Blog Mikołaja Doskocza: Odszkodowanie za odwołany lot… dla psa? Przewóz zwierząt w samolocie

Pies na pokładzie samolotu, fot. UponArriving

To nie żart. Sytuacja miała miejsce kilka dni temu, kiedy dwójka pasażerów chciała polecieć na Lampedusę liniami Danish Air Tranport. Samolot miał problemy techniczne, koniec końców lot odwołano. No i pasażerowie wystąpili o odszkodowanie za odwołany lot. Łącznie żądali 750 EUR. Spytacie – dlaczego tyle, skoro była ich tylko dwójka? Ano dlatego, że domagają się odszkodowania również dla psa:)

Piszę o tym, ponieważ TVN Biznes i Świat złapał mnie do wypowiedzi w tym temacie (w materiale można zobaczyć jedną ze ścian w mojej kancelarii). A jak to bywa w TV, po montażu ucieka często całościowa wypowiedź (LINK)

Przyznam bez bicia, że sprawę znam tylko z doniesień medialnych, więc nie widziałem wyroku. Sam mówiłem reporterowi TVN tylko o przepisach. Niemniej jednak sąd pierwszej instancji przyznał odszkodowanie psu (nazywa się „Jack”), ale przewoźnik się od tego odwołał. Czy zatem pies w ogóle może myśleć o odszkodowaniu?:)

Jak wygląda to w przepisach?


Zacznijmy od podstawowego dokumentu, który reguluje prawa pasażerów czyli Rozporządzenia (UE) nr 261/2004. Rozporządzenie to określa zasady, na jakich przewoźnicy lotniczy odpowiadają wobec pasażerów m.in. za opóźnienie i odwołanie lotu. Pierwsza ważna sprawa – w rozporządzeniu nie ma definicji „pasażera”. Żeby określić, kto jest pasażerem, trzeba czytać całe rozporządzenie. Wtedy wyjdzie nam, że pasażerem jest każdy, kto ma ważny bilet. Przepisy UE nie ograniczają się do tego, że może być to tylko człowiek. Jeżeli przewoźnik wymaga od nas kupienia biletu dla psa/kota/żaby czy innego zwierzaka, to jego „psim obowiązkiem” jest zapłacenie nam ewentualnego odszkodowania, jeżeli powstanie ku temu podstawa. I w tym sensie Jackowi odszkodowanie też się należało.

Życie nie jest jednak tak proste i również w tej sprawie mamy drugie dno. Moja wypowiedź była na szybko (jak zwykle w mediach) i starałem się mówić o ogólnych zasadach, bo na szczegóły zabrakło czasu. Ogólnie – przypomnijmy – jeżeli jest bilet to musi być odszkodowanie. Taki jest sens przepisów Rozporządzenia (UE) nr 261/2004. Gdyby zatem zwierzę miało wykupiony bilet, należałoby się odszkodowanie. Ale niżej przejdę do szczegółów.

Regulaminy przewoźników


Każda linia lotnicza ma swój regulamin, w którym ustala ogólne warunki przewozu. Z ciekawości sprawdziłem dwa regulaminy (LOT i wspomniany Danish Air Transport). W obydwu zasady są podobne, tj. jest definicja pasażera i są określone zasady przewozu zwierząt.

Zgodnie z definicją z regulaminu LOT pasażerem jest nim „każda osoba z wyjątkiem członków załogi, która za zgodą przewoźnika jest lub ma być przewieziona statkiem powietrznym na podstawie biletu lotniczego”. Podobnie jest w regulaminie DAT. Mamy pierwszy zgrzyt – w końcu pies to nie osoba. Jakby nie patrzeć, nie da się tego inaczej zrozumieć. Ale co gdyby przewoźnik jednocześnie żądał wykupienia dla zwierzęcia biletu? Wtedy musiałby traktować go jak pasażera, mimo innej definicji we własnym regulaminie.

