Przejdź do treści
Źródło artykułu

Zmarł Jerzy Mularczyk (data pogrzebu)

W dniu 27 maja 2026 r., w wieku 82 lat, zmarł Jerzy Mularczyk – konstruktor, człowiek o wielkiej wiedzy lotniczej. Specjalista w zakresie konstrukcji samolotów historycznych. Wieloletni pracownik PZL Warszawa-Okęcie, wykładowca akademicki.

Jerzy Mularczyk był głównym konstruktorem samolotu RWD-5R, repliki słynnego samolotu sportowego z okresu międzywojennego RWD-5. Prace nad budową repliki rozpoczęły się w 1995 r. Pierwszy lot próbny samolot wykonał w 2000 r.

Był w składzie zespołu budowy latającej repliki PZL P11c. A tego bardzo trudnego zadania podjęła się Fundacja Polskie Samoloty Historyczne.

Sylwetkę ś.p. Jerzego Mularczyka przedstawia jego współpracownik i kolega ze Stowarzyszenia Lotnictwa Eksperymentalnego, Michał Urbańczyk, w artykule: https://www.sleeaa991.malopolska.pl/aktualnosci/453/

Msza Święta Żałobna zostanie odprawiona w dniu 2 czerwca 2026 roku o godzinie 10:00, w Kościele parafialnym pw. św. Anny w Grodzisku Mazowieckim, po której nastąpi odprowadzenie na cmentarz komunalny (nowy) Szczęsne.


Informacje ze strony Stowarzyszenia Lotnictwa Eksperymentalnego:

"Już za życia w "środowisku lotniczym" stał się legendą, ale w historii naszego Stowarzyszenie ma On szczególne miejsce. To on 1995 roku stanął, jako "główny konstruktor" na czele zespołu kilkunastu inżynierów, którzy podjęli się zaprojektowania latającej repliki samolotu RWD-5 w ramach akcji "Zbudujmy razem RWD-5", rozpoczętej przez nasze stowarzyszenie z inicjatywy Eugeniusza Pieniążka.

Pięć lat mozolnej pracy inżynierskiej, tysiące społecznie przepracowanych godzin. Efekt: oblot samolotu w 2000 roku, który przez kolejne 25 lat uświetnia swoimi lotami pokazy lotnicze w Polsce i przypomina o chlubnej karcie historii polskiego lotnictwa.

Dla pana Jerzego konstrukcje z wytwórni RWD miały szczególne miejsce w jego sercu. Zaprojektował również RWD-8 oraz rozpoczął tworzenie dokumentacji do RWD-6, -4 oraz -3. W środowisku lotniczym był znany jako "Mularczyk vel RWD".

Pan Jurek był "tytanem" pracy ale jednocześnie człowiekiem pogodnym i wielkiego humoru. Gdy jednak trzeba było podejmować decyzję potrafił być stanowczy, zawsze opierał się na wiedzy technicznej i doświadczeniu. A tego mu nigdy nie brakowało, ponieważ całe swoje życie spędził w "branży lotniczej".

Był absolwentem Politechniki Warszawskiej, Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa - z czego bardzo był dumny, ale jak sam przyznawał "wiedzę zgłębiał dokładnie, dlatego zajęło mu to 8 lat". Był Szefem Technicznym w Aeroklubie Polski i do jego zadań należało odbieranie nowego sprzętu lotniczego dla Polskich Aeroklubów, czy to szybowców z zakładów SZD w Bielsko-Białej czy samolotów z PZL Okęcie, z którym to zakładem związał się następnie zawodowo na wiele lat, prowadząc Laboratorium Prób Statycznych PZL Okęcie.

Był pasjonatem i społecznikiem. 1965 zainicjował i założył modelarnię lotniczą przy SBM "Politechnika" w piwnicy przy ul. Etiudy Rewolucyjnej w Warszawie, przez którą przewinęło się około 500 osób rozpoczynających swoją przygodę z lotnictwem - jak wspominają jego wychowankowie. Trudno zliczyć ilu z nich zrobiło licencję pilota, czy to sportowego czy zawodowego. Ilu z nich zostało inżynierami, technikami czy .. redaktorami, czy choćby pasjonatami już na zawsze związanymi z lotnictwem - bo jak sam mawiał: "tego bakcyla się nie da wyleczyć! a nasze rodziny są ... Ofiarami Lotnictwa".

Wspierał wiele inicjatyw i przedsięwzięć lotniczych, jak choćby projekt budowy latającej repliki PZL P11c czy rozwój rodziny samolotów AT - Tomasza Antoniewskiego.

Nigdy nie odmawiał pomocy. Kiedy w 2021 na dobre rozpoczęliśmy naprawę naszego RWD-5R mieliśmy z nim wiele spotkań i godzin na telefonie, ustalając zakres niezbędnych prac i odszukując niezbędną dokumentację. Bardzo go cieszyło, że udało się nam przywrócić do lotu samolot i to w rocznicowym roku 2023, w historycznym malowaniu "atlantyckim". Jak sam kiedyś powiedział: "RWD-5R to jego trzecie dziecko"!

Choć sam siebie nazywał "nielotem" to w młodości ukończył szkolenie szybowcowe do III klasy i od czasu do czasu dawał się zaprosić na jakiś krótki lot samolotem.

Jego pokój-pracownia, był niewielki, wypełniony książkami, elementami lotniczymi i deską kreślarską, przy której spędzał całe dnie.

Choć był bardzo człowiekiem wykształconym, oczytanym i można było z nim rozmawiać na różne tematy, to lotnictwo zawsze pozostawało w centrum jego największych zainteresowań - jego żona zwykła nawet mawiać: "że był zdziwiony, że jak się urodzili jego dwaj synowie to że nie mają ogonów i śmigiełek!".

W ciągu swojego życia wielokrotnie zmagał się z wieloma groźnymi chorobami odnosząc zwycięską walkę. Niestety, pod koniec lutego tego roku uległ niefortunnemu upadkowi i doznał złamania. Choć operacja się powiodła, to jego stan zdrowia znacząco zaczął się pogarszać. Zmarł 27 maja 2026r.

Pan Jerzy pozostanie na zawsze w naszej pamięci, solidnie sobie na to zapracował tym wszystkim, co od niego otrzymaliśmy i czego mogliśmy się nauczyć."

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony