ZLOT - nowości dla lotników

ZLOT - nowości dla lotników/ fot. mjr pil. Jakub Block

Wszyscy dowódcy jednostek lotniczych w drodze na kurs metodyczno-szkoleniowy ZLOT-2012 wykonali postawione im zadania bojowe na ocenę bardzo dobrą.

Bardzo dobrze i dobrze poradzili sobie też z testowym sprawdzianem znajomości przepisów prawa lotniczego, zasad planowania i monitorowania lotów, procedur operacyjnych, nawigacji ogólnej i radionawigacji, łączności oraz eksploatacji statków powietrznych. Takie wyniki przedstawił na zakończenie kursu prowadzonego w Ośrodku Szkolenia Sił Powietrznych w Kiekrzu przewodniczący komisji egzaminacyjnej generał dywizji pilot Sławomir Kałuziński, zastępca dowódcy Sił Powietrznych - szef Szkolenia.

Generał broni pilot Lech Majewski polecił uczestnikom ZLOT-u priorytetowo traktować wdrażanie zadań wynikających z tzw. ramowego programu ustalonego po katastrofie smoleńskiej. Uczulił dowódców jednostek lotniczych reprezentujących wszystkie rodzaje sił zbrojnych na ciągłe występowanie zagrożeń dla bezpieczeństwa lotów. Nakazał zwrócić szczególną uwagę na szkolenie pilotów z ostatnich promocji oficerskich. Zachęcał też, aby dowódcy nie bali się podejmować trudnych i niepopularnych decyzji. Stwierdził ponadto, że „pilot, który świadomie naruszy zasady bezpieczeństwa lotów, nie ma prawa usiąść ponownie za sterami statku powietrznego".

Dowódca Sił Powietrznych uznał, że kurs był potrzebny i został dobrze zorganizowany. „Pozwolił nam ocenić, gdzie jesteśmy i wyjaśnić, dokąd w lotnictwie wojskowym zmierzamy. Innego tej rangi szkolenia dla lotników wojskowych nie ma", ocenił generał Majewski.

Podczas trzeciego dnia spotkania dowódców polskiego lotnictwa wojskowego wysłuchali oni prezentacji pułkownika pilota Mirosława Jemielniaka, do niedawna szefa Bezpieczeństwa Lotów w Dowództwie Sił Powietrznych (obecnie słuchacza studiów w Akademii Obrony Narodowej). Prezentacja dotyczyła zdarzeń lotniczych odnotowanych w SP w 2012 roku. Z porównań ze statystykami z lat poprzednich wynika, że latamy intensywniej na mniejszej liczbie statków powietrznych, ale robimy to bezpieczniej. Za niepokojące pułkownik Jemielniak uznał zdarzenia spowodowane niezadowalającą sprawnością silników samolotów M-28 i konstrukcji śmigłowców SW-4. Zwrócił też uwagę na awaryjność układu podwozia w samolotach PZL-130 Orlik. Pułkownik podkreślił znaczenie jakości współpracy członków załóg. Zachęcał dowódców do sprawdzania, jak rozumieją i traktują Crew Resources Menagement ich podwładni. Wskazał na mniejszą – w porównaniu z analogicznym okresem 2011 roku – liczbę zderzeń z ptakami. W 2012 roku odnotowaliśmy ich do tej pory dwa razy mniej niż rok wcześniej. „Czy mamy szczęście i przynosi efekty zatrudnienie sokolników, czy może sprawozdawczość zawodzi?", zastanawiał się pułkownik.

Dowódca SP zachęcał dowódców jednostek do sprawdzenia realizacji zaleceń profilaktycznych. „Każde uniknięte zdarzenie generuje oszczędności liczone w milionach złotych", wskazał generał Majewski.

Generał brygady pilot Tadeusz Mikutel przedstawił wnioski z tegorocznej natowskiej misji kontyngentu Orlik-4, w której uczestniczyło niemal stu żołnierzy, w większości z 22 Bazy Lotnictwa Taktycznego. Wykonali oni przez cztery miesiące nalot przekraczający 250 godzin, w tym kilkanaście misji bojowych w międzynarodowej przestrzeni powietrznej. To wynik większy niż w poprzednich zmianach Orlika.

