Przejdź do treści
Źródło artykułu

Czy Europa zapomniała, co sama wymyśliła? EASA współpracuje z DJI na rzecz bezpieczeństwa

Pierwotna idea europejskich regulacji dotyczących dronów czyli automatycznego, prostego i zgodnego z prawem latania wspieranego przez technologię, została w wypaczona. Rozporządzenie 664 oraz przepisy U-space miały zapewnić otwarty dostęp do danych o strefach geograficznych poprzez centralne usługi informacyjne, jednak część państw członkowskich, w tym Polska (PAŻP dzięki dyskryminującym przepisom zawartym w ustawie Prawo lotnicze), obchodzi te założenia, tworząc własne systemy poza formalnym U-space. Skutkiem jest koncentracja kontroli i danych w rękach jednego podmiotu (PAŻP), co sprzyja monopolizacji rynku i wprowadza niejasny dostęp do informacji, które zgodnie z prawem unijnym powinny mieć charakter publiczny. 

Takie podejście stoi w sprzeczności z obowiązkiem udostępniania stref geograficznych we wspólnym, cyfrowym formacie oraz na zasadach niedyskryminujących. Dzięki takiemu sprytnemu obejściu, krytycznie oceniamy postawę KE i instytucji europejskich, które zamiast egzekwować własne regulacje, podejście europejskie na rzecz obywateli, podejmują współpracę z dominującym producentem dronów, co podważa równość rynku i sens przyjętych przepisów.

Chyba, że na przykładzie współpracy z DJI, EASA chce "przetestować" rozporządzenie 664 i określone w zasadach EuroCAE regulacje, wtedy zwracamy honor. Jeśli tak jest, to oczekujemy, że w kolejnym komunikacie, zostanie opublikowana informacja, że wszyscy producenci dronów, otrzymają dostęp do krajowych ograniczeń na równych prawach i w taki sposób aby było ich na nie stać. I o ile, mamy pełną świadomość, że nie ma w życiu nic za darmo, to z uwagi na złożony charakter, całości systemu, uważamy że dostęp do zunifikowanych i dynamicznie zmieniających danych geograficznych powinien być OPŁACANY przez państwo

Miało być pięknie. Obywatel kupuje drona, wyciąga go z pudełka, włącza i lata. Lata tam, gdzie może, lata bezpiecznie, a system w sposób automatyczny pilnuje, by wszystko odbywało się zgodnie z prawem. Technologia miała w tym pomagać, a nie przeszkadzać.

Dokładnie tak zapisano to w założeniach przepisów, między innymi w rozporządzeniu 664. Problem polega jednak na tym, że przez niewielką furtkę w regulacjach poszczególne kraje, takie jak choćby Polska, zamiast wdrażać U-space, budują własne systemy. Systemy warte setki milionów złotych nomen omen finansowane z europejskich grantów tworzone według lokalnego rozumienia prawa i potrzeb administracji, nie zawsze z myślą o tym, by obywatelom było po prostu łatwiej i lepiej ale żeby Agencji było łatwiej i lepiej.

W rozporządzeniu wykonawczym w sprawie ram regulacyjnych dotyczących U-space czytamy:

(19) Usługa świadomości przestrzennej powinna zapewniać operatorom SBSP informacje o najnowszych ograniczeniach korzystania z przestrzeni powietrznej oraz informacje o określonych strefach geograficznych SBSP, udostępniane w ramach centralnych usług informacyjnych. Zgodnie z rozporządzeniem wykonawczym (UE) 2019/947 podczas ustanawiania stref geograficznych SBSP należy uwzględnić wymogi w zakresie bezpieczeństwa, ochrony, prywatności i środowiska.

(...)

(26) Aby zapewnić świadczenie bezpiecznych usług U-space o wysokiej jakości, niniejszym rozporządzeniem ustanawia się wspólny system certyfikacji dla certyfikujących instytucji świadczących usługi U-space oraz, w przypadku wyznaczenia przez państwa członkowskie, dla wyłącznej instytucji świadczącej centralne usługi informacyjne, jak również zbiór zasad regularnego monitorowania zgodności z obowiązującymi wymogami.

Zgodnie z założeniami, każde państwo członkowskie powinno wyznaczyć instytucję świadczącą tzw. usługi centralne czyli zestaw podstawowych usług, które dostawcom usług U-space (USSP) zapewniałyby wiarygodne dane oraz które pełniły rolę tzw. „jednego źródła prawdy”. Jednak w praktyce coś poszło nie tak.

