Wnioski po Konferencji Generalnej EMF w Warszawie

Konferencja Generalna EMF w Warszawie, fot. Dariusz Cymerys

Konferencja Generalna EMF w Warszawie przeszła już do historii. Mogła pochwalić się udziałem delegatów aż 16 krajów oraz gości z Polski. Termin konferencji zbiegł się w czasie z polskimi wyborami parlamentarnymi, co było symboliczne, gdyż podobnie jak polskie społeczeństwo również europejskie lotnictwo lekkie stoi przed wielkimi wyzwaniami i kluczowymi decyzjami. Tematem nośnym pierwszej części obrad był OPT-OUT, jego dotychczasowe zastosowanie oraz „sprawa polska”. Nie jest przypadkiem, że te kwestie omawiane były bezpośrednio za sobą. OPT-OUT 600 kg jest wyjątkową okazją do zbudowania niecertyfikowanej ogólnoeuropejskiej klasy samolotów LSA poza nadzorem EASA, nad Wisłą natomiast dotychczasowe tendencje były wprost odwrotne, tzn. podążanie własnymi nieprzedeptanymi ścieżkami.

Polska była dotychczas postrzegana jako zwolennik OPT-OUT 600 kg, jeden z krajów chcących nareszcie odejść od fikcji zaniżonych maksymalnych mas startowych, które dotrzymać można tylko w warunkach idealnych. Nie tylko jednak zostajemy przy ograniczeniu 450 kg (właśnie na tyle pozwalają nam świadectwa kwalifikacji), ale możemy również polatać na statkach powietrznych niekwalifikowanej kategorii z masą pustą 115 kg i masą startową nieprzekraczającą 200 kg. Fikcja trwa i dobrze jej się powodzi.


Jest pewną tradycją, że gośćmi konferencji EMF są władze lotnicze danego kraju. Hiszpański Urząd poprosił nawet krajową asocjację mikrolotową AEPAL oraz zarząd EMF o przeprowadzenie kilkugodzinnego seminarium w siedzibie nadzoru, żeby skonfrontować własny projekt licencjonowania pilotów niecertyfikowanych statków powietrznych z rozwiązaniami innych krajów. Efektem były liczne zmiany pozytywnie przyjęte przez lotników hiszpańskich. Cała paryska konferencja EMF odbyła się w siedzibie francuskiego Urzędu i z udziałem jednego z dyrektorów departamentu lotniczego (Urząd francuski zajmuje się transportem jako ogółem).


W Wilnie podczas większości obrad obecny był wiceprezes Urzędu, na Słowacji przedstawicielka ministerstwa transportu odpowiedzialna za prawo lotnicze. Warto dodać, że konferencja miała miejsce w sporej odległości od Bratysławy. Niestety, nikt spod ul. Marcina Flisa 2 nie pofatygował się i nie podjął podróży o długości 2,5 km, żeby choćby oficjalnie przywitać zagranicznych gości, a następnie pożegnać się i wyjść. Nie chodzi przecież o ARP, jako organizatora tej konferencji i stosunek ULC do niego, ale o to, że większość delegatów to oficjalni przedstawiciele europejskich nadzorów lotniczych zajmujących się lotnictwem lekkim. Są to bezpośredni partnerzy polskiego Urzędu. Tak więc mimo zeszłorocznych zapewnień otrzymaliśmy tyko list z wyrażonym przekonaniem, iż nowe polskie rozporządzenie zostanie przedstawione w należycie pozytywnym świetle oraz nowe zapewnienie o pracach i analizach dotyczących możliwości wprowadzenia 600 kg w Polsce.


Właściwe ministerstwo natomiast nie odpowiedziało w ogóle, co można by usprawiedliwić przez bliskość wyborów. Pozostaje jednak pewien niesmak i uczucie, że sprawy lotników – amatorów są bardzo odległe sercom tych, którzy kreują ich świat. To kolejny przykład na to, że nadzór państwowy do pięt nie dorasta społecznemu. Konferencja natomiast wzbudziła spore zainteresowanie mediów branżowych, co trzeba docenić.

