FIS English Day - 1. kwietnia 2010

FIS/ źródło: fis.pansa.pl

Przygotowujesz się do egzaminów ICAO level 4? Chcesz podtrzymać znajomość angielskiej frazeologii lotniczej? A może wybierasz się swoim samolotem za granicę? Jeżeli odpowiedź na choćby jedno z tych pytań jest twierdząca, pierwszego kwietnia weź udział w FIS English Day!

Organizując FIS English Day chcemy zachęcić lotników do nawiązywania łączności radiowej w języku angielskim. Pamiętajmy, pracownicy Służby Informacji Powietrznej mają obowiązek prowadzenia korespondencji w języku wybranym przez pilota, czyli zgodnie z AIP Polska - ojczystym lub angielskim. Dlatego pierwszego kwietnia nie tylko lotnicy, ale także informatorzy FIS będą mieli okazję do praktyki przed zbliżającym się sezonem.

Komunikacja w języku angielskim ma wiele zalet – z uwagi na zwięzłość tego języka wyrażamy się sprawniej (niż używając dłuższych, polskich sformułowań), tym samym mniej blokując eter. Ponadto, z roku na rok z innych krajów przylatuje do nas coraz więcej pilotów General Aviation. Jednocześnie z okazji EURO2012 możemy spodziewać się w przestrzeni klasy G największego jak dotąd ruchu zza granicy. Zatem sprawne posługiwanie się frazeologią angielską może mieć bezpośredni wpływ na jakość i bezpieczeństwo ruchu lotniczego.

Dlaczego pierwszy kwietnia? – Prima aprilis to bardzo „wdzięczna” data – łatwo ją zapamiętać, a poza tym w razie jakichkolwiek problemów z płynną angielszczyzną łatwo usprawiedliwić się, że to prima aprilisowy żart… Oczywiście, jeżeli ktoś się pogubi, albo wydarzy się sytuacja niestandardowa, zawsze można wrócić do korespondencji w języku polskim.

Pierwszego kwietnia (i nie tylko) zachęcamy więc wszystkich pilotów uprawnionych do prowadzenia komunikacji radiowej w języku angielskim do wspólnej praktyki. Mamy nadzieję, że FIS English Day przyczyni się do tego, by w przyszłości angielski stał się podstawowym językiem używanym w polskiej przestrzeni niekontrolowanej.

Adriana Szpak
FIS Warszawa i Olsztyn

Źródło: FIS
comments powered by Disqus

Komentarze

Popieram, i to nie tylko 1 kwietnia. I jestem pełen podziwu dla zaangażowania autorki w podniesienie kwalifikacji pilotów w Polsce. ale też za konsekwentną pracę nad zmianą przepisów w zakresie frazeologii angielskiej, co ma nie tylko podnieść naszą wygodę i komunikatywność, ale przede wszystkim ocalić niejedno lotnicze życie. Brawo! Ja już nie nadaje po polsku i namawiam kolegów również. I jeszcze jedna uwaga - opanowanie korespondencji angielskiej likwiduje bardzo dużą barierę przy podnoszeniu kwalifikacji z VFR na IFR. A tam jest się czego uczyć, jedna braiera mniej to bardzo dużo - też namawiam:) Have a nice flight!

Nie wiem jak w Polsce ale na wyspach najlepszym podrecznikiem do R/T jest zwyczajnie CAP 413 i Supplement 3 (multimedialny).
Oba do sciagniecia bezplatnie ze strony CAA

http://www.caa.co.uk/application.aspx?catid=33&pagetype=65&appid=11&mode...

Dobrej zabawy :)
Robert ICAO Level 6

Dołączam się do zdania poprzedników. Klasa G nie nakłada obowiązku prowadzenia korespondencji R/T. Ideałem by było gdyby wszyscy porozumiewali się w obu językach ale jesteśmy w PL. Jesli ktoś chce poznać realia "normalnej" awiacji europejskiej i lecieć poza granicę naszej normalności to jak najbardziej level 4 jest konieczny. Ostatnio skorzystałem z zajęć prowadzonych przez człowieka, który się ogłasza na dlapilota.pl w zakładce szukam pracy ICAO LEVEL 4. Wielu pilotów LOT, których znam skorzystało również. Chwalą sobie. Profesjonalnie, ciekawe podejście i skutecznie. Bardzo dużo przydatnych materiałów.

Odnoszę wrażenie, że żeby się dogadać po angielsku pierwszego kwietnia starczy samouczek z marcowego przeglądu lotniczego i nie trzeba iść na żadne zajęcia.

