Będzie lotnisko w Częstochowie?

Aeroklub Częstochowski

Władze częstochowskiego Aeroklubu działającego na byłym lotnisku wojskowym w Rudnikach przekonują, że rozwój lotniska to doskonała inwestycja. I już zachęcają do niej lokalne samorządy - kusząc perspektywą gospodarczego rozwoju. Podniebne marzenia o prestiżu są jednak wciąż uziemione.

Z własnym lotniskiem cały region mógłby mierzyć wyżej. Plany są, i to ambitne, ale są też obawy, że na planach może się skończyć.

Przeprowadzenie kursu dla kandydatów do Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lotniczych w Dęblinie częstochowskiemu aeroklubowi zleciło Ministerstwo Obrony Narodowej. Tutejsi instruktorzy są przekonani, że to dowód na rosnący prestiż lotniska w Rudnikach. Jednak ich ambicje są bardziej wygórowane. Wiedzą, że to miejsce ma potencjał.

Tyle plany. Rzeczywistość jest bardziej przyziemna. Lotnisko w świetle przepisów ma status lądowiska i nie może przyjmować samolotów o wadze powyżej 5700 kilogramów. Aeroklub jest właścicielem tylko niewielkiej części terenu wokół pasa startowego. Resztę - kilka lat temu od Agencji Mienia Wojskowego kupił biznesmen z Zakopanego. Częstochowski samorząd mógłby ziemie odkupić, ale - jak tłumaczy jeden z miejskich radnych - to na razie niemożliwe. Właściciel żąda 128 milionów dolarów. Wciąż też nie udało się wyjaśnić, czy teren nabył legalnie.

Całość artykułu na stronie TVP.

Źródło: TVP
comments powered by Disqus

Komentarze

ZAMIAST KOMENTARZA, MATERIAŁ ŹRÓDŁOWY:

Wojskowe interesy na rynku nieruchomości pod lupą
szj, sid
2006-08-08, ostatnia aktualizacja 2006-08-09 00:00
Krakowska prokuratura prześwietla działalność lokalnego oddziału Agencji Mienia Wojskowego. Śledczych zainteresowały okoliczności powstania spółki Bosacka Development Partners zawiązanej przez AMW ze znanym zakopiańskim biznesmenem Andrzejem Stochem.
Prokuratura wszczęła postępowanie wyjaśniające po liście senatora PiS Czesława Ryszki. Parlamentarzystę zaniepokoiło przekazanie 260-hektarowego lotniska w Rudnikach pod Częstochową. Nieruchomość, razem z 4 hektarami w okolicach ulicy Rakowickiej w Krakowie, została wniesiona przez Agencję Mienia Wojskowego do spółki Bosacka Development Partners. Grunty, wycenione na 15,3 mln zł, dawały AMW 99,7 udziałów w spółce. Pozostałe 0,3 proc udziałów objął Andrzej Stoch. Mimo znikomego zaangażowania finansowego (50 tys. zł), to on właśnie został prezesem zarządu Bosackiej, a we władzach spółki zasiadła również jego żona Elżbieta. Według senatora PiS wszystko odbyło się z ominięciem wymaganych procedur.

Jak udało nam się ustalić, dziś biznesmen ma już 80 proc. udziałów, za które zapłacił ponad 12 mln złotych. Na parceli w centrum Krakowa, która jest najcenniejszą częścią majątku Bosackiej, zamierza wybudować osiedle apartamentowców. - Wystąpiliśmy o dokumenty dotyczące tej transakcji - mówi prokurator Janusz Hnatko z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

TA PROKURATURA SPRAWDZA JUŻ KOLEJNY ROK I ……… ,,JAKOŚ’’ NA ŻADEN TROP WPAŚĆ ……… NIE MOŻE

Ciąg dalszy …..

NIK wykrył ogromne nieprawidłowości w AMW
PAP, IAR, mf
2006-08-16, ostatnia aktualizacja 2006-08-16 00:00
Nieprawidłowości na 100 milionów złotych wykryła Najwyższa Izba Kontroli w Agencji Mienia Wojskowego. NIK złożyła też zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.
Nieprawidłowości dotyczą głównie gospodarowania mieniem wojskowym. Chodzi o sprzedaż należących do armii gruntów czy budynków, a także zawieranie przez Agencję spółek z firmami prywatnymi. W niektórych przypadkach takie inwestycje były nietrafione i dopiero dzięki kontroli Izby udało się uzyskać blisko 30 milionów złotych.

