Włodzimierz Skalik: Aeroklub Polski ma reprezentować środowisko lotnicze, ma walczyć o jego interesy...

Włodzimierz Skalik, fot: skalik.info

Włodzimierz Skalik: urodzony w 1959 roku w Radomsku. Żonaty, czworo dzieci, przedsiębiorca, sportowiec i działacz lotniczy, samorządowiec. Instruktor-pilot samolotowy. Prezes Aeroklubu Polskiego.

Paweł Kralewski: Jest Pan wieloletnim członkiem Aeroklubu Polskiego, członkiem zarządu. Jak Pan się czuje w roli prezesa?
Włodzimierz Skalik:
Czuję przede wszystkim na sobie ogromną odpowiedzialność i jestem świadomy ogromu zadań, jakie przed nami stoją. Aeroklub Polski znalazł się w dość skomplikowanej i trudnej sytuacji. Czeka nas trudna i ciężka praca. Uważam, że możemy sprostać tym wymaganiom. Jestem o tym przekonany, bo wiem, jaki potencjał i możliwości leżą w Aeroklubie Polskim. Jestem dobrej myśli. Czuję na sobie odpowiedzialność za organizację lotniczą, która ma imponujący dorobek wielu pokoleń polskich lotników oraz wieloletnią tradycję.

PK: Jak Pańskiej ocenie przedstawia się ogólna sytuacja AP? Jeśli nie jest najlepsza, to jakie działania zamierza pan podjąć, aby ją poprawić?
WS:
Widzę dwa obszary, które wymagają pilnej naprawy. Pierwszy obszar to naprawa finansów Aeroklubu Polskiego, polegająca na zasadniczym podniesieniu efektywności działania, funkcjonowania centrali AP – Biura Zarządu. Dotychczasowy brak równowagi między przychodami a kosztami funkcjonowania powodował, że Biuro Zarządu miało deficyt, a wskutek tego znaczna część kosztów bieżącej działalności była pokrywana sprzedażą majątku. Mam zamiar doprowadzić do drastycznych zmian w tym zakresie, by w ciągu kilku miesięcy doprowadzić do stanu równowagi. Ma mi w tym pomóc zrealizowanie konkretnego planu działania, który jest obecnie konsekwentnie wdrażany. Docelowo chcemy osiągnąć redukcję kosztów Biura Zarządu na poziomie około 40 procent w stosunku do kosztów, jakie Biuro Zarządu ponosiło w poprzednich latach. Sprawa finansów to jest pierwsza rzecz, w której chcemy osiągnąć równowagę.

Drugi obszar, który wymaga niezwłocznego działania to poprawa relacji i komunikowania wewnątrz całej naszej struktury. Dostrzegam w tym zakresie szereg nieprawidłowości. Nie ma sprawnej wymiany informacji pomiędzy centralą AP a aeroklubami regionalnymi oraz członkami Aeroklubu Polskiego. To – po pierwsze – doprowadza do niepotrzebnych nieporozumień. A – po drugie – powoduje, że nasze stowarzyszenie lotnicze nie działa sprawnie jako cała organizacja. I tak jak w przypadku naprawy finansów AP, konstrukcja planu naprawczego, jego realizacja i ewentualne osiągnięcia zależą od pracy Zarządu AP i jego biura, tak w przypadku poprawy komunikowania sukcesy zależą od wysiłku całej organizacji. Chcę zaprosić do współpracy wszystkich członków AP, by włączyli się w komunikowanie, po to abyśmy mogli sobie nawzajem pomagać. Ta informacja zwrotna jest niezbędna, aby Zarząd Aeroklubu Polskiego wiedział o potrzebach aeroklubów regionalnych, ich opiniach, sugestiach i działaniach. Bardzo mi zależy, by to, co robimy, miało formę czytelną, zrozumiałą dla wszystkich. Aby nasze działanie były przejrzyste, transparentne.

Trzecim obszarem działania jest realizacja strategii, którą zakreśliłem w swoim programie prezentowanym na ostatnim Walnym Zgromadzeniu Delegatów AP. Aeroklub Polski musi zrewidować realizowana zadania Biura Zarządu. Przy ograniczonych zasobach kadrowych i finansowych nie możemy angażować się w zadania zbędne, niepotrzebne. Powinniśmy koncentrować się na zadaniach, które są priorytetowe. Ważne jest pełnienie przez AP funkcji Polskiego Związku Sportowego – unikalnej organizacji, jedynej, która ma kompetencje w zakresie sportów lotniczych. Następna bardzo ważna funkcja to reprezentowanie Aeroklubu Polskiego, jego interesów wobec władz krajowych i międzynarodowych. W tym obszarze mieszczą się dość trudne zadania oddziaływania na środowisko prawne, w jakim funkcjonuje Aeroklub Polski i całe lotnictwo ogólne. Chodzi tu o wpływ na kształt przepisów dotyczących lotnictwa ogólnego, w tym dotyczące samego wykonywania lotów jak i funkcjonowania lotnisk. AP ma reprezentować środowisko lotnicze, ma walczyć o jego interesy, ponieważ poszczególne aerokluby czy członkowie nie są w stanie działając w rozproszeniu coś zmienić, oddziaływać na zmianę przepisów. Ważnym elementem przygotowanej przeze mnie strategii jest też pełnienie usług na rzecz aeroklubów regionalnych, wsparcie ich działań. Dotyczy to np. udostępnienia przez AP różnego rodzaju dokumentacji szkoleniowej, która pozwolą aeroklubom regionalnym realizować zadania szkoleniowe. Chodzi tu też o wsparcie aeroklubów regionalnych w zakresie zarządzania lotniskami i opracowanie dokumentów związanych z funkcjonowaniem każdego z tych lotnisk.

PK: Co spośród wszystkich założeń statutowych AP i założeń Pana programu jest dla Pana największym priorytetem?
WS:
Działanie AP jako Polskiego Związku Sportowego jest względnie zorganizowane i uporządkowane. Wymaga poprawy, ale nie aż takiego ogromu pracy i dodatkowych działań. Są dwa obszary, które stanowią priorytet, wymagają nowego podejścia. Pierwszy to sprawa reprezentowania, współpraca z władzą lotniczą do zapewnienia lepszych warunków funkcjonowania lotnictwa ogólnego w Polsce. Drugi priorytet to zapewnienie wysokiej jakości usług na rzecz aeroklubów regionalnych, pełnienie służebnej roli wobec aeroklubów regionalnych. A trzeci, którym chcę się zająć, to sprawa uzyskania przez Aeroklub Polski upoważnienia do sprawowania nadzoru nad niektórymi dziedzinami tzw. małego lotnictwa. Liczymy na współpracę z innymi środowiskami, by wspólnie realizować ten cel.

PK: Mamy wiele wspaniałych osiągnięć sportowych, w tym także Pańskich. Jak w Pana ocenie jesteśmy postrzegani w lotniczym świecie?
WS:
Jestem przekonany, że od strony sportowej – w przeciwieństwie do innych obszarów – jest bardzo dobrze. Większość dyscyplin sportów lotniczych stoi w Polsce na bardzo wysokim poziomie. Jest jednak bardzo ważne, by w pozostałych obszarach – także ekonomicznym – poprawić stan, ponieważ to co się działo w finansach naszego stowarzyszenia, zagrażało pozycji Aeroklubu Polskiego, także w obszarze sportowym. Gdyby nadal tolerować tę złą sytuację ekonomiczną, to dotknęłoby to dziedziny sportów lotniczych.
Mamy dobrą pozycję w sporcie lotniczym w świecie. Myślę jednak, że powinniśmy zwrócić większą uwagę na możliwości uprawiania sportów lotniczych przez młodzież, aby kiedyś wyrośli z niej nowi mistrzowie.

PK: Jak udaje się Panu godzić obowiązki związane z pracą zawodową, działalnością sportową, i nową funkcją?
WS:
Jestem zwolennikiem pracy zespołowej, choć należę do osób, które wykazują dużą samodzielność i radzą sobie z pełnieniem kierowniczych ról. Przykładem tego może być moja dwudziestoletnia aktywność przedsiębiorcy czy wieloletnie kierowanie różnymi organizacjami. Od wielu lat zajmuję się działalnością społeczną, jestem działaczem lotniczym i bywa tak, że temu poświęcam więcej czasu niż pracy zawodowej. Staram się dzielić obowiązkami i delegować je na innych, angażować kompetentnych ludzi, aby dzięki temu wszystkiemu uzyskać efekt synergii – przez wspólne działanie skutecznie osiągać wytyczone cele. To samo próbuję zrobić w Aeroklubie Polskim. Jest tu grupa znakomitych osobowości, ludzi zróżnicowanych pod względem wieku, doświadczenia zawodowego, kompetencji. To ogromny skarb, który trzeba wykorzystać. Te osoby, które znalazły się w Zarządzie pracują z ogromnym zaangażowaniem, chętnie biorą na siebie konkretne i trudne zadania. To jest warunek powodzenia. Sam nie byłbym w stanie osiągnąć wszystkich zamierzonych celów. Jestem dobrej myśli. Udało się przydzielić pracę poszczególnym osobom, które z dużym zaangażowaniem realizują swoje obowiązki. Mam świadomość, że Aeroklub Polski wymaga szczególnego zaangażowania, bo to zadecyduje o jego przyszłości. Najwięcej czasu poświęcam teraz Aeroklubowi Polskiemu. Na bok odłożyłem sprawy zawodowe, a z moimi pracownikami kontaktuję się najczęściej przez Internet.

PK: Co Pana zdaniem może stanowić największy problem do osiągnięcia pełni sukcesu?
WS:
Dużym wyzwaniem jest to, czy uda się naprawić relacje i komunikowanie wewnątrz całego stowarzyszenia. To może być duży problem. Bez ich odbudowania na wszystkich poziomach i kierunkach będzie nam trudno zrealizować w pełni program naprawczy. Może to wpłynąć na całe nasze działanie: wzajemną współpracę, reprezentowanie na zewnątrz, działalność usługową. Osiągnięcie widocznej zmiany w poprawie relacji i komunikowaniu zależy od ogromnej liczby osób. Tego nie da się zrealizować przez pojedynczego człowieka czy wąską grupę osób. Tu jest potrzebna współpraca i zrozumienie wszystkich.

PK: Pana życie, również zawodowe, to pasmo sukcesów. Zdarzały się jakieś trudne momenty w Pana karierze?
WS:
Były takie trudne momenty. To najczęściej okoliczności zewnętrzne np. pożar mojej firmy w 2002 roku podczas remontu siedziby, który strawił efekty kilku lat działania. Udało mi się przetrwać trudności dzięki moim współpracownikom, którzy mimo krytycznej sytuacji nie zrezygnowali z pracy, nie załamali się. Podjęli zaproszenie do odbudowy firmy, która podniosła się jak Feniks z popiołów. Z ogromną determinacją ruszyli do pracy.

PK: Czy sprawa przekształcenia aeroklubów w związek stowarzyszeń jest rzeczą realną, czy fikcją?
WS:
Jest to sprawa realna. Już od lat tego typu potrzeba jest artykułowana. Ale osiągnięcie sukcesu na tym polu zależy od otoczenia Aeroklubu Polskiego. Według wiedzy, jaką mamy i opinii prawnych, które zostały opracowane, ten proces jest uzależniony od tego, czy się uda zmienić Ustawę o stowarzyszeniach, by to przekształcenie mogło się odbyć zgodnie z prawem. To jest możliwe, ale nie na najbliższe miesiące. Pracę nad tymi zmianami rozpoczyna Komisja powołana na ostatnim Walnym Zgromadzeniu AP.

