Dariusz Lechowski i Bolesław Radomski zwycięzcami 2019 Air Navigation Race China Open

Dariusz Lechowski i Bolesław Radomski zwycięzcami 2019 Air Navigation Race China Open, fot. Dariusz Lechowski

Od 12 listopada 2019 r. na terenie ośrodka szkolenia pilotów Beiyue nieopodal miasta Datong w Chinach, rozgrywane były pierwsze w tej części świata, zawody samolotowe 2019 Air Navigation Race China Open.

W imprezie wzięło udział 12 załóg, w tym zagraniczne z Cypru, Portugalii, Indii, Łotwy oraz Polski (Dariusz Lechowski i Bolesław Radomski). Nasi zawodnicy zwyciężając w konkurencji nawigacyjnej zapewnili sobie zwycięstwo w całych zawodach. Gratulujemy!

Poniżej zamieszczamy relację Dariusza Lechowskiego:

Sobota, 16.11.19

Ceremonia otwarcia. Wystawa sprzętu latającego, przemarsze kolumn dzieci szkolnych niosących powiewające flagi, przestawiciele jednostek administracyjnych państwa, fotoreporterzy, dziennikarze, przemowy, owacje, przemowy, owacje, przemowy owacje itd. Po dwóch godzinach panel o tematyce lotniczej – po chińsku oczywiście.

Obiad. Potem odprawa i przygotowania do konkurencji lądowań.

Pas długości 1500 m, szerokości 40 (na marginesie - lotnisko nie istnieje w żadnej bazie, nie ma też swojego kodu) ale linie pasa lądowań namalowano zaraz za progiem na kierunku 32.

Dziś wieje z 14 więc bedziemy lądować z tylnym wiatrem. Trudno.

Na typie samolotu, na którym w naszej sportowej historii lądowaliśmy na celność jeden jednyny raz – w Dubaju w 2015 r. Trudno.

Po treningu, na którym wykonaliśmy dwa lądowania, choć zwykle robimy ich kilkadziesiąt. Trudno.
Zgodnie z decyzją sędziów z ostatniej chwili wykonamy cztery lądowania, a nie tylko dwa – jak przewiduje regulamin. Trudno.

Konkurencje lądowań ukończyliśmy na czwartym miejscu. Trudno. Mając nadzieję na odrabianie strat w kolejnych dniach, w trakcie lotów nawigacyjnych, udajemy się na odpoczynek.

Niedziela, 17.11.19

Poproszono nas o przedstawienie chińskim zawodnikom zasad rozgrywania samolotowych zawodów nawigacyjnych. Przed południem, z pomocą tłumacza, zaprezentowaliśmy wszystkie aspekty tej konkurencji. O godzinie 10:30 przyjechali pozostali zawodnicy i zaczęliśmy .... oczekiwania na poprawę pogody. Zaczął wiać silniejszy niż zwykle wiatr. Nie przekracza on wartości regulaminowych, ale organizatorzy kręcą nosem. Część maszyn biorących udział w zawodach to samoloty ultralekkie. Wiatr się nieco bardziej wzmaga i wokoło zaczyna pojawiać się w powietrzu kurz i piach, stopniowo pogarszając jego przejrzystość. Podjęcie decyzji zostaje przesunięta na 11:00. Następnie na 11:30. Później na 12:00. Po obiedzie pada informacja, że nie latamy, ale dla treningu przygotujemy mapy. Miny nam zrzedły. Nie po raz pierwszy i jak czas pokaże, że nie po raz ostatni. Zaczynamy zatem część obliczeniową.

Kolejną zaskakującą informacją jest taka, że jutro mamy zabrać ze sobą tą trasę, którą dziś liczyliśmy – to ją właśnie polecimy. Latanie nawigacyjne na zawodach polega na tym, że nie zna się wcześniej trasy, którą się leci. Po to, żeby konkurowanie zawodników ze sobą uczynić uczciwym. Żeby tylko umiejętności przekładały się na wynik. A nie, na przykład praca wieczorową porą przy ekranie z Google Maps.

Jutro po południu, wtedy mamy latać, zobaczymy co z tego wyniknie. Rano są ćwiczenia wojskowe. Powiedziano nam w tajemnicy, że czerwoni będą walczyć z niebieskimi. W związku z tym, jak nietrudno się domyślić – nie mamy zgody na latanie. Ale od 14:00 na 1000% konkurencja się odbędzie. Podobno ustalano to na najwyższych możliwych poziomach decyzyjnych.

Poniedziałek, 18.11.19

Wykorzystując wolne przedpołudnie, wybraliśmy się ekipą Europejczyków na zwiedzanie Grot Yungang. Jest to kompleks skalnych świątyń buddyjskich z V wieku naszej ery. Od 2001 na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Temperatura spadła do – 17 ‘ C. Jednak to jedyna szansa, żeby coś zobaczyć, więc chodzimy ze trzy godziny po rozległym obszarze grot, chociaż nawet okoliczne wodospady pozamarzały.

