta RP
17.
Duchnowski Edward
Sekretarz Generalny Związku Sybiraków
18.
Fedorowicz Aleksander
tłumacz języka rosyjskiego
19.
Fetlińska Janina
senator RP
20.
Florczak Jarosław
funkcjonariusz BOR
21.
Francuz Artur
funkcjonariusz BOR
22.
Gągor Franciszek
Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego
23.
Gęsicka Grażyna
przedstawiciel Parlamentu RP
24.
Gilarski Kazimierz
Dowódca Garnizonu Warszawa
25.
Gosiewski Przemysław
przedstawiciel Parlamentu RP
26.
Gostomski Bronisław
ks. prałat
27.
Handzlik Mariusz
Podsekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP
28.
Indrzejczyk Roman
Kapelan Prezydenta RP
29.
Janeczek Paweł
funkcjonariusz BOR
30.
Jankowski Dariusz
Biuro Obsługi Kancelarii Prezydenta RP
31.
Jaruga-Nowacka Izabela
przedstawiciel Parlamentu RP
32.
Joniec Józef
Prezes Stowarzyszenia Parafiada
33.
Karpiniuk Sebastian
przedstawiciel Parlamentu RP
34.
Karweta Andrzej
Dowódca Marynarki Wojennej RP
35.
Kazana Mariusz
Dyrektor Protokołu Dyplomatycznego MSZ
36.
Kochanowski Janusz
Rzecznik Praw Obywatelskich
37.
Komornicki Stanisław
Przedstawiciel Kapituły Orderu Virtutti Militari
38.
Komorowski Stanisław Jerzy
Podsekretarz Stanu w MON
39.
Krajewski Paweł
funkcjonariusz BOR
40.
Kremer Andrzej
Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych
41.
Król Zdzisław
Kapelan Warszawskiej Rodziny Katyńskiej 1987-2007
42.
Krupski Janusz
Kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych
43.
Kurtyka Janusz
Prezes Instytutu Pamięci Narodowej
44.
Kwaśnik Andrzej
Kapelan Federacji Rodzin Katyńskich
45.
Kwiatkowski Bronisław
Dowódca Operacyjny Sił Zbrojnych RP
46.
Lubiński Wojciech
lekarz prezydenta RP
47.
Lutoborski Tadeusz
przedstawiciel Rodzin Katyńskich i innych organizacji
48.
Mamińska Barbara
Dyrektor w Kancelarii Prezydenta RP
49.
Mamontowicz-Łojek Zenona
przedstawiciel Rodzin Katyńskich i innych organizacji
50.
Melak Stefan
Prezes Komitetu Katyńskiego
51.
Merta Tomasz
Podsekretarz Stanu w MKiDN
52.
Mikke Stanisław
Wiceprzewodniczący ROPWiM
53.
Natalli-Świat Aleksandra
przedstawiciel Parlamentu RP
54.
Natusiewicz-Mirer Janina
osoba towarzysząca
55.
Nosek Piotr
funkcjonariusz BOR
56.
Nurowski Piotr
szef PKOL
57.
Orawiec-Löffler Bronisława
przedstawiciel Rodzin Katyńskich i innych organizacji
58.
Osiński Jan
Ordynariat Polowy Wojska Polskiego
59.
Pilch Adam
Ewangelickie Duszpasterstwo Polowe
60.
Piskorska Katarzyna
przedstawiciel Rodzin Katyńskich i innych organizacji
61.
Płażyński Maciej
Prezes Stowarzyszenia "Wspólnota Polska"
62.
Płoski Tadeusz
Ordynariusz Polowy Wojska Polskiego
63.
Potasiński Włodzimierz
Dowódca Wojsk Specjalnych RP
64.
Przewoźnik Andrzej
Sekretarz ROPWiM
65.
Putra Krzysztof
wicemarszałek Sejmu RP
66.
Rumianek Ryszard
Rektor UKSiW
67.
Rybicki Arkadiusz
przedstawiciel Parlamentu RP
68.
Sariusz-Skąpski Andrzej
Prezes Federacji Rodzin Katyńskich
69.
Seweryn Wojciech
przedstawiciel Rodzin Katyńskich i innych organizacji
70.
Skrzypek Sławomir
Prezes Narodowego Banku Polskiego
71.
Solski Leszek
przedstawiciel Rodzin Katyńskich i innych organizacji
72.
Stasiak Władysław
szef Kancelarii Prezydenta RP
73.
Surówka Jacek
funkcjonariusz BOR
74.
Szczygło Aleksander
szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego
75.
Szmajdziński Jerzy
wicemarszałek Sejmu RP
76.
Szymanek-Deresz Jolanta
przedstawiciel Parlamentu RP
77.
Tomaszewska Izabela
osoba towarzysząca
78.
Uleryk Marek
funkcjonariusz BOR
79.
Walentynowicz Anna
założycielka Wolnych Zwiazków Zawodowych
80.
Walewska-Przyjałkowska Teresa
Fundacja „Golgota Wschodu”
81.
Wasserman Zbigniew
przedstawiciel Parlamentu RP
82.
Woda Wiesław
przedstawiciel Parlamentu RP
83.
Wojtas Edward
przedstawiciel Parlamentu RP
84.
Wypych Paweł
Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP
85.
Zając Stanisław
senator RP
86.
Zakrzeński Janusz
wybitny polski aktor
87.
Zych Gabriela
przedstawiciel Rodzin Katyńskich i innych organizacji
88.
Michałowski Dariusz
funkcjonariusz BOR
89.
Pogródka-Węcławek Agnieszka
funkcjonariusz BOR

Lista członków załogi 

90.
Protasiuk Arkadiusz
Kapitan
91.
Grzywna Robert
członek załogi
92.
Michalak Andrzej
członek załogi
93.
Ziętek Artur
członek załogi
94.
Maciejczyk Barbara
stewardessa
95.
Januszko Natalia
stewardessa
96.
Moniuszko Justyna
stewardessa

Lotnisko Smolensk XUBS Смоленск-Северный (Aэродром)

Elewacja AMSL 820 ft / 250 m
Współrzędne lotniska: 54°49'30''N 032°1'3''E
RWY: 8202ft 2500m


Miejsce katastrofy polskiego samolotu TU-154

Źródło: Internet
comments powered by Disqus

Komentarze

Karta podejscia do Smolenska: http://pokazywarka.pl/smolensk_karta_podejscia/

Rozumiem ze "skalowka" w kilometrach?!

Gdzie na tej karcie są minima procedury?

Dosc dziwny wywiad: http://rodaknet.com/rp_art_4679.htm ?????!!!!?????

Amatorska wizualizacja profillu podejścia: http://picasaweb.google.ru/Amlmtr/MWzNeJ#5460739341125857778
Nie bylo to latwe podejscie! Czy piloci mieli karte podejscia?

Co mówią przepisy dla przewoźników cywilnych w Europie:
JAR OPS 1 Subpart D 1.405
Commencement and
continuation of approach

(a) The commander or the pilot to whom
conduct of the flight has been delegated may
commence an instrument approach regardless of the
reported RVR/Visibility but the approach shall not
be continued beyond the outer marker, or equivalent
position, if the reported RVR/visibility is less than
the applicable minima. (See IEM OPS 1.405(a).) - dla NDB nie niżej niż 1000 feet.

Jak rozumiem wożąc VIPy w wojsku nie widziano potrzeby takiego przepisu i piloci mogli sobie schodzić aby sprawdzić pogodę lege artis. To nie jest problem selekcji genetycznej, wyszkolenia i innych bajek itp. tylko logiki.

Zadam dodatkowe pytanie:
Jaki dokument/egzamin potwierdzał znajomość frazeologii rosyjskiej i procedur panujących na lotniskach wojskowych w Rosji? Ja też mówię po rosyjsku nieźle i latałem tam - ale jakoś nie zaryzykowałbym prowadzenia korespondencji i lotu w nie ICAO przestrzeń z pasażerami.

Czy załoga odbyła szkolenia MCC/CRM gdzie kiedy i na czym?

Kiedy/gdzie i na czym robiono kontrole pilotażu? Czy jest odpowiednik Line Checka?

Czy oprócz pilota wożąc głowę państwa nie ma kogoś kto podejmuje decyzję o locie? Jaki jest podział kompetencji z kapitanem?

W AIP tego lotniska nie ma: http://77.108.79.50/caica/products.php?lang=en

Czyli teren przygodny?

Przechył przy podejściu nie jest "normalnym" manewrem, ale prawdopodobnie tzw. świadkowie widzieli przechył po tym jak samolot zmierzał ku ziemi po uszkodzeniu skrzydła i po prostu zgodnie z prawami fizyki całe skrzydło ciągnęło w dół. W innym przypadku, nawet nierównomierna praca jednego z silników nie powinna by do tego doprowadzić. A więc chyba mamy do czynienia z dużą ilością cywilnych, reporterskich pseudofaktów. Póki zapisy z rejestratorów lotu nie zostaną dobrze zinterpretowane to nic się nie dowiemy. Pytanie: czy jeśli okazałoby się, że rzeczywiście piloci działali pod "nakazem" czy też presją to dowiemy się prawdy - WĄTPIĘ!!!
Nawet doświadczeni piloci popełniają czasem głupie błędy - pamiętacie pokazy lotnicze w Krakowie - tam z kolei przekroczono wszelkie maxima startowe, a już totalną głupotą było kontynuowanie lotu nad wznoszącym się terenem.
Musimy cierpliwie poczekać.

Szanowni Państwo, tę informację podała dzisiaj Gazeta Prawna.

Kto dopuścił do tak karygodnej beztroski???. Czy MON uważa, że jest instytucją wyjętą spod prawa???.

Tragiczny lot nie był ubezpieczony

W przeciwieństwie do lotów cywilnych, podróże lotnicze czterech najważniejszych osób w Państwie - prezydenta, premiera i marszałków sejmu i senatu, nie były ubezpieczane - alarmuje "Dziennik Gazeta Prawna".

MON opiera się na artykule prawa lotniczego, który zwalnia z obowiązku ubezpieczenia "państwowe statki powietrzne". I tak też się działo, z bardzo prostej przyczyny - braku pieniędzy. Widocznie nikt nie przewidywał takiej możliwości, jak sobotnia tragedia.

Rodziny osób, które zginęły na pokładzie rządowego TU 154 będą mogły składać w sądach indywidualne pozwy przeciwko Skarbowi Państwa. Jeżeli komisja badająca przyczyny katastrofy, orzeknie winę pilotów - odszkodowania mogą być bardzo wysokie.
Wygląda na to, że dopiero to tragiczne wydarzenie spowoduje nie tylko bezzwłoczne pozyskanie nowego taboru, ale także rozwiązanie takich kwestii, jak ubezpieczenie każdego lotu.

Źródło:"Dziennik Gazeta Prawna".

Tylko bardzo bogatych stać na ubezpieczenie wojskowego sprzętu, ale oni też nie ubezpieczaja wszystkich swoich samolotów, samochodów itd. Czy zdajesz sobie sprawę ile kosztuje ubezpieczenie, dlatego nie ubezpiecza się samolotów wojskowych. Państwo jest gwarantem wypłacenia odszkodowania.

O ile się orientuję, to nigdzie na świecie wojskowe statki powietrzne nie są ubezpieczone. DGP po prostu bije pianę.

To sie zle orientujesz!

P.płk.Tomasz Pietrzak były d-ca spec pułku odszedł do cywila w ramach protestu co publicznie ogłosił,kiedy z pułku odeszli najbardziej doświadczeni piloci z powodów finansowych- alarmując,że nowo przyjęci piloci nie gwarantują bezpiecznego latania.Doświadczenie lotnicze-nalot jaki posiadał d-ca IL-62M w ostatnim locie pozwalałoby mu latać na liniach tylko jako drugi pilot.

Rozumiemy, ze chodzi o Tu-154M? A kapitan w linii musi miec minimum 1501 godzin TT. Precyzji zycze- i w lataniu, i w pisaniu.

Szkoda wielka i żal wszystkich poległych, pasażerów i załogi.Jednak gdy już opadna emocje i komisja badania wypadków zakończy swoją pracę należy zastanowić się nad szkoleniem pilotów wożących VIP? Pogoda, procedury i.t.p. Wciąż pmietamy Mirosłwaiec i wypadek Mi-8 z premierem na pokładzie! Czy to nie daje do myślenia? Ile jeszcze ofiar?

