Czekając na pomyślne wiatry w Porcie Lotniczym Lublin

Port Lotniczy Lublin (fot. Lublin Airport LUZ)

Podsumowując ubiegły rok działalności, władze Portu Lotniczego Lublin przewidywały, że początek roku 2019 nie będzie łatwy. Ich przypuszczenia się sprawdziły.

W 2019 roku będziemy odczuwali negatywne skutki zmian w siatce połączeń, dlatego spodziewamy się spadków w pierwszym i drugim kwartale tego roku. Później jednak sytuacja powinna się stopniowo poprawiać i prognozujemy ruch na poziomie zbliżonym do wyników z 2018 roku – mówił wówczas Krzysztof Wójtowicz, prezes Portu Lotniczego Lublin.

W styczniu na lubelskim lotnisku odprawiono 24,9 tys. pasażerów, co stanowi spadek o prawie 31 proc. w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. W minionym miesiącu wykonano 276 operacji lotniczych, czyli o sto mniej niż rok wcześniej.

Tymczasem styczeń 2018 r. był dla portu rekordowy – obsłużono wtedy ponad 36 tys. pasażerów. Tegoroczny wynik jest nieco lepszy niż ten z 2017 r., w którym odprawiono 24,6 tys. podróżujących.

Załamanie dobrej koniunktury nastąpiło w drugiej połowie ubiegłego roku. Najpierw likwidację bazy zapowiedział Wizz Air. W konsekwencji zniknęło kilka połączeń obsługiwanych przez węgierskiego przewoźnika. Zeszłoroczną nadzieją, a jak się potem okazało niewypałem okazała się współpraca z ukraińskimi liniami Bravo, które po kilku tygodniach zlikwidowały połączenia ze wszystkimi trzema kierunkami: Charkowem, Chersoniem i Kijowem. Przygodę z podróżami na Wschód zakończył również LOT, który przerwał loty do Kijowa. Nasz narodowy przewoźnik zaprzestał także rejsów do Tel Awiwu, tłumacząc to problemami z zapewnieniem odpowiedniej liczby załóg. Długo nie przetrwało połączenie na lotnisko w Mediolanie, obsługiwane przez Easy Jet.

Jaskółki nadziei pojawiły się pod koniec 2018 r. Sukcesem okazały się wznowione przez LOT krajowe loty do Warszawy. Wydaje się, że połączenie z portem Chopina jest obecnie stabilne i rozwojowe. Władze Lot zapowiedziały już zwiększenie intensywności połączeń z Lublinem, z 5 do 7 tygodniowo. Początkowo miało to nastąpić dopiero w sezonie jesiennym, jednak ostatnio przyspieszono ten termin na kwiecień. Mówi się również o wprowadzeniu dwóch rotacji dziennie.

Od końca grudnia, dwa razy w tygodniu, Lot lata znowu do Tel Awiwu. Wprawdzie rozeszły się plotki o likwidacji tej linii, jednak zostały one zdementowane. Na wiosnę czeka nas otwarcie komunikacji z belgijską Antwerpią. Dwa razy w tygodniu będą tam latały Embraery linii TUIfly. WizzAir, kursujący do Endhoven, używa do tego roku wyłącznie Airbusów A321, które zabierają na pokład 50 pasażerów więcej niż dotychczas wykorzystywane A320.

Pozostaje więc mieć nadzieję, że pod koniec drugiego kwartału wiatry rzeczywiście zmienią się na pomyślne dla świdnickiego lotniska.

Źródło: swidnik.pl
comments powered by Disqus