Gdy lecę, czuję jakbym sama miała skrzydła

Ewelina Urban

Ewelina Urban ma 18 lat i zaczyna swoją przygodę z lotnictwem. W Aeroklubie Częstochowskim uczestniczy w kursie do samolotowej licencji turystycznej PLL(A). Jest już po podstawówce szybowcowej. Marzy, żeby zostać pilotem śmigłowców. Fascynuje ją też meteorologia. Wynalazła kierunek studiów na amerykańskiej uczelni, który łączy obydwie te dziedziny. Szuka osób i firm, które pomogą jej spełnić marzenia i udzielą pożyczki na pierwszy rok studiów.

Wysoka zgrabna dziewczyna o długich rudych włosach zdecydowanie przemierza płytę lotniska Rudniki. Tryska energią i radością życia. W Aeroklubie Częstochowskim robi kurs samolotowy. Choć mieszka w Będzinie, na podczęstochowskim lotnisku spędziła całe wakacje. Urzekła ją panująca tu atmosfera. Teraz wykorzystuje każdą wolną chwilę na latanie. Po briefingu wsiada do Cessny 152 stojącej przy hangarze. Rozpoczyna procedury przygotowania do lotu. Po kwadransie startuje.

– Jeszcze do niedawna zajmowałam się głównie muzyką. Przez prawie całą podstawówkę grałam na pianinie, ale nie myślałam o muzyce jako o zawodzie. Chciałam mieć taką pasję, którą mogłabym połączyć ze swoją zawodową pracą – opowiada Ewelina Urban. – Pewnego dnia oglądałam film. Nawet nie pamiętam, o czym był, bo robiłam lekcje i od czasu do czasu zerkałam na telewizor. Nagle zobaczyłam scenę, jak kobieta leci śmigłowcem. Wspaniała maszyna, a w niej dziewczyna, która tak pięknie sterowała. „Boże, tak chciałabym robić to, co ona”  pomyślałam.

Ewelina miała wtedy 16 lat. Chodziła do liceum dwujęzycznego. Pod wpływem filmu, a właściwie tej jednej sceny, zapisała się na kurs szybowcowy, choć wcześniej nigdy w życiu nie latała. Postanowiła też zmienić szkołę, przenieść się na profil matematyczno-fizyczny. Musiała nadrobić cały rok nauki.

– Były momenty, że zastanawiałam się, czy dobrze robię. Pytałam sama siebie, co będzie, jeśli latanie wcale mi się nie spodoba – przyznaje Ewelina, która w ciągu jednej chwili wywróciła do góry nogami całe swoje 16-letnie życie. – Na szczęście wszystkie obawy okazały się bezpodstawne. Latanie mnie zachwyciło. To przepiękne uczucie, kiedy można lecieć, gdzie się chce. Jak trzymam stery i lecę sama, mam wrażenie, jakby to były moje ręce, a sama jakbym miała skrzydła. Wyraźnie czuć, jak reaguje samolot, gdy skrzydło jest bardziej u góry, gdy maszyna przechyla się. Ale trzeba zrozumieć samolot. Fizyka w tym pomaga.

Uwielbiam akrobacje! To coś fantastycznego, jak robi się delikatne przeciążenie, a człowiek pod sercem czuje się taki lekki. To najpiękniejsza rzecz, którą przeżyłam w życiu – wyznaje nastolatka. Ewelina zrobiła podstawowy kurs szybowcowy, a teraz jest w trakcie kursu do samolotowej licencji turystycznej PLL(A), który chce skończyć na wiosnę. Odbywa już samodzielne loty samolotowe. Ale przez ten cały czas marzyła, żeby znaleźć się w śmigłowcu. Wreszcie na jakimś pikniku lotniczym udało jej się. Uprosiła pilota eurocoptera, żeby zabrał ją ze sobą na krąg. Leciała z nim dwa razy.

