Podcięte łopaty Caracala – Airbus Helicopters wycofał śmigłowiec z postępowania

Śmigłowiec H225M Caracal (fot. mon.gov.pl)

Airbus Helicopters podjął decyzję o wycofaniu śmigłowca EC 725 Caracal z postępowania na zakup czterech śmigłowców do zwalczania okrętów podwodnych dla Marynarki Wojennej RP. Zdaniem Airbusa wymagania offsetowe były zbyt duże, by firma mogła złożyć konkurencyjną ofertę. Wcześniej z przetargu zrezygnował Lockheed Martin, właściciel PZL Mielec, który produkuje śmigłowce Sea Hawk. Ofertę złożył natomiast PZL-Świdnik, należący do grupy Leonardo. Wygląda więc na to, że PZL-Świdnik pozostał jedynym oferentem w przetargu.

Mamy produkt spełniający wszystkie wymagania zamawiającego. W naszym przekonaniu AW101 jako jedyna maszyna na rynku spełnia kryteria MON – deklarował Krzysztof Krystowski, wiceprezes Leonardo Helicopters.

Andrzej Kuchta, przewodniczący „Solidarności” w PZL-Świdnik przestrzega, że rezygnacja Airbus Helicopters nie oznacza jeszcze zwycięstwa w przetargu: – Trzeba najpierw dogadać się z MON i podpisać kontrakt. Moim zdaniem decyzja Airbus Helicopters potwierdza jednak, że AW-101 jest w tej rywalizacji najlepszą propozycją.

Ze względu na specjalistyczne wyposażenie zakup czterech śmigłowców może kosztować aż 1,5-2 mld zł. Mimo to, według szefa „Solidarności”, przy tak niewielkiej liczbie zamawianych śmigłowców świdnicka wytwórnia nie ma szans na uzyskanie możliwości montażu końcowego maszyn i wypuszczenie na rynek kolejnego finalnego produktu. Można natomiast liczyć na zwiększenie pakietu prac przy tym modelu, bądź innych, których elementy produkowane są w PZL.

Ponieważ postępowanie przetargowe jest niejawne, trudno spekulować na temat wymagań offsetowych – zaznacza A. Kuchta.

Przeszkody w zapewnieniu odpowiedniego offsetu już po raz drugi podcinają łopaty francuskiemu Caracalowi. Podczas przetargu na 50 śmigłowców dla MON, powodem odstąpienia od podpisania umowy zakupowej, mimo wstępnego wyboru Caracala, były właśnie problemy Airbusa z zapewnieniem odpowiedniej ilości zamówień w przemyśle polskim.

Ocenia się, że realny termin podpisania umowy na dostawy śmigłowców dla Marynarki Wojennej to drugi bądź trzeci kwartał 2019 r. Jednak w MON pojawił się pomysł, by zamiast kupować nowe, modernizować dotychczas używane maszyny. Jak wieść niesie, do zmodernizowanych śmigłowców ratowniczych W-3WARM Anakonda, służących już w Marynarce Wojennej, mogłyby dołączyć kolejne - W-3WA Sokół, których ok. 30 sztuk mogłoby zostać przebudowanych do wersji W-3WA WPW, czyli śmigłowca wsparcia pola walki. Modernizacja miałaby bazować na rozwiązaniach zastosowanych na maszynach W-3PL Głuszec.

W bardzo optymistycznym wariancie można zakładać podpisanie umowy na modernizację również w III kwartale przyszłego roku. Jej wartość wyniosłaby kilkaset milionów złotych. Zła wiadomość jest taka, że w grę wchodzi również modernizacja wysłużonych śmigłowców ataku – Mi-24. W tym przypadku najpewniej MON wstrzymałby się z zakrojoną na szeroką skalę modernizacją Sokołów.

Źródło: swidnik.pl
comments powered by Disqus