Apco Force – moje nowe skrzydło

Leszek Klich/ fot. Jacek Wiedeński, www.paramotor.com.pl

Postanowiłem zmienić skrzydło. Wahałem się, czy pozbywać się mojego Reactiona. Zwyciężyło moje lenistwo. A z natury jestem bardzo leniwy. Nie lubię biegać, czy przemęczać się przy starcie. Dość już się nabiegałem podczas nauki. Tym razem chciałem kupić paralotnię, która będzie łatwo startować w spokojnych – nawet w bezwietrznych warunkach. Przetestowałem kilka skrzydeł.

Od Waltera Wojciechowskiego dostałem na testy Apco Force. I nagle – szok! Po pierwszym locie byłem pozytywnie zachwycony! Dotychczas żadne skrzydło nie zrobiło na mnie tak pozytywnego wrażenia. Mojego Reactiona bardzo sobie chwaliłem. Miał tylko jedną wadę – toporność startu w dobrych (czyli słabowietrznych) warunkach. Nie zawsze dawałem radę „wydrzeć” Reactiona nad głowę w bezwietrzu i jeszcze rozpędzić go i polecieć. Tak więc wpadłem w pułapkę: miałem superbezpieczne skrzydło ale nie latałem w bezpiecznych warunkach, bo trudno było mi wystartować.

Długo wahałem się – zmienić tak dobre skrzydło czy nie? Apco Force zachwyciło mnie właśnie łatwością startu. Urzekła mnie jego skrętność i prędkość. Po wylataniu na testowym Apco Force około 3 godzin zdecydowałem – muszę je mieć! To świetne uczucie - podobne do tego, gdy zmieniłem napęd z 18 Vittorazi Fly100Evo na 25 konnego Mostera. To jakby od nowa zacząć cieszyć się lataniem!

Zawsze gdy mam okazję testować kolejne skrzydło, staram się zapisać sobie spostrzeżenia, które towarzyszyły mi podczas startu, lotu oraz lądowania. Nie ukrywam, że najważniejsza dla mnie jest łatwość startu. Oczywiście zachowanie skrzydła w locie jest nie mniej ważne, ale jak wiadomo zawsze można dobrać sobie warunki do latania. Nie lubisz gdy trzęsie? Wybierz spokojniejsze warunki. Ale wówczas skrzydło musi cechować wyjątkowa łatwość startu w takich warunkach. Nie szukam skrzydeł, które przerastają moje umiejętności. Nie podejmuję się osądów skrzydeł, gdyż powtarzam do znudzenia powszechnie znaną zasadę: dopiero wylatanie na skrzydle kilkudziesięciu godzin może być podstawą do osądów. Skrzydło po kursie powinien dobierać indywidualnie instruktor, gdyż wiele zależy od umiejętności pilota. Z drugiej strony każdy z nas ma swoje własne upodobania. Jedni latają na Dudkach, inni na Buranach, a jeszcze inni na Paramanii. Jest to najlepszy dowód na to, że ocena skrzydła jest zawsze subiektywna. Łączy nas nasza pasja, ale dzieli nas nasze zróżnicowanie. Ale gdyby nie to, wszyscy latalibyśmy na jednym skrzydle i jeździli jednym typem auta. A to byłoby nudne…

Ciężko jest znaleźć niezależne opinie o sprzęcie. Wielu z was skarży się, że dookoła słyszy marketingową „papkę”. Zbiorowe „achy i echy” na temat takiego czy innego skrzydła. Powoduje to pewien szum marketingowy. Po takiej dawce propagandy, wybór skrzydła staje się jeszcze bardziej utrudniony. Co mogę doradzić? Przede wszystkim zapytaj instruktora. Jeśli jesteś już po kursie, postaraj się osobiście wypróbować kilka skrzydeł. Nie koncentruj się na jednym typie czy producencie. Spróbuj co najmniej dwie konstrukcje, aby dostrzec różnice. Zadzwoń do dystrybutorów, umów się na testy i wypróbuj każde z interesujących cię skrzydeł. Nie kupuj w ciemno, chyba że jesteś pewny że wiesz, co chcesz kupić. Sam kupiłem „w ciemno” Reactiona i byłem zadowolony, ale wybór był konsultowany z bardzo doświadczonym pilotem.

(...)

Leszek Klich

Czytaj całość artykułu i oglądaj zdjecia na stronie www.paramotor.com.pl

Źródło: blog Leszka Klicha paramotor.com.pl
comments powered by Disqus