Przejdź do treści
Źródło artykułu

B-1B Lancer zostaje na dłużej. USAF chce utrzymać bombowce w służbie do 2037 r.

Amerykańskie Siły Powietrzne zmieniły plany dotyczące wycofania bombowców B-1B Lancer. Maszyny, które jeszcze niedawno miały zakończyć służbę na początku lat 30., mają pozostać w eksploatacji co najmniej do 2037 r. USAF zamierza jednocześnie przeznaczyć setki milionów dolarów na ich dalszą modernizację. 

Zmiana jest znacząca, ponieważ przez ostatnie lata kierunek był dokładnie odwrotny. W 2021 r. USAF wycofały 17 B-1B, chcąc zmniejszyć koszty utrzymania floty i przygotować się do wprowadzenia bombowców nowej generacji B-21 Raider. Część wycofanych Lancerów zachowano jednak w stanie umożliwiającym ich ewentualne przywrócenie do służby. Obecnie amerykańskie lotnictwo dysponuje około 44 B-1B. 

Jednym z powodów zmiany planów jest tempo wprowadzania B-21. Raider ma stopniowo przejmować zadania starszych bombowców, ale USAF nie chcą dopuścić do powstania luki w zdolnościach uderzeniowych w okresie przejściowym. Jednocześnie trwa głęboka modernizacja B-52 do standardu B-52J, dlatego utrzymanie B-1B pozwoli zachować odpowiednią liczbę dostępnych bombowców dalekiego zasięgu. Pierwsze operacyjne B-21 mają wejść do służby w bazie Ellsworth w 2027 r.

B-1B wciąż ma mocne argumenty

Pomimo wieku B-1B nadal oferuje zdolności trudne do szybkiego zastąpienia. Naddźwiękowy bombowiec o zmiennej geometrii skrzydeł może przenosić największy ładunek uzbrojenia konwencjonalnego spośród samolotów znajdujących się obecnie w wyposażeniu USAF. W zależności od konfiguracji może wykorzystywać m.in. pociski AGM-158 JASSM, JASSM-ER oraz LRASM. 

Co więcej, Lancer ma otrzymać nowe możliwości przenoszenia uzbrojenia na zewnętrznych węzłach. Rozwijane pylony LAM (Load Adaptable Modular) mają umożliwić wykorzystanie większej liczby pocisków dalekiego zasięgu, a także perspektywicznego uzbrojenia hipersonicznego. W docelowej konfiguracji B-1B może przenosić nawet 36 pocisków klasy JASSM, LRASM lub rozwijanych HACM. 

W latach fiskalnych 2027-2031, USAF planują przeznaczyć około 342 mln dolarów na modernizację B-1B. Pieniądze mają zostać wykorzystane m.in. na utrzymanie zdolności bojowych, rozwiązanie problemów związanych ze starzeniem się wyposażenia oraz integrację nowych systemów i uzbrojenia. Dokumenty budżetowe wskazują obecnie na utrzymanie platformy w służbie do 2037 r.

Bombowce wracają nawet z „cmentarzyska”

Najbardziej wymownym symbolem zmiany podejścia USAF jest przywracanie do służby wcześniej wycofanych egzemplarzy. W kwietniu 2026 r. do aktywnej floty powrócił B-1B o numerze 86-0115, wcześniej przechowywany w 309th Aerospace Maintenance and Regeneration Group w bazie Davis-Monthan w Arizonie, popularnie określanej jako „Boneyard”.

Samolot został wycofany w 2021 r., a proces jego odtworzenia rozpoczął się w 2024 r. Podczas prac w Tinker Air Force Base przeprowadzono rozległe naprawy strukturalne i remonty systemów oraz wymieniono ponad 500 podzespołów. Po wykonaniu lotów próbnych maszyna została ponownie uznana za w pełni zdolną do wykonywania zadań. 

Decyzja o pozostawieniu Lancerów pokazuje, że B-21 nie zastąpi starszych bombowców z dnia na dzień. Przez co najmniej kolejną dekadę USAF będą więc eksploatować równolegle kilka generacji ciężkich maszyn uderzeniowych, tj. B-1B, B-2, modernizowane B-52 oraz stopniowo wprowadzane B-21 Raider. Dopiero wraz ze wzrostem liczby nowych bombowców możliwe będzie bezpieczne wycofanie B-1B bez istotnego ograniczenia amerykańskich zdolności uderzeniowych dalekiego zasięgu.

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony