Zawiesiliśmy organizację Pikniku w tym roku, by nie obniżać standardu

Krzysztof Radwan, Muzeum Lotnictwa

W tym roku nie odbył się coroczny Małopolski Piknik Lotniczy – o tym co było tego przyczyną i jak wyglądają widoki na przyszłość dla tej imprezy z Krzysztofem Radwanem rozmawia Paweł Kralewski.

Krzysztof Radwan, dyrektor Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. W pierwszych miesiącach pracy zajął się renegocjacją, a następnie wstrzymaniem realizacji umowy o współpracy z berlińskim Muzeum Techniki – podpisanej w 1986 r., a merytorycznie szkodliwej dla najcenniejszej części krakowskich zbiorów. W oparciu o dotacje Ministerstwa Kultury i Sztuki, za jego kadencji uruchomiono program kompleksowej rekonstrukcji kilkunastu najstarszych eksponatów.

Z inicjatywy dyrektora Krzysztofa Radwana, we współpracy z Zakładem Architektury Krajobrazu Politechniki Krakowskiej stworzony został program Lotniczego Parku Kulturowego, scalającego obiekty Muzeum z elementami dawnej infrastruktury rakowickiego aerodromu z czasów monarchii austro-węgierskiej. W wyniku tych działań tereny MLP rozrosły się z 4,5 ha do ponad 30 ha.

We wrześniu zeszłego roku otwarty został nowy budynek Gmachu Głównego MLP, którego budowa została sfinansowana ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego i budżetu Województwa Małopolskiego. Podpisana także została umowa o współpracy przy programach edukacyjnych z koncernem Boeing. Dzięki staraniom Krzysztofa Radwana Muzeum Lotnictwa Polskiego jest jednym z najlepiej rozwijających się muzeów tego typu w Europie.

Paweł Kralewski: Jak otwarcie nowego gmachu Muzeum Lotnictwa Polskiego przyczyniło się do popularności tego miejsca?

Krzysztof Radwan:
Otwarcie nowego Gmachu Głównego Muzeum Lotnictwa Polskiego było wydarzeniem rangi krajowej, nieskromnie można nawet rozszerzyć zasięg oddziaływania na znaczną część krajów europejskich. Muzeum Lotnictwa Polskiego należy do czołówki muzeów lotniczych w Europie pod względem zbiorów jednakże zawsze odstawało od liderów jeśli chodzi o infrastrukturę. Dzięki nowej powierzchni, nowym atrakcjom, jak sala edukacyjna, czy kino - poszerzył się zakres naszej działalności. Przestaliśmy być też muzeum sezonowym. Ciężko namówić kogoś na zwiedzanie muzeum kiedy zarówno na zewnątrz jak i w środku obiektów panuje ta sama temperatura czyli np. – 10 st. C. Teraz można zwiedzić część kolekcji w ogrzewanych pomieszczeniach, a nawet jak zmarznie się po wędrówce po hangarach i tak można wrócić do naszego nowego gmachu i ogrzać się przy kubku gorącej czekolady. Są to niewątpliwe bardzo ważne czynniki które wpłynęły na wzrost popularności MLP.

Trzeba dodać, iż zawsze coś nowego przyciąga dużą uwagę. Nowy budynek MLP to też magnes dla tych którzy choć raz już nas odwiedzili, teraz chcą zobaczyć jak wygląda ten nowy obiekt, jak został zagospodarowany. W Polsce wśród części społeczeństwa pokutuje niestety teoria, że jak raz coś się widziało (muzea, Wawel, etc.) to nie warto tam iść drugi raz bo pewnie nic się tam nie zmieniło, wszystko jest na swoich miejscach tak jak było 20 lat temu. Sam nowy budynek jest więc magnesem dla tych co już kiedyś byli w naszym Muzeum.

To że Muzeum żyje i zmienia się dynamicznie to też zasługa nowego Gmachu Głównego MLP. Zapraszam, by przekonać się, że on żyje. Wystawa, która jest jego trzonem, została od momentu otwarcia budynku (wrzesień 2010) nieco zmieniona i teraz można zobaczyć multimedialną, ciekawą wystawę czasową o polskich konstruktorach pracujących na zachodzie. Takiej wystawy nie zorganizowalibyśmy bez nowego gmachu. I trzeba dodać że wystawa przyciąga wielu zwiedzających, nierzadko poprzez pocztę pantoflową.