– Lot śmigłowcem to niesamowite przeżycie. Nie miałam najmniejszego pojęcia, że pilotowanie śmigłowcem jest tak piękne, delikatne, subtelne – gdy Ewelina opowiada o lataniu od razu cała się uśmiecha, a oczy aż jej błyszczą od tej nieskrywanej radości. – Tak naprawdę steruje się go jednym palcem mając rękę opartą na udzie. Pilot, z którym leciałam, jest instruktorem lotniczym. Dał mi potrzymać stery, a nawet nauczył jak robić zakręty śmigłowcem. Do tej wielkiej frajdy z latania dochodzą jeszcze przecudne widoki. Śmigłowcem można lecieć znacznie niżej niż samolotem. Usiąść maszyną gdzie się chce, zrobić zawis nad jakimś cudnym miejscem i podziwiać je, zobaczyć sarenkę ukrytą na polanie, patrzeć jak woda na jeziorze marszczy się od podmuchu śmigła, czy obserwować miejski ruch z góry, domy jak klocki Lego. Samolotem lata się z punktu „A” do punktu „B”.  Śmigłowcem można dolecieć prawie wszędzie. 

Ewelinę czeka na wiosnę egzamin maturalny. A później studia. Dziewczyna ma wspaniałe marzenia. Chce zostać pilotem śmigłowca ratunkowego – ratować komuś zdrowie i życie, ale i latać – robić coś, co kocha i w ten sposób zarabiać na życie.  Zafascynowało ją latanie śmigłowcem i meteorologia. Zadziwia ją to, jak pogoda tworzy się, zmienia. Chciałaby zgłębić różne zjawiska meteorologiczne. Kiedy lata, lubi też obserwować chmury, które są wtedy na wyciągnięcie ręki. Patrzy, jak przelatują koło samolotu, budują się, „bąblują” jak zupa, która się gotuje. Opowiada, że za każdym razem, kiedy wlatuje w przestrzeń między chmurami i widzi tę zjawiskową biel, to myśli sobie, że chyba właśnie tak wygląda niebo…

Ewelina znalazła wymarzone studia, które łączą obydwa kierunki: meteorologię i pilotaż śmigłowcowy. Właśnie taki profil realizuje amerykańska uczelnia Florida Institute of Technology. Ewelina zaczęła korespondować z uczelnią, dopytywać, co jest wymagane do przyjęcia. Przesłała wymaganą dokumentację, świadectwa z tłumaczeniem tłumacza przysięgłego.

– Odpisali, że mi gratulują i przyjmują mnie na pierwszy rok – dziewczyna pokazuje pismo z amerykańskiej uczelni, potwierdzające, że spełniła wszystkie wymogi rekrutacyjne. – Najpierw poczułam ogromną radość, euforię, ale za chwilę pojawiło się pytanie: skąd wezmę taką kasę? Pierwszy rok kosztuje 43 tys. dolarów.

W tym jest wszystko: całoroczna opłata za studia, mieszkanie w campusie, wyżywienie, ubezpieczenie zdrowotne. A ja nie mam takich pieniędzy! Studia trwają cztery lata. Ale na pierwszym roku nie można pracować zarobkowo, na kolejnych tak. Bardzo potrzebuję pomocy finansowej na ten pierwszy rok studiów. Teraz nie stać mnie na wyłożenie takiej sumy. Jestem gotowa spłacić te pieniądze po ukończeniu studiów albo je odpracować w firmie, która udzieliłaby mi takiej pożyczki – zapewnia Ewelina.

Osiemnastolatka liczy, że znajdą się firmy czy osoby, które zechcą udzielić jej wsparcia i pomogą spełnić lotnicze marzenia. Na amerykańskiej uczelni przez cztery lata ma szansę studiować m.in. nawigację, pilotaż, meteorologię, fizykę. A studenci starszych lat dużo latają i mogą już podejmować zarobkową pracę.  

– Na razie zrobiłam pierwszy krok do lotnictwa. Do postawienia następnych potrzebuję pomocy. Bardzo na nią liczę – mówi dziewczyna. – Do tego, żeby zostać pilotem i być w tym dobrym, czeka mnie długa droga. Na razie uczę się tej pięknej sztuki. Pokochałam latanie. Wiem, że właśnie to chcę robić w życiu. Za każdym razem, gdy lecę, czuję niesamowitą frajdę, że człowiek potrafi wzbić się w przestworza – dodaje.

Ewelina uczy się w VIII LO im. M. Skłodowskiej-Curie w Katowicach. Przyznaje, że szkoła ją wspiera. W ostatnich tygodniach dziewczyna uczyła się całymi dniami, żeby zaliczyć egzamin z międzynarodowego angielskiego IELTS. Właśnie dostała wyniki egzaminu. Zaliczyła go na 6! Dyrekcja LO rozumie jej pasję i pozwala rozwijać się w tym kierunku. Młoda pilotka jest pełna determinacji i siły. Za to, że udawało jej się wytrwać przy angielskim cały dzień, dawała sobie nagrodę i przez godzinę czytała… mechanikę lotu  śmigłowców.