Raport dotyczy lat 2002-2005 i zostanie opublikowany jutro. Prezes Agencji Maciej Olex-Szczytowski podkreślił, że wiele nieprawidłowości udało się już wyeliminować. Jak mówi, obrotem wojskowego majątku zajmują się teraz fachowcy. "Zwolniliśmy osoby, które odpowiadały za problemy w przeszłości. Zamiast nich, przyciągamy ekspertów z sektora prywatnego, którzy mają odpowiednie doświadczenie" - deklaruje Olex-Szczytowski.

Same afery w AMW
Artur Brykner
2006-08-18, ostatnia aktualizacja 2006-08-18 00:00
Sprzedaże mienia bez przetargów, zaniżanie ceny nieruchomości, zaleganie z podatkami, fałszowanie sprawozdań i wynagrodzeń - to tylko niektóre z nieprawidłowości w gorzowskim AMW.
Wczoraj NIK opublikował raport z ogólnopolskiej kontroli w Agencji Mienia Wojskowego. Gorzowski oddział AMW wypadł w nim najgorzej.

Raport z kontroli wszystkich oddziałów AMW nie pozostawia suchej nitki na gorzowskim oddziale Agencji i jej kierownictwu. Przypomnijmy, że już w maju funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego zatrzymali Włodzimierza S., szefa terenowego oddziału Agencji Mienia Wojskowego w Gorzowie (podlegało mu mienie powojskowe na terenie Lubuskiego i Wielkopolskiego). Za łapówki miał obiecywać sprzedaż lub podpisywanie korzystnych umów dzierżawy stacji paliw zarządzanych przez AMW. Włodzimierzowi S. postawiono pięć zarzutów przyjmowania korzyści majątkowych w zamian za korzystne umowy dzierżawy obiektów AMW. Chodziło o dzierżawy powojskowych stacji paliw. Szef AMW w Gorzowie za przyrzeczenie i załatwienie dzierżawy lub sprzedaży brał od 5 do 45 tys. zł. W sumie zarzuca mu się przyjęcie ok. 100 tys. zł łapówek, za co grozi kara do 10 lat więzienia. Jak się nieoficjalnie dowiedziała "Gazeta", były szef AMW w Gorzowie przyznał się do części zarzutów. Sąd Rejonowy w Zielonej Górze zdecydował w maju o zastosowaniu wobec oskarżonego środka zapobiegawczego w postaci trzymiesięcznego tymczasowego aresztu, który niedawno został przedłużony o kolejne dwa miesiące. Prokuratura wspiera się w tej sprawie także raportem NIK, z którego wynika, że również główna księgowa oddziału Mieczysława J. dopuściła się licznych nieprawidłowości w prowadzeniu księgowości i sprawozdawczości finansowej oddziału i odpowiada za fałszowanie dokumentów i zeznawanie nieprawdy.

Zaniżone ceny

Zdaniem kontrolerów NIK kierownictwo gorzowskiego Oddziału AMW sprzedało w 2003 r. powojskowy teren w Biedrusku (gmina Suchy Las) po znacznie niższej od rynkowej cenie. Za działkę o pow. 19,5 ha nabywca zapłacił 1 112 tys. zł - 5,69 zł/m kw, podczas gdy inną podobną działkę kilka miesięcy później sprzedano już po 19,15 zł m/kw. W Agencji zaniżano także wyceny przejmowanych od wojska nieruchomości, np. w Gorzowie wartość jednej z działek zaniżono o 364 tys. zł, a kompleksu koszarowego w Pile o ponad... 3 mln zł. W Biedrusku wartość działek była zaniżona trzykrotnie. Jak zeznał Włodzimierz S., dyrektor gorzowskiego oddziału AMW, wartość działek celowo zaniżano, aby Agencja płaciła samorządom niższe podatki od nieruchomości.

Sprzedaż bez przetargów

Nie dość, że kierownictwo Agencji dowolnie wyceniało grunty, to także ich sprzedaż dokonywana była z łamaniem prawa. Jak ustalili kontrolerzy, przygotowany do zbycia teren najpierw dzierżawiony był różnym podmiotem tylko po to, aby już jako dzierżawcom zbyć działki poza przetargiem. Tak było np. 18,9-hektarowym, atrakcyjnym uzbrojonym terenem w Komornikach pod Poznaniem (500 m od trasy Poznań-Wrocław). W maju 2003 r. najpierw wspomniany teren wydzierżawiono na 10 lat wraz ze zgodą na jego zabudowę, by w ostatnim dniu roku sprzedać go na wniosek dzierżawcy za 777 tys. zł, czyli po 4,09 zł/m kw., kiedy ceny uzbrojonych terenów w okolicy wynosiły nawet 120 zł/m kw. Także podczas stosowanej zamiast przetargów procedury rokowań przy sprzedaży wielu nieruchomości ich cena była w wielu wypadkach o połowę niższa niż wycena ekspertów AMW, a np. w kwietniu 2002 r. w Gorzowie za jedną z działek nabywca zapłacił 220 tys. zł, gdy jej wartość według wyceny AMW wynosiła ponad 750 tys. zł.

Ziemia bez zapłaty

Pracownicy gorzowskiego oddziału AMW, przy aprobacie kierownictwa, nie dochodzili wynikających z umów opóźnionych wpłat za kupione lub dzierżawione tereny, np. od spółki Erwex. AMW zaczęła dochodzić swoich przeterminowanych należności dopiero po kontroli NIK (102 tys. zł) - 906 dni od terminu zapłaty. Części pieniędzy od trzech firm - ponad 180 tys. zł - Agencja nie odzyskała do dzisiaj, a w wielu przypadkach, aby dłużnik AMW nie płacił karnych odsetek, księgowa oddziału anulowała stare niezapłacone faktury i wstawiała na ich miejsce nowe, pozbawiając w ten sposób rządową agencję dodatkowych pieniędzy z karnych odsetek. Ale gorzowski oddział AMW podobnie zachowywał się także wobec samorządów - nie płacił podatków gruntowych, a naliczone zaległości rozliczane były przekazywaniem gminom różnych nieruchomości, których cena znacznie przewyższała sumę zaległych podatków.

Kreatywna księgowość

Bałagan w księgowości gorzowskiego oddziału AMW był tak duży, że kontrolerom NIK nie udało się ustalić wielu faktycznych transakcji, np. na jednej fakturze na kwotę 289 tys. zł widnieje sprzedaż ponad 8 tys. płyt drogowych, a na jej duplikacie jest zapisane zbycie ponad 17 tys. takich płyt za tę samą kwotę. W księgowości znaleziono fakturę na kwotę ponad 28 tys. zł za remont elewacji, chociaż takich prac w gorzowskim oddziale AMW nie prowadzono. Księgowość w oddziale mogła być kreatywna i sprawozdania finansowe można było fałszować ponieważ, jak przyznała w zeznaniach księgowa, program komputerowy umożliwiał tworzenie "fikcyjnych poleceń księgowania" i dokonywania zmian w wyniku finansowym każdego roku.

Szef Agencji Mienia Wojskowego aresztowany!
Artur Brykner
2006-05-19, ostatnia aktualizacja 2006-05-19 00:00
Policjanci zielonogórskiego Centralnego Biura Śledczego zatrzymali w piątek Włodzimierza S., szefa terenowego oddziału Agencji Mienia Wojskowego w Gorzowie. Za łapówki obiecywał sprzedaż lub podpisywanie korzystnych umów dzierżawy stacji paliw zarządzanych przez AMW.
Na podstawie zebranego materiału dowodowego przedstawiono Włodzimierzowi S. pięć zarzutów przyjmowania korzyści majątkowych w zamian za korzystne umowy dzierżawy obiektów AMW. Chodziło o dzierżawy powojskowych stacji paliw. Szef AMW w Gorzowie za przyrzeczenie i załatwienie dzierżawy lub sprzedaży brał od 5 do 45 tys. zł. W sumie zarzuca mu się przyjęcie ok. 100 tys. zł łapówek, za co grozi kara do 10 lat więzienia. Wczoraj Sąd Rejonowy w Zielonej Górze zdecydował o zastosowaniu wobec oskarżonego środka zapobiegawczego w postaci trzymiesięcznego tymczasowego aresztu.