A jak linie (na przykładzie LOT) regulują przewóz zwierząt? Opiszę tylko przewóz w celach niehandlowych, jest on opisany w pkt. 9.9. Ogólnych Warunków Przewozu (OWP) LOT.

Zacznijmy od tego, że nie każdego zwierzaka można wziąć na pokład. LOT ogranicza to prawo do psów, kotów i innych zwierząt domowych. W FAQ mamy doprecyzowanie, że chodzi o fretki. Zawsze konieczna jest zgoda przewoźnika. A zwierzę można przewieźć na 3 sposoby:

  • Na pokładzie (w pojemniku) lub
  • W luku bagażowym lub
  • W luku bagażowym – jako cargo

Jeżeli przewozimy zwierzę w luku bagażowym jako cargo, to powinno być ono traktowane jako bagaż. Obowiązuje dopłata za bagaż i sytuacja jest w miarę prosta – „bagażowi” nie przysługuje odszkodowanie za odwołany lot.

Ale już inaczej wygląda sytuacja, kiedy przewozimy zwierzaka w kabinie pasażerskiej. Wtedy musimy zgodnie z 9.9.2. OWP wnieść dodatkową opłatę. Wysokości opłat są różne w zależności od długości trasy, ale moim zdaniem nie wyglądają jak opłaty za bagaż. A jeżeli zwierzę nie jest bagażem, to musi być pasażerem:)

Sprawa skomplikowana, nie da się tego rozstrzygnąć z góry. Wszystko będzie zależeć chociażby od tego, czy właściciel psa dostanie na niego dokument podróżny. Samo zajęcie oddzielnego miejsca wydaje mi się niepotrzebne – w końcu niemowlaki latają na kolanach rodziców, a bilety mają.

Podsumowując – w regulaminie LOT (i w bardzo podobnym DAT) istnieją ścieżki, które uzasadniają dochodzenie odszkodowania dla zwierzaka. Oczywiście musi to być połączone z Rozporządzeniem (UE) nr 261/2004. Dla porównania Lufthansa opracowała bardziej precyzyjnie swój regulamin – z niego wyraźnie wynika, że wszystkie zwierzęta są traktowane jako bagaż (podręczny albo rejestrowany). Tym samym unikają problemów z klasyfikacją „pasażera”.

Możliwość dochodzenia odszkodowania przed sądem

Schody zaczną się przed polskim sądem. Żeby dochodzić przed sądem odszkodowania, trzeba mieć tzw. zdolność prawną. Zgodnie z art. 8 Kodeksu cywilnego zdolność prawną ma każdy człowiek. Dlatego np. rodzic może dochodzić odszkodowania w imieniu dziecka, które samo nie może występować przed sądem. Ale ponieważ ma zdolność prawną, to odszkodowanie mu przysługuje.

Inaczej jest ze zwierzętami – nasze przepisy nie pozwalają, żeby wyrokiem zasądzić odszkodowanie dla psa. Jest to efektem braku zdolności prawnej – tę ma tylko człowiek. Pytanie, jak jest w innych krajach UE? Nie wiem, ale pamiętam jeszcze z czasów studiów ciekawe rozważania na temat, czy przypadkiem tych przepisów nie należałoby zmienić.

Podsumowując – temat ciekawy. Najlepiej, gdyby dotarł do TSUE, mielibyśmy precedens. Kluczowe byłoby uznanie, czy pies też pasażer:)


Mikołaj Doskocz, radca prawny prowadzący Kancelarię Prawa Lotniczego – LATAJ LEGALNIE. Specjalizuje się w prawie lotniczym i obsłudze przedsiębiorców lotniczych. Prowadzi blog o prawie lotniczym www.latajlegalnie.com


Czytaj również:
Jack, pierwszy pies, który otrzymał rekompensatę za odwołany lot

Źródło: Mikołaj Doskocz
comments powered by Disqus