– Będę walczyć o moje marzenia i będę szczęśliwa, jeśli uda mi się je spełnić – wyznaje Ewelina. – Od dziecka grałam na pianinie, a to uczy walki, wytrwałości. Nauka w szkole muzycznej pomogła mi w walce o sukces, w osiąganiu celu. 

Ewelina sama podjęła decyzję, że będzie latać. Ale rodzice to zaakceptowali. Mama, przedszkolanka z zawodu, pracująca jako bibliotekarka zaszczepiła jej przekonanie, że nie warto się poddawać.

– Choć zdarza mi się zwątpienie, które jest nieodłącznym elementem dążenia do celu, mam wiarę w siebie i wytrwałość, właśnie dzięki mamie – mówi Ewelina. – I cały czas myślę pozytywnie. Jestem przekonana, że będzie dobrze – ma nadzieję 18-latka.

Przemysław Piekarski, szef wyszkolenia w Aeroklubie Częstochowskim w superlatywach mówi o kursantce. 

– Bardzo zaangażowana, życiowa, pomocna innym. Lotnictwem pasjonują się niekiedy i takie osoby, które nie potrafią latać. Żeby latać, trzeba mieć w sobie to „coś”. Ewelina ma to „coś”. To pojętna uczennica. Już sama lata. Będzie z niej dobra pilotka – zapewnia Przemysław Piekarski.

Ewelinę chwali też Michał Braszczyński, dyrektor Aeroklubu Częstochowskiego. 

– Wiedzę lotniczą chwyta w lot – mówi Michał Braszczyński. – Jest pełna pasji. Warto jej pomóc.

Zachęcam do wsparcia tej dziewczyny tych, co mają takie możliwości. Pomogą jej spełnić marzenia, a w przyszłości będą mogli wykorzystać umiejętności pilotażowe Eweliny – dodaje dyrektor Aeroklubu Częstochowskiego.

Wszyscy, którzy chcieliby pomóc Ewelinie, mogą kontaktować się w tej sprawie z Aeroklubem Częstochowskim, tel. 34 327-97-55, mail: acz@aeroklub-czestochowa.org.pl lub bezpośrednio z młodą pilotką drogą mailową: Ewelina_urban@interia.pl albo pod numerem tel. 519-160-332. (wik)

Źródło: Aeroklub Częstochowski
comments powered by Disqus

Komentarze

Te 43 tys. USD to się znajdzie, pod warunkiem, że to pożyczka i to uczciwie oprocentowana. Odroczony termin spłaty też jest do załatwienia. Ale jaką mam pewność, że dostanę pieniądze z powrotem? Poza tym Panna Ewelina na razie nie zaprezentowała niczego, co mogłoby sprawić, abym mógł uznać, że jest wyjątkowym talentem, który zasługuje na szczególne wsparcie. PPL(A) czy zdany egzamin na uczelnię to ma być ten dowód? Dlaczego wspomóc akurat ją, a nie kogoś innego z tysięcy innych podobnych do niej młodych ludzi? Czym się wśród nich wyróżnia? A co jeśli po roku się okaże, że te studia to była pomyłka? Do niedawna się zajmowała wyłącznie muzyką, a tu nagle zwrot o 180 stopni, typowy dla wszystkich osób poniżej 24 roku życia, których mózg nie jest jeszcze do końca w pełni rozwinięty (to fakt naukowy - bezsporny - dlatego m.in. w USA trudno wypożyczyć samochód z wypożyczalni jeśli się ma mniej niż 24 lata). A co jeśli po roku się okaże że zdrowie się popsuło? A tak w ogóle to skąd pewność, że uda się jej jako studentce zarobić w wolnym czasie prawie 2 tys. USD miesięcznie w obecnych trudnych czasach, na dokończenie studiów? A jak się nie uda, to co wtedy? Optymizm to piękna cecha, ale umiejętność trzeźwej oceny sytuacji i zarządzania ryzykiem to u pilota podstawa. A zwłaszcza u pożyczającego pieniądze. Bez zabezpieczenia pożyczki (np. hipoteka), lub ubezpieczenie spłaty, nie może być o niej mowy. Przykro mi. Taki lajf. Przy okazji - to nieprawda, że bank nie udzieli kredytu. Mogą to zaświadczyć ci, którzy wzięli taki kredyt właśnie na potrzeby szkolenia lotniczego w USA. Oczywiście mowa o kredycie konsumpcyjnym z odpowiednim zabezpieczeniem oraz ubezpieczeniem jego spłaty. Jeśli Panna Ewelina taka uparta, to na pewno da sobie radę i zorganizuje sobie taki kredyt. Powodzenia!

Naprawdę przykro mi i w sumie żal wielu osób, które tutaj się wypowiadają. Widać, że są bardzo zawiedzione, zgorzkniałe i po niespełnieniu swoich marzeń - które zamieniły na mrzonki o lataniu w Polsce - mają teraz jeden cel: pokazać innym, że im też się nie uda. No bo jakby się udało, to nagle by wyszło, że to ci ludzie nie mieli aż tyle talentu, determinacji, siły, pomysłowości, i po prostu poszli po najmniejszej linii oporu, wmawiając sobie, że tutaj też jest fajnie. No i pewnie nie macie takich fanaberii, wymysłów, żeby latać na Florydzie! Ach, odzywa się ten PRL, ta mentalnośc typowego polaczka.
Piszecie, że 80 % ludzi tutaj zaglądających ma pewnie ten sam problem, co ona - to dlaczego tylko o niej napisano? Dlaczego tylko ona postanowiła zadziałać? Ona pokazała, na co ją stać, ma 18 lat ale już jest przyjęta na swój wymarzony kierunek bo zdała egzaminy i pokazała, że to jedno z miejsc na tej uczelni należy się właśnie jej! Nie Wam, drodzy zgorzkniali ludzie, tylko właśnie Ewelinie. Teraz jedynym problemem jest nie jałmużna, tylko POŻYCZKA. To są 2 różne sprawy. Porponuję wylewać swoje pomyje na prawdziwe pasożyty pracujące na czarno i pobierające 285034 zasiłków i pomocy dla bezrobotnych i żyjących teoretycznie pod minimum socjalnym. Oni nie biorą pożyczek, to oni okradają Was z pieniędzy, a Ewelina nie szuka sponsora, tylko osoby dysponującej środkami, które mogłaby potem spłacić w ratach. Wiadomo że żaden bank w Polsce nie udzieli jej takiego kredytu.
Ja podziwiam Ewelinę za jej determinację! Podziwiałabym też inne osoby, tlyko hmm, jakoś nigdy nic o takowych nie przeczytałam. Czyżby ich nie było czy może nie mają tyle energii, są zbyt nieśmiałe żeby chociażby udzielić wywiadu, powiedzieć wszystkim o swoich marzeniach? Cóz, to ich problem.
A co do seksistowskich uwag... dziwię się, że osoba o tak ograniczonym umyśle mogłaby zrobić licencję pilota. Myślałam, że do tego trzeba mieć chociaż te 2 neurony.
Tak więc powodzenia Ewelino, wierzę w Ciebie i absolutnie nie daj się stłamsić przez negatywne komentarze ludzi, którym po prostu się nie udało!

Znacie dowcip o tym kto w towarzystwie jest pilotem, otóż dotąd nie trzeba było pytać, sam się do tego przyznawał (a). Obawiam się, że to już jest przeszłość, po ponad dziesięciu latach obcowania z "towarzystwem lotniczym", w różnych miejscach i sytuacjach. Szczególne są fora internetowe (nie tylko dlapilota), "towarzystwo lotnicze" prezentuje tu co potrafi i jaki poziom intelektualny osiągneło, oczywiście "anonimowo". Otóz w wielu sytuacjach wstyd się przyznawać, że ma się cokolwiek wspólnego z GA, nie dziwcie się, że nie da się modernizować lotnisk aeroklubowych, władze miast nie kwapią się do dialogu z aeroklubami, bo kto w nich zasiada, a nie kto inny jak znane min. z takich miejsc jak to forum "towarzystwo lotnicze". Po ponad dwudziestu latach od upadku komuny na wielu lotniskach aeroklubowych nic się nie zmieniło, niektóre stoją na krawędzi bankructwa, bo dotacje dawno skończyły i większość ma nadzieję, że w jakiś cudowny sposób dotowanie wróci. Na większości lotnisk nie ma paliwa (w sprzedaży), czy to jest wynik tęskonty za dawnym systemem i czekania na mannę z nieba, czy raczej nieprzystosowania do zmieniających się warunków gospodarczych, otóż nie ma tu miejsca na pozostałości po dawnym APRL...

