Czego nie powinien robić pilot przystępujący do badań lotniczo-lekarskich?

Krzysztof Mazurek - Naczelny lekarz Urzędu Lotnictwa Cywilnego

Zapraszamy do drugiej części rozmowy z Krzysztofem Mazurkiem, Naczelnym Lekarzem Urzędu Lotnictwa Cywilnego.

Czytaj pierwszą część wywiadu.

Marcin Ziółek: Jednym z najbardziej kontrowersyjnych badań, było EEG. Czy jest ono nadal wykonywane i w jakich przypadkach?
Krzysztof Mazurek:
Jest to problem z którym uporaliśmy się, w sensie formalnym. Badań EEG już się nie wykonuje obowiązkowo czy rutynowo, a tylko ze wskazań medycznych. W związku z tym kieruje się na nie kandydata, który miał np. przypadek utraty przytomności, uraz głowy lub jeśli w badaniu neurologicznym są jakieś odchylenia od normy.

Powodem dla którego zrezygnowano z wykonywania badań EEG u wszystkich kandydatów na członków personelu lotniczego jest fakt, iż u młodych ludzi wyniki często były trudne do interpretacji, na pograniczu normy, co miało związek z niepełnym rozwojem centralnego układu nerwowego. Na podstawie wieloletnich obserwacji doszliśmy do przekonania, że niewielkie zmiany w EEG nie mają żadnego wpływu na fakt występowania napadu padaczki. Natomiast w przypadku istotnych zmian EEG, rozstrzyga wynik innych badań centralnego układu nerwowego. Decyzję opieramy na opinii neurologa i w tych przypadkach decyzja orzecznicza może być dyskwalifikująca.

MZ: Czy zauważa Pan pewną „nadgorliwość” wśród lekarzy specjalistów, jeśli Ci wiedzą, że wykonywane badania mają służyć lotnictwu?
KM:
W tej chwili w Polsce mamy 29 uprawnionych lekarzy orzeczników – to jest grupa ludzi, którą znam osobiście i która przynajmniej raz do roku przyjeżdża na szkolenia do Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Wszyscy ci lekarze są bardzo odpowiedzialni, a orzeczenia wydane przez nich na terenie całego kraju podlegają stałej kontroli w systemie elektronicznym. Z tego co mi wiadomo, pośród tych lekarzy nie ma przypadków nadgorliwości. Szczegółowość badań jest czasem tak interpretowana przez kandydata, który twierdzi, że doktor niepotrzebnie lub zbyt dokładnie go ocenił i wysłał na badania dodatkowe, które wyszły nieprawidłowo. Na ogół taka praktyka wynika z dobrych intencji lekarza, który po prostu chciał rozstrzygnąć wątpliwości.

MZ: Czym kieruje się lekarz orzecznik, a czym lekarz specjalista w trakcie badań lotniczo-lekarskich?
KM:
Lekarz orzecznik kieruje się przede wszystkim bezpieczeństwem lotniczym i w związku z tym patrząc na każdego kandydata musi ocenić czy np. brak ręki ma wpływ na bezpieczeństwo lotu i czy dana osoba jest w stanie wykonać lot na danym samolocie. Jeśli będzie to maszyna w której można sterować nogami plus tą drugą ręką, to taka osoba prawdopodobnie dostanie pozytywną opinię medyczną. Natomiast lekarz specjalista - konsultant, będzie swoją ocenę merytoryczną opierał na wiedzy klinicznej, doświadczeniu dotyczącym naturalnego przebiegu danej choroby, czy ryzyku potencjalnych powikłań. Tak więc opinia konsultanta stanowi często podstawę do podjęcia decyzji orzeczniczej przez lekarza orzecznika.

MZ: Jakie funkcje wykonuje i spełnia Naczelny Lekarz Urzędu Lotnictwa Cywilnego?
KM:
Przede wszystkim jest organem odwoławczym od decyzji lekarzy orzeczników i centrów medycyny lotniczej, a także jest podmiotem odpowiedzialnym za organizację orzecznictwa lotniczo-lekarskiego w Polsce. Wnioskuje do Prezesa Urzędu o powołanie lub skreślenie z listy uprawnionych podmiotów, tj. lekarzy orzeczników i Centrów Medycyny Lotniczej. Bierze udział w tworzeniu i nowelizacji przepisów orzeczniczo-lekarskich. Dodatkowo prowadzi bieżący nadzór nad poprawnością wydawania orzeczeń oraz kontrole okresowe, czyli audyty wszystkich orzeczników i centrów. Lekarz naczelny jest też odpowiedzialny za nadzór merytoryczny nad szkoleniem podległych mu lekarzy.