Czas już zabrać zabawki specpułkowi i zrobić w nim rewolucję, bo nic do głów nie dotarło po katastrofie C295. Wszystko hulało i nikt nie wtykał nosa do czasu aż stała się tragedia. Jaki pułk, wystarczy eskadra, jakim prawem dalej szczycą się
i zachowują dawną strukturę jako jedyna jednostka lotnicza w Polsce. Zawsze dziwiłem się, że tak młodzi ludzie wożą najważniejsze osoby w państwie, dla mnie było to niewyobrażalne. Szkoda ich, ale wypadek obnażył, to czym zawsze szczycił się Minister Obrony Narodowej lub Dowódca Sił Powietrznych-niewystarczające szkolenie, brak właściwych procedur -gdzie odpowiednia współpraca załogi? Jeden z nich powinien być co najmniej 10 lat starszy i bardziej doświadczony-byli z tej samej promocji 97'.

W sierpniu 2008 r., kilka dni po wybuchu walk w Gruzji, prezydent Lech Kaczyński udawał się do tego kraju z prezydentami Litwy i Estonii oraz premierem Łotwy. Samolot poleciał przez Ukrainę do Azerbejdżanu, skąd delegacja udała się do stolicy Gruzji w kolumnie samochodów. Po międzylądowaniu w Symferopolu na Ukrainie, gdzie na pokład wsiadł prezydent Ukrainy, L. Kaczyński chciał, aby samolot nie leciał do Gandżi w Azerbejdżanie, lecz od razu do Tbilisi. Pilot odmówił.

Jak wyjaśniał rzecznik Sił Powietrznych ppłk Wiesław Grzegorzewski, Tu-154 z pułku specjalnego lecąc do Azerbejdżanu wykonywał lot według planu przedstawionego przez Kancelarię Prezydenta. - Nie było zgód dyplomatycznych na lot do Tbilisi, pilot nie miał wiedzy, kto kontroluje przestrzeń powietrzną Gruzji, kto zabezpiecza naziemne środki kontroli ruchu, w jakim stanie jest lotnisko.

Po wylądowaniu w Azerbejdżanie prezydent zapowiadał, że "po powrocie do kraju wprowadzimy porządek w tej sprawie", a podczas lotu powiedział o dowódcy załogi, że "oficer powinien być mniej lękliwy".

Tym oficerem był wówczas kpt. Grzegorz Pietruczuk natomiast mało znanym faktem jest, że pierwszym oficerem w pamiętnym locie z czterema prezydentami na pokładzie był Arkadiusz Protasiuk. (obaj byli absolwentami OLL w Dęblinie z 1993 roku: http://liceum-lotnicze.republika.pl/abso/rok1993.htm )

Pietruczuk został odznaczony srebrnym krzyżem za zasługi dla obronności ale PIS oczywiście widział sprawę inaczej – polecam zapytanie śp. Przemysława Gosiewskiego do Klicha:

http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/4D0917D9
http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/08690964

Pytanie oczywiście pozostaje czy przez taką nagonkę i znaną wszystkim w pułku specjalnym postawę Prezydenta tym razem oficer okazał się być „mniej lękliwy” i próbował do końca?

Z wyrazami głębokiego współczucia dla rodzin i bliskich, którzy zginęli w katastrofie lotniczej.

Ot, i czarnej(pomaranczowej) skrzynki nie trzeba!? tylko jak to teraz narodowi wytlumaczyc? A poza tym... jest caly lancuch nieszczescia, a nie tylko jedno oczko. Nie ladnie ze wzgledu na opinie miedzynarodowa aby we wlasne gniazdko sadzic. Moze lepiej pampers! i patrzec czy bokiem nie wyplynie (wiadomosc). Tym co zgineli nikt zycia nie zwroci. Mozna tylko wnioski wyciagnac aby ich smierc nie poszla na marne.

Tak się złozyło, że byłem świadkiem startu a może raczej wzbijania sie prezydenckiego samolotu. Owego sobotniego poranka stałem od godz.7.05 na przystanku autobusowym na Okęciu, oczekując na przyjazd autobusu linii703 i o godz. 7.23 zobaczyłem wznoszący się samolot rządowy. Przeleciał on przede mną (prostopadle do Al.Krakowskiej i w pewnym momencie zaczął skręcać w lewo. W tym momencie widziałem go z tyłu. Uwagę moją zwrócił nierównomierny kolor wydobywajacych się spalin z silników. Z prawego wypływały spaliny mniej kontrastujace z otoczeniem, natomiast z lewego kolor spalin był brunatny. pomyslałem sobie, czy to aby nie awaria silnika i zacząłem odprowadzać samolot wzrokiem, aż zniknąłz pola widzenia. Później dowiedziałem się, że samolot uległ katastrofie w okolicy Smoleńska. Od tamtej pory zastanawiam się czy to co widziałem, nie było oznaką poważnej awarii lewego silnika i co mogło w konsekwencji doprowadzić do przechyłu samolotu na lewą stronę. Nie jestem ekspertem, ale ta różnica w kolorze spalin wydaje się być prawdopodobną oznaką, że silnik nie pracował właściwie.

Sto jedynka ( 101)

101

Szanowni Państwo, czy jest w stanie ktoś wiarygodnie nas poinformować, czy rządowy Tu - 154 M był ubezpieczony. Jak pamiętamy tzw. strona wojskowa podała do publicznej wiadomości, że CASA - 295 rozbita w katastrofie w Mirosławcu nie była ubezpieczona. Wyjaśnienie to było dość mętne i zakończone dogmatem: bo w wojsku się ,,takich'' ubezpieczeń nie praktykuje. Jak zatem wygląda sprawa w przypadku tej ogromnej katastrofy ???

Pozdrawiam

Zaden wojskowy i rządowy samolot nie jest ubezpieczony.
Ten problem był poruszany przy wypadku samolotu CASA

Jak słyszę komentarze w TV na temat samolotów TU-154 to szlag mnie trafia. Ludzie odczepcie się od tutek. To są bardzo dobre maszyny.

A co Boeingi się nie psują?
Ile Benków spadło na świecie, a ile tu-154?

Ten samolot miał 20 lat (całkiem nowy samolot). Air Force One jest równie stary i jakoś nikt nie oczernia 747, a pamiętamy wiele katastrof tych samolotów.

Rządowa tutka miała wylatane jedynie 5000 godzin, to prawie nic.

Taaa... Na 120 wyprodukowanych Tutek spadło ich ok 20, a na 4000 B737 spadło 80. Rzeczywiście więcej Benków spada!