Dobry pomysł, niech teraz redakcja stworzy cykl podobnych "reportaży" o młodych ambitnych pilotach, którzy chcieliby latać, a nie mogą z racji tego że nie mają pieniędzy. Nie jest tylko jedna Elelinka, jest mnóstwo ambitnej i zdeterminowanej młodzieży, która ma prawdziwe predyspozycje do latania!

Czytając to dochodzę do wniosku, że tak naprawdę to tylko ta podstawówka szybowcowa, teraz PPL(A), to jest nic w porównaniu z tym, czym jest prawdziwe latanie. Jeszcze bardzo długa droga przed tobą, a ty już wypowiadasz się jakbyś była doświadczona pilotką, nawet czytając ten artykuł, widać że z lotnictwem najwyżej z 1,5 roku obcujesz.

Niech teraz redakcja robi artykuły o innych potrzebujących młodych, innym potrzeba do szczęścia mniej niż 43 ty. $, i to im sponsorzy powinni pomóc!

życzę jednak powodzenia!

I znowu odezwała się nasza lotnicza brać, frustratów brać, opluwaczy i głupków brać, ... twoja mać!

To co tu się wyprawia to jest jakiś absurd! Czy to piszą zacofani ludzie z postkomuny? Czas już chyba odejść z relacji społecznych, schować się do kąta z niewyładowanymi frustracjami i najlepiej z już stamtąd nie wychodzić. Żony Wam nie dają, że zachowujecie się jak buractwo i banda kmiotów? Wstyd mi jest za was!

Jestem w szoku po przeczytaniu tego tekstu.
Nie dlatego że pojawiły się ostre wypowiedzi, ale po tym pod czym podpisał się Aeroklub Częstochowski.
Pojawiły się komentaże ostre, ale prawdziwe.
Na śmigłowce można się wyszkolić w Chełmie, zupełnie za darmo, przy okazji kończąc studia wyższe.
Aeroklub zachęca do wspaniałej inwestycji, daj 43 tys dolarów, a w zamian za 5 lat, dostaniesz je z powrotem ale dopiero w ratach bo niby skąd ma dziewczyna je wziąć? Zarobić smażąć hamburgery w USA w przydrożnym barze?

A teraz krótka kalkulacja 4x43 tys dolarów = 172 tys $ => około 520 tys PLN.
Za tyle można się wpokojnie wyszkolić do CPL(H) w Polsce i do tego skończyć dobre studia i jjeszcze zostanie ze 150 tys!!!!

Ewelino jeżeli tak bardzo zalezy ci na lataniu, to cieżką pracą to osiągniesz.
Jeżeli jesteś taka zdolna to bez problemu dostaniesz sie na pilotaż i tego ci życzę.

Redakcja powinna się opamiętać z takimi tekstami. Naprawdę są bardziej potrzebujący ludzie. Jeżeli się mylę to proponuje rozpocząć cały cykl, napewno setki młodych zdolnych ludzi będzie chciało napisać coś podobnego.\
ŻENADA!!

Ewelina w imieniu wszystkich pilotów bardzo cię przepraszam za te wszystkie komentarze . Na 100 % nie piszą tego piloci . Powodzenia i trzymamy kciuki . Błagam niech ktoś to moderuję , bo to co tu się dzieje to ju jest poziom bagna !!!

Poziomem bagna jest ten tekst!!
Wypowiadają się tu również piloci, którzy latają mimo wszystko, a nie liczący na czyjąś łaskę.
Za Ewelinę trzymam kciuki, jak jest tak bardzo ambitna i zdeterminowana jak piszę, na pewno sobie poradzi i będzie latać.

Widzisz Krystian czasami warto zrozumieć delikatną różnicę pomiędzy pilotem a człowiekiem z licencją . Czytając ten temat dochodzę do wniosku,że tych drugich jest więcej. Zamiast wylewać tutaj swoje życiowe frustracje proponuję w ogóle nie pisać swoich komentarzy . Wstyd Panowie robicie, pilotom .

Hhahahhaha. Polaczki się odezwały. USUNIĘTO ZA NARUSZENIE REGULAMINU. Serdecznie pozdrawiam!

