Tivat. Lotnisko ofiarą własnego sukcesu
Są porty lotnicze, które od pierwszych chwil budzą pozytywne emocje. Zachwycają architekturą, sprawnością obsługi albo rozmachem inwestycji. Są też takie, które zapisują się w pamięci z zupełnie innego powodu – wielogodzinnych kolejek, tłoku i poczucia, że infrastruktura przestała nadążać za rzeczywistością. Czarnogórski Tivat bez wątpienia należy do tej drugiej kategorii.
Paradoks polega na tym, że pod względem lokalizacji trudno znaleźć w Europie wiele bardziej spektakularnych lotnisk. Podejście do lądowania nad Zatoką Kotorską należy do najbardziej widowiskowych na kontynencie. Samolot przelatuje pomiędzy górami i wodą, odsłaniając panoramę Kotoru, Tivatu i luksusowej mariny Porto Montenegro. Dla wielu pasażerów jest to jeden z najpiękniejszych momentów całego urlopu. Porównywalne widoki można mieć w przypadku lądowania w Nicei, ale także np. w Nowej Zelandii – w tym wypadku przy lądowaniu w Queenstown.
Niestety, ale zachwyt kończy się niemal natychmiast po wylądowaniu. Już od wejścia do terminala widać, że port lotniczy funkcjonuje na granicy swoich możliwości. W sezonie letnim hale odlotów i przylotów są przepełnione, brakuje miejsc siedzących, a kolejki do kontroli bezpieczeństwa czy odprawy często wychodzą poza budynek. Klimatyzacja nie zawsze radzi sobie z wysokimi temperaturami, a pasażerowie nierzadko oczekują na swoją kolej pod gołym niebem.
Nie jest to jednak efekt złego zarządzania, lecz konsekwencja infrastruktury, która zwyczajnie nie była projektowana z myślą o współczesnym ruchu pasażerskim. Przez wiele lat Tivat pełnił przede wszystkim rolę lotniska obsługującego ruch biznesowy oraz prywatne odrzutowce. Nie było to przypadkowe. Wybrzeże Czarnogóry, zwłaszcza okolice Porto Montenegro, od dawna przyciąga właścicieli luksusowych jachtów, inwestorów oraz zamożnych turystów. Terminal pasażerski, liczba stanowisk postojowych czy zaplecze operacyjne odpowiadały właśnie takiemu profilowi działalności.
Cały artykuł czytaj na stronie https://www.rynek-lotniczy.pl
Komentarze