MLP zaprasza na Wystawę "Kobiety w przestworzach"

Women in Aviation (plakat)

Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie zaprasza na koleją atrakcję Roku Amerykańskiego. Od 6 lipca czeka na zwiedzających wystawa „Women in Aviation. Kobiety w lotnictwie”, prezentująca 15 sylwetek kobiet, które zapisały się w historii lotnictwa, dokonując pionierskich przelotów, bijąc lotnicze rekordy i służąc w siłach powietrznych.

Wystawa poświęcona sylwetkom utalentowanych polskich i amerykańskich lotniczek takich jak: Amelia Earhart, Jacqline Cochran, Stefania Cecylia Wojtulanis Karpińska, Vernice Armour, Nicole Malachowski, Jadwiga Piłsudska-Jaraczewska oraz Wanda Modlibowska. Wystawa prócz aspektów historycznych będzie również dotyczyła ważnych problemów związanych z równością płci.

Ekspozycja będzie dostępna dla zwiedzających od lipca do października 2012.

Wierzę, że dziewczyny nie powinny robić tego, co myślą, że powinny, lecz wraz z doświadczeniem odnaleźć to, co chcą robić. Kobiety tak samo jak mężczyźni potrzebują pracy, bowiem tak samo potrzebują bodźców intelektualnych, osiągania sukcesów i niezależności finansowej.
Amelia Earhart



Lotnik skrzydlaty władca świata bez granic... Owe słowa, zaczerpnięte z polskiego Marsza Lotników, w jednoznaczny sposób wskazują na męskie konotacje lotnictwa. Pilot wciąż kojarzy się z przystojnym mężczyzną w nieskazitelnym mundurze. Ale czy to prawda? Czy lotnictwo było i jest męskim zajęciem? Tylko wówczas, jeśli zdecydujemy się zignorować takie fakty, jak dokonania Élisabeth Thible, która w 1784 r. odbyła lot balonem i tym samym stała się pierwszą kobietą w historii podboju przestworzy.

Dzieje kobiet w przestworzach są niewiele krótsze niż historia samolotu. Ten wynalazek pojawił się bowiem w świecie, który dojrzewał do znaczących zmian obyczajowych i społecznych. Kobiety coraz częściej wyzwalały się z ograniczeń, które dotąd im wyznaczano: podejmowały aktywność społeczną i zawodową, walczyły o dostęp do edukacji, równe z mężczyznami wolności osobiste i prawa polityczne. Samolot – pojazd dający człowiekowi niespotykaną mobilność i spełniający odwieczne marzenie o lataniu, wybitnie nadawał się na symbol wolności i niezależności. Dla wielu kobiet stał się także narzędziem emancypacji.

Od pierwszego udanego lotu braci ­Wright minęło nieco ponad sześć lat, gdy baronessa Raymonde de Laroche, doświadczona pilotka balonowa, jako pierwsza kobieta otrzymała licencję pilota samolotu FAI (Międzynarodowej Federacji Lotniczej), wydaną przez Aeroklub Francuski. Miało to miejsce 8 marca 1910r. Następną licencjonowaną pilotką została Harriet Quimby, która zapisała się w annałach lotnictwa przelotem nad kanałem La Manche. Jeszcze wcześniej, bo w 1908 r., pierwszą kobietą w samolocie została Thérèse Peltier, najpierw jako pasażerka, następnie już pilotka. W ich ślady poszły następne kobiety i już w 1914 r. Georgia Broadwick mogła popisać się pierwszym udanym skokiem spadochronowym. W tym samym roku wybuchła Wielka Wojna i kobiety zaczęły przejawiać zainteresowanie lotnictwem wojskowym.

Dopiero w następnych latach, znanych jako "Złota Era Lotnictwa", wzrósł udział kobiet w podboju przestworzy. Nie tylko jako pasażerek czy ekscentryczek szukających nowych doznań, ale lotniczek z krwi i kości, dla których samolot był narzędziem pracy. Warto w tym miejscu choćby przypomnieć postać Florence Lowe Barnes, która w 1929 r. w filmie "Aniołowie piekieł" wystąpiła w roli pilota-kaskadera. Również wtedy rozegrano pierwsze zawody lotnicze dla kobiet, powołano także do życia związek kobiet-pilotów – Ninety-Nines (99-tki). Pierwszym sekretarzem tej organizacji została Fay Gillis Wells, która w latach 1930-1934 mieszkała w ZSRR, gdzie latała radzieckimi samolotami i szybowcami. W 1920 r. w wieku 28 lat Bessie Coleman została pierwszą Afroamerykanką, która otrzymała licencję pilota – we Francji, gdzie uczęszczała do szkoły lotniczej.