Z zażenowaniem czytam pełne seksizmu wypowiedzi Anonimów. Smutne jest, jak to szybko w Polsce jakakolwiek próba wykazania się inicjatywą natychmiast spotyka się z usilnym ściąganiem w dół przez ludzi, którzy nie mają nawet odwagi podpisać się własnym imieniem i nazwiskiem. Pozdrawiam i życzę sukcesów!

Z zażenowaniem czytam pełne hipokryzji połajanki heroldów nowej oficjalnej religii i ideologii państwowej - poprawności politycznej. O jakiej inicjatywie piszesz? o żebractwie? To jest "inicjatywa" a nie inicjatywa. Zupełnie mnie rozbraja taka pazerność i brak cierpliwości. Niech się dziewczyna weźmie do roboty, weźmie kredyt czy inaczej się zapożyczy, jak każdy z nas, i za kilka lat zrealizuje swoje marzenie czego jej życzę z całego serca. I nie będzie musiała być nikomu wdzięczna poza samą sobą. I tak się nasłucha, jak każda kobieta, która do czegoś w życiu doszła, że to na pewno przez łóżko, więc niech przynajmniej zaoszczędzi pretekstów do takich stwierdzeń. A żebranina o wsparcie w takiej sprawie to jest doprawdy skandal i żenada - jałmużnę zostawmy tym, którzy naprawdę jej potrzebują. Jeśli jest taka zdolna i twarda jak się jej wydaje nam pewno odniesie sukces i będzie lepsza od całej masy facetów, stanowiąc kolejny tzw. wyjątek od reguły, czego jej wszyscy życzymy. Ale proszę - trochę honoru i godności. Może najpierw studia w Polsce i wykształcenie w kierunku meteo, a jednocześnie małymi krokami w kierunku CPL(H). Zaraz do USA się zachciewa na prywatne kosztowne studia - niech sobie na nie zapracuje albo weźmie kredyt żeby tam pojechać. Jeśli ktoś ma pieniądze na jałmużnę, to znacznie lepiej je spożytkuje wspomagając najbliższy rodzinny dom dziecka, albo hospicjum - do czego gorąco zachęcam.

Nareszcie ktoś PRAWDĘ napisał! Co jest w tobie takiego wspaniałego, że mają cie wszyscy wspomóc??? Dopiero zaczynasz przygode z lotnictwem, skąd nagle myśli ze jesteś NAJLEPSZA?! NIC nie zrobiłas nadzwyczjnego. Jestes po prostu kolejna dziewczyna ktora idac na latwizne chce sciagnac kase od ludzi.

Njapierw pokaz w Polsce co potrafisz, a dopiero pozniej pchaj sie do usa. Poza tym rzezczywiscie brak ci jakiegokolwiek honoru i godnosci! Pomysl czasem o innych, ja na miejscu twoich kolegow z aeroklubu, nie byłbym szczesliwy, bo co ty dla nich zrobilas? Jak na razie samo POSMIEWISKO!

Taka jest prawda, poszłaś na łatwiznę. Żeby dostać to o czym marzysz nie wystarczy stanąć na skrzyżowaniu i żebrać o jałmużnę. Na latanie pracuje się całe życie. Masz jakieś szczególne predyspozycje, które powodują że jesteś wyjątkowa?Podejrzewam że nie masz. Pokaż na co Cie stać, dostań się na pilotaż na PRZ za pierwszym razem i go ukończ! Ja na PPL(A) pracowałem we wszystkie wakacje będąc w technikum za granicą. A z tym szukaniem "chłopa" na lotnisku to się zgodzę tylko jedno wam w głowie, jak złowić frajera i zaciążyć.

A mi sie wydaje ze te teksty o lowieniu i zaciazaniu to troche przesada. Typowo polskie uogolnianie i wiesniactwo.

Są banki i kredyty. Na śmigłowcach można też latać w Polsce - PWSZ w Chełmie.

kobiety w lotnictwie to pomyłka wiem o tym bo ich pare w 25 letniej pracy instruktora szkolilem i mało która zostawała wolały dzieci rodzić, a lotnisko było sposobem na znalezienie faceta
A jak któraś już coś zaczyna osiągać to wtedy cały kraj ma jej uprawnienia robić bo babie trzeba pomagać ???
a ilu jej kolegów dobrze latających w czestochowie by też może chciało uczyć się w usa???
Może za dwa trzy lata zakocha się i nic z tego nie wyjdzie a pieniądze pójdą w błoto bo pilotka to taka czapka
Oczywiście pożyjemy zobaczymy ale czy w Polsce nie ma więcej takich rokujących młodych ludzi??
czy tylko jej się wydaje jak lata to jej skrzydła rosną??