:) Jak by nie liczyć - benków spadło więcej!

Wiecie, co mnie najbardziej uderza? Brak planu B całej tej wyprawy. Jestem pilotem dyspozycyjnym, kiedy mam lot, zawsze dzień wcześniej sprawdzam pogodę. Jeżeli pogoda nie napawa optymizmem, to dzwonimy do klienta co robić w razie złej pogody (inne lotnisko, opóźnić lot itp.). Już dzień wcześniej przygotowuje się plan awaryjny.

Co ciekawe, gdyby opóźnili start o 2 godziny, wszyscy by żyli, a tak presja robi swoje.

To jest porażka Państwa. Przez ostatnie 10 lat 3 poważne katastrofy S.P. wojskowych. Nic nie wyciągnęli wniosków z wypadku CASY.

Coś jest nie tak w procedurach wojskowych, systemie szkoleń.

Zgadzam się w 100%,sam jestem pilotem dyspozycyjnym od wielu lat ,to jest postawa na 5 z +,dlatego jeśli szukasz pracy pisz na Flyjet@flyjet.pl,takich Lotników szukamy!

TU 154M-90A

Czy wiecie może, czy rządowa tutka miała GPWS, EGPWS? W samolotach wyposażonych w EGPWS raczej CFIT się nie zdarza.

Ciekawi mnie też, czy mieli już nową awionikę co w TU0154M-100 z wysokościomierzami wyskalowanymi w ft?

Jedna z możliwych przyczyn, pomijając błąd proceduralny lądowania w tych warunkach:

QNE 1013 hPa - na przelocie
QNH 1023 hPa - w momencie katastrofy

Różnica daje 10 hPa, co odpowiada - 80m

Technik z lotniska w Smolensku mówił, że nad NDB powinni mieć 80m nad pomocą, a oni zerwali antenę...

Trudno uwierzyć (to nie byli piloci z małym nalotem), ale może zapomnieli przestawić. W stresie wszystko się zdarza.

Niech odpoczywają w pokoju.

Po lewej stronie radaru na panelu glownym mial chyba wysokosciomierz radarowy. Cockpit wygladal jak lokomotywa na steroidach taniej klasy. Ponoc mieli go unowoczesniac, ale nie wiem czy to bylo przed czy po. Jak-40 po unowoczesnieniu mial zamontowany na podszybiu (ograniczajac widocznosc) stary kinga GPS(sprzedaja je na ebay-u) i MFD Kinga 550 lub 800-tke pod spodem jakie byly montowane w C172 pomiedzy 2000 a 2005. Wojsko rzadzi sie swojimi prawami tak ze ... szkoda ludzi. Moze wyciagna wnoski

1. ze znacznika na załączonej mapie wynika że samolot był na linii pasa startowego, w mediach podają, że 50 m w bok?
2. podano, że pierwotnie zaczepił lewym skrzydłem o wysoki maszt?
3. ciekawe czy kontroler próbował nakierować pilota czy poprzestał na odradzaniu?
4. wcześniej w podobnej mgle bezpiecznie wylądował samolot z dziennikarzami
5. jeżeli pilot podjął odważną decyzję lądowania w trudnych warunkach to chwała mu za to - zrobił to dla Polaków, których dotknęła jedna z największych zbrodni II wojny; trzeba to uszanować; wszyscy na pokładzie zginęli w służbie dla Polski, czy potrzebnie? kazdy z nas umrze, my w większości przykuci do łóżek - oni zginęli stojąc, a śmierć to dopiero początek prawdziwego życia.
Jestem dumny ze swoich Prezydentów

1. Z zalacznika wynika, ze samolot byl nieco z prawej strony osi pasa.
2. Pierwsze slysze o maszcie. Ale o cokolwiek zahaczyl- byl za nisko.
3. To nie PAR, tylko dwie NDB-y.
4. "Wcześniej w podobnej mgle" na ladowanie nie zdecydowal sie IL-76.
5. Zadnej chwaly za przekraczanie minimow i lamanie procedur. Odwage zostawmy strazakom wchodzacym do plonacego budynku- pilot wiezie ludzi i ma to robic bezpiecznie, bez ulegania namowom nie-pilotow (tak, wiesz o kim pisze), nie wazne dokad i po co leci. Mysle, ze tym razem kapitan ulegl naciskom i wszyscy zgineli...siedzac.

Nie myślisz, tylko powtarzasz jak papuga czyjąś sugestię.

Dziękuję za odpowiedź.
5.w tym przypadku to nie był lot turystyczny gdzie bezpieczeństwo jest najważniejsze; tu pilot miał dowieźć naszych przedstawicieli na określone miejsce w określonym czasie; stąd mój szacunek dla Jego próby; na pewno miał szansę i nie oceniał swojej misji jako straceńczej; podjął ryzyko z szansą na sukces; jeśli pokonała Go pogoda - nie pierwszy i nie ostatni raz w lotnictwie; nie zmienia to faktu,że powinien być plan B - informacje o sytuacji pogodowej można było uzyskać od pilota Jaka40 i wtedy podjąć decyzję czy wykonać plan B;
4. lądowania we mgle się zdarzają; wcześniej w podobnej mgle o godz 7.30 wylądował Jak40; nasz najważniejszy samolot musi być do tego przystosowany; systemy nawigacji muszą być najnowocześniejsze, umożliwiające loty i lądowanie w ekstremalnych warunkach - tego nie było i tu jest napewno wina odpowiedzialnych decydentów; sam płatowiec i silniki do nowoczesnych nie należą, awarie nawet po remoncie były na drugim TU; wg byłego dowódcy pułku specjalnego Tomasza Pietrzaka: "Tu-154M to wdzięczny i dobry samolot, ale ma swoje prawidłowości". "To technologia z lat 60., tym samolotem niemożliwy jest manewr +touch and go+up (dotknięcia kołami pasa i ponownego podniesienia samolotu z pasa); może to też zaważyło przy próbie podniesienia;"Tu-154M charakteryzuje się dużą prędkością przelotową, dzięki znacznemu skosowi skrzydeł, jednak ta sama cecha powoduje, że stosunkowo wysoka jest także prędkość lądowania, co utrudnia lądowanie na krótkich pasach"
3. "Wszystkie naziemne elementy ILS mogą być zasilane z sieci energetycznej lub z baterii akumulatorów. Pracę każdej z radiolatarni (NDB) nadzoruje system monitorujący, który analizuje sygnał radiolatarni odbierany przez własne odbiorniki. Jeżeli zmiany parametrów sygnału wychodzą poza zakres tolerancji urządzenie zgłasza alarm systemu przez linię telefoniczną. Jeżeli usterka nie może być usunięta automatycznie radiolatarnia jest wyłączana - emisja niepełnowartościowego sygnału jest niedopuszczalna. W razie uszkodzenia systemu monitorującego którejś radiolatarni praca ILS jest dopuszczalna tylko wtedy, gdy przy radiolatarni dyżuruje technik wyposażony w środki łączności z kontrolą ruchu lotniczego." Czy było możliwe uszkodzenie systemu i jak to udowodnić?; Rosjanie coś za bardzo chcą nam wmówić swoją wersję - tylko mgła - dobry pilot, dobra maszyna tylko zły Prezydent im kazał; wg odczytów skrzynki nikt z pokładu nie rozmawiał z pilotami;
2. pilot najpierw zawadził o maszt, dostał przechyłu, a potem były drzewa; był ewidentnie za nisko i tylko to było powodem wypadku,nad NDB powinni mieć 80m; wg skrzynki piloci ze sobą nie rozmawiali - dlaczego? dlaczego drugi pilot nie podawał odczytów wysokosci, bo rozumiem że pierwszy szukał wzrokiem pasa (hipoteza błędnego odczytu)? dlaczego piloci wcześniej nie rozważali planu B, przed startem lub we wczesnej fazie lotu; piloci otrzymywali informacje z wieży po rosyjsku- czy je rozumieli?
tu pytanie generalne - czy piloci są właściwie szkoleni do lotów w ekstremalnych warunkach zarówno w zakresie procedur, jak i praktyki? mimo całego szacunku to nie są piloci cywilni.
1. wg informacji ze skrzynek pilot leciał właściwym kursem.