Swoistym magnesem jest też sama architektura budynku. Autorzy projektu dostali nagrodę im. prof. Janusza Bogdanowskiego dla najlepszej architektury w Krakowie w zeszłym roku. Budynek był nominowany do bardzo prestiżowej, najważniejszej europejskiej nagrody architektonicznej im. Mies van der Rohe (przyznawanej co dwa lata przez Komisję Europejską, Parlament Europejski oraz Fundację Mies van der Rohe). Można powiedzieć, że zarażamy lotnictwem fascynatów architektury.

Na koniec statystyka dla potwierdzenia tego wszystkiego – w miesiącach październik, listopad, grudzień 2010, czyli zaraz po otwarciu nowego gmachu, przez Muzeum przewinęło się ponad 10000 zwiedzających. W poprzednich latach miesiące te miały średnio po 1000-1500 zwiedzających.

PK: Jak na tę popularność w Pana ocenie wpływał co roku organizowany w Czyżynach Małopolski Piknik Lotniczy?

KR:
Małopolski Piknik Lotniczy jest związany z popularyzacją nie tylko Muzeum lecz całego kompleksu byłego lotniska Rakowice Czyżyny. Dziś większość mieszkańców Krakowa i Małopolski kojarzy tereny pomiędzy al. Jana Pawła II i ul. Bora Komorowskiego jako miejsce gdzie spotyka się historia (Muzeum Lotnictwa) i współczesność (Małopolski Piknik Lotniczy). Nie zaś jako zieloną plamę na mapie Krakowa. To bardzo dużo dla miejsca. Dla samego zaś Muzeum, ktoś kto był na Pikniku na pewno spojrzy inaczej na lotnictwo i samo Muzeum. Zechce odwiedzić je już na spokojnie i poznać jak rozwijało się lotnictwo w Polsce i na świecie. Tak więc z jednej strony Piknik identyfikował ten teren z lotnictwem, a z drugiej strony rozwijał zainteresowanie wśród widzów Pikniku i skłaniał ich do odwiedzin Muzeum i poznania jego bogactwa. Wiele osób zwiedzających na co dzień Muzeum dopytywało się o Piknik i wciąż dopytuje czy będzie kontynuowany. To oznacza że bywają na tej imprezie i wracają wciąż do Muzeum.

Piknik czasami związany jest z podstawową działalnością ekspozycyjną Muzeum. W 2009r. w ramach Pikniku zorganizowano specjalny pokaz pn. „NATO Live” w ramach międzynarodowego projektu pn. „Między Wschodem a Zachodem … - wystawa statków powietrznych Sojuszu Północnoatlantyckiego – NATO 1949-2009”, finansowanego ze środków Unii Europejskiej.

W 60. rocznicę powstania NATO i 10. rocznicę polskiego członkowstwa w tej organizacji zrealizowaliśmy projekt, dzięki któremu powstały nowe ekspozycje, sprowadzono ciekawe eksponaty z zagranicy oraz zorganizowano szereg imprez. Jedną z nich był właśnie pokaz „NATO Live” w ramach Pikniku. Na niebie zagościły wtedy m.in. takie maszyny jak Catalina, Do-28 czy T-28 Trojan.

PK: W tym roku byłaby to już 8 edycja. Co takiego się wydarzyło, że tegoroczny Piknik się nie odbył?

KR:
Przeszkodą organizacji tegorocznej edycji Pikniku było uchylenie części przepisów, które obowiązywały od 2005 roku i zostały uchylone 26.05.2011 roku i to jest JEDYNA przyczyna!

Oczywiście moglibyśmy zorganizować niewielką imprezę z motolotniami, ultralightami i odlatującymi z Muzeum balonami, ale byłoby to ze szkodą dla tradycji i prestiżu Małopolskich Pikników Lotniczych, których dotychczasowy charakter urósł do rangi międzynarodowych pokazów lotniczych.
Dość powiedzieć, że szczytowa liczba statków powietrznych, biorących udział w dwudniowej imprezie w 2008 roku, to rekordowa liczba 111 załóg.

PK: Z czyjej winy - w Pana ocenie - piknik lotniczy w Krakowie się nie odbył?

KR:
Wyłącznym winnym za to, że piknik lotniczy w Krakowie się nie odbył jestem osobiście ja. Uzasadniam to w ten sposób - w 2003 roku z okazji 40-lecia Muzeum wskrzesiliśmy życie na zamkniętym od 1963 roku lotnisku Rakowice-Czyżyny. Zamarzyły mi się pokazy lotnicze i już pierwsza edycja z 34 statkami powietrznymi i frekwencją wynoszącą prawie 20 tys. fanów lotnictwa wytyczyły kierunek i wymusiły wysoki standard pokazów. Dlatego moja decyzja wsparta opinią całego zespołu organizacyjnego była właśnie taka - Zawieszamy organizację Pikniku w tym roku - nie wolno obniżać standardu.

