Przejdź do treści
Źródło artykułu

„Atlantic”: ukraińskie drony niemal codziennie zakłócają ruch lotniczy nad Moskwą

Od początku września ukraińskie drony niemal codziennie zakłócają ruch lotniczy nad Moskwą - napisał w czwartek magazyn „Atlantic”. Według źródeł opracowano plan agresywnego atakowania lotnisk w Rosji, ale prezydent Wołodymyr Zełenski nie wyraził zgody na jego wdrożenie.

Od początku września ukraińskie drony niemal codziennie zakłócają ruch lotniczy nad Moskwą - napisał w czwartek magazyn „Atlantic”. Według źródeł opracowano plan agresywnego atakowania lotnisk w Rosji, ale prezydent Wołodymyr Zełenski nie wyraził zgody na jego wdrożenie.

W związku z ukraińskimi dronami w ubiegłym tygodniu na moskiewskich lotniskach odwołano 345 lotów — wynika z zestawienia prowadzonego przez rosyjski serwis Echo Moskwy.

9 października rój ukraińskich dronów doprowadził do zamknięcia wszystkich czterech moskiewskich portów lotniczych, w czasie, gdy Władimir Putin wracał samolotem z wizyty w Turkmenistanie. Maszyna przywódcy Rosji krążyła nad Moskwą, nie mogąc wylądować.

Dla wielu Ukraińców była to krótkotrwała namiastka odwetu - czytamy na łamach „Atlantic”. Okazało się, że ukraińska armia wciąż ma sposoby, by uderzać w rosyjską gospodarkę i dotkliwie dawać się we znaki Putinowi, nawet jeśli prezydent USA Donald Trump zdecyduje się opuścić Ukrainę.

Takie działania mogą nie wystarczyć, by skłonić Putina do negocjacji, jednak pozwalają Ukrainie utrzymywać presję na Moskwę i zmuszać ją do podjęcia rozmów - podkreślił magazyn.

- Rosyjskie niebo staje się niezwykle niebezpieczne — powiedział Zełenski 1 września, ogłaszając rozpoczęcie kampanii mającej na celu zakłócenie ruchu lotniczego w Rosji.

Działania te prowadzone są w ramach wariantu operacji wojskowej o kryptonimie „M&M’s” - przekazało czasopismo.

Dwaj współtwórcy operacji „M&M’s” powiedzieli magazynowi, że nie opiera się ona na amerykańskiej technologii ani danych wywiadowczych. Zakłada wykorzystanie dronów produkowanych w Ukrainie, wyposażonych w systemy naprowadzania oparte na sztucznej inteligencji.

Osoby odpowiadające za tę kampanię twierdzą, że to dopiero jej początek.

Dotychczas Ukraina wykorzystywała drony dalekiego zasięgu, by paraliżować ruch lotniczy w rejonie rosyjskich lotnisk, nie atakując ich bezpośrednio. Podczas jednego z incydentów w miniony weekend szczątki zestrzelonego ukraińskiego drona miały spaść na lotnisko w Soczi, wywołując pożar w budynku administracyjnym.

Zełenski nie wyraził dotąd zgody na realizację pierwotnego planu operacji „M&M’s”, który zakładał znacznie bardziej agresywne działania - podkreśla „Atlantic”.

Według rozmówców magazynu bardziej ambitny wariant operacji zakłada wykorzystanie dronów naprowadzanych przez AI, które omijałyby rosyjską obronę przeciwlotniczą i uderzały w lotniska w Moskwie oraz innych miastach. Jeden z autorów planu powiedział, że wkrótce drony te będą produkowane na masową skalę.

Na początku 2026 roku, gdy ukraińscy urzędnicy po raz pierwszy przedstawili Zełenskiemu plan operacji „M&M’s”, uznał go za zbyt niebezpieczny. Zaprezentowany plan zakładał codzienne ataki na moskiewskie lotniska z użyciem nawet 1000 dronów, co uniemożliwiłoby wykonywanie lotów cywilnych.

Zełenski pozwolił ówczesnemu ministrowi obrony Mychajle Fedorowowi kontynuować prace nad dronami wyposażonymi w systemy AI, niezbędnymi do przeprowadzenia tej operacji. Jednocześnie ściśle kontrolował ich wykorzystanie, nalegając, by Fedorow ograniczył ryzyko dla pasażerów — powiedzieli magazynowi dwaj autorzy planu.

Dotychczas drony nie atakowały bezpośrednio lotnisk, lecz pojawiały się na niebie, zmuszając rosyjskie władze do odwoływania lotów lub zamykania pasów startowych. Jeden z doradców Zełenskiego określił to jako „efekt uboczny” regularnych ukraińskich ataków dronowych na różne cele w Rosji.

Zełenski preferuje takie podejście, ponieważ nie wiąże się ono z atakowaniem cywilnych statków powietrznych - czytamy w artykule.

- To byłoby piractwo — powiedział jego doradca, który nie jest zaangażowany w operację o kryptonimie „M&M’s”. - Prezydent nie chce na to pozwolić — dodał.

Jak zauważył „Atlantic”, na tym etapie wojny eskalacja może działać w obie strony. Niezależnie od tego, jaką nową broń i taktykę zastosuje Ukraina, Rosja zawsze może odpowiedzieć jeszcze brutalniejszymi działaniami. 

Zdaniem wydania prezydent Trump nie wydaje się już zainteresowany przerwaniem tego cyklu przemocy i zamiast pośredniczyć między walczącymi stronami, skupił się na zawieraniu porozumienia z Rosjanami.

„Atlantic” napisał, że stawia to Zełenskiego przed trudnym wyborem: albo zaakceptować żądania Trumpa i Putina oraz zakończyć wojnę na warunkach Rosji, albo szukać nowych sposobów kontynuowania walki z amerykańskim wsparciem lub bez niego.

Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

ndz/ ap/

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Komentowanie tego niusa zostało z automatu wyłączone. Jeśli chciałbyś/-abyś je skomentować prosimy o maila na adres wspolpraca@dlapilota.pl

Nasze strony