Kto to pisze?Kolejny specjalista?Tylko w locie turystycznym bezpieczeństwo najważniejsze?Skąd te mądrości?Może od "Kpt.Maliszewskiego" konsultanta TVN,który może najwięcej opowiedzieć o swoich "incydentach" które tylko dzięki Bożej Opaczności pozwalają mu wymądrzać się na antenie...

Tu nie było żadnego ILS.
Nie zapewniano frazeologii angielskiej.
Żaden samolot jak się łamie przepisy nie pomoże, więc Tupolewa lepiej zostawić w spokoju.
Przepisy wykonywania lotów mogły nie być ICAO, więc może być problem prawny.
Typowe minima kompanijne dla podejścia NDB, to 400 feet (ponad 100 metrów) i widzialność 1400 metrów jak nie ma świateł podejścia (w google widać tylko końcowe lampy). Przy locie z głową Państwa powinno się te minima jeszcze podwyższać i chuchać na zimne.
U każdego operatora wg. EU-OPS - pilot nie miałby nawet prawa rozpocząć podejścia, bo wyrzucono by go z pracy, ale zaraz się okaże że dostojników można narażać lege artis według przepisów wojskowych czy tzw. państwowych.
Z uwagi na powyższe nikt z lotnictwa cywilnego gdzie kapitanowie typowo mają kilkakrotnie wyższe naloty i latają na dobrze sobie znane lotniska w większości nie poleciałby tam na 100%. To nie jest problem szkolenia, tylko bezpiecznego wykonywania lotów. Do takich lotów nie ma szkoleń. Na niektóre lotniska z cywilizowanego miejsca wozi się śmigłowcami.
Chcieliśmy mieć bohaterów to mamy. Ktoś pozwalał na loty w takich warunkach i nosił wilk...
Piloci są Bogu ducha winni, ktoś nie zauważał problemu całego systemu, prawa i poczucia rozsądku. Dostawali zadania i je wykonywali, stworzono lukę prawną dla nich, co pozwalało robić im to czego w lotnictwie cywilnym jest niemożliwe. Wmówiono, że latając cywilnym samolotem pilot wojskowy jest lepszy niż pilot który całe życie latał na cywilnym! Co ma piernik do wiatraka?
Albo należy zreformować specpułk, albo po prostu wynajmować samoloty np. z LOT.

Do XYZ

Może i masz rację. Ale ciężka praca, do której wg ciebie podobno NIKT nie nawołuje - niewiele jest warta bez modlitwy. Cerkiew się modli za Ofiary katastrofy pod Smoleńskiem, a więc nie sugeruj, żebyśmy się My Polacy od modłów wstrzymywali. A jeżeli jesteś tzw. ateistą, to twój biznes.

Nie znam się w ogóle na lataniu. Może ktoś to skomentuje.
Port lotniczy Smoleńsk-Siewiernyj drogi startowe beton 2500 m, Continental Airways TUPOLEW TU-154-M : balanced field length for T-O and landing 2500 m (8,200 ft). NIBY WSZYSTKO JEST MOŻLIWE.

SKŁADAM HOŁD.

jak się nie znasz - to znaczy że pomyliłeś strony - to jest strona dla pilota. Nie zaśmiecaj dyskusji

Ciekawa wypowiedź Dr inż Tomasza Szulca z Politechniki Wrocławskiej o prawdopodobnych przyczynach katastrofy Tu-154 w Smoleńsku http://www.youtube.com/watch?v=kaJU0WuRBto

Justyna Moniuszko - 24-letnia stewardessa z Białegostoku zginęła w katastrofie w Smoleńsku (zdjęcia)

http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100410/KATASTROFA_PRE...

Gdyby nasz Narodowy Przewoźnik LOT, "obsługiwał" naszych "VIP-ów," nie doszłoby do tragedii tylko do skandalu, spóźnienia na arcy ważne uroczystości.
Może warto pomyśleć o zakończeniu misji 36SPLT ?

i jeszcze do poniższego pytania:

zastanawiam się, czy wiadomo, czy samolot schodził coraz niżej i zahaczył o drzewa, czy już był w momencie podnoszenia się

bo jeśli schodził, to może jeszcze jakiś manewr wykonywał, ale jeśli podnosił się to tym bardziej dziwne, że miał przechył

proszę o podpowiedź, co sądzą piloci o przechyle w lewo, skąd to się wzięło?