Wszyscy piszecie że klasa G nie nakłada obowiązku R/T. Ogólnie nie nakłada ale Panowie zerknicie na mapę i zobaczcie jak została zakwalifikowana klasa G wokół Warszawy. Bez radia nie masz prawa wlecieć... to tak dla wyjaśnienia. Gadanie po angielsku nie jest nikomu potrzebne w Pcimiu dolnym. Jest natomiast potrzebne w miejscach gdzie ruch obcokrajowców jest większy lub duży. Takim miejscem są tereny przy graniczne, właśnie Warszawa czy inne większe lotniska przyjazne GA. To dlatego właśnie potrzebna jest znajomość R/T w języku angielski. Oczywiście można do tego podejść "Mój kraj, mój język", ale możemy na tym skorzystać jeśli nasz kraj będzie przyjazny i bezpieczny dla GA. Często spotykam się z wypowiedziami pilotów chcących przylecieć do nas, ale mają problem bo na wielu lotniskach nie będą wstanie się porozumieć...
Niemniej mam nadzieję, że wszyscy będą doskonalić tą umiejętność nie po to rzeby gadać w nim nonstop, ale jak usłyszymy obcy język w eterze i będzie trzeba podać coś istotnego dla ruchu to warto to powiedzieć po angielsku. Dla bezpieczeństwa obu stron.

Masz rację. Sam byłem świadkiem sytuacji jak kilka lat temu przyleciał angielskojęzyczny pilot na Babice. Afisowiec nie był w stanie sobie poradzić i wtedy pilot latający na kręgu odezwał się po angielsku powiedział co trzeba i gościu wylądował bez problemu.
Ćwiczenie angielskiego lotniczego jest w naszym dobrze rozumianym interesie, i to nawet jeśli nie wybieramy się za granicę.
Na Babicach słychać, że chyba tam powoli nad swoim angielskim pracują. Ciekawe jak to wygląda na mniejszych lotniskach niekontrolowanych.

"Klasa G nie nakłada obowiązku prowadzenia korespondencji R/T"
nie do końca prawda bo zgodnie z klasyfikacją przestrzeni powietrznej w locie IFR nakłada!
A w kwestii głosowania "polski czy angielski" zgadzam się z przedmówcą - ideałem by było, gdyby wszyscy potrafili porozumiewać się w obu językach.

Pomysł wart wprowadzenia. Każdy 1 dzień miesiąca ULC daje dyspensę od ICAO level 4 and beyond a wszyscy starają się mówić po angielsku. To trzeba się przełamać. Kto nie potrafi niech nadaje po polsku. POWODZENIA!
PS. Pracownicy briefingów, meteo, Follow i reszta powinni się też dołączyć.

A co z tymi co chcieliby pogadać po angielsku, ale nie mogą bo w licencji mają wpisane "prowadzenie korespondencji w języku polskim" (chyba wszystkie licencje wydawane od 2008 roku w przypadku gdy nie ma się ICAO min 4). W takiej sytuacji (chyba) nie mają prawa odezwać się po angielsku i cała taka akcja idzie w "gwizdek". Może ULC dałby na ten dzień dyspensę od tego warunku ?

A kto ci zabrania mowic po angielsku jak nie masz level 4? Tylko konkretny przepis! Wiesz ilu lotowcow nie ma oficjalnie Level 4, a lataja za granice!(nie mowie o wkladce) Gadaj nawet koslawo, tylko badz przygotowany ze ci odpowiedza tez po angielsku. Praktyka czyni mistrza. Nie masz sie co wstydzic.

No właśnie próbuje od jakiegoś czasu dowiedzieć się cy mając wpis w licencji brzmiący "korespondencja radiowa w języku polskim" mogę rozmawiać po angielsku. Rozmawiałem z kilkoma osobami w tej sprawię i twierdza że nie. Takie wpisy pojawiły się w licencjach które po raz pierwszy były wydawane chyba od 2008 roku. Panowie z LOT pewnie nie maja takiego wpisu.

Jestem za j. angielskim w przestrzeni G w Polsce. To naprawdę wszystkim pomoże. Oczywiście nie powinien to być język obowiązkowy ale powinno to leżeć w dobrym obyczaju pilota. Chcemy czy nie chcemy coraz jesteśmy W UE - coraz więcej pilotów z poza Polski przylatuje do nas. Nie wyobrażam sobie sprawnej organizacji ruchu bez wspólnego języka dla wszystkich. Wystarczy sobie wyobrazić taką sytuację. Dolatujemy do Berlina. Znamy j. angielski a tu wszyscy po niemiecku mówią. Ile więcej czasu zajmie wypytanie o warunki do lądowania człowiekowi, który nie jest w stanie podsłuchać korespondencji innych. Wszak zawsze można o wszystko zapytać przez radio ale cała sztuka by nie blokować eteru - a to da się tylko załatwić poprzez słuchanie kolegów pilotów i poleceń które otrzymują. Angielski w lotnictwie to nie zamach na j. polski. Moim zdaniem to krok na przód w bezpieczeństwie lotów.