Rozporządzenie jednoznacznie odnosi się do przestrzeni U-space

Tymczasem, posługując się przykładem Polski, Polska Agencja Żeglugi Powietrznej (PAŻP, lub po angielsku PANSA), za pośrednictwem systemu KSID, nie wdraża U-space, lecz tworzy własny system zarządzania przestrzenią. Gdyby bowiem realizowała U-space w rozumieniu rozporządzenia, agencję obowiązywałby szeroki zakres dodatkowych wymogów określonych zarówno w akcie prawnym 664, jak i w innych powiązanych regulacjach.

W efekcie PAŻP formalnie nie wdraża U-space (choć zdarza się, że na konferencjach wspomina o nim), ponieważ loty w Polsce odbywają się zgodnie z przyjętą interpretacją poza przestrzenią U-space. Rozwiązanie to można uznać za sprytne, jednak rodzi istotne konsekwencje systemowe.

Wielokrotnie zwracaliśmy uwagę, że celem rozporządzenia 664 było zapobieżenie monopolizacji rynku usług U-space. Komisja Europejska nie chciała powtórzyć błędu popełnionego wcześniej w przypadku ANSP (Air Navigation Service Provider), w Polsce PAŻP. Model ten doprowadził do sytuacji, w której jedna instytucja, formalnie nadzorowana przez krajowy organ (w Polsce Urząd Lotnictwa Cywilnego), mogłaby w praktyce paraliżować funkcjonowanie całego państwa, na przykład poprzez strajki. Jest to jednak temat wymagający osobnego omówienia.

Czyli skoro w Polsce nie ma U-space, to powstaje jakiś taki "system" który zgodnie z ustawą prawo Lotnicze jest w 100% zarządzany, opracowywany i regulowany przez PAŻP. Jako, że artykuł dotyczy tematu, gdzie można latać, a gdzie nie, weźmy dla przykładu strefy geograficzne:

Informacja o strefach geograficznych powinna być informacją publiczną. Każdy kto myśli inaczej, zalicza się do grupy, która per analogia twierdzi, że informacje o ograniczeniach prędkości na drogach powinny być płatne. Czysty idiotyzm ktoś powie. Ale...

W ustawie Prawo lotnicze, czytamy:

2. Zakres informacji na temat stref geograficznych podawany do publicznej wiadomości obejmuje:
1)    dane dotyczące wyznaczonych stref geograficznych  nazwę, obszar oraz okres obowiązywania;
2)    nazwę podmiotu, który wnioskował o wyznaczenie danej strefy, oraz numer telefonu lub adres poczty elektronicznej tego podmiotu (...)
3. Informacje na temat stref geograficznych, inne niż określone w ust. 2, Polska Agencja Żeglugi Powietrznej udostępnia na podstawie umowy zawartej między Polską Agencją Żeglugi Powietrznej a zainteresowanym podmiotem. (...)

i

4. Udostępnianie informacji na temat stref geograficznych, innych niż określone w ust. 2, jest odpłatne. Wysokość opłaty ustala się w umowie, o której mowa w ust. 3.
5. Informacje na temat stref geograficznych, inne niż określone w ust. 2, nie stanowią informacji publicznej w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej.

Pozostaje pytanie jakie "inne". Skoro mamy granice, czas obowiązywania i numer kontaktowy stref? W proponowanej ustawie nie ma słowa o sposobie udostępniania danych o strefach geograficznych "we wspólnym unikalnym formacie cyfrowym". Czyli jak PAŻP zrobi z tego plakat, to wyczerpie znamiona Ustępu 2. , ale jak firma, na przykład z pomorza będzie chciała zrobić drona, do którego automatycznie wgra informacje o strefach geograficznych to prawdopodobnie załapie się na ustęp 4. (czytaj wyżej czyli będzie musiała zapłacić). 

I tu znajduje się odpowiedź na tytułową hipotezę

Otóż już w 2021 roku EASA nałożyła obowiązek udostępniania informacji o ograniczeniach, czyli strefach geograficznych, we wspólnym formacie elektronicznym. Dostęp do tych danych powinien odbywać się na zasadach niedyskryminujących.

EASA zobowiązała również państwa członkowskie do zapewnienia, aby wspomniane wcześniej usługi centralne były dostępne w formie usług sieciowych (serwisów), umożliwiających ich wykorzystanie przez uprawnione podmioty.

