Grupa Archeo Łask: „Robimy wszystko, żeby spopularyzować lotnictwo w Polsce…”

Kolekcja odnowionych przez Grupę Archeo Łask samolotów

O działalności Grupy Archeo Łask, jej strukturze, wyzwaniach związanych z odnawianiem wycofanych z eksploatacji statków powietrznych, a także planach na przyszłość, z członkami Grupy, Dariuszem Jakubczakiem, Piotrem Politem oraz Mirosławem Szymczakiem, rozmawia Marcin Ziółek

Stowarzyszenie Entuzjastów Lotnictwa „Grupa Archeo Łask”
- zostało zarejestrowane w dniu 02.08.2011 r. Jego członkowie są pracownikami wojska zarówno czynnymi zawodowo, jak i rezerwy oraz miłośnikami i sympatykami lotnictwa.

Statutowym celem Stowarzyszenia jest m.in. działanie na rzecz popularyzacji wiedzy z dziedziny lotnictwa wśród społeczeństwa, propagowanie wiedzy o rozwoju i działaniu lotnictwa w regionie łaskim, pomoc w realizacji działań podejmowanych przez inne podmioty zmierzające do podnoszenia stopnia wiedzy społeczeństwa o lotnictwie w powiecie łaskim, kultywowanie i pogłębianie wiedzy historycznej, propagowanie tradycji i osiągnięć polskiego lotnictwa, rozwój kolekcji samolotów historycznych w 32. BLT.

Grupa pasjonatów ma na celu kultywowanie tradycji lotniczych poprzez zachowanie w stanie wystawowym samolotów z „biało-czerwoną szachownicą”, które zostały wycofane z eksploatacji w Siłach Powietrznych RP.

Szczegółowa historia Grupy Archeo Łask oraz poszczególnych statków powietrznych pozyskanych do renowacji dostępna jest na stronie www.archeolask.pl


                 Członkowie Grupy Archeo, od lewej: Piotr Polit, mjr Dariusz Jakubczak, Mirosław Szymczak

Piotr Polit: Były żołnierz zawodowy w korpusie chorążych, a także technik samolotu MiG-21MF nr 9107 „Złotego Miga”. Obecnie pracownik cywilny 32 BLT, założyciel „Grupy Archeo”.

Mirosław Szymczak: Były żołnierz zawodowy w korpusie chorążych, a także technik samolotów typu  MiG-21 różnych wersji. Obecnie pracownik cywilny 32 BLT, współzałożyciel „Grupy Archeo”.

Dariusz Jakubczak: W przeszłości dowódca klucza eksploatacji płatowca i silnika na samolotach MiG-21 i TS-11 Iskra. Obecnie Dowódca Eskadry Obsługi na samolotach F-16 w 32 BLT. Członek „Grupy Archeo”, współzałożyciel grupy modelarskiej „Modelarze Redukcyjni – Łask” .


                                  Samolot MiG-23, którego renowacja zakończyła się w tym roku

Marcin Ziółek: Dotychczasowe efekty działań przynoszą grupie Archeo Łask coraz większy rozgłos. Jeśli chodzi o dbałość wykonania, odrestaurowane przez Was statki powietrzne, nie mają sobie chyba równych w Polsce. Skąd pomysł na rozpoczęcie tego typu działalności i jakie były początki organizacji?

Piotr Polit: Pomysł, żeby stworzyć taką kolekcję na bazie samolotów wycofanych z eksploatacji wyszedł od ówczesnego dowódcy bazy w Łasku, płk. Leśnikowskiego. To on był właśnie pomysłodawcą tego przedsięwzięcia. My robimy wszystko, żeby spopularyzować lotnictwo w Polsce, a przy okazji pokazać historię i różnice w technice, jaką można zaobserwować w konstrukcjach z lat 50-tych XX wieku i tych bardziej współczesnych.

Dariusz Jakubczak: Zaczęło się od tego, iż Piotr postanowił odnowić wycofane z eksploatacji samoloty Mig-21 PF, Mig-21 MF oraz Iskrę. Efekty spodobały się dowódcy i podjął on decyzję, że możemy kolekcję rozbudowywać. Mając poparcie i zgodę dowódcy, zaczęliśmy sukcesywnie pozyskiwać z różnych jednostek kolejne statki powietrzne.


                                                   Odnowione wnętrze śmigłowca Mi-2

MZ: Pozyskanie poszczególnych konstrukcji chyba nie było łatwe, bowiem niektóre z nich, niegdyś użytkowane w polskich Siłach Powietrznych, stają się coraz rzadszymi okazami...

PP: Niektóre za zgodą lokalnych władz, zostały pozyskane z pomników, a inne z jednostek wojskowych. Z jednostkami generalnie nie ma problemu, bo jeśli dostaną rozkaz przekazania statku powietrznego, to go po prostu wykonują. Z kolei jeśli prosimy jakieś miasto i w jego władzach zasiadają życzliwe osoby, które  dodatkowo widzą, że te konstrukcje trafią w dobre ręce, to oddają bez problemów. Dla nich też jest to dobre wyjście, bo często statki powietrzne, które pełnią rolę pomników, zamiast ozdabiać to szpecą te miejscowości.

Niektóre z będących w kolekcji samolotów czy śmigłowców pochodzą z Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie, np. jak Mig-23 czy Mi-24. Zostały one wypożyczone na okres pięciu lat.