".... Wystarczy sobie wyobrazić taką sytuację. Dolatujemy do Berlina. Znamy j. angielski a tu wszyscy po niemiecku mówią..." Ale to standard. U nich to ci jeszcze odpowiedzą jak zapytasz, ale leć do Francji...

bocianowata-> kaczkowata raczej

Ciekawe czy słyszała kiedykolwiek korespondencje lotniczą na lifie?

by w przyszłości angielski stał się podstawowym językiem używanym w polskiej przestrzeni niekontrolowanej.??????

a gdzie nasz ojczysty język...??? mam propozycję by Pan kontroler zmienił nazwisko na angielskie a dzieci w piaskownicy też powinny przejść na poziom 4,by w przyszłości wszystkie dzieci w piaskownicy mówiły tylko w tym języku :)

Anna Wróbel-Bocianowata

A ja uważam, że zdanie "by w przyszłości angielski stał się podstawowym językiem używanym w polskiej przestrzeni niekontrolowanej" jest po prostu wyrwane z kontekstu i faktycznie w takiej formie może wyglądać groźnie :) ale przecież cały news jest o "ZACHĘCANIU do WYBIERANIA angielskiego" a nie próbą wprowadzenia "ZAKAZU używania języka polskiego", przynajmniej ja nie widzę tu żadnych zakazów/nakazów...

Może to po prostu kwestia interpretacji? Może zwyczajne chodzi o to, że angielski prawdopodobnie stanie się kiedyś językiem DOMINUJĄCYM nie tylko w przestrzeni kontrolowanej, ale również w niekontrolowanej, a nie JEDYNYM SŁUSZNYM? Chyba nie ma co się martwić na zapas i niepotrzebnie nakręcać. Wiosna przyszła, więcej optymizmu ;)

No ale ja spotkałem się z takim zakazaem mówienia po polsku - kontroler Kraków Balice, chodziło o zasadę i stosowanie się do prawa.

No tak, ale Ty mówisz o przestrzeni kontrolowanej, a my tu raczej o zdecydowanie niekontrolowanej.

Chyba Pani nie rozumie istoty rzeczy Podstawowym wyznacznikiem jest bezpieczenstwo W przestrzeni klasy G piloci separuja sie na wzajem samodzielnie Informacja tylko w tym im pomaga Co ma zrobic pilot ktory zbliza sie do innego SP i nie rozumie tego co tamten zamierza zrobic lub potrzebuje pomocy Informacji w przetlumaczeniu
Ponadto niestety mnostwo jest jeszcze Heniu , Jasiu itd Jakos tego nigdy sie nie slyszy po angielsku

Chyba kolega nie rozumie, iż w przestrzeni G nie ma obowiązku używania radia. FIS pomaga lecz jeżeli ktoś poruszający się w tej przestrzeni chce porozmawiać w ojczystym języku (nawet jeżeli to jest tylko jego widzimisie) to ma do tego pełne prawo. Proszę mi wskazać kraj w którym, w przestrzeni G jest nakaz prowadzenia korespondencji w innym niż ojczysty język. Dodatkowo wymóg taki nie będzie w zgodnie z innymi przepisami (m. in. o języku urzędowym). Wg ogólnego prawa łatwiej byłoby zabronić rozmów w przestrzeni G w języku angielskim niż zabronić tych rozmów w języku polskim.

Co do innych pilotów - latają w polskiej przestrzeni, w której FIS nie ma obowiązku ich o czymkolwiek informować. Jeżeli chcą mieć zapewnioną separację to mają jeszcze kilka innych (w sumie w Polsce to tylko dwie) klasy przestrzeni do wyboru. ONI jako piloci odpowiadają w przestrzeni G za separację więc jeżeli sobie z tym nie radzą niech nie startują lub nie wlatują w tą przestrzeń.

Co do Heniu, Jasiu to fakt jest tego dużo. I dopóki nie przeszkadza to w korespondencji jest OK. (wg mnie). Zauważyłem, iż piloci sami się hamują w tego typu słówkach jeżeli "kanał" jest mocno obciążony.

"Chyba kolega nie rozumie, iż w przestrzeni G nie ma obowiązku używania radia."
I już nie prawda.
Bo są takie zakamary przestrzeni klasy G gdzie obowiązek jest.

Przykro mi mam inne zdanie Poslugiwanie sie angielskim jest wskazane wlasnie ze wzgledu na to ze moze pomoc komus ktory nie zna polskiego Nikt nie wiem kiedy to moze sie przydac
Oczywiscie nie powinien byc to obowiazek ale dobry obyczaj

Ja też mam inne zdanie i to właśnie ze względu na bezpieczeństwo - jaka jest różnica prawdopodobieństwa, iż w przestrzeni G w Polsce będzie ktoś kto nie zna języka polskiego a prawdopodobieństwa tego, iż w przestrzeni G w Polsce będzie ktoś kto nie zna angielskiego ? Proponuje dostosować przepisy do realiów a nie odwrotnie.

Ze zdaniem, iż powinien być to dobry zwyczaj się zgodzę. Ale nigdy, przenigdy obowiązek.