MZ: Czy można określić grupy potencjalnych zagrożeń w określonych przedziałach wiekowych pilotów?
KM:
Zależność pomiędzy wiekiem, a chorobami jest dosyć wyraźna i wraz ze starzeniem się organizmu zauważalny jest większy odsetek chorób cywilizacyjnych. U starszych członków personelu lotniczego wzrasta ryzyko nadciśnienia, choroby wieńcowej, zaburzeń funkcjonalnych ruchowych, a także cukrzycy, otyłości i w związku z powyższym często powstaje konieczność leczenia farmakologicznego. Z kolei u bardzo młodych ludzi takich, którzy mając 16 lat przystępują do szkolenia na szybowcach, występują przede wszystkim problemy natury psychologicznej - odpowiedzialności za siebie i za to co się robi. Ewentualnie w grę mogą wchodzić sprawy wrodzonych wad i nieprawidłowości, rzadziej będą to choroby przewlekłe, które pojawiają się w starszym wieku.

MZ: Czy takie same badania przechodzą członkowie personelu pokładowego i czy odbywają się one przed orzecznikiem lotniczo lekarskim?
KM:
Polskie prawo lotnicze definiuje listę członków personelu lotniczego i na tej liście nie ma personelu pokładowego, co jest od dłuższego czasu nierozstrzygniętym problemem. Stewardessy i stewardzi uważają, że powinni być badani przez lekarzy orzeczników, ale aktualnie są jednak badani tylko w zakresie tzw. medycyny pracy. Oznacza to, że lekarz z uprawnieniami medycyny pracy orzeka czy są zdolni do pracy na pokładzie i w jakich warunkach, ale nie jest to orzeczenie stricte lotniczo-lekarskie.

MZ: Czy kierując się wieloletnim doświadczeniem i praktyką zmieniłby Pan zakres, procedurę i częstotliwość badań lotniczo lekarskich?
KM:
Akceptuję standardy, które w tej chwili obowiązują, ponieważ funkcjonują bez zarzutu. Przepisy dotyczące I i II klasy są ogólnoeuropejskie, a klasa trzecia jest oparta na przepisach polskich. Jeśli są jakieś wątpliwości lub nowe pomysły dotyczące zakresu badań lub ich częstotliwości, to w specjalnych zespołach roboczych, kilka razy do roku, prowadzimy merytoryczne dyskusje, a wypracowane wnioski zgłaszamy do EASY, gdzie są dalej omawiane i w niektórych przypadkach wprowadzane. Jednym słowem stan aktualny jest absolutnie do zaakceptowania.

MZ: Gdyby miał Pan taką możliwość, to co by Pan zmienił w komisji lekarskiej Urzędu Lotnictwa Cywilnego?
KM:
Miejsce w którym w tej chwili pracuję nazywa się Wydział Naczelnego Lekarza Lotnictwa Cywilnego i tym wydziałem kieruję, więc taka ocena byłaby bardzo subiektywna. Nasza praca jest dobrze zorganizowana, poza tym moi koledzy, których jest trzech są bardzo doświadczonymi orzecznikami i specjalistami. Wszyscy początkowo byliśmy zatrudnieni w oddziałach szpitalnych i następnie przez wiele lat w orzecznictwie, w związku z tym obecna praca tego zespołu jest owocem dotychczasowych doświadczeń i nie widzę powodów do zmian.

MZ: Jesteśmy za granicą i kończą się nam badania lotniczo lekarskie. Czy wykonanie ich w zamiejscowym ośrodku jest bezpieczne i czy w takich przypadkach placówki kontaktują się między sobą?
KM:
Państwa członkowskie EASY mają te same uprawnienia i wzajemnie honorują swoje orzeczenia. W związku z tym pilot, który wykonuje badania w państwie, które jest członkiem EASY, może być spokojny, że te badania są przeprowadzone według tych samych standardów i będą w pełni akceptowane w Polsce. A jeśli chodzi o wymianę informacji to częściej fakt ten dotyczy przypadków negatywnych lub przypadków gdy pilot poświadcza nieprawdę. Np. do polskiego ośrodka zgłasza się obywatel szwedzki, który chce przejść badania, a my orzekamy, że jest niezdolny. W takim wypadku jesteśmy zobowiązani zawiadomić zarówno szwedzkie władze lotnicze jak i EASĘ, bo zachodzi podejrzenie, że człowiek ten może próbować powtórzyć badania gdzieś indziej z nadzieją, że tam je zaliczy.