Samoloty były nie tylko ich pasją, ale całym życiem. Burzliwe lata 30. bez wątpienia należały do Amelii Earhart, która otrzymała swoją licencję pilota FAI w dniu 15 maja 1923 r. Była szesnastą kobietą na świecie z takimi uprawnieniami. Pierwszym jej krokiem do wielkiej sławy był przelot nad Atlantykiem w 1928 r. Mimo że była pilotem, jej rola podczas tego lotu ograniczała się do prowadzenia dziennika pokładowego. Stała się jednak pierwszą kobietą, która przeleciała nad Atlantykiem, dzięki czemu zyskała status ikony feminizmu. Lot był wręcz nudny, a sama Amelia wspominała go tak: "Ja byłam tylko bagażem, jak zwykły worek ziemniaków". Dodała jeszcze proroczo: "Może kiedyś spróbuję tego sama". Wpływy i pieniądze męża pomogły jej w przygotowaniu takiego lotu i 20–21 maja 1932 r. jako pierwsza kobieta-pilot pokonała samotnie Atlantyk. Lot na dystansie 3 200 km trwający 13 godzin i 35 minut stał się równocześnie kobiecym rekordem długości lotu.

Był to pierwszy z wielkich przelotów, jakie wykonała. "To już rutyna. Biję rekord, a potem robię o nim wykład. Do momentu, kiedy zdobędę następny" – pisała w jednym z listów do męża. Mimo że nie zdołała dolecieć – jak planowała – do Paryża, świat oszalał na jej punkcie. Pod koniec 1936 r. rozpoczęła przygotowania do lotu dookoła świata, Po pierwszej, zakończonej awarią próbie, 1 czerwca 1937 r. Earhart wystartowała ponownie, tym razem w udoskonalonym samolocie – oczywiście towarzyszył jej blask fleszy, dowodzący żywego zainteresowania ówczesnej prasy.

Trasa lotu wiodła z Oakland nad Portoryko, Wenezuelą, Brazylią, Senegalem, następnie nad Afryką, Azją, Australią, aż do Nowej Zelandii. 1 lipca po starcie z Lae na Nowej Gwinei samolot skierował się na wyspę Howland, odległą o ponad 4 tys. km. Maszyna nigdy nie osiągnęła celu podróży. Zaginięcie załogi w składzie Amelia Earhart i Fred Noonan odbiło się w na całym świecie szerokim echem. Pomimo szeroko zakrojonej akcji poszukiwawczej nie znaleziono nawet śladu samolotu i załogi.

Inną mistrzynią rekordów lotniczych była pochodząca z Nowej Zelandii Jean Batten. W 1929 roku przypłynęła do Anglii, gdzie już w 1932 r. rozpoczęła szkolenie lotnicze. W maju 1934 roku ustanowiła kobiecy rekord w samotnym locie na trasie Wielka Brytania – Australia, przelatując 16 900 km w czasie 14 dni, 22 godzin i 30 minut, bijąc rekord innej wielkiej lotniczki – Amy Johnson – z 1930 r. o ponad 4 dni. Następnie powróciła z Darwin do Lympne w czasie 17 dni, 16 godzin i 15 minut, dokonując jako pierwsza kobieta samotnego przelotu na trasie Australia – Anglia.

Jej uroda była wręcz powalająca – porównywano ją do gwiazdy ekranu Grety Garbo. Latała w pełnym makijażu i w śnieżnobiałym kombinezonie. Delikatna kobieta za sterami spotykała się często z "dobrymi radami" – as lotnictwa australijskiego Charles Kingsford-Smith pisał do niej: "Nie próbuj łamać męskich rekordów i nie lataj w nocy". Odpowiedź, jaką otrzymał, brzmiała: "Zamierzam ignorować oba te punkty!"

W 1935 r. została pierwszą kobietą, która samotnie pokonała lotem trasę z Wielkiej Brytanii do Ameryki Południowej, lecąc przez Afrykę Południową. Zgłosiła jako rekordy świata zarówno lot z Lympne do Natalu, jak i przelot przez południowy Atlantyk. W 1936 r. dokonała pierwszego przelotu do Nowej Zelandii, bijąc przy okazji swój własny rekord samotnego lotu na trasie Wielka Brytania – Australia. Rok później ustanowiła nowy rekord samotnego przelotu Australia – Anglia, stając się pierwszą posiadaczką rekordów w samotnym przelocie w obu kierunkach na tej trasie.

