Media: podczas misji poszukiwawczej w Iranie bombowce B-1 zrzuciły sto bomb
Amerykańskie bombowce B-1 zrzuciły około stu 900-kilogramowych bomb podczas misji, która miała na celu uratowanie drugiego członka załogi myśliwca F-15, strąconego nad Iranem - poinformował w poniedziałek dziennik „Wall Street Journal”, powołując się na przedstawicieli władz amerykańskich.
Ładunki zrzucono na drogi, a także personel i garnizony Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), by zapewnić sukces misji - przekazało jedno ze źródeł.
USA skoncentrowały się na zniszczeniu dróg w pobliżu miejsca prowadzenia operacji ratunkowej, by nie dopuścić Irańczyków do amerykańskich sił i samolotów. Niektóre wgłębienia w drogach widać na zdjęciach satelitarnych.
Irańska agencja FARS podała w poniedziałek, że poprzedniego dnia czterech oficerów irańskich sił lądowych zginęło w operacji obronnej przeciwko amerykańskiemu lotnictwu w prowincji Isfahan.
Prezydent USA Donald Trump ujawnił w poniedziałek podczas konferencji prasowej szczegóły operacji poszukiwawczo-ratunkowej, dotyczącej załogi strąconego myśliwca. Poinformował m.in., że w przedsięwzięciu, służącym uratowaniu drugiego członka załogi, uczestniczyło 155 samolotów.
- W dużej mierze to był podstęp. Chcieliśmy, żeby (Irańczycy) myśleli, że (ten żołnierz) jest w innym miejscu, bo mieli tam ogromne siły zbrojne. Tysiące ludzi (go) szukały - relacjonował prezydent.
Trump poinformował, że podczas misji wojsko USA wysadziło w powietrze własne samoloty, zamiast pozostawić je w Iranie. Siły zbrojne użyły dwóch „dość starych” samolotów do przetransportowania sprzętu, ale maszyny utknęły w mokrym piasku - przekazał Trump. Oficera przetransportowano z Iranu na pokładzie śmigłowca. Prezydent zapewnił, że podczas operacji ratunkowej nie ucierpiał żaden amerykański żołnierz.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ rtt/