MZ: Czego nie powinien robić pilot przystępujący do badań lotniczo lekarskich?
KM:
Przede wszystkim powinien spełniać podstawowe wymagania, które są zawarte w kwestionariuszu, który otrzymuje. A więc powinien być wypoczęty, po przespanej nocy, nie powinien przystępować do badań po wpływem jakichkolwiek środków psychoaktywnych i tu mam na myśli nie tylko alkohol, ale tez różnego rodzaju leki czy środki wpływające na układ nerwowy. Często pilot przyjeżdża na czczo ponieważ będzie miał pobieraną krew, ale wkrótce potem przed innymi badaniami powinien zjeść śniadanie.

MZ: Co zrobić gdy po wielu latach latania w wieku 55 lat okaże się, ze badania nie wyszły?
KM:
Jeśli otrzymuje się orzeczenie negatywne, to jest ono oparte o rozpoznanie jakiegoś problemu medycznego. Gdy pacjent się z tym nie zgadza ma do dyspozycji instancję odwoławczą w postaci naczelnego lekarza, do którego należy złożyć odwołanie w ciągu 14 dni. Jeśli odwołanie zostanie złożone we właściwej formie, to znaczy będzie zawierać imię, nazwisko, podpis i orzeczenie co do którego są wątpliwości, to jest zawsze rozpatrywane i zawsze jest wdrożona procedura odwoławcza. Uruchamiany jest cały proces analizy dokumentacji lotniczo-lekarskiej, także w oparciu o zlecone dodatkowe badania, czy konsultacje specjalistyczne. Naczelny lekarz powołuje komisję odwoławczą, ma także możliwość skorzystania z opinii autoryzowanych specjalistów klinicznych i na tej podstawie podejmuje ostateczną decyzję orzeczniczą. Istnieje szansa, że na szczeblu odwoławczym uzyska się korzystny dla siebie wynik.

MZ: Gdy odczuwamy jakąkolwiek dolegliwość psychiczną lub fizyczną od razu kontaktujemy się lekarzem orzecznikiem czy z lekarzem pierwszego kontaktu?
KM:
W prawie lotniczym jest podana lista chorób i okoliczności z którymi każdy członek personelu lotniczego ma obowiązek się zapoznać i w przypadku stwierdzenia jakiejkolwiek z nich jest zobowiązany do zgłoszenia się do orzecznika. Na przykład, jeśli ktoś przebywa 21 dni w szpitalu, to musi zgłosić się na badania okolicznościowe, które mają wykazać czy po tak długiej niedyspozycji taka osoba może wrócić do latania. Idąc dalej - jeśli kobieta jest w ciąży to zgłasza to lekarzowi orzecznikowi ponieważ on musi stwierdzić, czy może dalej bezpiecznie wykonywać zawód lotniczy. Jeśli doszło jakiejś zmiany w stanie zdrowia, której pilot nie jest w stanie rozstrzygnąć i ma wątpliwości, że to może wpływać na bezpieczeństwo latania, to też zgłasza się do lekarza orzecznika. Z kolei do lekarza pierwszego kontaktu należy zgłaszać się z różnymi schorzeniami po to żeby je diagnozować i leczyć, a nie orzekać o zdolności do zawodu pilota. Jeśli leczenie wiąże się z włączeniem leczenia farmakologicznego, bo na przykład zostały przepisane jakieś leki na nadciśnienie, to dopiero wtedy musi się wypowiedzieć lekarz orzecznik, czy nie stanowi to przeciwwskazania do wykonywania czynności lotniczych.

MZ: O co najczęściej pytają poddający się badaniom?
KM:
Poddający się badaniom pytają najczęściej o indywidualne problemy, takie jak np. czy z ograniczoną ostrością widzenia lub niedosłuchem mogą być pilotem zawodowym? Czy mogą bezpiecznie stosować leki zalecone przez lekarza rodzinnego? Pytania dotyczą także wpływu warunków pracy na zdrowie. Na przykład, czy wielogodzinne loty międzykontynentalne na wysokości około 10.000 m stwarzają ryzyko niekorzystnego wpływu promieniowania kosmicznego na zdrowie? Czy w okresie zwiększonej zachorowalności na choroby infekcyjne, na pokładzie samolotu istnieje większe ryzyko zakażenia i zachorowania? Te i inne zagadnienia z medycyny lotniczej, stanowią przedmiot badań i dyskusji na konferencjach naukowych a efekty tych analiz znajdują zastosowanie w postępowaniu profilaktycznym.