                                     Wyrzutnia pocisków niekierowanych UB-32 na samolocie Su-22

DJ:
Pozyskanie samolotu czy śmigłowca to kwestia dobrej woli osób które są posiadaczami danej maszyny. Tak było z samolotem Lim-2, który stał wcześniej na pomniku w Łasku oraz z samolotem TS-8 Bies pozyskanym z miejscowości Mońki. Zarówno w pierwszym jak i drugim przypadku pozyskane z pomników samoloty zostały zastąpione odnowionymi przez nasze stowarzyszenie samolotami TS-11 Iskra

PP: Co ciekawe, w dzisiejszych czasach jest wielu entuzjastów lotnictwa, którzy kupili samoloty od Agencji Mienia Wojskowego planując je odnowić. A teraz my praktycznie nie mamy skąd ich pozyskiwać, bo ci co je wykupili chcą je odsprzedać za kolosalne pieniądze. Nie oddadzą za darmo, bo przecież za nie zapłacili, ale nic z nimi nie robią i u nich one niszczeją. My możemy jednak pozyskiwać tylko te konstrukcje, które zapewni nam armia. Nie mamy środków na wykup samolotów z prywatnych kolekcji.
                           

                                 Samolot MiG-23, którego renowacja zakończyła się w tym roku

MZ: Jak przebiega sam proces przywracania do dawnej świetności przejętych przez Was statków powietrznych. Od czego zaczynacie?

DJ:
Proces się rozpoczyna od rozkręcenia wszystkiego co się da, wyczyszczenia ścian, podłóg, oprzyrządowania, przewodów itp. Kolejny etap to malowanie wnętrza kabiny przy równoczesnym kompletowaniu jej wyposażenia. Kiedy kabina jest już kompletna, zostaje zamknięta i rusza proces malowania płatowca - podładowanie, malowanie, nanoszenie znaków i napisów eksploatacyjnych i na sam koniec lakierowanie.

PP: O dziwo, niektóre elementy dają odkręcić nawet po dekadach, ale niektóre się psują i musimy je własnymi siłami dorabiać.

MSz: Rozbierany statek powietrzny najpierw doprowadzamy do takiego stanu, żeby można było coś zacząć robić. W międzyczasie zdobywamy fotografie i rysunki. Skompletowanie części trochę zajmuje dlatego robimy to równolegle, bo gdy nadejdzie moment składania, to nie możemy czekać na części. Wtedy trwało by to latami.                              


                      Su-22 wyposażony w zbiorniki podkadłubowe z namalowanymi szczękami rekina

MZ: Dopiero patrząc z bliska na zakres wykonanych prac i setki odnowionych elementów, można zdać sobie sprawę jaką tytaniczną pracę wykonujecie. Która konstrukcja sprawiła najwięcej problemów na etapie prac renowacyjnych i dlaczego?

PP:
Szczerze mówiąc, to oprócz Su-22 i śmigłowca Mi-2, nie mieliśmy żadnych problemów. Mig 29 był już złożony, a Bies, Iryda, Lim były puste. Z kolei Irydę robiliśmy z kolegą od podstaw. To był półfabrykat, a my zrobiliśmy z tego samolot.


           Pierwsze godło 10PLM, Smok nawiązujący do Krakowa skąd pułk został przeniesiony do Łasku

MZ: Ile średnio roboczogodzin musicie spędzić przy każdym statku powietrznym. Czy prowadzicie w tym zakresie jakiekolwiek statystyki?

PP:
Nie da się tego przeliczyć. Odrestaurowanie jednego statku powietrznego zajmuje nam do półtora roku. Przykładowo, prace przy Mig-u 23 zajęły nam rok.


                                     Tablica przyrządów samolotu TS-11 Iskra

MZ: Niektóre części mogą być już trudno dostępne. Skąd pozyskujecie niezbędne podzespoły?

PP
: Z magazynów wojska, a niektóre dorabiamy sami, jak np. elementy blacharskie.
                               

Jedyny egzemplarz czwartej serii samolotu Iryda pozyskany jako niedokończony półfabrykat, doprowadzony do stanu jak na zdjęciu

MZ: Do tego z kolei potrzebne są też plany techniczne poszczególnych konstrukcji. Czy posiadacie wymaganą dokumentację?

PP:
Wszystkie prace prowadzimy na podstawie instrukcji. Np. u nas w biurze posiadamy oryginalną instrukcję od Biesa z 1960 r. i na tej podstawie go odtwarzamy.

DJ: Jeżeli chodzi o dopasowanie paneli, to wykonujemy je na podstawie dokumentacji fabrycznej lub zakładowej. Natomiast jeśli chodzi o odnowienie powłoki lakierniczej to szukamy w Internecie zdjęć archiwalnych lub dzwonimy do pilotów i techników z różnych jednostek wojskowych z pytaniem, czy przypadkiem nie zachowały się u nich jakieś zdjęcia z okresu ich służby. Na tej podstawie staramy się odtworzyć wygląd statku powietrznego.

PP: Generalnie, wszyscy chętnie z nami współpracują. Ogólnie bardzo dbamy aby schemat malowania, wielkość i kolor liter oraz emblematy, były takie jak w oryginale.

                                               Kolekcja samolotów na lotnisku w Łasku

Koniec części pierwszej. W części drugiej m.in. o tym jak stać się członkiem grupy, strukturze stowarzyszenia, możliwościach wystawienia odnowionych samolotów na Air Show, a także pozyskaniu kolejnych konstrukcji. Zapraszamy do lektury.    

                                 

Źródło: dlapilota
comments powered by Disqus