Strach na wysokości 3000 stóp. Gdy uczeń blokuje instruktorowi stery
Zapraszamy do lektury tłumaczenia artykułu "Fear at 3,000 Feet", opublikowanego na łamach serwisie www.avweb.com
Znajomość procedur i poprawne wykonywanie ćwiczeń nie zawsze oznaczają, że uczeń poradzi sobie w stresującej sytuacji. Jeden z instruktorów z ośrodka szkoleniowego zlokalizowanego w USA opisał lot, podczas którego strach przed korkociągiem sprawił, że kursant znieruchomiał i uniemożliwił mu przejęcie sterowania.
Każdy uczeń inaczej reaguje na wyzwania związane ze szkoleniem lotniczym. Trudności mogą pojawić się niezależnie od wieku, płci czy poziomu doświadczenia. Zarówno u osoby rozpoczynającej szkolenie, jak i u pilota zdobywającego kolejne uprawnienia. Niektóre obawy są łatwe do zauważenia, inne pozostają niewidoczne aż do momentu, w którym sytuacja wymaga natychmiastowej reakcji.
Jeden z doświadczonych instruktorów podzielił się swoimi przeżyciami, a problem dotyczył ucznia, który bał się wykonywać przeciągnięcia. Podczas rozmowy okazało się jednak, że również instruktor nie czuł się pewnie, pozwalając kursantowi doprowadzić samolot do pełnego przeciągnięcia. Ta sytuacja przypomniała pilotowi zdarzenie z początku jego własnej pracy instruktorskiej.
W 2020 r., niedługo po zdobyciu uprawnień instruktorskich, rozpoczął on pracę w szkole lotniczej działającej zgodnie z amerykańskimi przepisami Part 141. Miał już za sobą szkolenie kilku uczniów i czuł się swobodnie, ucząc przeciągnięć na Cessnach 152 i 172, zarówno w konfiguracji do startu, jak i do lądowania. Rosnącą pewność siebie zweryfikował jednak jeden z lotów.
Tego dnia nad Florydą panowała spokojna, słoneczna pogoda. Instruktor i uczeń lecieli do strefy ćwiczeń, aby przećwiczyć manewry wymagane w szkoleniu do licencji pilota turystycznego, w tym lot na małej prędkości i przeciągnięcia. Kursant wykonywał je już wcześniej i radził sobie dobrze. Był nieco nieśmiały, rzadko mówił o swoich obawach i nie okazywał większego strachu. Jego dotychczasowe zachowanie nie zapowiadało problemów.
Plan zakładał wzniesienie się na wysokość 3000 stóp nad średnim poziomem morza i rozpoczęcie od lotu na małej prędkości. Uczeń wykonał listę kontrolną, określił pozycję i wysokość, sprawdził prędkość oraz możliwości awaryjnego lądowania, a następnie zgłosił pozycję na częstotliwości radiowej. Instruktor obserwował jego działania.
Po ustabilizowaniu lotu na małej prędkości przyszła kolej na przeciągnięcie bez mocy. Samolot znajdował się już w konfiguracji do lądowania, a uczeń wykonał ćwiczenie zgodnie z wymaganymi standardami. Przestrzegał procedur, rozumiał polecenia i pokazywał, że zna manewr.
Po wyprowadzeniu samolotu załoga przeszła do przeciągnięcia z mocą. Również to ćwiczenie kursant wykonywał już kilkakrotnie. Nie było pośpiechu: wykonano listę kontrolną, sprawdzono przestrzeń wokół samolotu i przygotowano maszynę do manewru. Uczeń ustawił konfigurację gładką, zmniejszył prędkość, a następnie zwiększył moc i kąt pochylenia.
Jak zaznacza autor, Cessna 152 może podczas przeciągnięcia reagować bardziej wrażliwie niż Cessna 172, szczególnie gdy pilot nie utrzymuje kontroli kierunkowej. Wraz ze spadkiem prędkości pojawił się sygnał ostrzegawczy. Uczeń miał kontynuować manewr do pełnego przeciągnięcia, a następnie rozpocząć wyprowadzanie. Do tej chwili wszystko przebiegało prawidłowo.