Po wycieczce jedziemy na lotnisko. Trwają przygotowania do konkurencji. Wyjęto i ustawiono wszystkie samoloty zawodnicze. Każdy z nich ma czterech mechaników do obsługi. Oni wyhangarowują, tankują, myją, wypełniają PDT, a po trasie zahangarowują. Cóż. Chiny.

Pozostałą do startu godzinę, załogi wykorzystują na końcowe przygotowania przed lotem. Na przykład mierzą dystanse boczne na Google Earth za pomocą linijki. Robią to bez cienia skrępowania. Chociaż to zabronione. Wygrać z nimi będzie trudno.

Pierwsza grupa wchodzi do kontroli bagażu – nie wolno mieć gps-ów. Używa się to wykrywaczy metalu. Ponadto organizatorzy stanęli na wysokości zadania i szczelnie zasłonili wszystkie elektroniczne przyrządy pokładowe – czyli całego Garmina G1000 – pozostawiając parametry silnikowe. Mamy klasyczną busolę, wysokościomierz i prędkościomierz. Tyle można i to ma wystarczyć.

Pierwszy start zaplanowano na 14:00. O 13:40 informacja..... Tak, dokładnie – zakaz.

Zgoda będzie na 14:30. Sędziowie komputerowi z Hiszpanii poinformowali, że 14:30 to ostatnia możliwa godzina startu. Po niej rozegranie konkurencji nie jest możliwe. Zachód słońca uniemożliwi powrót ostatnim samolotom z trasy przed jego nastaniem.

Zatem nowa godzina 14:30. Piloci pierwszej grupy siedzą za sterami. Wszyscy zrobili próby silników. Do pasa 32 mamy jakieś 3-4 minuty kołowania. Godz. 14:25. Stoją. 14:26. Stoją. 14:27. Stoją. 14:28. Stoją. 14:29. Stoją. 14:30 Stoją. 14:31. Wyłączają silniki. Wysiadają z maszyn. Sprężystym krokiem wracają do portu. Rozluźnieni, uśmiechnięci. Dziś się nie udało, ale jutro na 100% polatamy, słyszymy. Hmm...

Wtorek 19.11.19

Trzy wiadomości. Dwie dobre, jedna zła.
1.    Na 100 % latamy.
2.    Sędziowie przygotowali nową trasę, żeby było uczciwie.
3.    Punkty zwrotne tej trasy wskazali organizatorzy z Chin, jako jedyne słuszne. Ha Ha Ha

W zaistniałej sytuacji możemy tylko ... robić swoje i zobaczyć co z tego wyjdzie. Obliczenia trasowe, analiza wiatru, przegląd kolejnych mil trasy na mapie. Kilka dróg i linii kolejowych równolegle do których mamy lecieć. Nic trudnego. Jedyna nasza szansa to doskonały wlot zgodny z nakazanym czasem na start i finish point, oraz drugi bok, na północny zachód. Tylko on przebiega przez chińskie ”nic”. Skupiliśmy się. Udało nam się znowu włączyć tryb aktywnego nawigowania. Wyciągnęliśmy wnioski z nauczki wiatrowej z treningu. Łącznie uzyskaliśmy 36 punktów karnych na czasach i zero za nawigację. Wszystkie inne załogi trochę się pogubiły. Wygraliśmy w konkurencji nawigacyjnej. Nasz wynik okazał się najlepszy. Na tyle dobry w stosunku do pozostałych zawodników, że po zsumowaniu z wynikami lądowań, w konkurencji ANR Trophy również zajęliśmy pierwsze miejsce. Wieczorem odbyła się ceremonia wręczenia medali oraz uroczysta kolacja.

Wracamy z Chin szczęśliwi z osiągniętych rezultatów, jednak z mieszanymi odczuciami. Organizacja super. Ludzie przyjaźni i uczynni. Zakwaterowanie, wyżywienie, transport – doskonałe. Sprzęt i zaplecze – świetne. Przepisy – uniemożliwiające rozgrywanie zawodów lotniczych. Przyznali to sami organizatorzy, rezygnując z chęci przygotowania zawodów międzynarodowych w 2021 roku. Stwierdzili natomiast, że na 2023 będą gotowi. To całkiem możliwe. Szczerze im tego życzymy.

Niniejszym bardzo dziękujemy za wspieranie naszych zmagań sportowych firmom: PLL LOT, Welcome Airport Services oraz Warter Aviation.



Poniżej trzy krótkie relacje filmowe z zawodów samolotowych 2019 Air Navigation Race China Open:


 

 
Źródło: Dariusz Lechowski
comments powered by Disqus