Przejdź do treści
Źródło artykułu

Szef MON: przed południem nad Bałtykiem przechwycono kolejny rosyjski samolot rozpoznawczy

W poniedziałek przed południem, 60 kilometrów na północny zachód od Łeby, polskie samoloty przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20; nie doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej - poinformował wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. To kolejny taki incydent w ostatnich tygodniach.

„Przed południem, 60 kilometrów na północny zachód od Łeby nad Bałtykiem dyżurna para naszych samolotów przechwyciła rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20” - napisał szef MON w poniedziałek po południu na X.

Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Dodał, że rosyjska maszyna „wykonywała lot w międzynarodowej przestrzeni bez planu lotu i włączonego transpondera”.

Szef MON zapewnił, że Siły Zbrojne RP „cały czas monitorują nasze bezpieczeństwo w rejonie” i podejmują działania chroniące polską granicę.

Poprzednio do przechwycenia rosyjskiego samolotu nad Bałtykiem doszło w miniony piątek. Wówczas dyżurna para polskich F-16 przechwyciła rosyjski Ił-20 40 kilometrów na północ od Kołobrzegu. Także tamta maszyna poruszała się w międzynarodowej przestrzeni powietrznej bez planu lotu i miała wyłączony transponder. Rosyjskie samoloty były kilkukrotnie przechwytywane nad Bałtykiem także wcześniej, w połowie lipca.

Tego typu incydenty zdarzają się ze zmienną regularnością od dłuższego czasu, w szczególności po pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku. Wśród przechwyconych w regionie Ustki oraz Jastrzębiej Góry samolotów znalazły się rozpoznawcze Iły-20 oraz bojowe myśliwce Su-30 z bazy w Królewcu.

Rosyjskie samoloty zwiadowcze - a ostatnio również bojowe - regularnie latają nad Bałtykiem z wyłączonymi transponderami i bez złożonych planów lotu, co uniemożliwia ich zdalną identyfikację i utrudnia pracę organom kontroli ruchu lotniczego.

Przechwycenie obcego samolotu nad wodami międzynarodowymi polega przede wszystkim na jego identyfikacji przez pilotów myśliwców, za pomocą systemów optoelektronicznych i kontaktu wzrokowego, ewentualnie nawiązaniu z nim łączności i eskortowaniu poza obszar odpowiedzialności polskiego lotnictwa. Piloci mogą w tym celu wykonywać szereg manewrów - zbliżać się do obcego samolotu, pokazywać mu swoje uzbrojenie czy wypuszczać flary.

Przechwycenie niezidentyfikowanego statku powietrznego w pobliżu polskich granic jest standardową procedurą w sytuacji, w której nie ma z nim kontaktu. Eksperci wskazywali, że loty na Bałtykiem bez planów lotu i włączonych transponderów w ostatnich latach stały się standardową praktyką Rosjan. Latając w ten sposób w pobliżu granicy państw NATO, testują m.in. ich reakcję czy systemy obrony powietrznej. Takie loty Rosjan mogą też powodować zakłócenia w cywilnym ruchu lotniczym w regionie.

Kontroli aktywności rosyjskiego lotnictwa w regionie służy m.in. misja NATO Baltic Air Policing, w ramach której samoloty polskie i sojusznicze patrolują przestrzeń nad państwami bałtyckimi i samym Bałtykiem. Ponadto przestrzeń międzynarodowa na morzu jest monitorowana przez siły zbrojne państw regionu - Polski, Szwecji, Danii czy Niemiec.(PAP)

ef/ mok/

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Komentowanie tego niusa zostało z automatu wyłączone. Jeśli chciałbyś/-abyś je skomentować prosimy o maila na adres wspolpraca@dlapilota.pl

Nasze strony