Urodzona w Wielkiej Brytanii i wychowana w Kenii Beryl Markham także zapisała się w annałach lotniczych rekordów. Owa piękna poszukiwaczka przygód i pilotka zdecydowała się na przelot nad Atlantykiem, mimo że nikt jeszcze nie odbył lotu non stop z Europy do Nowego Jorku. Żadna kobieta nie popełniła do tego czasu takiego szaleństwa! Markham miała nadzieję, że zapełni te dwie luki w rekordach lotniczych. 4 września 1936 r. wystartowała z Abingdon w Wielkiej Brytanii. Po 20 godzinach lotu jej maszyna typu Vega Gull "The Messenger" z powodu oblodzenia i braku paliwa rozbiła się w Baleine Cove w Nowej Szkocji. Mimo przymusowego lądowania Markham stała się pierwszą kobietą, która przeleciała samotnie Atlantyk ze wschodu na zachód.

Swój arcybarwny życiorys (latanie, kilku mężów, rzesze kochanków, przyjaźń z pisarką Karen Blixen) spisała w książce pt. "West with the Night" wydanej w 1942 r. – niestety, okazała się ona wydawniczą porażką. Wspomnienia Markham odkryto ponownie w latach 80., dzięki czemu oprócz sławy pionierki lotnictwa zyskała status klasyka literatury przygodowej.

Filmy i literatura o tematyce wojennej wytworzyły w nas przekonanie, że kobiety służące w armii były wyłącznie sanitariuszkami albo radiotelegrafistkami. Tymczasem okazuje się, że pilotowały one samoloty bojowe, a w tym elitarnym gronie znajdowały się również Polki.

Jadwiga Piłsudska, córka Marszałka Polski, Józefa Piłsudskiego, zainteresowała się lotnictwem w wieku dwunastu lat. Gromadziła wiedzę i z zapałem budowała modele samolotów. W siedemnastym roku życia rozpoczęła systematyczne szkolenie szybowcowe. Już po roku zdobywania kolejnych stopni wtajemniczenia lotniczego, odniosła sukces. Podjęła odważny lot na szybowcu Delfin. Trasę z Bezmiechowej w Bieszczadach do Łukowa na Podlasiu, liczącą 270 km, pokonała w doskonałym czasie pięciu godzin.

Wybuch wojny dramatycznie zmienił ludzkie losy, a losy wielu Polek szczególnie. W latach 1943-1946 u boku istniejących od 1939 r. Polskich Sił Powietrznych działała Pomocnicza Lotnicza Służba Kobiet. Zgodnie z nazwą składała się wyłącznie z żołnierzy płci pięknej, a jej członkinie zwane były popularnie ­WAAF-kami (od brytyjskiego pierwowzoru PLSK – Women’s Auxilliary Air Force) lub "pestkami" (nazwa fonetycznie nawiązująca do PSK – Pomocnicza Służba Kobiet).

Na powstanie PLSK złożyły się dwa czynniki – istnienie od 1939 r. brytyjskiej WAAF oraz rekrutacja do Armii Polskiej w ZSRR tysięcy polskich kobiet i dziewcząt, więzionych do 1941 r. w Związku Radzieckim. Liczebnie WAAF-ki stanowiły prawie 10% stanu osobowego Polskich Sił Powietrznych.

Oprócz nich w lotniczych mundurach można było zobaczyć wówczas w Anglii trzy Polki-lotniczki służące w Air Transport Auxiliary (ATA): oprócz J. Piłsudskiej były to porucznik czasu wojny pilot Stefania Wojtulanis i porucznik czasu wojny pilot Anna Leska. Zmobilizowane we wrześniu 1939 r. latały w składzie Eskadry Sztabowej Naczelnego Dowódcy Lotnictwa, wykonując zadania łącznikowe.