PK: Są w Polsce aerokluby działające prężnie, ale są też takie, które nie nadążają bądź nic nie robią w kierunku rozwoju, przez co też hamują rozwój lotnictwa w niektórych regionach. Czy Aeroklub Polski zamierza zrobić coś z takimi trudnymi przypadkami?
WS:
Minęły czasy, kiedy wszystkie aerokluby były do siebie podobne niemalże pod każdym względem – w tym wielkości czy intensywności działania. Od wielu lat obserwujemy duże zróżnicowanie aeroklubów. Przyczyny tego są złożone. Ze względu na autonomię aeroklubów regionalnych Zarząd Aeroklubu Polskiego ma ograniczone możliwości bezpośredniego wpływu na te organizacje. Naruszylibyśmy autonomię tych jednostek, gdybyśmy starali się ręcznie nimi sterować. Ale dostrzegam problem słabej aktywności niektórych aeroklubów. Nie ignoruję go. To, co możemy teraz zrobić, to pomoc poprzez prezentowanie dobrych praktyk. Będzie to polegało na udostępnianiu w naszym środowisku osiągnięć tak by je rozpowszechniać, aby skorzystali z tego też inni. Często nie wykorzystujemy niestety tego potencjału, który drzemie w aeroklubach regionalnych. Tworząc system dobrych przykładów, upowszechniając świetne rozwiązania możemy pomóc słabszym aeroklubom. Możemy także zaoferować pomoc doradczą w zakresie zarządzania, pomocy prawnej, wskazywania źródeł finansowania, czy jak zorganizować np. sprzedaż paliwa lotniczego.

PK: Czy w walce o normalność w polskim lotnictwie Aeroklub Polski może reprezentować wspólny front z taką organizacją jak AOPA?
WS:
Nie wyobrażam sobie sprawnego osiągnięcia zamierzonych celów bez współpracy z innymi organizacjami, w tym AOPA. Z tą organizacją mamy dobre relacje, ale ta współpraca może się zacieśnić, ponieważ leży to w naszym wspólnym interesie.

PK: Znaczna część lotnisk posiada status „non public”, przez co za każdym razem wymagana jest zgoda zarządzającego na przylot. Czy są plany zmian tego zapisu?
WS:
Jeżeli chodzi o lotniska, na których funkcjonują aerokluby, to w świetle przepisów prawa rzeczywiście są to lotniska niepubliczne i skorzystanie z nich powinno być każdorazowo poprzedzone uzyskaniem zgody na lądowanie. Ale praktyka jest taka, że lotniska aeroklubowe są lotniskami otwartymi i przylatuje się na nie nie pytając czy można. Nie zamierzamy zmieniać tego dobrego zwyczaju. Powiem więcej, chcemy wpłynąć na przepisy tak, by lotniska aeroklubowe mogły pełnić funkcje publiczne, szeroko rozumiane. Powinny pojawić się nowe kategorie lotnisk, które nie są lotniskami komunikacyjnymi, a mają zbliżony status do dzisiejszych lotnisk publicznych. Aeroklubowe lotniska powinny się odróżniać od lotnisk typowo prywatnych, na których wymagana jest zgoda.

PK: Obecne przepisy ochrony przeciwpożarowej wymagają, aby na każdym lotnisku był zawodowy strażak. W naszej opinii wystarczyłby przeszkolony do III–ej kategorii personel lotniska. Czy Aeroklub Polski zaangażuje się w zmianę tych przepisów?
WS:
Jak najbardziej tak. Właśnie w takich sprawach AP powinien przejawiać swoją aktywność, do reprezentowania interesów aeroklubów w zmianach przepisów lotnictwa ogólnego.

PK: Jakie są plany Aeroklubu Polskiego dotyczące szkoleń? Czy będzie stawiał raczej na lotnictwo sportowo-rekreacyjne, czy też są jakieś plany szkolenia do wyższych licencji?
WS:
Działalność szkoleniowa jest realizowana bezpośrednio przez aerokluby regionalne i jej zakres pozostawiony jest do decyzji poszczególnych ośrodków. Są aerokluby, które prowadzą bardzo zaawansowaną pracę szkolenia lotniczego. Starają się podnieść poziom i poszerzając zakres usług. Są też aerokluby, które ograniczają się do niektórych dziedzin i zawężają zakres szkoleń. Aeroklub Polski chce wspomagać te słabsze aerokluby pomagając w organizacji szkoleń, udostępniając niezbędną dokumentację. Natomiast Aeroklub Polski powinien zajmować się szkoleniem na przykład instruktorów i trenerów sportów lotniczych, sedziów itp.

