Jurajskie Zawody Samolotowe 2016. Gospodarze górą

Jurajskie Zawody Samolotowe 2016 (fot. Tomasz Brdąkała)

Piloci Aeroklubu Częstochowskiego nie okazali się gościnni i zajęli czołowe miejsca na podium rozgrywanych w weekend w Rudnikach IX Jurajskich Zawodach Samolotowych. Impreza upamiętniająca pilota Aeroklubu Częstochowskiego Piotra Sikorskiego przyciągnęła w tym roku 15 załóg, zarówno profesjonalistów, jak i amatorów. Zwyciężył team Darochów, wyprzedzając inną częstochowską parę Joanna Kremblewska/Marcin Skalik. Na najniższym stopniu podium uplasowali się rzeszowianie M. Kachaniak/A. Pyrek.

Impreza odbyła się już po raz dziewiąty. Wielu uważa, że jest najfajniejszą w kalendarzu samolotowej rywalizacji. Rozgrywana jest pod koniec września, czyli w momencie, kiedy najważniejsze zawody (z mistrzostwami świata na czele) są już rozstrzygnięte. Do tego tradycją stało się rodzinne startowanie: mąż z żoną, rodzeństwo, ojciec z córką – konfiguracji bywa wiele, ale wspólnym mianownikiem jest sportowa rywalizacja i dobra zabawa.

Rano wspólne śniadanie, towarzyskie pogawędki. Potem odprawa i rywalizacja w powietrzu. Po zakończonej konkurencji znów spotkanie w przyjacielskiej atmosferze. Zawsze jest okazja do dyskusji na tematy lotnicze, a na zakończenie uczestnicy bawią się wspólnie na jurajskiej biesiadzie. Tak było i w tym roku.

Atmosfera była przednia, ale rywalizacji sportowej nie brakowało. Widziałem jak zawodnicy w napięciu oczekiwali na werdykt sędziowski do samego końca. Zabawa zabawą, ale każdy chciał wygrać – mówił po zawodach Marcin Skalik i dodał, że trasy były niezwykle wymagające – na wysokim, krajowym poziomie. – Piloci bardzo lubią tu przyjeżdżać. Nie ukrywają tego w rozmowach z nami. Jurajskie to taka wisienka na torcie – dodaje Joanna Kremblewska.


(fot. Tomasz Brdąkała)

Zwyciężyła para Iga i Janusz Darochowie – ojciec z córką. Jeden z najbardziej utytułowanych pilotów na świecie latał na własnym terenie, ale jak przekonuje nie to przesądziło o wygranej. – W ubiegłym roku zająłem na Jurajskich trzecie miejsce. W tym zdecydowało doświadczenie i uważna nawigacja, bo trasy były trudne. W każdym punkcie może być kontrola czasu, tolerancje są pięciosekundowe, trzeba tego pilnować. Chwila dekoncentracji i wynik leci. A wtedy nie ma znaczenia, jak dobrze znasz teren – przekonywał nasz multimedalista. Janusz Darocha po raz kolejny wystartował w zawodach wraz z córką Igą. Jak podkreśla, nie mógł mu się trafić leszy nawigator. – Większość punktów, które odnaleźliśmy w terenie to jej zasługa. I nawet nie trzeba jej namawiać do startów. Przychodzi wrzesień i to ona mi przypomina, że zbliżają się Jurajskie. Poza tym cała rodzina kibicuje mojej pasji i bardzo to doceniam.

Na pytanie czy jest jeszcze motywacja do sportowej rywalizacji na tym poziomie, kiedy ma się na koncie tyle tryumfów w imprezach rangi mistrzowskiej, Janusz Darocha odpowiada bez zastanowienia: – Kiedy podczas zawodów wsiadam do samolotu, wpadam w swego rodzaju trans. I nie ma znaczenia, czy to mistrzostwa świata, czy Jurajskie Zawody Samolotowe. Proszę mi wierzyć, niezależnie od rangi wydarzenia maksymalnie się koncentruję i chcę jak najlepiej polecieć.


(fot. Tomasz Brdąkała)

Pierwszego dnia zawodów czyli w piątek wszystko szło gładko. Niespodziankę pogoda zostawiła na sobotę. Przed południem, kiedy załogi szykowały się już do startu, a niektóre maszyny kołowały już do pasa, na lotnisku spadł rzęsisty deszcz. Trzeba było straty przerwać i wstępnie przesunąć o godzinę. Sędzia zawodów, Maciej Białek z kwaśną miną patrzył w niebo. Nie wyglądało to dobrze. Oczywiście można było po piątkowej konkurencji uznać zawody za rozegrane, ale żadna z ekip nawet nie chciała o tym słyszeć. Na szczęście tuż przed godziną 13.00 niebo nad Rudnikami przetarło się w jednym momencie i nagle zza chmur wyszło słońce. Rywalizacja ruszyła pełną parą.

Jurajskie Zawody Samolotowe upamiętniają Piotra Sikorskiego – pilota Aeroklubu Częstochowskiego, który wraz z rodziną i przyjaciółmi zginął w katastrofie samolotowej w Bieszczadach w 2007 roku. Rodzina Sikorskich oraz współorganizator zawodów, firma Unimot Express każdego roku są mocno zaangażowani w organizację wydarzenia, m.in. fundują nagrody. Od tej edycji najlepsza rodzinna ekipa otrzymuje okazały przechodni puchar. W tym roku powędrował do załogi A. Lenartowicz/K. Lenartowicz.

Galeria zdjęć z IX edycji Jurajskich Zawodów Samolotowych na stronie: www.facebook.com/epruspottingteam/

Źródło: Aeroklub Częstochowski
comments powered by Disqus