Zgodnie z początkowymi założeniami, piloci ATA mieli się zajmować przewozem poczty i medykamentów oraz transportem lekkich samolotów szkoleniowych. Realia wojenne szybko wymusiły konieczność odciążenia pilotów bojowych, którzy byli potrzebni na froncie. W ten sposób piloci ATA, latając na trasach pomiędzy fabrykami i zakładami naprawczymi a lotniskami bojowymi, zaczęli pilotować wszystkie typy samolotów bojowych. W ten sposób kobiety mogły spełnić swoje największe lotnicze marzenie – zasiąść za sterami bojowych maszyn myśliwskich typu Supermarine Spitfire – od nazwy którego kobiety służące w ATA określano mianem "Spitfire Girls". Choć może w nazwie tej kryło się i złośliwe odniesienie do nazwy tej pięknej maszyny – wszak słowo "spitfire" można tłumaczyć jako "złośnica"…

Bez względu na pogodę i warunki atmosferyczne przez cały okres służby pilotki ATA wykonywały średnio dwa loty dziennie. Między innymi transportowały uszkodzone maszyny do zakładów remontowych. Niektóre z nich były w tak złym stanie technicznym, że w dokumentach wpisywano możliwość wykonania na nich tylko jednego lotu – na złomowisko. O tym, jak niebezpieczna to była praca niech świadczy fakt, że za sterami samolotów zginęło 15 kobiet służących w ATA. Pośród nich była m.in. słynna pionierka brytyjskiego lotnictwa – Amy Johnson.

Podczas wojny piloci ATA, wśród których tak liczne grono stanowiły kobiety,wylatali 415 tys. godzin, przeprowadzając ponad 308 tys. maszyn 130 różnych typów. Bez pracy, jaką wykonywały kobiety służące w Air Transport Auxiliary, trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie alianckiego lotnictwa. Osiągnięciem wyprzedzającym epokę było przyznanie kobietom takich samych stopni wojskowych i wynagrodzeń jak mężczyznom. Jednocześnie przez całą wojnę pozostawały one na drugim planie, a splendor i sława, jaką zdobywali piloci jednostek bojowych, były dla nich niedostępne.

Dziś niemal w każdej eskadrze lotniczej w Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych można spotkać pilota – kobietę. Podobnie jest w Belgii, Chinach, Izraelu czy Holandii. W Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie z roku na rok kształci się coraz więcej dziewcząt. Nadzieja, że w Polsce zaangażowanie kobiet w lotnictwie rozwinie się, jest coraz większa.

Czy kobiety pilotki wyróżniają się jakimiś konkretnymi cechami? I czy są traktowane inaczej przez swoich kolegów po fachu? Raczej nie. Zarówno wśród mężczyzn i kobiet są lepsi i gorsi piloci, chociaż wydaje się, że naturalna kobieca zdolność do wykonywania kilku zadań jednocześnie z pewnością jest pożyteczna i często w lotniczych realiach bardzo pomocna. Poza tym muszą spełnić te same wymagania. Przechodzą jednakowe szkolenie, muszą zdać te same egzaminy i wykazać się tymi samymi umiejętnościami. Nie są ani lepsze ani gorsze – wszak w lotnictwie tylko niebo wyznacza granice ludzkich możliwości.

Mam nadzieję, że wystawa "Kobiety w przestworzach" przygotowana przez Muzeum Lotnictwa Polskiego w ramach Roku Amerykańskiego przy współpracy z Konsulatem Generalnym Stanów Zjednoczonych w Krakowie przypadnie Państwu do gustu i przyczyni się do dalszego odkrywania innych tajemnic z życiorysów tych niezwykłych kobiet. Nie byłoby tej wystawy gdyby nie pomoc dra Krzysztofa Mroczkowskiego, Marzeny Mazur-Halasi i Andreasa Halasi.

Katarzyna Zielińska



Zapoznaj się z sylwetkami pilotek na stronie Roku Amerykańskiego.

 



Rok Amerykański w Muzeum Lotnictwa Polskiego


Projekt realizowany wspólnie z Konsulatem Generalnym Stanów Zjednoczonych Ameryki w Krakowie zakłada realizację cyklu wydarzeń przybliżających wspólne, polsko-amerykańskie dziedzictwo lotnicze. W ramach imprez takich, jak wystawy, programy edukacyjne oraz projekcje filmowe, pragniemy osiągnąć następujące cele:

  • zaprezentować wspólne, polsko-amerykańskie dziedzictwo lotnicze;
  • przybliżyć amerykańską kulturę polskiemu odbiorcy;
  • zrealizować program edukacyjny dla młodzieży;
  • przybliżyć zagadnienia związane z zaangażowaniem Stanów Zjednoczonych w walki lotnicze nad Polską podczas drugiej wojny światowej;
  • zaprezentować lotnicze dokonania zarówno polskie jak i amerykańskie;
  • promować postawy wspierające społeczeństwo obywatelskie.
  • Projekt jest skierowany przede wszystkim do uczestników z Małopolski oraz pozostałych obszarów Polski południowej.
Źródło: Muzeum Lotnictwa Polskiego
comments powered by Disqus