PK: Wiemy, że korzystał Pan z opinii prawnych w tej sprawie. Co z nich wynika? Czy dają one jakiekolwiek narzędzia do odwołania się od takiej decyzji ULC, czy też ewentualnych roszczeń za poniesione straty? Czy Muzeum Lotnictwa Polskiego zamierza z tych możliwości skorzystać?

KR:
Odpowiadając na to pytanie po pierwsze stwierdzam: Muzeum Lotnictwa nie poniosło żadnych materialnych strat związanych z niewywiązania się z zawartych umów. Nasi Partnerzy to wypróbowani Partnerzy. Odnośnie przepisów, które zostały uchylone – nie zamierzamy się w tej sprawie odwoływać do Prezesa ULC.

PK: Czy przyczyna, dla której odwołano tegoroczną edycję Małopolskiego Pikniku Lotniczego stawia pod znakiem zapytania realizację kolejnej i następnych edycji?

KR:
Jestem przekonany, że przyszłoroczna edycja Pikniku odbędzie się bez przeszkód. Właściwie od momentu uchylenia przepisów pracujemy nad zmianą statusu naszego „Lotniska” z obecnego statusu Miejsca Przystosowanego do Startów i Lądowań do statusu lądowiska. Pracuje nad tym intensywnie zaprzyjaźniona od lat z Muzeum Firma projektująca lotniska.

PK: W czerwcu 2012 odbędą się mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Czy to wydarzenie wpłynie w jakiś sposób na organizację pikniku?

KR:
Mistrzostwa Europy w piłce nożnej odcisną się na wszystkich sferach naszego życia i zapewne na terminie VIII Małopolskiego Pikniku Lotniczego, na który już dzisiaj Wszystkich bardzo bardzo serdecznie zapraszam w imieniu całego zespołu oraz własnym.

Źródło: dlapilota
comments powered by Disqus

Komentarze

Teraz się więcej lata i stąd więcej wypadków. Pomimo, że samoloty są bezpieczniejsze i piloci bardziej świadomi.

A co do miejsca pikniku - żeby było jasne, piknik nie zrobi się sam! Oczywiście, że lepszym, bo mniej zamieszkanym, jest Pobiednik. Ale przecież wszyscy wiemy, jaka jest sytuacja kadrowa i finansowa Aeroklubu Krakowskiego. A więc i tak nie jest źle - Aeroklub niech robi piknikowe oblatywanie sprzętu, a Muzeum duże pikniki.

Słyszałem, że sytuacja kadrowa w Aeroklubie Krakowskim znacznie się polepszyła, czego mam nadzieję, nie zmąci fakt tragicznego wypadku z udziałem ś.p. Prezesa...

"To byłaby impreza..."taaaaa. Większość przychodzi na takie imprezy z nadzieją, że będą jakieś "extra atrakcje". Takim piknikom w tym miejscu dziękujemy. Od tego są mniej zamieszkałe obszary!

Wspaniała impreza , piknik powinien odbywać się co roku.Lotnisko powinno żyć a nie być martwą duszą , powinni też organizować loty widokowe razem z Aeroklubemkrakowskim . To była by impreza.

Moim skromnym zdaniem to latanie między blokami w Czyżynach to jedno wielki nieporozumienie i przesłanka do.... Żeby później ktoś nie płakał. Po co kombinować w takim miejscu-niedaleko jest Pobiednik - właściwe miejsce do takich imprez.

... z Pobiednika też można wystartować i spalić się wraz z domem w Nowej Hucie . Bo sam wiesz , Kolego , że nie byłoby tych wszystkich wypadków , gdyby się ludzie nie zabijali na śmierć .

Czyżyny też z tego zasłynęły:(

To jak w powiedzeniu: zrobię na złość Mamie i odmrożę sobie uszy.
Panie Dyrektorze Radwan, proszę się nie obrażać.
Pozdrawiam. Nieufny

"nie zamierzamy się w tej sprawie odwoływać do Prezesa ULC." - i prawidłowo, niech się ULC sam wstydzi za swoje podejście do rzeczy z której (bo raczej nie "dla której") żyje.

Oby tylko się dogadali i piknik na Czyżynach wrócił.

BLE, BLE,BLE, TRE, TRE, TRE!!!!