Raport wstępny NTSB z wypadku PC-12 w USA

Wypadek PC-12 w Południowej Dakocie, fot. flyngmag

Choć jest jeszcze za wcześnie, aby wyciągać ostateczne wnioski na temat tego, co 30 listopada doprowadziło do katastrofy Pilatusa PC-12, opublikowany wstępny raport Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) podkreśla niepokojące fakty dotyczące krótkiego lotu wykonanego przez samolot po jego odlocie z lotniska w Chamberlin w Południowej Dakocie. W wyniku tego zdarzenia zginął pilot i ośmiu pasażerów, a trzy kolejne osoby zostały poważnie ranne.

W chwili wypadku w Chamberlin zachmurzenie wynosiło 500 stóp, widzialność ok. 800 m i padał słaby śnieg (temperatura powietrza i punkt rosy + 1° C). Poprzedniego popołudnia i w noc przed lotem w pobliżu lotniska wystąpił marznący deszcz i śnieg. Na noc samolot nie został schowany do hangaru i NTSB podkreśla, że świadkowie widzieli pilota i pasażerów, jak ci przez ok. trzy godziny usuwali śnieg i lód z płatowca. Pilot następnie skontaktował się z Minneapolis Center w celu uzyskania zezwolenia na lot IFR do Idaho Falls. Jednak po odlocie nie odnotowano już kontaktu radiowego ani radarowego między samolotem, a ATC.

Wstępne dane odzyskane z rejestratora lotu wskazują, że start samolotu rozpoczął się z pasa 31 o 12:31 czasu lokalnego. NTSB twierdzi, że po starcie statek powietrzny natychmiast przechylił się w lewo o około 10 stopni, ale obrót zmniejszył się do około 5 stopni, gdy samolot wniósł się na wysokość ok 170 AGL, a następnie zmienił się na ok 5 stopni w prawo. Samolot ostatecznie wszedł na 64-stopniowy lewy przechył, gdy osiągnął szczytową wysokość 460 stóp. Prędkość lotu Pilatusa wahała się od 89 do 97 węzłów podczas pierwszej fazy wznoszenia, ale spadła do około 80 węzłów, gdy samolot osiągnął 460 stóp AGL.

Ostrzeżenie o przeciągnięciu i wibrator wolantu aktywowały się około sekundę po oderwaniu, a odpychacz drążka aktywował się w 15 sekundzie lotu. Oba urządzenia pracowały z przerwami, zanim o 12.33 dane przestały być rejestrowane. Samolot spadł na pole kukurydzy niewiele ponad kilometr na zachód od lotniska. Świadkowie twierdzili, że w czasie wypadku widzialność była ograniczona padającym śniegiem i mogła spowodować, że ekipy ratownicze pojawiły się na miejscu dopiero o 14.00.

Raport wstępny dotyczący tego wypadku dostępny jest tutaj (LINK)

Źródło: flyingmag.com
comments powered by Disqus