- Aresztowanie szefa AMW ma też innym wymiar. Może zdynamizować śledztwo w sprawie gorzowskiej afery budowlanej PBI - mówi nasz informator - Zatrzymany dyrektor ma dużą wiedzę na temat powiązań biznesowych między prywatnymi przedsiębiorcami i urzędnikami. Był w tej sprawie przesłuchiwany jedynie jako świadek. Teraz jego sytuacja jest zupełnie inna.

Bronislaw K. i jego ekipa
Oto kilka wybranych postaci, którymi otacza się kandydat na Prezydenta RP, Bronisław K….
Płk. Aleksander Lichocki – ostatni szef Zarządu I Szefostwa WSW, absolwent moskiewskich kursów GRU. Po zlikwidowaniu WSW, za zgodą Bronisława Komorowskiego przeniesiony do rezerwy kadrowej nowo powstałych Wojskowych Służb Informacyjnych. W 1991 r. w randze pułkownika i już na etacie generalskim odszedł z wojska. Powodem było rozpoczęcie prac tzw. komisji Okrzesika – sejmowej podkomisji ds. zbadania działalności byłej WSW, której raport wykazał nieprawidłowości i przestępstwa, mające miejsce w WSW. W latach 80. zajmował się prześladowaniem opozycji niepodległościowej i Kościoła. Na początku lat 90. brał udział w inwigilacji prawicy. Przyjaciel Edwarda Mazura, oskarżonego o zlecenie zabójstwa gen. Marka Papały.
Wieloletni znajomy Bronisława Komorowskiego. Do 2005 r. Lichocki pracował w Agencji Mienia Wojskowego.
Gdy w roku 2004 syn Komorowskiego został potrącony przez samochód jednego z najbogatszych Polaków, jadący w obstawie dwóch lancii BOR z pokazu Ferrari w hotelu Victoria, o fakcie tym poinformował dziennikarza Superexpresu Leszka Misiaka właśnie Aleksander Lichocki, przedstawiając się jako rzecznik i znajomy marszałka. Syn Komorowskiego został wówczas ciężko ranny. Według Lichockiego śledztwo tuszowano, a nagranie z monitoringu skrzyżowania ulic Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej, gdzie doszło do wypadku urywa się tuż przed zdarzeniem. Sprawa nigdy nie znalazła finału w sądzie. Pułkownik Aleksander Lichocki, przedstawiający się jako lobbysta, był człowiekiem znanym w sejmie III i IV kadencji.
Oskarżony w związku z aferą marszałkową.
Płk Lucjan Jaworski – były szef Zarządu WSW WOPK awansowany przez Komorowskiego w roku 1991 na stanowisko szefa Kontrwywiadu Wojskowego. W latach 80. płk. Jaworski, odznaczał się szczególną gorliwością w zwalczaniu opozycji, niszczył prasę podziemną, rozpracowując m.in. „Wiadomości”, ”Głos Wolny”, ˝Tygodnik Wojenny˝, „Nową” czy „Robotnika”. Ścigał współpracujących z opozycją filmowców, rozpracowywał Ryszarda Bugaja, tropił „obce pochodzenie” członków opozycji, zakładał podsłuchy, werbował agenturę. To na skutek jego działań w więzieniu znalazła się min. Hanna Rozwadowska, kierująca logistyką „Wiadomości”. Po nominacji na szefa KW, Jaworski w latach 1991-93 prowadził działania operacyjne, skierowane przeciwko środowiskom opozycji niepodległościowej oraz przeciwko rządowi Jana Olszewskiego. Nadzorował również SOR „Szpak” – dotyczącą rozpracowania Radosława Sikorskiego.
Płk Leszek Tobiasz – przyjęty przez wiceministra ON Komorowskiego do kontrwywiadu WSI . Przyjaciel płk Lucjana Jaworskiego. W latach 80. zajmował się prześladowaniem opozycji niepodległościowej, po roku 1990 penetrowaniem środowiska dziennikarskiego i Kościóła. Z teczki Nadzoru Szczególnego Kryptonim “Anioł”, dotyczącej przygotowania i pozyskania materiałów mających na celu skompromitowanie abp. Juliusza Paetza wynika, że oficerem odpowiedzialnym za tę robotę był Leszek Tobiasz. Teczkę założono 28 lutego 2002 roku. Nielegalną działalnością Tobiasza zajmowała się Komisja Weryfikacyjna WSI, badał ją też Wojciech Sumliński. Główny bohater afery marszałkowej.
