Wspomnienie o Eugeniuszu Pieniążku

1.JPG

Kiedy w 1995 roku po raz pierwszy przyjechałem do Bielsko-Białej na zebranie Stowarzyszenia Lotnictwa Eksperymentalnego miałem 17 lat, ON był już w „wieku emerytalnym". Ja dopiero co ukończyłem III klasę szybowcową , ON miał „Trzy diamenty" od 30 lat. Miał żonę, córkę, samolot i własną historię/legendę o „Kukułce". Ja nie miałem pojęcia co będę robił po liceum. Wydawało by się że dzieli nas Wszystko ... a ja czułem że spotkałem „bratnia duszę" dla której wartości takie jak „szacunek do osiągnieć naszych „ideowych ojców" w dziedzinie polskiego lotnictwa czy wizja lub raczej potrzeba rozwoju małego-prywatnego amatorskiego lotnictwa stanowiły najwyższy imperatyw.

Pewien mój znajomy pilot napisał kiedyś, że „..każdy powinien mieć swojego mentora, mistrza ,.... Eugeniusz Pieniążek był moim GURU!

Na początku nie rozmawialiśmy zbyt wiele, często porozumiewaliśmy się „bez słów". Kiedy rozpoczęła się Akcja odbudowy i zbiórka pieniędzy na RWD-5 nie musiał mnie o nic prosić albo wyznaczać zadań. Starałem się wsłuchiwać w bieżące potrzeby i wychodzić z różnymi inicjatywami. Ale to działało w obie strony. Kiedy jakiś czas poźniej bardzo pragnąłem rozpocząć budowę własnego samolotu domyślił się , przyszedł i powiedział: nie ma wyjścia musisz rozpocząć budowę , w miarę możliwości będę Ci pomagał. Po jakimś czasie przyjechał niespodziewanie samochodem z wynajętą przyczepką i powiedział: wsiadaj, jedziemy do Oświęcimia po przyrządy  do budowy twojego kadłuba! Taki prosty gest a wtedy znaczył dla mnie Bardzo Dużo.


     Michał Urbanczyk, Eugeniusz Pieniążek, Zlot Konstrukcji Amatorskich Oleśnica 1996, fot. Urbanczyk

Jego niesamowita energia życiowa i pozytywne nastawienie było źródłem inicjowania  wielu przedsięwzięć. Z okresu, po powrocie do Polski na początku lat 90-tych należy wymienić conajmniej: budowę Jungmann'ów, samolot EOL, założenie w Polsce oddziału Experimental Aircraft Association pod numerem 991(dzisiejszego Stowarzyszenie Lotnictwa Eksperymentalnego), Przegląd Lotniczy AR, pomysł budowy repliki RWD-8, projekt samolotu „Tukan", prace nad stworzeniem/opracowaniem przepisów dla samolotów amatorskich w raz z przyjęciem nadzoru nad nimi w Polsce, program samolotu „Łątka", czy wreszcie Akcja Odbudowy Samolotu RWD-5.

Zawsze angażował się całym sobą, niekiedy, przysłowiowo „bijąc głowa w mur". Często odbywało się to kosztem jego zdrowia czy rodziny, o finansach nie wspominając.


Szkielet RWD-5, AirShow Radom, Eugeniusz Pieniążek, Dawid Rębisz, Michał Urbańczyk, Weksej "junior", Zbyszek Weksej, Michał Pilch, fot. Wojciech Gorgolewski

Nie wszystkie działania i inicjatywy zakończyły się powodzeniem. Dopiero dziś, z perspektywy czasu,  widać że niektóre, szczególnie te z połowy lat 90-tych, nie mogły się udać  ... „beton był z gruby".

Ale nigdy się nie uskarżał, nie żałował i ... nie podawał. Tylko Janina- jego druga towarzyszka życia, wiedziała jak było kiedy kończyły się pokazy czy pikniki lotnicze, kiedy wracał zmęczony z zebrań, spotkań czy warsztatu.


                          Eugeniusz Pieniążek i jego Jungmann, fot. Wojciech Gorgolewski

W „Dużym Gienku" - bo tak część znajomych go nazywała, wszyscy widzieli w nim „żywą legendę polskiego lotnictwa", faceta z humorem i niespożytą energią. Każdy chciał od niego Coś dostać : jakąś obietnice, dowcip czy opowiedziany kawałek historii o jego „ucieczce do wolności", jego wspaniałą „Kukułką" w 1972 roku.

Starał się temu wszystkiemu podołać. Dzięki temu miał liczne grono osób które go za popodziwiały i szanowały. Choć byli i tacy którzy mu „przeszkadzali" a nawet oskarżali - dziś powiedzieli byśmy „hejtowali" - „... podobno wywozi pieniądze ze zbiórki RWD do Szwecji.."- powiadali. Bardzo to przeżywał i ... to go bolało. Ale się nie poddawał!


                  Warszawa, Instytut Lotnictwa, 8 maja 2013, Urbańczyk-Pieniążek, fot. Urbańczyk

Miał też odwagę publicznie mowić na tematy delikatne, wrażliwe, jak na przykład błędy popełniane przez pilotów czy budowniczych amatorów, a było to podszyte jego ``'instruktorska" troską o bezpieczeństwo wszystkich dla których szeroko pojęte „lotnictwo" jest najwspanialszą z pasji jakie sobie można wymarzyć.

W ostatnim czasie nasz bezpośredni kontakt się odnowił . Odwiedzałem go w domu , rozmawialiśmy przez telefon. W tym roku był już słaby. Zaplanowaliśmy rodzinne ferie zimowe w rejonie Szczyrku aby ... było blisko do „Gienka".

Nie zdążyliśmy się zobaczyć. Pozostała, jak zawsze w takich wypadkach pustka i smutek którą jednak ... w pewnej części wypełnia pewność że ON, tam w niebie, założył Już jakieś Stowarzyszenie, Aeroklub albo zainicjował budowę kolejnego samolotu!

Cześć Ci i Chwała. Wspaniały człowieku, przyjacielu, instruktorze, konstruktorze, inicjatorze .... LOTNIKU.

Michał Urbańczyk

Źródło: dlapilota
comments powered by Disqus