Dlaczego w samolotach Lim 5 zrezygnowano z urządzeń RP-5 i SRD-1M?

Lim 5P z pełnym urządzeniem radarowym RP-5 (fot. cowiemechanikolotnictwie.blogspot.com)

Poprzedni temat pt. "Radal i radar w myśliwcach odrzutowych w Mielcu" wzbudził spore zainteresowanie. Teofil Lenartowicz, autor bloga cowiemechanikolotnictwie.blogspot.com oraz autor tego artykułu dostał sporo komentarzy i pytań.

Najbardziej interesującym dla autora stało się pytanie pana dr Jakuba Marszałkiewicza, które brzmiało: "Warto by opisał Pan także sprawę wymontowania po jakimś czasie radarów z polskich MiG-ów 17/Limow 5 i zastąpienia ich ciężarkami. Warto opisać czemu tak się stało. W literaturze nie znalazłem odpowiedzi na to pytanie"

Teofil Lenartowicz uznał za stosowne dopowiedzieć kilka słów. Zapraszamy do lektury.

Dlaczego w samolotach Lim 5 zrezygnowano z urządzeń RP-5 i SRD-1M?

"Trudno dzisiaj po tylu dziesiątkach lat odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie dlaczego tak się stało. Wydaje mi się, że wiarygodnej odpowiedzi nie znajdziemy nawet w archiwach wojskowych. Demontaż nie nastąpił w Mielcu, gdzie samoloty były produkowane, lecz w Lotniczych Zakładach Remontowych w Bydgoszczy. Warto przypomnieć, że po kilku latach eksploatacji z samolotów Lim 5P wymontowano urządzenie radarowe RP-5 przebudowując go na wersję Lim 6. Natomiast z samolotów Lim 5 wymontowano urządzenie radal SRD-1M.

Można snuć domysły dlaczego tak się stało, ale najprawdopodobniejszą wydaje się być odpowiedź jaką udzieliłem dr Marszałkiewiczowi.

Otóż wiedza znajdująca się w urządzeniach radiolokacyjnych RP-5 i SRD-1M wielokrotnie przewyższała wiedzę kadry technicznej. Była to dziedzina nie znana i nie stosowana przed 1939 rokiem. Wiadomo, że hitlerowcy wyniszczyli kadrę nauczycielską w Polsce.

W wojskach lotniczych w tamtych czasach wiedza o urządzeniach radiolokacyjnych była znikoma. Oficerowie delegowani do ZSRR na szkolenia w zakładach produkujących radiolokacyjne urządzenia, byli po powrocie do kraju natychmiast awansowani na wyższe stanowiska. Fakt, że długo tam przebywali był kopem w Polsce do awansu. Jeżdżąc na reklamacje po lotniczych JW w Polsce musiałem mieć kontakt ze wszystkimi starszymi inżynierami pułków, bo tylko oni byli uprawnieni do podpisywania i pieczęci na protokółach reklamacyjnych. Niestety nie było wśród nich wyszkolonych na urządzenia SRD-1M i RP-5. Obsługa na lotnisku często nie wiedziała jak się do tego zabrać i nie miał kto nimi pokierować. Były to czasy, kiedy latali na rurach piloci szkoleni jeszcze w Związku Radzieckim podczas wojny i nie mieli nawet średniego wykształcenia. Nowoczesna technika, a w tym wypadku radiolokacja w samolotach Lim 5 i Lim 5P kilkakrotnie przewyższała możliwości kadry technicznej. Uważam, że najważniejszą z przyczyn dlaczego zrezygnowano z samolotów Lim 5P był właśnie ów fakt.

Zapewne przyczyną rezygnacji była także wysoka awaryjność, szczególnie urządzenia RP-5, jednak przy odpowiednio wykwalifikowanej obsłudze miało to mniejsze znaczenie. W kontaktach z pilotami w wojsku latającymi z włączonym RP-5 słyszałem też pozytywne opinie zapewniające bezpieczeństwo lotu. Pilot widział na ekranie wysoko naelektryzowaną burzową chmurę w postaci wielu krzyżyków. Omijając ją zapewniał sobie bezpieczeństwo.

Uważam, że rezygnacja z owych urządzeń nie była dobrym rozwiązaniem, bo pomimo wszelkich mankamentów obniżono poziom wyszkolenia tak kadry technicznej jak i pilotów. Nawet fakt nie uczestniczenia Polski w konflikcie wojennym nie usprawiedliwia tego faktu.

Jak wiemy wymontowano w Zakładach Remontowych Bydgoszcz wszystkie urządzenia RP-5 i przerobiono samoloty na Lim  6. Podobnie wymontowano z Lim 5 urządzenie RSD-1M. W Mielcu następne wersje Limów były tylko modyfikacją Lim 5 bez urządzeń radiolokacyjnych SRD-1M i RP-5.

Nieodżałowaną stratą stało się, że owe urządzenia po demontażu złomowano. Nie ma ich nie tylko na samolotach w muzeach lotniczych czy innych ekspozycjach, ani też indywidualnie na muzealnych stoiskach. Nie jest mi wiadomo, czy pozostawiono choć jeden egzemplarz RP-5, czy SRD-1M w LZR Bydgoszcz. Z tego co wiem wszystko złomowano. Przyczynił się fakt, że były to urządzenia tajne. Czyż jednak nie można dla potomności zachować przynajmniej kilka egzemplarzy? Dzisiaj po tylu latach światowe muzea biłyby się o takie egzemplarze.

Wspomnieć też pragnę o wycofanych z eksploatacji samolotach Lim. Stoją one w muzeach i wystawionych ekspozycjach w kraju i na świecie. Niektóre wyremontowano i doprowadzono do stanu użytkowania. Znane są fakty handlu częściami samolotów Lim i o dziwo, łatwiej zakupić do Lima część za granicą niż w Polsce. Dlaczego? Bo sprzedawaliśmy za bezcen złomowane Limy za granicę. Niektóre z nich doprowadzone przez prywatnych kolekcjonerów do używalności, latają po dziś dzień w USA. Fakt że nie potrafimy dla historii uwiecznić własnych sukcesów znamy choćby z faktu zniszczenia cennej dokumentacji samolotu PZL-37 Łoś produkowanego przed wojną w Mielcu."

Więcej zdjęć na stronie www.cowiemechanikolotnictwie.blogspot.com


Przeczytaj również:
Radal i radar w myśliwcach odrzutowych w Mielcu

Źródło: Teofil Lenartowicz
comments powered by Disqus