Gen. Józef Buczyński – jeden z najbliższych współpracowników Komorowskiego, mianowany szefem kadr MON. Przez wiele lat gen.Buczyński był attache wojskowym przy Ambasadzie RP w Chinach, a następnie Komendantem Akademii Obrony Narodowej. O Buczyńskim pisano w roku 2001, że dzięki protekcji Komorowskiego nabył 140-metrowe mieszkanie przy ulicy Nowolipki w Warszawie należące do wojska, płacąc jedynie 5 proc jego wartości (rynkowa wartość wynosiła ok. 210 000 dolarów). Jak wynika z zeznań Komorowskiego, złożonych przed prokuratorem w dniu 24 lipca 2008 roku, to gen. Buczyński wprowadził do niego płk Lichockiego, po ustaleniu, co ma być tematem rozmowy z Komorowskim. Według niektórych mediów gen. Józef Buczyński, działając w imieniu Bronisława Komorowskiego spotykał się z byłymi oficerami WSI sprawie uzyskania wglądu do aneksu.
Gen. Adam Tylus – były wiceszef Inspektoratu Techniki Sił Zbrojnych, doradca w gabinecie politycznym ministra MON Komorowskiego. Na początku lat 90. Departament Wychowania MON, podległy wiceministrowi Komorowskiemu wynajął część budynku przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie na salon sprzedaży mercedesów Sobiesławowi Zasadzie. Po tym fakcie , MON zakupiło mercedesy do armii. Transakcję dotyczącą dostaw mercedesów nadzorował w MON gen. Adam Tylus. Po otrzymaniu szlifów generalskich Tylus odszedł z wojska i został dyrektorem biura obsługi zamówień publicznych i specjalnych w firmie Sobiesław Zasada Centrum S.A.. Firma ta która współpracowała z Fundacją Pro Civili. W dokumentach informacyjnych Fundacji „Pro Civili” z 1998 roku, podpisanych przez Krzysztofa Werelicha wymienia się wśród dostawców różnych towarów firmy Sobiesław Zasada Centrum SA., Volvo Poland i Pati Soft sp. z o.o., a wśród „odbiorców strategicznych” Ministerstwo Obrony Narodowej. Następnie Tylus został zastępcą prezesa firmy Ster-Projekt i Ster-Projekt Technologie C4I, zajmującej się projektowaniem i wdrażaniem systemów dowodzenia i kierowania, przeznaczonych dla wojska. Jednocześnie był stałym doradcą sejmowej Komisji Obrony Narodowej, której przewodniczył Bronisław Komorowski. Jak informowała prasa „zdaniem Bronisława Komorowskiego, przewodniczącego komisji, regulamin Sejmu nie zabrania być doradcą osobie, która zasiada w zarządzie firmy, oferującej wojsku sprzęt i usługi.”
Gen. Bogusław Smólski – radca w gabinecie ministra ON Komorowskiego. W latach 90. Smólski został zdymisjonowany z MON, z powodu raportu NIK, w którym negatywnie oceniono rolę generała w czasach gdy był dyrektorem departamentu rozwoju i wdrożeń MON. Zarzuty dotyczyły realizacji programu HUZAR i zakupu rakiety NDT. Wkrótce potem minister ON Onyszkiewicz awansował go na stanowisko radcy ministra. Od 2003 r. do 2007 r Smólski był rektorem WAT. Sporządzony w 2007 roku Raport NIK – „Informacja o wynikach kontroli organizacji i funkcjonowania akademii wojskowych i wyższych szkół oficerskich ze szczególnym uwzględnieniem gospodarki finansowej i mienia uczelni oraz struktury zatrudnienia w latach 2005 – 2007” wymienia generała jako osobę odpowiedzialną za liczne nieprawidłowości w funkcjonowaniu uczelni. M.in. „NIK negatywnie oceniła gospodarowanie przez WAT gruntami, niezwiązanymi z przedmiotem jej działalności statutowej. Zwłoka w uregulowaniu zasad użytkowania tego obszaru gruntu o łącznej powierzchni 10,54 ha (ogródki działkowe, grunty pod garaże), stanowi realne zagrożenie utraty przez Uczelnię majątku o wartości blisko 58 mln zł”. W lutym 2007 r. Smólski pełnomocnikiem ministra ON ds. reformy szkolnictwa wojskowego. Od lipca 2007 r. gen. Smólski jest dyrektorem Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.
