Symulator lotniczy w Świdniku już jesienią

Kokpit Cessny 152 (fot. swidnik.pl)

W listopadzie Strefa Historii wzbogaci się o kolejną atrakcję – symulator lotniczy. Dzięki niemu każdy świdniczanin będzie mógł posmakować szybowania w obłokach, chociaż tak naprawdę, nie oderwie od ziemi stóp. Realizacja tego projektu będzie kosztowała 54 tys. zł.

Pomysł pojawił się w ramach ubiegłorocznej edycji Budżetu Obywatelskiego. Jego autorem jest Kamil Grabowski, wychowanek klubu modelarskiego „Taurus”, członek Młodzieżowej Rady Miasta, pasjonat lotnictwa. Budowę symulatora wziął na swoje barki Andrzej Misiurski ze Strefy Historii, prowadzący w tej placówce zajęcia z młodymi modelarzami.

Symulator nie będzie się szczególnie różnił od kokpitu prawdziwego samolotu. Zostaną w nim zainstalowane najważniejsze przyrządy pilotażowe, na przykład wolant, dźwignia ciągu, dźwignia mocy. Całości dopełni pięć ledowych monitorów, dzięki którym wirtualna przestrzeń w kabinie będzie do złudzenia przypominać to, co widzą asy przestworzy w prawdziwych kabinach pilotowanych przez siebie maszyn.

Na pewno dla wielu potencjalnych użytkowników symulatora istotne będzie czy będą mieli wybór –  lecieć samolotem czy śmigłowcem. – Wygląda na to, że z powodu ograniczeń finansowych będzie to tylko kabina samolotu – wyjaśnia Andrzej Misiurski. – Postaramy się jednak, żeby lewa strona urządzenia miała drążek działający na zasadzie wolantu. Natomiast prawą stronę wyposażymy w drążek sterujący, który będzie imitował warunki lotu śmigłowcem. Są już programy komputerowe pozwalające na odbywanie lotu zarówno jednym, jak i drugim statkiem powietrznym. Poza tym, nie chcielibyśmy, aby urządzenie miało charakter stacjonarny. Zakładamy jego demontaż i możliwość użytkowania w innym miejscu, na przykład w kinie czy szkole, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Z symulatora każdy będzie mógł skorzystać bezpłatnie. Zainstalowane programy komputerowe zakładają różne warunki lotu, sytuacje i skale trudności. Radzić sobie z nimi mogą dzieci, jak i dorośli, którzy posiedli już pewną wiedzę o zasadach aerodynamiki. Organizatorzy zapewniają jednakową frajdę dla wszystkich. Programy komputerowe będą zakładały różne warunki lotu, aby jak najbardziej zbliżyć się do realizmu szybowania w przestworzach.

Jesteśmy już przygotowani do zamówienia komponentów i podzespołów urządzenia – dodaje A. Misiurski. – Rozmawialiśmy z ich producentami. Wiemy, ile ich potrzebujemy i jakie mają być ich wymiary. Trzeba kupić na przykład wolant, wysokościomierz, radiostację, wyświetlacze, kable, komputer z odpowiednią kartą graficzną. Musimy przygotować też podłogę, gdyż waga sprzętu i siedzących w nim osób może sięgać kilkuset kilogramów. Urządzenie musi być przede wszystkim bezpieczne. Mamy już zielone światło z ratusza na zakup elementów. Aby ograniczyć koszty, postaramy się wykonać większość prac własnymi siłami. Montaż będzie się odbywał w Strefie AK1.

Posiadanie symulatora przyniesie miastu sporo korzyści. Po pierwsze, tego typu atrakcji nie ma w najbliższej okolicy. Poza tym, Świdnik jest ośrodkiem lotniczym. Kiedyś, za sprawą działalności aeroklubu i zakładu, kontakt z lotnictwem był powszechny. Dziś jest raczej ograniczony. – Dlatego chcemy przybliżyć tę dziedzinę. Jest to też pierwszy krok, aby rozwijać zainteresowania lotnicze. Może dzięki temu, jakiś młody człowiek będzie miał ułatwioną drogę, aby związać swoje życie z branżą lotniczą. Przecież w tej dziedzinie jest miejsce nie tylko dla pilotów, ale także dla personelu naziemnego – tłumaczy A. Misiurski.

Strefa Historii oraz Klub Modelarski „Taurus” ściśle współpracują z Klubem Seniorów Lotnictwa, w którym zrzeszeni są wysokiej klasy piloci. Oni zapewne jako pierwsi usiądą za sterami urządzenia i podpowiedzą, co trzeba w nim zmienić bądź ulepszyć. Na pewno podzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem. Uruchomienie symulatora zaplanowano na listopad. Pracownicy Strefy Historii już spodziewają się dużego zainteresowania, dlatego doradzają wcześniejsze zgłaszanie wizyt.

Podobny sprzęt, symulator świdnickiego helikoptera SW4, znajduje się najbliżej w dęblińskiej Szkole Orląt. To wysokiej klasy, profesjonalne urządzenie o wartości kilku milionów złotych. Niestety, jest niedostępne dla cywilów. Dlatego tym bardziej warto w listopadzie zajrzeć do Strefy Historii w Świdniku, by zasmakować lotniczej przygody, nawet jeśli nie oderwiemy się od ziemi.

Źródło: swidnik.pl
comments powered by Disqus