Gdy samolot został przeciągnięty, lewe skrzydło opadło, a maszyna zaczęła gwałtownie przechylać się i odchylać w lewo. Zamiast zmniejszyć kąt natarcia i odpowiednio użyć steru kierunku, uczeń gwałtownie wychylił wolant w prawo. Opuszczenie lewej lotki pogłębiło przeciągnięcie lewego skrzydła, pogarszając sytuację.
Samolot zaczął wchodzić w początkową fazę korkociągu. Instruktor natychmiast polecił uczniowi ustawić lotki neutralnie, opuścić nos i użyć prawego steru kierunku. Kursant nie zareagował. Po sekundzie lub dwóch padło głośne polecenie: „Przejmuję stery!”.
W normalnych warunkach instruktor przejąłby sterowanie i wyprowadził samolot. Tym razem wolant niemal nie dawał się poruszyć, a ciało ucznia utrudniało również użycie steru kierunku. Kursant znieruchomiał ze strachu. Kurczowo trzymał wolant, był napięty i nie reagował na polecenia. Przez kilka sekund fizycznie uniemożliwiał instruktorowi odzyskanie kontroli nad maszyną.
Pilot chwycił ucznia za kurtkę, odciągnął go do tyłu i zmusił do puszczenia sterów. Jak relacjonuje, nie miał pewności, czy takie działanie przyniesie skutek. Musiał jednak przerwać reakcję kursanta na tyle długo, aby móc wyprowadzić samolot. Udało się, a maszyna wróciła do normalnego lotu.
Powrót na lotnisko odbył się już pod kontrolą instruktora. Uczeń przez pewien czas miał trudności nawet z podjęciem rozmowy. Dopiero po lądowaniu i zabezpieczeniu samolotu możliwe było szczegółowe omówienie zdarzenia oraz próba ustalenia, co doprowadziło do takiej reakcji.
Wyjaśnienie kursanta było proste: bał się wejścia w korkociąg.
Jednocześnie bez wahania potrafił wyjaśnić, czym jest korkociąg i jak wygląda procedura wyprowadzania. Rozumiał aerodynamikę, znał wymagane działania i wcześniej wykonywał przeciągnięcia. Wiedza nie przełożyła się jednak na zdolność do właściwej reakcji w chwili silnego stresu.
Dla instruktora była to jedna z pierwszych ważnych lekcji dotyczących czynnika ludzkiego. Zachowanie drugiej osoby w obliczu strachu, zaskoczenia lub nagłego zagrożenia bywa trudne do przewidzenia. Szczególnie dotyczy to uczniów z niewielkim nalotem, którzy nie mają jeszcze wielu doświadczeń pozwalających oswoić nietypowe zachowanie samolotu.
Autor wspomnień podkreślał, że szkolenie nie powinno ograniczać się do procedur, list kontrolnych i wymaganych standardów wykonania manewrów. Przed ćwiczeniem mogącym wywołać niepokój warto również ustalić, jakie obawy ma uczeń. Potrzebne są wyjaśnienie przebiegu manewru, demonstracja oraz omówienie możliwych nieprawidłowości i reakcji samolotu. Kursant powinien też mieć przestrzeń do zadawania pytań, w tym takich, których może się wstydzić.
Nawet kilkukrotne poprawne wykonanie ćwiczenia nie daje pewności, że uczeń czuje się podczas niego swobodnie. Zrozumienie manewru i gotowość do działania pod presją to dwie różne kwestie.
Dlatego dziś, gdy autor rozmawia z instruktorami o uczniach bojących się przeciągnięć, punktem wyjścia jest upewnienie się, że kursant rozumie, co może się wydarzyć i dlaczego. Tamten lot na wysokości 3000 stóp pokazał, jak duże znaczenie ma przygotowanie psychiczne, nawet wtedy, gdy wcześniejsze ćwiczenia nie wskazywały na żadne trudności.
Komentarze