PK: Czy plany te wiążą się z zakupem nowego sprzętu w postaci samolotów, czy symulatorów?
WS:
Rola Aeroklubu Polskiego w tym zakresie to głównie zakupy wysokowyczynowego sprzętu dla kadry narodowej. Dziś, jeśli chodzi o zakupy sprzętu, każdy aeroklub regionalny skazany jest na własne możliwości.

PK: Jest Pan zaangażowany w program wspierania rozwoju sieci lotnisk lokalnych na terenie województwa śląskiego. Czy po objęciu nowego stanowiska możemy liczyć na to, że zarówno Pan jak i AP będzie wspierać w rozwoju także inne lotniska lokalne w Polsce?
WS:
Koncepcja rozwoju sieci lotnisk lokalnych w województwie śląskim jest moim autorskim projektem. Jego przygotowanie do wdrożenia zajęło trzy lata. Udało mi się przekonać do niego władze województwa śląskiego. Rok 2010 jest pierwszym, w którym w budżecie województwa śląskiego znalazły się pieniądze na ten cel. Będą ogłaszane konkursy na finansowanie kolejnych projektów. Dotyczy to lotnisk lokalnych w województwie śląskich, gdzie funkcjonują aerokluby. Rozmawiałem z aeroklubami z innych regionów i mamy umówione spotkania w tej sprawie z przedstawicielami władz wojewódzkich w kilku regionach Polski. Mam przygotowane materiały, by zachęcić władze innych województw do realizacji podobnego projektu w swoich regionach.

PK: Czy w Pana opinii działania poprzedniego prezesa Pana Makuli były właściwe? Jeśli nie, to co Pana zdaniem można było zrobić inaczej (lepiej)?
WS:
Ja bardzo sobie cenię pana Jurka Makulę. To wybitna postać, bardzo zasłużona dla polskiego lotnictwa. Przyszło mu zarządzać AP w trudnych warunkach. Nie chcę podejmować łatwej krytyki. Być może każdy miałby problem w osiągnięciu powodzenia w takiej sytuacji, w jakiej znalazł się AP. Wydaje mi się jednak, że prezes Makula z większą determinacją i więcej uwagi mógł poświęcić stronie ekonomicznej AP. Ta dziedzina wymagała bardziej stanowczego działania, bo kłopoty w tym obszarze skutkują na wszystkie inne pola naszej aktywności, na sytuację całego stowarzyszenia, w tym również pośrednio na sytuację aeroklubów regionalnych.

PK: I na koniec nasze "firmowe" pytanie: Jakiej słucha Pan muzyki?
WS:
Jeśli chodzi o moje muzyczne preferencje to nie jestem fanem konkretnego gatunku muzycznego. Chętnie natomiast słucham muzyki, która pomaga w wewnętrznym wyciszeniu i sprzyja refleksji. Lubię słuchać na przykład poezję śpiewaną. Od lat młodości moim ulubionym piosenkarzem jest Czesław Niemen.

PK: Dziękuje za rozmowę.
WS:
Dziękuje.

Zajrzyj również na stronę internetową Włodzimierza Skalika: www.skalik.info

Źródło: dlapilota
comments powered by Disqus

Komentarze

"Nie chcemy zmieniać tego dobrego obyczaju". Pewnie że nie, bo jak się na lotnisku z powodu stanu nawierzchni rozwali prywatna kosztowna maszyna i ubezpieczyciel będzie musiał wypłacić odszkodowanie, to nagle się okaże, że lot był nielegalny bo AP nie wyraził zgody. Oczywiście że lotniska aeroklubowe, to jest majątek de facto publiczny i powinny mieć status lotnisk publicznych, mimo ich kiepskiej infrastruktury (niemal żadne lotnisko aeroklubowe nie ma odpowiednio oznakowanego pola wzlotów/pasów startowych, ani rękawa o odpowiednich rozmiarach, kolorystyce, układzie pasów i lokalizacji, spełniającego wymagania dla lotnisk - chociaż tyle żeby było - standard najbardziej lichego ale zadbanego prywatnego lądowiska). A dopóki tak nie jest, trzeba znaleźć rozwiązanie tymczasowe.

A z kim on to zrobi ??

Właściwy, odpowiedzialny i bardzo pracowity człowiek na właściwym miejscu!!!
Panie Włodku, trzymamy kciuki