System antydronowy dla armii

MQ-9 Reaper w locie (fot. U.S. Air Force/Staff Sgt. Brian Ferguson/Domena publiczna/Wikimedia Commons)

Mogą zakłócać systemy łączności lub nawigacji. Mogą uszkadzać kluczowe podzespoły elektroniczne i optoelektroniczne promieniem lasera lub wiązką elektromagnetyczną. Wreszcie mogą zestrzeliwać wrogie obiekty. Wojsko szuka systemu do zwalczania nieprzyjacielskich dronów, który będzie można zainstalować na różnego typu statkach powietrznych, w tym bezzałogowych.

Nasza armia nie posiada wyspecjalizowanych systemów do zwalczania wrogich bezzałogowców. Owszem, mamy czym je zestrzeliwać – poradzą sobie z tym chociażby lufowe zestawy artylerii przeciwlotniczej – jednak w przypadku małych dronów mogą mieć poważny problem, aby w nie trafić. Dlatego wojsko chce kupić systemy dedykowane do zwalczania wrogich bezzałogowców. Inspektorat Uzbrojenia MON zaprosił do rozmów firmy, które mają w swojej ofercie tego typu rozwiązania.

Niestety, nie wiadomo, na jakie rozwiązania stawia polska armia. W zaproszeniu do dialogu technicznego Inspektorat Uzbrojenia MON ograniczył się bowiem do stwierdzenia, iż poszukiwany jest system „zdolny do wykrywania i zwalczania z powietrza bezzałogowych systemów powietrznych (BSP) przeciwnika, w tym przy wykorzystaniu własnych bezzałogowców”. Oznacza to, że polskie wojsko chce się przede wszystkim dowiedzieć, jakie rozwiązania są dostępne na rynku. Przedsiębiorstwa mogą się zgłaszać do 31 marca, a spotkania powinny się odbyć do czerwca br.

Systemów antydronowych na rynku jest bardzo dużo. Co istotne, są one w dużej mierze konfigurowane zgodnie z oczekiwaniami klientów. Jeśli oczekują oni fizycznej eliminacji, są systemy zestrzeliwujące wrogie drony albo niszczące ich elektronikę. Jeżeli chcą tylko unieszkodliwiać obce drony, można mieć system, który będzie np. zagłuszał systemy łączności i sterowania, zmuszając tym samym bezzałogowiec do lądowania bądź powrotu do bazy – wyjaśnia Dariusz Sobczak, prezes firmy Armit, oferującej systemy antydronowe kilku producentów.

W zaproszeniu na rozmowy podkreślono, że wojsko chce system antydronowy, który będzie również wykorzystywał własne bezzałogowe. Niewykluczone więc, że będzie to rozwiązanie, w którym nasze drony będą występować w roli „myśliwców”.

Czy polskie firmy mają tego typu rozwiązania? Tak – i to nie tylko prywatne spółki, lecz także podmioty państwowe. – Z uwagi na niejawny charakter dialogu technicznego, na obecnym etapie postępowania nie możemy ujawniać szczegółów. Bierzemy jednak pod uwagę zarówno sposoby oddziaływania kinetycznego, jak i obezwładniania radioelektronicznego – wyjaśnia Robert Papliński, dyrektor Biura Komunikacji i Promocji Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Na razie nie wiadomo, kiedy zostanie ogłoszony przetarg na zakup systemu antydronowego ani ile zestawów takiej broni chce kupić wojsko.

Obecnie polskie wojsko posiada cztery typy dronów – 15 zestawów zwiadowczych bezzałogowców Orbiter (produkcji izraelskiej), 15 polskich Fly Eye, których poza zadaniami rozpoznawczymi można używać do kierowania ogniem artylerii, jeden zestaw amerykańskich bsl Scan Eagle, a także bliżej nieujawnioną liczbę uderzeniowych dronów Warmate – kontrakt opiewa na 100 zestawów, ale MON nie ujawnia, jaką liczbę systemów już dostarczono.

Krzysztof Wilewski

Źródło: polska-zbrojna.pl
comments powered by Disqus