ZAŁĄCZNIK II
Publikowanie centralnych informacji, o których mowa w art. 5 ust. 4 lit. a)

1.   Instytucje świadczące centralne usługi informacyjne zapewniają dostępność online informacji, o których mowa w art. 5 ust. 1, 2 i 3, za pomocą wspólnych otwartych, bezpiecznych, skalowalnych, zrównoważonych technologii, które są w stanie zapewnić wymagane poziomy dostępności i skuteczności działania oraz które zapewniają interoperacyjność i swobodny przepływ usług U-space w Unii.
2.   Instytucje świadczące centralne usługi informacyjne zapewniają dostęp do centralnych informacji na niedyskryminujących zasadach.
3.   Instytucje świadczące usługi U-space oraz instytucje zapewniające służby ruchu lotniczego korzystają ze wspólnego bezpiecznego interoperacyjnego otwartego protokołu łączności.

Co oznacza ten "serwis"?
Taki serwis jest niczym innym, jak posługując się terminologią informatyczną, usługą sieciową, czyli adresem, z którego po nawiązaniu połączenia można uzyskać wiarygodne dane, na przykład informacje o strefach geograficznych.

Jak miałoby to działać w praktyce? 
W sposób bardzo prosty. Każdy producent dronów implementowałby w oprogramowaniu urządzenia adres usługi, z którym dron po uruchomieniu automatycznie łączyłby się w celu pobrania aktualnych informacji, na przykład o lokalnych ograniczeniach operacyjnych.

Przykładowo, podczas pierwszego uruchomienia dron na podstawie lokalizacji identyfikuje, że znajduje się na terytorium Polski i wysyła tę informację do "serwisu". Następnie, korzystając z przypisanego dla danego państwa adresu, np. cisp.drony.gov.pl, pobierałby aktualne dane dotyczące obowiązujących stref geograficznych oraz informacje o tym, który dostawca usług U-space (USSP) świadczy usługi na danym obszarze.

Tylko tyle i aż tyle 
Dostęp do aktualnych stref geograficznych z wiarygodnego źródła, czyli z usługi centralnej, byłby realizowany w sposób automatyczny, bezpieczny i co najważniejsze  jednolity dla wszystkich producentów dronów, a nie wyłącznie dla jednego podmiotu, jakim jest DJI.

EASA publikując artykuł 22 stycznia 2026r: "EASA and DJI collaborate to improve awareness of safe and legal drone operations" sama zwraca uwagę, na fakt, że zacytujmy:

"Kluczowym wymogiem  europejskich przepisów dotyczących dronów jest, aby operatorzy dronów uzyskiwali aktualne informacje o ograniczeniach, które mogą obowiązywać w miejscu, w którym zamierzają latać (tzw. "świadomość geograficzna"), a piloci dronów musieli stosować się do tych informacji podczas każdego lotu.

W całej Europie krajowe władze lotnicze (NAA) publikują oficjalne strefy geograficzne bezzałogowych statków powietrznych (UGZ) w ramach zharmonizowanych ram geoinformacyjnych EASA. Są one dostępne pod adresem  https://www.easa.europa.eu/en/domains/civil-drones/naa . Ta strona internetowa EASA służy jako centralny punkt dostępu dla użytkowników, udostępniając linki do oficjalnych map UGZ publikowanych na stronach internetowych wszystkich krajowych władz lotniczych państw członkowskich EASA."

Czyli EASA twierdzi, że jakoby wszystko jest już robione jak należy, bo jest strona internetowa na której każdy obywatel może sobie przeczytać co i jak, stwierdzając jednocześnie, że trzeba wrócić, do koncepcji automatyzacji dystrybucji informacji o ograniczeniach. W ten sposób przy współpracy z chińskim monopolistą, w zamian za własne ongiś, ograniczenia DJI FLySafe, dron DJI będzie podlegał oficjalnym i dynamicznie regulowanym ograniczeniom I BARDZO DOBRZE!

To, na jakich zasadach te same dane będą udostępniane innym producentom, poza U-space, czas pokaże. Pragniemy podkreślić, że dopingujemy KE w rzetelnym wprowadzaniu przepisów, aby było bezpieczniej i łatwiej dla wszystkich, bez wyjątków.

Jest jeszcze jedna ważna rzecz

Jak już wcześniej pisaliśmy, między innymi DJI objęte jest zakazami operacyjnymi w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem w Europie Komisja Europejska, EASA i krajowe urzędy, zamiast konsekwentnie egzekwować przepisy, które same ustanowiły, podejmuje próby „porozumienia się” z dominującym rynkowo producentem. Czy doprawdy w Europie nie ma producentów, z którymi można wypracować i wdrożyć jeden standard i wymusić jego używanie na chińskiej firmie?

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony