EASA dopuszcza zdobycie nalotu on-line

Symulator lotu Microsoft, fot. Flight1.com

Tradycyjnie, pozwoliliśmy sobie na primaaprilisowy żart. Wszystkim którzy dali się nabrać, mówimy "Prima Aprilis". Tym, którzy poznali się na naszym dowcipie gratulujemy czujności ;-)


W związku z postępującą pandemią koronowirusa i coraz bardziej restrykcyjnymi ograniczeniami lotów wprowadzanymi przez poszczególne kraje dla statków powietrznych lotnictwa ogólnego, Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) wydała dyrektywę GA-2020-03, która ma umożliwić lotnikom zdobycie nalotu on-line.

Wymagania te zostały wprowadzone decyzją Dyrektora Generalnego Agencji ds. Bezpieczeństwa Lotniczego. Pomysł może wydawać się kontrowersyjny, ale twórcy przepisów tłumaczą, że dzięki niemu wszyscy piloci, którzy z powodu ograniczeń nie mogą się teraz realizować za sterami samolotów, będą mogli wykonywać swoje loty nawet na domowych symulatorach i wpisywać je do książki pilota.

Godziny nalotu będą mogły być przepisywane 1 do 1, jednak każdy lot na symulatorze musi zostać poświadczony przez instruktora z odpowiednimi uprawnieniami. Fakt ten będzie oznaczał wymóg nagrania sesji i przesłania jej w formie elektronicznej do wyznaczonej przez ULC osoby. Urząd obecnie opracowuje listę instruktorów, którzy z jego ramienia będą weryfikowali nadesłane dane. W związku ze spodziewanym dużym zainteresowaniem tą formą budowania nalotu, Ministerstwo Infrastruktury przyznało fundusze na dodatkowe etaty w Departamencie Operacyjno-Lotniczym ULC.

Dyrektywa dopuszcza również wykonywanie symulacji lotów zarobkowych, co może być znacznym ułatwieniem dla wszelkich firm posiadających AOC, które z powodu wstrzymania działalności w realnym świecie, nie chcą stracić swojego certyfikatu. Paradoksalnie też, całość przedsięwzięcia może wpłynąć na bezpieczeństwo i przyczynić się do zmniejszenia się liczby incydentów lotniczych.

Źródło: dlapilota
comments powered by Disqus