To prawda, niektórzy całe młode życie pracują na to, by do czegoś dojść. Ty uważasz, że nauka przez dwa miesiące angielskiego to ciężka praca, chyba sobie żarty robisz.

Idź do pracy i zarób, studia można zacząć za rok, każdy młody chciałby czekać z założonymi rękoma na dawkę pieniędzy za nic- dosłownie. Poza tym, masz jednak bardzo egoistyczne podejście do sprawy, według mnie to nie fair wobec kolegów i koleżanek z aeroklubu!

Zastanów się kim naprawdę chcesz być. Czy masz predyspozycje, ile wytrzymasz w lotnictwie. To nie jest takie hop siup, a Ty masz dopiero 18 lat i całe życie przed sobą.

Nie jesteś sama na tym świecie!

spróbuj zdać egzamin IELTS :) Wierzę, że z pewnoscią by Ci sie udalo, ja musialam nad tym ciezko popracować.

Praca? Tak się składa, że pracuję :) poza tym, że przygotowuje się również do matury, ale ani trochę mi to nie przeszkadza!

Sądzę jednak, że takie "ostre komentarze" są zbędne. Szanuje zdanie wszystkich ludzi, ale też tego samego wymagam od innych. Ty również nie jesteś sam na tym świecie i wydaje mi się, że nie Tobie jest dane oceniać pracę innych, poświęcenie czy predyspozycje.

Ciepło pozdrawiam :)

Jak widać nie są na tyle ambitni, przebojowi i zawzięci, aby zdobyć poparcie i zaufanie odpowiednich osób, oraz rozpocząć z nimi konkretną współpracę. Ewelina jest, dlatego powstał ten artykuł.

Wolę tych ambitnych co dochodzą do wszystkiego swoją własną ciężką pracą, a nie żebractwem. I mają w sobie wystarczająco ambicji i honoru żeby z takimi roszczeniami nie wyskakiwać. Jest naprawdę wiele potrzeb, wielu ludzi cierpiących, nawet głodujących, którym datki się o wiele bardziej przydadzą, niż na realizację tego rodzaju zachcianek. Każdy bym chciał za darmo - niech wyjedzie do Korei Płn - tam jest za darmo. Albo niech sobie poczyta o Lindberghu, o ile wie kto to był, jak on dochodził do tego kim się stał, i czy jemu ktoś fundował lekcje latania. Trzeba nie mieć za grosz honoru i godności, żeby się do takich skandalicznych zachowań posuwać. Jak macie pieniądze, które możecie rozdać, to dawajcie na biedne dzieci chore na raka, na głodujących, na hospicja, nad rodzinne domy dziecka, itp...

Miło mi, że podzielił się Pan ze mną swoją opinią na temat moich planów. Skoro preferuje Pan osoby, które dochodzą do wszystkiego same, Pan też z pewnością sam do wszystkiego doszedł, skoro potrafi Pan ten trud docenić, co bardzo w Panu szanuję.

Chciałabym tylko uprzejmie wyprowadzić Pana z błędu, czy niedoczytania artykułu. To nie jest tak, iż uczelnia zaprosiła mnie do siebie bez żadnego mojego wysiłku i starań. Przez 2 miesiące pracowałam nad swoim angielskim zdając ogromnie trudny egzamin i robiąc wszystko co w mojej mocy, aby wybronić się i otrzymać wystarczającą liczbę punktów, udało się.

Co do sprawy honoru oraz godności, według Pana może proszenie o pomoc to żebractwo, ja to nazywam po prostu perspektywą na przyszłość, o którą zawzięcie walczę. Jeśli wydaje się Panu, że poddam się z powodu nieotrzymania jakiejkolwiek sumy pieniędzy, to jest Pan w wielkim błędzie. Próbuje, ponieważ nie po to rodzą się marzenia, żeby je wymazać z pamięci, a pasja ( co Pan z pewnością wie)nakazuje o nie walczyć, mimo wszystko.

