Balet na sześć odrzutowców. Wywiad z pilotem „Iskry”

Zespół akrobacyjny "Biało-Czerwone Iskry" (fot. Biało-Czerwone Iskry)

Sześć samolotów odrzutowych wyposażonych w wytwornice dymu nadleci do Bielska-Białej od strony Cieszyna. W pierwszej figurze nakreślą na niebie efektowną biało-czerwoną flagę. Tak będzie wyglądał początek pokazu „Iskier” na Pikniku Lotniczym w Aleksandrowicach. Będzie to jedna z ostatnich, jeśli nie ostatnia okazja, by zobaczyć w powietrzu te legendarne polskie maszyny.

Do zaprezentowania pełni swoich umiejętności wojskowi piloci będą potrzebowali odpowiedniej pogody. Aby wykonać tzw. wariant pełny, podstawa chmur musi znajdować się na wysokości co najmniej 1500 metrów nad ziemią. Minimum, by odrzutowe samoloty w ogóle przyleciały do Bielska-Białej wynosi 600 metrów. Rok temu, z powodu fatalnej aury, „Iskry” nie nadleciały.

Zgodnie z planem, samoloty nim dolecą do Bielska-Białej wylądują na lotnisku wojskowym w Balicach. Tam wszystkie maszyny muszą zostać dotankowane. - W trakcie podróży oraz wykonywania elementów pokazu każda maszyna spali ok. 800 litrów paliwa lotniczego. To mniej niż pojemność baku, ale w lotnictwie musimy być gotowi na każdą sytuację i np. na konieczność przelotu na lotnisko zapasowe ze względu na złe warunki atmosferyczne - wyjaśnia kpt. pilot Maciej Kopiel.

Czytaj całość artykułu na stronie www.bielsko.biala.pl

Źródło: bielsko.biala.pl
comments powered by Disqus