MZ: Czego najczęściej boją się badani, a czego lekarze?
KM:
Pacjenci, w tym wypadku zwłaszcza trochę starsi piloci zawodowi, boją się utraty zawodu, w związku z czym wraz z upływem czasu stają się bardziej odpowiedzialni, otwarci i nie ukrywają problemów. Doświadczeni piloci, a także inni członkowie personelu lotniczego niejednokrotnie w rozmowie z lekarzem lotniczym oczekują porady i wskazówek, jak mimo stwierdzonych odchyleń w stanie zdrowia, bezpiecznie mogą wykonywać pracę w jednej ze specjalności lotniczych. Młodzi członkowie personelu lotniczego potrzebują trochę czasu aby przekonać się, że szczera rozmowa z lekarzem lotniczym nie stanowi dla nich ryzyka, a jest szansą na uzyskanie porady, czy rozwiązanie jakiegoś problemu orzeczniczo-lekarskiego. Natomiast my orzecznicy najbardziej boimy się pacjentów, którzy nie mówią prawdy i ukrywają jakieś problemy. Np. idą do jednego orzecznika i w momencie jak się orientują, że stwierdzono u nich jakiś problem zdrowotny znikają z pola widzenia i szybko zgłaszają się do następnego, nie mówiące mu, że już się badali. Zabezpieczając się przed takimi przypadkami prowadzimy elektroniczną ewidencję, do której pilot jest wpisywany w momencie gdy złoży wniosek o zbadanie. Sporadycznie zdarza się, że niektóre osoby do tego stopnia są nieodpowiedzialne, że dzwonią i proszą, żeby sprawdzić czy dany wniosek został już zarejestrowany w systemie. Inną trudną grupą ludzi są pacjenci roszczeniowi. Zawsze znajdzie się dwie, trzy osoby, których sprawy ciągną się latami. Są to ludzie których teczki ewidencyjne są grube i którzy ciągle mają pretensje, że są załatwiani niewłaściwie i że personalnie ktoś się na nich uwziął. Na szczęście są to naprawdę sporadyczne przypadki, generalnie członkowie personelu lotniczego, zwłaszcza latający zawodowo, to bardzo odpowiedzialni ludzie, wypełniający skrupulatnie wymagania i zalecenia medyczne. Chciałbym więc podkreślić, że moja wieloletnia praca w dziedzinie medyny lotniczej dała mi możliwość poznania i współpracy z wieloma pasjonatami lotnictwa, mistrzami sportów lotniczych, czy po prostu wspaniałymi ludźmi.

MZ: Dziękuję i życzę sukcesów
KM:
Ja również dziękuję i życzę wszystkim wysokich i bezpiecznych lotów - co oczywiste - w dobrym zdrowiu.

Źródło: dlapilota
comments powered by Disqus

Komentarze

polska to dziki kraj i chory kraj ludzie sa nienormalni na ultra lighty i wogole latanie TYLKO CZECHY inny swiat inni ludzie, a nie tacy jak w polsze inteligentni inaczej

Napisz dokładnie co miałeś na myśli?,gdzie widzisz tą dzikość? może trochę przykładów.

Tak, co racja to racja Panie Doktorze. Ale jest w Polsce taki ,,jeden'' pilot, który owszem badania wszystkie zaliczył, a licencję PPL(A) utrzymał. Problem w tym, że coś się jemu ostatnio we łbie pomieszało, co oczywiście jest przypadłością trudną do wykrycia i stwierdzenia jej faktycznych przyczyn. Jedna z nich, na bank jest wóda chlana na umór i bez opamiętania. Skutki już się daje zauważyć. Kilka tygodni temu, ów ,,pilot'' (z nadal ważną licencją) w pijanym zwidzie oblał kumpla benzyną lotniczą próbując go podpalić. Na szczęście był tak nawalony, że nie dał rady znaleźć zapałek, czy zapalniczki. No i co z takim zrobić??? Na zewnątrz człowiek, jakich wielu, do tego godny zaufania bo wszyscy wiedzą, że pilot, a w głębi duszy kompletnie nieprzewidywalny wariat, ba raczej już PSYCHOL.