Sądzi Pan, że jestem na lotnisku, aby znaleźć sobie "faceta" a kiedy się uda, urodzę dzieci, porzucę latanie? Myśli Pan, że zmieniłam całe swoje środowisko dla lotnictwa, które jest dla mnie " sposobem na randkę" ? Przepraszam za bezpośrednie stwierdzenie, ale jedyne co przychodzi mi na mysl, to fakt, że musi Pan nadal podążać za dawno porzuconymi stereotypami, co jest niestety przykre, ponieważ świat, tak jak lotnictwo, ciągle się rozwija, a kto nie nadąża, ten dużo traci.

Mimo wszystko, dziękuję z całego serca za bardzo szczere komentarze, które z pewnością przemyśle, bo w każdym z nich pewnie jest trochę prawdy.

Pozdrowienia dla Anonima! :)

To nie ja pisałem o przebywaniu na lotnisku w celu znalezienia sobie faceta czy porzuceniu latania po urodzeniu dziecka. Nie mam z tym nic wspólnego. Kobiety w lotnictwie są dla mnie OK - pod warunkiem że nie daje im się na żadnym etapie taryfy ulgowej - wtedy większość się wykruszy, zostaną tylko najtwardsze sztuki, a te zwykle są więcej warte niż faceci. I mam dla nich szacun. Ale będąc dziewczyną z marzeniami o lataniu nie upadłbym tak nisko, aby prosić o wsparcie finansowe. Nie wszystko można mieć od razu, czasem trzeba poczekać kilka lat. Trochę cierpliwości i wytrwałości! A nie tylko "dajcie mi!" "dajcie mi!" bo sobie wymarzyłam, że będę latać zawodowo helikopteremi i chcę tego natychmiast. Jeśli masz takie marzenie to do niego dojdziesz - ale zrób to z honorem i godnością. Nie Ty jedna masz takie marzenia - szacun dla Tych, którzy je zrealizowali uporem i ciężką pracą. Wiesz ile godzin musiał pracować Lindbergh jako goniec w aptece, żeby zarobić na jedną godzinę nauki pilotażu? A jak Ci się tak spieszy - weź sobie kredyt w banku. Życzę aby spełniło Ci się życzenie "oby Twoje hobby było Twoją pracą, a Twoja praca była Twoim hobby" ale bez poniżania się. Ja bym nie miał czelności prosić o wsparcie finansowe gdy tyle osób naprawdę potrzebujących wokół - potrzebujących wsparcia nie po to żeby realizować swoje marzenia zawodowe, tylko żeby w ogóle przeżyć. Sam do wszystkiego doszedłem własną ciężką pracę i uporem - na osiągnięcie poszczególnych celów musiałem czekać po wiele lat. Ale warto było - i nie muszę się siebie wstydzić. Czego i Pani, Panno Ewelino życzę. Dobrej nocy!

Nie wątpię że jest ambitna - szuka sponsora? Ale chyba wie, że nie ma nic za darmo... a ewentualny sponsoring wymaga wcześniejszego przetestowania aplikantki...

Jesteś seksistą, tak po drodzę postaram się ci to wytłumaczyć, ponieważ mam obawy, czy we własciwy sposób to zrozumiesz, ponieważ wysmarowałes takiego głupiego posta. Seksizm to po prostu nieuczciwa dyskryminacja z powodu płci. Często oznacza przekonanie, że mężczyźni są lepsi od kobiet i zasługują na to, by sprawować nad nimi kontrolę. Seksizm jest karalny, to tak gdyby ci przyszło go stosowac w praktyce. Gdyby twoja mama myśłała takimi kategoriami, to napewno by cię na świecie nie było, bo by cię wyskrobała.

Może jeszcze zaryzykujesz stwierdzenie, że biali nadają się równie dobrze do gry w kosza w NBA co czarni? Rasy i płci mają różne uzdolnienia, ale i braki talentów, co oczywiście nie może być powodem dyskryminacji, a wyjątki potwierdzające reguły nie mogą służyć do negowania oczywistości. Nie mam nic przeciwko kobietom w lotnictwem pod jednym warunkiem - ZERO taryfy ulgowej w szkoleniu, selekcji i egzaminach. Żeby nie było dyskryminacji. Mężczyzn.

oj tam, oj tam - a poprawność polityczna jest gorsza od faszyzmu i komunizmu razem wziętych... praw natury pan nie zmienisz, nie bądź pan głąb.

Każdy ma pasję ale nie każdy ma kasę, sądzę że 80% ludzi co tutaj zagląda ma ten sam problem co Pani, niemniej jednak życzę powodzenia....