Zakończyły się spowodowane alarmami utrudnienia na warszawskich lotniskach
Zakończyły się utrudnienia na lotniskach im. Chopina oraz Warszawa-Modlin - poinformowały porty. W związku z doniesieniami o potencjalnych zagrożeniach we wtorek rano zamknięto lotnisko w Modlinie oraz jedną z dróg startowych Lotniska Chopina.
W porannym komunikacie władz lotniska w Modlinie podano, że we wtorek o godz. 10.01 wylądował tam samolot lecący z lotniska Londyn-Heathrow na Lotnisko Chopina w Warszawie. Przekierowanie nastąpiło w związku z ogłoszonym o godz. 9.54 alarmem dotyczącym zagrożenia bombowego na pokładzie maszyny.
Linie PLL LOT w komentarzu przekazanym PAP poinformowały, że chodzi o rejs LO286 z Londynu do Warszawy, który miał lądować na Lotnisku Chopina o godz. 10. Jak podał LOT, informacja na temat potencjalnego zagrożenia na pokładzie samolotu wpłynęła za pośrednictwem służb lotniskowych.
Lotnisko w Modlinie pozostawało zamknięte przez ok. 2 godziny w związku z działaniami prowadzonymi przez służby w celu weryfikacji zgłoszonego zagrożenia oraz zapewnienia bezpieczeństwa osobom przebywającym na terenie portu lotniczego.
O godz. 11.50 władze lotniska przekazały, że wznowiono operacje lotnicze z Modlina. Nieczynne do odwołania pozostawały tylko płyty SW oraz DK A3 i DK E.
Po godz. 13 linie PLL LOT poinformowały PAP, że zakończono przeszukanie przekierowanej do Modlina maszyny. Jak wskazał przewoźnik, w samolocie „nic nie znaleziono”. Pasażerowie lotu z Londynu do Warszawy - jak podała linia - są w trakcie kontroli granicznej, a po jej przejściu zostaną przewiezieni na Lotnisko Chopina autokarami. Rozpoczyna się także rozładowywanie bagażu rejestrowanego.
Jak wytłumaczył w TVN24 prezes zarządu Portu Lotniczego Warszawa-Modlin Jacek Kowalski, podwarszawskie lotnisko było wskazane dla lotu jako zapasowe. - Zgodnie z procedurami samolot został przekierowany do nas i odstawiony w miejsce bezpieczne, w którym służby mogły podjąć działania - wskazał Kowalski.
Prezes portu lotniczego zaznaczył, że do sytuacji doszło w przerwie między szczytowymi momentami pracy lotniska w Modlinie, bez wielu zaplanowanych operacji. Dodał, że ma wobec tego nadzieję, że uda się uniknąć dużych opóźnień samolotów rejsowych.
Również we wtorek rano do służb Lotniska Chopina wpłynęła informacja o potencjalnie niebezpiecznym przedmiocie na pokładzie samolotu linii SAS lecącego z Kopenhagi na Lotnisko Chopina.
P.o. dyrektor Biura Komunikacji warszawskiego lotniska Piotr Rudzki przekazał PAP, że w związku z informacją wdrożono niezwłocznie standardowe procedury bezpieczeństwa. Wyłączona musiała zostać jedna z dróg startowych lotniska. Obecnie ruch na Lotnisku Chopina odbywa się już normalnie.
Rzeczniczka SAS Alexandra Lindgren Kaokju potwierdziła w oświadczeniu otrzymanie groźby. - Pasażerowie opuścili pokład, samolot wylądował w standardowy sposób, nie było to lądowanie awaryjne - podkreśliła.
Dodała, że przewoźnik obecnie koncentruje się na zapewnieniu opieki pasażerom oraz załodze, a sprawa została przekazana polskiej policji.
Jeden z pasażerów samolotu SAS przekazał duńskiemu nadawcy publicznemu DR, że „wszystko przebiegło bardzo sprawnie”. – Samolot wylądował o czasie, ale pozostał na pasie lotniska przez około godzinę. Następnie osoby w zielonych mundurach przeszukały maszynę – powiedział świadek zdarzenia. (PAP)
wst/ aop/ zys/ mmu/