Z archiwum: pięć godzin na IS-3 ABC (1958)

ABC, ze zbiorów Tomasza Koseckiego

Zapraszamy do lektury archiwalnego artykułu ze Skrzydlatej Polski z roku 1958, o niezwykłym locie żaglowym, wykonanym na szybowcu IS-3 ABC.
 

5 godzin na ABeCaku
Skrzydlata Polska nr 46, 1958
Data opracowania: 12.11.1958
Autor tekstu: Lucjan Szczęśniak


Zdobycie warunków do srebrnej odznaki na szybowcu szkolnym, odznaczającym się padaniem ponad 1,5 m/s zasługuje chyba na miano wyczynu. A takie loty są możliwe na lotnisku w Kurowie, użytkowanym w sezonie letnim przez Aeroklub Podhalański. Głównie szkolili się tu kandydaci do II klasy pilota szybowcowego. Kurów to wieś oddalona 7 km na północ od Nowego Sącza. Teren płaski, otoczony górami. Góry te właśnie stwarzają dogodne warunki do lotów żaglowych przy wszystkich kierunkach wiatru. Dobra termika, często występujący spływ oraz fale nakładające się niemal na zbocza, czynią ten teren specjalnie ciekawym i wartościowym szkoleniowo.


ABC


Wybitnie korzystne są tu wiatry południowe, południowo-wschodnie oraz południowo-zachodnie, gdyż zupełnie łatwo osiąga się z wysokości 250-300 m (uzyskanej z wyciągarki) trzy zbocza, z których dwa posiadają szczególnie dobre ukształtowanie i pochyłość. Dzięki temu może tu żaglować większa ilość szybowców startujących ze wszystkich zboczy, zwłaszcza, że do tego należy dodać zbocze Jodłowca (teren b. Szkoły Szybowcowej), Chełm oraz południowy stok Dąbrowskiej Gór, na które przeskok nie przedstawia większych trudności. W sumie więc przy tych kierunkach wiatru kilkudziesięciu szybowników może tu wykonywać loty długotrwałe.

Warto zaznaczyć, że południowo-wschodni stok Białej Wody przy moście kurowskim obejmuje swym noszeniem strefę podchodzenia do lądowania, tak że latanie tam jest właściwie cały czas manewrowaniem esami do lądowania. Na tym właśnie zboczu przy wietrze południowym o sile 8-10 m/s, latało dnia 22 sierpnia br. kilka szybowców, między nimi ABC, na którym pilot Jacek Ombach utrzymał się w powietrzu 5 godzin 32 minuty, uzyskując wraz z pięcioma kolegami – warunek do srebrnej odznaki szybowcowej. Tegoż dnia, na fali, zostało uzyskana wysokość 1700 m.


szkic IS-3 ABC


(…)

Jeśli weźmiemy pod uwagę koszty szkolenia w ogóle to niewątpliwie latanie na zboczu zmniejsza ja w pierwszych godzinach lotów ucznia. Prawdą jest, że na tym etapie szkolenia najważniejsze jest jeszcze opanowanie prawidłowego startu i lądowania. Nie należy więc z żadnym przypadku zmniejszać sumarycznego minimum startów na dwusterze, w których uczymy tych elementów lotu. Istnieje natomiast możliwość, by pierwsze zadania, polegające na opanowaniu prawidłowej reakcji sterami, były połączone w dłuższym locie, który ewentualnie można by powtarzać. Oczywiście instruktor powinien dać w takim locie uczniowi kilkakrotnie odpocząć, przejmując na parę minut prowadzenie szybowca i wykorzystując ten czas na zapoznanie ucznia z terenem.


Ze zbiorów Tomasza Koseckiego,
źródło

 


Szkoląc w Kurowie (w ramach praktyki instruktorskiej, a potem jako instruktor społeczny) miałem możność poznać nieźle ten teren z całym bogactwem prądów wznoszących i przekonać się, że dłuższe loty na dwusterze, przeważnie półgodzinne, dają uczniowi wiele korzyści. Czas lotu uzależnia się od tego czy uczeń przyswaja i poprawia pilotaż czy też szybko się męczy, co łatwo stwierdzić po coraz większych błędach (…)

Autor tekstu: Lucjan Szczęśniak

Pod tekstem znajduje się również krótki komentarz Michała Ombacha na temat dawnego lotniska w Kurowie pod Nowym Sączem. Tekst w całości możesz przeczytać tutaj.

Źródło: SZD Magazine

Źródło: Internet
comments powered by Disqus