Wielka szkoda, że polscy decydenci nie mogli na własne uszy usłyszeć, jak ważne jest obecnie maksymalne ujednolicenie podejścia do rozwiązań Załącznika I oraz OPT-OUT 600 kg. Zasada jest prosta – czym większa jedność, tym większa szansa, że obronimy się przed EASA. O ile będziemy rozdrobnieni, to prędzej czy później nadzór ogólnoeuropejski przyjmie pod swoje skrzydła dobrze rozbudowany rynek samolotów ultralekkich. Tam zagrożenie jest największe, a Part 21 Light jest jednym ze znaków zainteresowania EASA lżejszymi statkami powietrznymi. Gospodarka polska nie straciłaby wiele na takim kroku, tym bardziej w porównaniu z sąsiadami, jednak zmianę dotkliwie odczuliby wszyscy użytkownicy. Obszarów zagrożenia jest jednak więcej.


Wprowadzenie U-space dotyczyć będzie wszystkich latających w niekontrolowanej przestrzeni powietrznej. Samo pojęcie U-space związane jest z dronami oraz wielowirnikowymi środkami transportu osobowego. Te sprzęty latające stosować mają urządzenia elektroniczne zabezpieczające przed kolizją. W przestrzeni U-space niezbędne będzie posiadanie podobnego urządzenia we wszystkich statkach powietrznych. Przepisy są w powijakach, jednak już teraz konieczne jest lobbowanie za tym, żeby sprzęt nie musiał być certyfikowany. Drugą bardzo ciekawą opcją byłaby darmowa certyfikowana aplikacja mobilna. Prawdopodobna jest demonopolizacja przestrzeni powietrznej. Do państwowych spółek zarządzających podziałem przestrzeni dołączą największe światowe korporacje, jak Google, Amazon czy Boeing. Reprezentanci EAS (Europe Air Sports) uczestniczą w grupie roboczej zajmującej się U-space.


Pozytywną informacją jest, że nowy prezydent EAS Andrea Anesini wcześniej był delegatem włoskim do EMF, obecny był również na konferencji w Warszawie. Jego wiedza na tematy związane z lotnictwem niecertyfikowanym jest gwarancją dobrych rozwiązań podsuwanych europejskim decydentom. Dobrym przykładem było zaniedbanie interesów lekkiego lotnictwa w sprawie separacji 8,33 kHz. Do podobnej sytuacji nie można w przyszłości dopuścić. Ocenia się, że przyszłych 36 miesięcy może wiele podpowiedzieć na temat wolności latania w Europie.


Mówiąc o wolności, warto jeszcze wspomnieć OPT-OUT. Rozwiązanie francuskie z limitem 500 kg MTOM oznacza pewne utrudnienie dla pilotów z zagranicy pragnących odwiedzić kraj galijskiego koguta. O ile dla statków powietrznych lżejszych niż 500 kg wlot nie jest obwarowany absolutnie żadnymi utrudnieniami, o tyle statki powietrzne cięższe potrzebują pozwolenia na wlot. W gestii urzędnika jest określenie wymagań, zatem teoretycznie może żądać od pilota licencji PPL. Historia nie zna „gdyby”, jednak gdyby Francuzi na początku procesu podniesienia mas startowych w UE nie kontestowali całego przedsięwzięcia i zgodzili się na kompromisową MTOM, np. 560 kg, zapisaną najlepiej w Załączniku I, nie w innym miejscu Rozporządzenia Podstawowego, to całe obecne zamieszanie nie miałoby miejsca. Można snuć tego typu dywagacje, ale co ważne Francja stosuje OPT-OUT i na pewno będzie go bronić, choć stosuje, których gdzie indziej wykorzystać niepodobna. Z tego powodu cieszyć może fakt, że nowym prezydentem EMF został Louis Collardeau z francuskiej FFPLUM. Reszta zarządu pozostała na swoich miejscach. Dla mnie osobiście jest to potwierdzenie, że dobrze służę lotnictwu amatorskiemu jako sekretarz generalny.


W przyszłym roku jest szansa na kolejne państwa korzystające z OPT-OUT. To dobry omen dla lotników z całej Europy, choć szczegóły nie są na razie znane. Zakres zgodności ich przepisów z czesko-niemieckim standardem stoi również pod znakiem zapytania. Działacze nadzorów z obu tych krajów są gotowi podjąć rozmowy i przedstawić swoje argumenty z każdym nadzorem w Europie. O ile w Polsce udałoby się szybko wywołać rzeczową dyskusję na ten temat, wiele moglibyśmy jeszcze zdziałać. Karawana nieco zwolniła, ale będzie musiała okrzepnąć, gdyż o ile nie będziemy mocni jako ogólnoeuropejska społeczność lotników amatorskich, to Part 21 Light może nas zaskoczyć za mniej niż dwa lata.

Źródło: Dariusz Cymerys
comments powered by Disqus