PROŚBA/PYTANIE DO ZAWODOWYCH PILOTÓW (nie do pseudopolityków)
z ciekawości sprawdziłem co wypisuje o katastrofie ND
oczywiście delikatnie, ale jednak sugerują umyślne spowodowanie zabójstwa, pewnie spisek itd.
ale zacytowali wypowiedź, która mnie zaniepokoiła, bo sam też dziwię się, że samolot zaczął lecieć lewym skrzydłem niżej, tak jakby wykonywał skręt, to dziwne, skoro był bardzo nisko, bo przecież jeśli nie mogli wylądować, to powinni pójść na wprost w górę - tak mi się wydaje, ale ja na lataniu nie znam się,
czy ktoś z państwa pilotów zechciałby wyjaśnić czemu samolot mógł mieć przechył w lewo przed tym jak zahaczył o drzewa?
poniżej cytat z mojej nieulubionego źródła informacji:

"Wypowiedź Ryszarda Drozdowicza z Laboratorium Aerodynamicznego Politechniki Szczecińskiej (ZUT)

Jako pilot oceniam, że sugerowany w mediach błąd pilota jest mało prawdopodobny. Na podejściu do lądowania nie wykonuje się żadnych manewrów typu silne przechylenie lub nagłe zmiany prędkości. A takie silne przechylenie zauważyli świadkowie. Pilot wykonał dodatkowe kręgi nadlotniskowe, aby upewnić się co do warunków lądowania i na tej podstawie podjął uzasadnioną decyzję o lądowaniu. Nieprawdopodobne też jest, aby doświadczony pilot wraz z drugim pilotem pomylili się co do wzrokowej oceny wysokości, nawet w przypadku awarii przyrządów, która jest również nieprawdopodobna. Należy tutaj zauważyć, że mgła jest na ogół z prześwitami i przy dziennym świetle nie stanowi istotnej przeszkody do wzrokowej oceny warunków lądowania. Okoliczności wskazują jednak na poważną awarię lub celowe zablokowanie układu sterowania. Taką blokadę można celowo zamontować tak, aby uruchomiła się przy wypuszczeniu podwozia lub klap bezpośrednio na prostej przed lądowaniem. Przy blokadzie klap lub lotek na prostej katastrofa była nieunikniona, gdyż pilot nawet zwiększając nagle ciąg, nie był w stanie wyprowadzić mocno przechylonej ciężkiej maszyny, mając wysokość rzędu 50-100 m i prędkość rzędu 260 km/h."

Odnośnie Pana dr R.Drozdowicza , z niego jest taki pilot jak zemnie kosmonauta.
Mialem okazje poznac Tego Pana i jego doswiadczenie lotnicze, szkoda slow.

Bardzo dziwna ta wypowiedź - trudno się do niej ustosunkować. Raz, że tak duże samoloty wykonując lot według wskazań przyrządów (bo nie wiem, czy możemy to nazwać IFR) nigdy nie krążą po to, aby "rozpoznać" pogodę. Na tym lotnisku był ktoś obecny, i o tym, jaka jest pogoda, piloci doskonale wiedzieli. Biorąc pod uwagę fakt, że załoga wykonała trzy nieudane podejścia, trudno będzie szukać bezpośredniej przyczyny w sposobie ich wykonywania.

Całkowicie pan Ryszard myli się opisując warunki pogodowe i ich wpływ na ten wypadek. Przy niskiej podstawie chmur i mgle dostrzeżenie czegokolwiek na ziemi nawet z wysokości 50 metrów jest czasem niemożliwe. Każde podejście według wskazań przyrządów ma ustalone odgórnie tzw. "minima". Jest to raportowana widzialność wzdłuż drogi startowej oraz podstawa chmur, przy której można rozpocząć podejście. Ponadto, procedury cywilne zakładają parametr o nazwie "wysokość decyzji", czyli wysokości na której załoga MUSI widzieć przynajmniej światła drogi startowej. Jeżeli ich nie widzi, odchodzi na drugi krąg. I nie jest to zależne od tego, które to już podejście.

Przyczyna techniczna, jeżeli może być brana pod uwagę, to raczej z uwagi na czynnik zmęczeniowy lub oblodzenie - wilgotność w chwili wypadku wynosiła 100%. Przechylenie na lewe skrzydło mogło być również spowodowane awarią silnika, ale nie da się tego stwierdzić nie dysponując żadnymi wiarygodnymi danymi opisującymi przebieg lotu.

Pan Pilot Rysio - to chyba zaduzo wypil! i mu sie blokada ale w glowie zamontowala.

CASA, Herkules, TU154 ...

Zadam proste pytania:

Gdyby ten lot zamówiony był w linii lotniczej to czy by się odbył? Nie z wielu przyczyn - choćby brak procedur czy minima.

Jakim prawem ktoś naraża pasażerów?

Kiedy zdegraduje się pierwszego oficera pilota jak zejdzie poniżej minimów w locie niebojowym, a da się kopa tym co to chwalą lub wymagają?

W jakiej pogodzie lądował wcześniej JAK? Co udało się? Następnym razem będzie dzwon.

Czy można przyjąć że bez żadnego "ale" wszystkie decyzje o locie podejmuje kapitan jak w cywilu?

Czy może zacznie się wozić ludzi jak w lotnictwie cywilnym, gdzie mimo że operacji jest operacji jest kilkaset razy więcej to tego typu wały się nie zdarzają? Bajki o specyfice jak widać zabiją ludzi.

Kiedy ktoś zrozumie że to nie jest problem Tupolewa bo CASA i Herkules to nie badziew, tylko problem całego systemu?

To jest temat z Mrożka że ładuje się w poważnym Państwie taką ekipę do jednego samolotu, które leci na lotnisko bez wymaganej pogody i do upadłego na siłę chce pokonać przyrodę.

Ktoś powie przyczyną może być usterka - jakby nawet, to pogoda (a więc jak nie przyczyna to narażenie) i uporczywe podejścia to już raczej fakt. Notabene nawet bez tej katastrofy pytania zostają aktualne.

Trudno o lepszy komentarz-popieram 100%!

Czy wie ktos w jakim jezyku byla prowadzona komunikacja radiowa z prezydenckim samolotem?