Generał ocenił, że częścią przygotowań kontyngentu Orlik do misji powinien być udział w ćwiczeniach zagranicznych. Wspomniał o potrzebie usprawnienia wysyłki do kontyngentu aktualnych materiałów z zakresu bezpieczeństwa lotów. Uznał, że naziemny rzut logistyczny powinien z Polski wyjeżdżać do bazy w Szawlach na tydzień przed wylotem samolotów, bo pozwoli to sprawnie przejąć teren od poprzedników, rozwinąć system łączności.

Generał brygady pilot Tomasz Drewniak przedstawił zebranym nową koncepcję szkolenia lotniczego podchorążych WSOSP. System przemienny został w tym roku zastąpiony systemem szkolenia ciągłego. Podchorążowie studiujący na kierunku pilotażu najpierw ukończą więc teraz studia inżynierskie i zaliczą loty na cywilnych statkach powietrznych Akademickiego Ośrodka Szkolenia Lotniczego, a dopiero później – już jako inżynierowie – przystąpią do latania Orlikami, Iskrami, Bryzami, SW-4 i Mi-2. W bazach w Dęblinie i Radomiu będą szkolić się przez 18 miesięcy do promocji. Jak wyliczył generał Drewniak, do dyspozycji instruktorów będzie w tym czasie 270 roboczych dni lotnych, co powinno pozwolić na osiągnięcie nalotu rzędu 250 godzin przez każdego promowanego podporucznika. Przy dotychczasowym systemie szkolenia i studiowania przemiennego przez trzy lata podchorążowie mieli do dyspozycji 141 dni lotnych i uzyskiwali z trudem nalot 180 godzin, na dodatek 15-20 procent tego czasu „konsumowało" wznawianie nawyków w każdym sezonie. To nie służyło rozwojowi umiejętności lotniczych.

W nowym systemie podchorąży nie będzie się musiał wznawiać – ma się szkolić w sposób progresywny. „A i instruktorzy będą lepiej przygotowani do ich szkolenia", przewidywał generał Drewniak. Dowódca 4 Skrzydła Lotnictwa Szkolnego zaprezentował strukturę Programu Szkolenia Lotniczego 2011. W PSzL przewidziano, że podchorąży otrzyma tylko na 10 lotów dodatkowych w trakcie całego swego szkolenia. Jeśli wyczerpie limit i dostanie jedenastą „dwójkę", powinien zostać skreślony z listy szkolonych. Generał Drewniak zapowiedział, że w 4 Skrzydle Lotnictwa Szkolnego powstanie „jasna metodyka spisywania podchorążych".

Wiele czasu w prelekcji poświęcił kwestiom pozyskiwania instruktorów. Według generała Drewniaka pilot powinien zostawać instruktorem w bazie szkolnej po 10-13 latach szkolenia (wliczając w to 4 lata podchorążówki).

Pułkownik Krzysztof Kosieradzki z Dowództwa Sił Powietrznych przedstawił poziom sprawności statków powietrznych eksploatowanych w SP. Ujawnił, że pod koniec września przekraczał on 70 procent, a gdyby mniej awaryjne były W-3, SW-4 i M-28, dostępność ta byłaby jeszcze wyższa. Pułkownik wskazał, że firmy lotnicze też nastawione są na zysk, więc unikają zamrażania kapitału, produkowania na zapas. „Dlatego to my w wojsku jesteśmy zmuszeni do tworzenia zapasów". Pułkownik Kosieradzki zaprezentował sposoby usprawnienia systemu utrzymania dostępności statków powietrznych wprowadzone w Siłach Powietrznych Portugalii, borykających się z narzuconymi radykalnymi oszczędnościami. I przedstawił wnioski dla naszych Sił Powietrznych. Podkreślił walory insourcingu – wskazał, że wiele obsług sprzętu latającego moglibyśmy robić taniej i szybciej siłami własnymi, gdybyśmy zatrudnili byłych podoficerów-techników lotniczych.

Podpułkownik nawigator Ireneusz Kurdziałek przedstawił zebranym nowe tabele należności osobistego wyposażenia personelu latającego. Zostały do nich wprowadzone takie nowinki jak: 7- i 10-calowe tablety z oprogramowaniem nawigacyjnym i bazą danych, latarki nakładane na palec (dla pilotów, nawigatorów latających), okulary do imitowania warunków lotu bez widoczności ziemi (IFR), nowy rodzaj linijek i suwaków nawigatorskich, nowy rodzaj toreb na wyposażenie indywidualne, bardziej ergonomiczne nakolanniki dla pilotów. Także loadmasterzy dostaną tablety z oprogramowaniem ułatwiającym organizację załadunku i wyważania samolotów transportowych. Tabele należności wejdą do stosowania od 2 stycznia 2013 roku i umożliwią rozpoczęcie zakupów – zajmie się nimi jedna z rejonowych baz logistycznych, podległych Inspektoratowi Wsparcia SZ.

Generał Majewski poinformował, że pod koniec września do półrocznego testowania w jednostkach lotniczych trzech rodzajów sił zbrojnych trafiło kilkadziesiąt egzemplarzy prototypu kurtki lotniczej (typu flyers) w kolorze oliwkowym. „Po personelu latającym będziemy starali się w dalszej kolejności wyposażyć w takie wygodne i estetyczne kurtki personel służby inżynieryjno-lotniczej", zapowiedział dowódca Sił Powietrznych. Generał polecił podwładnym podjąć działania na rzecz umożliwienia przeszkalania personelu służby inżynieryjno-lotniczej w celu nadawania technikom kolejnej specjalności.

Podczas ostatniego dnia ZLOTU 2012 podpułkownik pilot Krzysztof Tarnowski i pułkownik pilot Krzysztof Cur omówili założenia nowego sposobu organizacji przygotowania do lotów (wstępnego i bezpośredniego) oraz do lotów dyspozycyjnych. Okazało się to bardzo potrzebne, bo pozwoliło wyjaśnić różnice interpretacyjne i wskazać przepisy, które należy doprecyzować tak, by – jak ujął to generał brygady pilot Dariusz Wroński, szef Wojsk Aeromobilnych Wojsk Lądowych – „nie zablokować działalności lotnictwa wojskowego".

General Majewski wyraził nadzieję, że nowe Regulamin Lotów-2012 i Instrukcja Organizacji Lotów -2012 trafią do jednostek już w listopadzie, tak by piloci mieli czas zapoznać się z nimi, przyswoić zmodyfikowane zasady i zdać egzaminy zanim nastanie rok 2013. Na koniec dowódca SP zachęcił wszystkich obecnych na ZLOCIE dowódców do pozytywnego i kreatywnego myślenia. „Od was wiele zależy. Potraficie i możecie wiele zmienić. Jesteście najbliżej bieżącej działalności, możecie najszybciej i najskuteczniej reagować na nieprawidłowości oraz promować dobre przykłady."

Ppłk Artur Goławski
Rzecznik prasowy Dowództwa Sił Powietrznych

Więcej zdjęć na stronie SP RP
 

Źródło: Siły Powietrzne
comments powered by Disqus

Komentarze

nie można by zebrać tych PRL'owych politycznych do jakiego CYRKU, przynajmniej byłby z nich jakiś pożytek?

a tak obciach dla całej Polski!

"Wszyscy dowódcy jednostek lotniczych w drodze na kurs metodyczno-szkoleniowy ZLOT-2012 wykonali postawione im zadania bojowe na ocenę bardzo dobrą."

Cóż, dowódcy ZAWSZE byli na "piątkę" - tylko Ci niewdzięczni podwładni nie rozumieją jakie mają szczęście być dowodzonymi przez takich fantastycznych dowódców i zawsze dają ciała...

Na papierze zawsze jesteśmy DEBEŚCIAKAMI :-((
Żenada

Żywcem Z PRL - u, kolejne fragmenty:

,,poświęcił kwestiom pozyskiwania instruktorów. Według generała Drewniaka pilot, etc. etc.''

Panie generale ,,pozyskiwać'' to pan możesz: kolegów, czyjeś uznanie, drewno z lasu na opał lub do rzeźbienia świątków ludowych, itp. itd. Natomiast, żeby mieć w wojsku dobrych i bardzo dobrych instruktorów to trzeba mieć konkretny Program (programy) i to na poziomie państwowym. Tymczasem, mamy zapowiedź ,,„jasnej metodyki spisywania podchorążych". A kiedy będzie „jasna metodyka spisywania generałów"??? i czy właśnie od niej nie należałoby już dawno temu zacząć ,,uzdatnianie'' SZ RP???

Ja rozumiem Panie Goławski, że pańskim zadaniem jest ,,przekazać społeczeństwu'', jakie to wojsko mamy dzielne, że ten Zlot to wykazał, a pan starasz się zadanie od strony medialnej, jak najlepiej obrobić, czy po wojskowemu wykonać. Oczywiście, nie oczekujemy w pańskich przekazach medialnych tzw. ,,szczegółów'' objętych wiadomymi klauzulami. Niemniej, zdumiewające, że podajesz pan do publicznej wiadomości, że kolejny generał, tym razem dowódca, aż tyle uwagi ,,poświęca'' sprawie i koloru i testowania nowych kurtek lotniczych. Czyli, co na porządnym dowodzeniu jeszcze się pan generał nie zna, ale na kurtkach owszem? Czy pan rzecznik ,,ewentualnie'' zapomniał, że jego odpowiednicy w innych armiach NATO też czytają te jego newsy?
Rozpatrując w kontekście historycznym zdolność obronną przedwojennej Armii Polskiej, a w szczególności sposób dowodzenia tą Armią we Wrześniu 1939, nawet skromne wówczas lotnictwo można było o wiele lepiej skoordynować z innymi rodzajami wojsk i bardziej efektywnie wykorzystać. Dziwne, że podczas tamtej straszliwej wojny tylko kilku generałów z bronią w ręku, czyli nie zza biurka stanęło do nierównego boju z Niemcami pod Bzurą razem ze swoimi żołnierzami i trzech nich zginęło w tej Bitwie. Tymczasem, inni generałowie ,,zapomnieli'', że w magazynach w Radomiu mamy ponad 2000 tysiące jedynych wówczas na świecie ręcznych karabinów przeciwpancernych UR - 2. Tą bronią mogliśmy Niemców skutecznie zatrzymać już na linii Warty, a umiejętne użycie lotnictwa odniosłoby o wiele lepszy skutek. Tymczasem, Niemcy po wejściu do Radomia przejęli wszystkie karabiny UR - 2, zapakowane w skrzynie oznaczone bardzo tajnymi klauzulami. Jak wtedy ,,dowodzono'' Armią Polską nadal jest przedmiotem badań historyków i strategów również. Zdumiewające (po raz kolejny), że po 23 latach demokracji w Polsce na temat wojska, Obywatele Rzeczypospolitej, którzy tylko na podstawie filmów dokumentujących współczesne wojny: w Wietnamie, w Iraku, na Bałkanach i w kilku innych tzw. zapalnych punktach, siłą rzeczy zadają sobie pytania, jaką faktycznie zdolność bojową mają nasze siły zbrojne, a lotnictwo w szczególności. W kontekście takich pytań, i refleksji, na które nadal nie ma rzetelnych odpowiedzi (poza takimi newsami, jak komentowany) nie ma się co dziwić, że zainteresowanie naborem do NSR jest tak niskie.

PRL bis

Piękne słowa: „Od was wiele zależy. Potraficie i możecie wiele zmienić. Jesteście najbliżej bieżącej działalności, możecie najszybciej i najskuteczniej reagować na nieprawidłowości oraz promować dobre przykłady."