Głupi żart postawił na nogi pięć zastępów straży pożarnej. "Katastrofa" okazała się modelem samolotu
Pięć zastępów straży pożarnej zostało zadysponowanych do zgłoszenia o rzekomej katastrofie lotniczej w pobliżu drogi krajowej nr 20 w miejscowości Korne (woj. pomorskie). Osoba zgłaszająca poinformowała, że pomiędzy drzewami znajduje się samolot treningowy wbity dziobem w ziemię, co mogło wskazywać na katastrofę statku powietrznego.
Ratownicy potraktowali zgłoszenie z pełną powagą i natychmiast rozpoczęli działania. Po dotarciu na miejsce okazało się jednak, że żadnego wypadku nie było. Obiektem przypominającym rozbity samolot był... model samolotu pozostawiony w lesie. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał, a strażacy po sprawdzeniu terenu zakończyli interwencję.
Choć cała sytuacja zakończyła się bezpiecznie, trudno mówić o niewinnym żarcie. Każde zgłoszenie dotyczące możliwej katastrofy lotniczej uruchamia znaczne siły i środki ratownicze. W czasie, gdy strażacy sprawdzali fałszywy alarm, mogli być potrzebni przy rzeczywistym zagrożeniu życia lub zdrowia.
Służby przypominają, że wszelkie informacje o możliwych wypadkach są zawsze traktowane priorytetowo. Pozostawianie przedmiotów mogących imitować rozbity statek powietrzny lub celowe wywoływanie fałszywych alarmów to skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie, które nie tylko angażuje ratowników, ale może również opóźnić ich dotarcie do osób naprawdę potrzebujących pomocy.
Materiał źdódłowy https://www.se.pl
Komentarze