Żaden pilot nie jest samobójcą. To nie byli ludzie z nalotem 100h. Czy nie było tak, że była decyzja POLITYCZNA żeby lądować za WSZELKĄ cenę, by nie narazić na szwank reputacji oficjalnej delegacji? Który z zawodowych pilotów po 2 nieudanych najściach w b. trudnych warunkach ryzykowałby 2 kolejne próby, z których ostatnia zakończyła się jak wiemy tragicznie??? Czy nie było tak jak w przypadku CASY? Rozkaz jest rozkaz... Co czuli piloci? Prawdopodobnie wiedzieli że to się nie może udać. Z tego co podają media lotnisko nie posiadało Żadnego ILS-a a warunki były poniżej minimów...

Szanowni Państwo, dzisiejszy dzień to ogromna tragedia. Czy musiało do niej dojść???. Nawet Łukaszenka przesiadł się z samolotów produkcji CCCP na Boeinga. A my co, czekamy na kolejne decyzje przetargowe Agencji Mienia Wojskowego, bo to podobno zgodne z wymogami zachowania cywilnej kontroli nad wojskiem?. W Polsce poza aferami, cała reszta od lat idzie jak z kamienia. Myślę, że ogrom tej tragedii wreszcie zmusi nas Wszystkich, abyśmy wymagali od Rządu faktycznego rządzenia, a nie ferowania nam, co chwilę w mediach i w rzeczywistości spektakli wzajemnej nienawiści, swarów, matactw i krętactw, jakich nie powstydziłaby się mafia sycylijska. Mimo ogromu dzisiejszej tragedii, nareszcie widać jakieś opamiętanie w opiniach nawet tych polityków, którzy się autentycznie wzajemnie nie znosili. Niech ta tragedia zakończy podziały i weźmy się za pracę od podstaw, o której zapomniano wraz z odejściem Profesora Kotarbińskiego. Czy my w Polsce naprawdę już nie potrafimy czegokolwiek zrobić bez międzynarodowych biur konsultingowych. Gdzie się podziała polska racja stanu, polska myśl techniczna i wiele tych cech dzięki, którym wydostaliśmy się z niewoli trzech zaborców po 123 latach. A tymczasem, oddajmy Hołd Ofiarom Katastrofy pod Smoleńskiem ...

Ta wielka tragedia nie powinna byla sie wydarzyc. NIe wiem, dlaczego sie wydarzyla, ale moim zdaniem pilot nie powinien byl w ogole startowac znajac takie warunki jakie byly w smolensku. jezeli zas liczono na podniesienie sie mgly to w zadnym wypadku nie powinien podchodzic do ladowania przy takich warunkach, a juz na pewno nie 4 razy. jezeli w dodatku rzeczywiscie zignorowano polecenia kontrolera... Obawiam sie, ze ta katastrofa to lad czlowieka, brak pokory wobec latania i zolnierskie podejscie do wykonania rozkazu. Rzeczywiscie podobienstwa do wypadku CASY sa. Chcialbym sie mylic, ale to chyba brak kjompetencji spowodowal te katastrofe. To bardzo przykre bo oznacza, ze mozna jej bylo uniknac. I raczej nie ma znaczenia to, jakim samolotem podrozowano. Czesc ich pamieci, zgineli smiercia tragiczna i niepotrzebna. //

TU-154M nr: 101

Wiadomo było, że kiedyś w końcu dojdzie do tragedii.
Tu-154 zaczął być oblatany w 1968 r., wprowadzono go do eksploatacji w 1972 r. Tu-154 był radziecką odpowiedzią na amerykańskiego Boeinga 727. Produkcję seryjną zakończono w 2001 r., po zbudowaniu 926 egzemplarzy wszystkich wersji. W ostatnich latach było mnóstwo wypadków z udziałem tego modelu samolotu i była tylko kwestia czasu kiedy zdarzy się tragedia.
Codzienne obelżywe ataki Tuska, Palikota i ferajny na Prezydenta Kaczyńskiego praktycznie zablokowały mu możliwość zakupu nowego samolotu - każdy może sobie wyobrazić jaka nastąpiłaby propagandowa kanonada na Prezydenta Polski.
Poniżej materiał o serii katastrof Tu-154:
http://24l.eu/3p

Jak czytam takie pierdoły laików to nawet nie wiem od czego zacząć. Po co ten cały jad pod adresem pana Tuska. Prezydent próbował wcześniej w Gruzji wpłynąć na decyzje dowódcy załogi. Dowódca załogi nie poddał się naciskom - efekt - przeżyli wszyscy, trochę więcej pojeździli samochodami. Skutek - pilot podziękował za taką pracę. Z dużym prawdopodobieństwem teraz prezydentowi (pewnie młodszy pilot i zależało mu bardzo na posadzie) udało się swoim "majestatem" skłonić pilota do lądowania za wszelką cenę. Efekt - wiadomy. Skutek - zdziwienie całego świata, plama na honorze polskiego lotnika, tragedia wielu rodzin. Jestem prawie pewien, że samolot tu był najmniej winny. Zabrakło tu wielu ludziom na pokładzie samolotu instynktu samozachowawczego i zwykłej pokory w stosunku do siły natury jaką jest pogoda.

Wielkie wyrazy współczucia rodzinom zmarłych.

Dlaczego uparcie powtarzacie wersję dziennikarza Gazety Wyb. Ukrytą ideą tej hipotezy jest kompromitacja prezydenta. Zapewne jest tyle warta jak udział osób trzecich, np. zestrzelenie.

Co ma piernik do wiatraka?
A gdyby samolot był na poziomie technologicznym takim jak nowiuteńka CASA?
Byłoby inaczej? We mgle, na nieoprzyrządowanym lotnisku, pod presją ważnej misji?
Nie tylko Tobie jest smutno.

Przypomnijcie sobie kto nawoływał polskiego lotnika do latania na drzwiach od hangaru.
Temu marszałkowi się udało - został na ziemi, ale szykują się ciężkie czasy dla lotnictwa bo on ma coraz większą władze.
Czy na prawdę polscy decydenci muszą być tak nisko, tak blisko dna?

Trzeba tych ludzi pociągnąć do odpowiedzialności min za tą tragedię

Co ma piernik do wiatraka?
Wyluzuj.
Na chwilę.
Na tydzień.

Jesteście pewni, że ten samolot leciał do bazy sił powietrznych Federacji Rosyjskiej?

102

Pr
osze nie zwalac wszystko na samolot.
Nowe ilepsze samoloty sie rozbijaja.Prosze zuważyć jakie dziwne przypadki były ostatnio w lotnictwie wojskowym.

Dokadnie tak jest. Ludzie odpowiedzialni za szkolenie pilotów powinni trafić przed Trybunał. Tak idiotycznych pomysłów - jak nalot 40h na pilota w roku nikt w cywilizowanym świcie nie ma.

Jeszcze kilka miesięcy temu w Skrzydlatej Polsce ukazał się artykuł pod bardzo znamiennym tytułem: Do krwi ostatniej. Artykuł opisywał, co może się stać w przypadku dalszego niedbalstwa i niebywałej (może celowej) opieszałości w wyborze typu odpowiedniego samolotu dla VIP, czyli najważniejszych osób w Rzeczypospolitej Polskiej. Stało się. Tylko, czy musiało do tego dojść???. Dlaczego przez tak wiele lat NIKT z osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo Prezydenta, Premiera i innych VIP nie zdawał sobie sprawy z tego, jaki katastrofalne mogą być konsekwencje katastrofy, któregoś z samolotów YAK - 40, Tu - 154, czy śmigłowców Mi - 8. Ostrzeżeń przez wiele lat nie brakowało i to BARDZO POWAŻNYCH. Przypomnijmy sobie: problemy YAK- a - 40 z marszałek Grześkowiak, loty ,,na raty'' Tu - 154 do Japonii z masą problemów technicznych, Mi - 8 i wypadek Millera, a wreszcie CASA - 295 w Mierosławcu. Czy Dowództwo Sił Powietrznych jest bez winy??? - jeżeli dzisiaj zginął Generał Błasik. - Raczej mało prawdopodobne. Po wypadku CASY w Mierosławcu ,,podobno wiele miało się zmienić''. Czy naprawdę się zmieniło. Pewnie tak, ale na GORSZE. Poza tym mam poważne wątpliwości, col do wyszkolenia pilotów 36 SPLT. Częsta rotacja kiepsko opłacanych pilotów. Nie wiadomo, czy przy pladze awarii technicznych samolotów Tu - 154 M nie dochodziło do poważnych zaniedbań. Przepisy i procedury, wprawdzie dopuszczają każdy typ samolotu do lotu z tzw. MEL - em, czyli z niesprawnością pewnych urządzeń lub systemów, które nie rzutują na bezpieczeństwo wykonania lotu. Ale, czy czasem ktoś nie przedobrzył, bo wiadomo, że jak jest zlecenie na ważny lot z VIP-ami to trzeba zrobić WSZYSTKO, aby się taki lot odbył. Niestety, jeżeli tyle było awarii i na YAK - 40, na Tu - 154, na Mi - 2 i Mi - 8, kładzie się to poważnym cieniem nad odpowiednim przygotowaniem personelu technicznego w 36 SPLT. W 1996 roku byłem obecny w 36 SPLT podczas prezentacji samolotu dla VIP. Był to, co prawda samolot mniejszy od Tu - 154 M, ale był to samolot Gulfstream IV o niezwykłych osiągach, także o wielkim zasięgu i wysokim stopniu niezawodności. No, cóż prezentacja się odbyła, ale żadne decyzje oczywiście nie zapadły. A przyczyn było wiele: A to, że Rząd, czy wojsko samo nie może decydować. Przez wiele lata trwały deliberacje, że to Agencja Mienia Wojskowego będzie odpowiedzialna za rozpisanie przetargu i zakup samolotów dla VIP. Kto do tego dopuścił, że ex wojskowi z AMW mieli się zajmować tak poważanym już nie kontraktem, ale przedsięwzięciem związanym z zakupem samolotu odpowiedniego dla VIP, a co za tym idzie dla prestiżu Polski w świecie. W tym karygodnie źle rządzonym Państwie bez AMW nie może przecież żadne kwatermistrz kupić nawet sznurowadeł dla swoich żołnierzy. Samolotami Gulfstream IV latają prezydenci i inne VIP - y na całym świecie. U nas zabawa w prowokowanie losu trwała jeszcze wcześniej, niż podana data prezentacji Gulfstream'a. Komu zabrakło elementarnej wyobraźni, aby sobie uzmysłowił, że skutki ewentualnej katastrofy Tu - 154 M mogą być NIEWYOBRAŻALNE, już nie tylko pod względem tego, że dalsze zaniechania mogą doprowadzić do ZGŁADZENIA rządu, ale będą także ogromne pod względem odszkodowawczym. Na pewno dopiero teraz, ktoś sobie uzmysłowi, a może NADAL NIE, że wysokość odszkodowań z powodu katastrofy w Smoleńsku przewyższy zakup 2 - 3 porządnych samolotów rządowych. Niestety, spełniło się, to co w swoim tytule ,,Do krwi ostatniej'' jako OSTRZEŻENIE zawarła Skrzydlata Polska. Po tej ogromnej dzisiejszej TRAGEDII nie brakuje już komentarzy sugerujących, że przyczyny wypadku Tu - 154 w Smoleńsku nie są JEDNOZNACZNIE JASNE. Czterokrotne podchodzenie do lądowania to już nie zabawa, jeżeli ma się na pokładzie Prezydenta RP i towarzyszące Jemu osoby. Nie pomogą, a co gorsza niczego już nie zmienią żadne komentarze. Pozostaje nam WIELKA ZADUMA i MODLITWA ZA ZMARŁYCH. Boże miej w swojej opiece Rzeczpospolitą w tak ciężkim dniu.

Dobry człowieku może lepiej powstrzymać się od komentarzy przed werdyktem/ tj. przynajmniej do czasu odczytania skrzynek/ dużo wskazuje że katastrofy nie spowodowała usterka techniczna.. poza tym wszyscy z branży wiedzą jaki jest generalnie odsetek katastrof wywołanych techniką a jaki czynnikiem ludzkim..
Najprawdopodobniej 737 NG lub inny podobny wynalazek nic by nie zmienił w tym przypadku,jeśli nie zmieni się mentalność/ co zapewne potrwa / panowie z brzuchami niczego nie zmienią i czasy modlitwy oraz zadumy będą nam się zdarzały regularnie/oby nie/ A swoją drogą jest to jeden z najbardziej rozmodlonych krajów świata czy coś z tego wynika ? raczej jak widać nic szczególnego, lepiej chyba jakby nawoływano do ciężkiej pracy nad sobą i otoczeniem niż modłów. Pozdrawiam

Ktory to byl samolot? Znaki rejestracyjne? Wielkia tragedia i smutek.

Sto jedynka ( 101 )