Krzysztof Bucholski – były wiceprezes Agencji Mienia Wojskowego, aresztowany w lutym 2007 roku pod zarzutem korupcji. W sprawie zatrzymano 17 osób: urzędników AMW, w tym Bucholskiego, oraz przedsiębiorców. Wszyscy otrzymali zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a Bucholski ponadto o jej kierowanie.
Bucholski przez wiele lat był członkiem PO, a wcześniej Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego. Współpracował blisko z Bronisławem Komorowskim. Nie tylko politycznie. Komorowski jest prezesem Ligi Rzecznej i Morskiej. Bucholski był też członkiem Ligi. W roku 2001 Bucholski był szefem kampanii parlamentarnej Komorowskiego. Karierę młodego działacza przerwała sprawa sprzedaży gruntów Wojskowego Instytutu Medycznego. O aferze, związanej z wyprowadzeniem przez byłych ministrów MON Onyszkiewicza i Komorowskiego, atrakcyjnego gruntu z terenu Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, do firmy Lilianny Wejchert (byłej żony współwłaściciela ITI) obszernie informowała prasa. W 2007 roku „Gazeta Polska” pisała: „w wyprowadzeniu gruntu do Euro-Medicalu brał udział jego[Komorowskiego] zaufany człowiek, wieloletni pracownik Agencji Mienia Wojskowego Krzysztof B. – szef kampanii Komorowskiego do parlamentu w 2001. Według dokumentów, do których dotarła „GP”, B. przejmował w imieniu AMW działkę przy ul. Szaserów w Warszawie od Stołecznego Zarządu Infrastruktury MON. Kilkanaście dni temu B. został aresztowany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego pod zarzutem korupcji oraz działania w zorganizowanej grupie przestępczej. Zarzucanych czynów miał się dopuścić właśnie podczas pracy w Agencji Mienia Wojskowego, gdzie pełnił funkcję szefa oddziału warszawskiego AMW, a potem wiceprezesa agencji.”
Płk Henryk Demiańczuk – były logistyk w 3. Warszawskiej Brygadzie Rakietowej. W 2002 r., po 26 latach służby, Demiańczuk odszedł z wojska oskarżony przez prokuraturę wojskową o korupcję, jaka miała miejsce w jednostce wojskowej na Bemowie. Z poręczenia posła Komorowskiego został dyrektorem terenowego oddziału Agencji Mienia Wojskowego w Warszawie. W lutym 2008 roku „Rzeczpospolita” informowała, iż dotarła do pisma, jakie w styczniu 2007 roku ówczesny szef Kancelarii Prezydenta Aleksander Szczygło wysłał do Radosława Sikorskiego, szefa MON. Powodem korespondencji był anonim sugerujący przestępczą działalność płk. Henryka D., szefa warszawskiego oddziału AMW, który kilka tygodni później stał się jednym z podejrzanych. W piśmie pojawia się też informacja, że Henryk D. znalazł pracę – „z poręczenia pana posła Komorowskiego z PO, pan Bucholski też z PO”. Sikorski nie zdążył odpisać, bo kilka dni później jego miejsce zajął Szczygło, a dwa tygodnie później Bucholski został aresztowany.
Major Jerzy Smoliński – do 2001 r. major Smoliński pełnił obowiązki rzecznika prasowego komendanta Wyższej Szkoły Oficerskiej w Poznaniu, skąd został powołany na zastępcę dyrektora Biura Prasy i Informacji MON i stał się rzecznikiem ówczesnego ministra Komorowskiego. Po odejściu Komorowskiego z MON, Smoliński pracował na stanowisku zastępcy dyrektora ds programowych ośrodka TVP 3 w Poznaniu, by tuż po wygranych przez PO wyborach 2007 roku powrócić na stanowisko rzecznika prasowego marszałka Komorowskiego. Major Smoliński udziela się też społecznie i działa np. w Stowarzyszeniu Współpracy Polska-Wschód, jako przedstawiciel Klubu Absolwentów Uczelni Zagranicznych.To stowarzyszenie, w którego władzach zasiada m.in. Longin Pastusiak, służy : „Budowaniu i rozwijaniu dobrosąsiedzkich stosunków, przyjaźni i współpracy między społeczeństwami polski i państwami za wschodnią granicą.” i zajmuje się takimi inicjatywami jak organizowaniem spotkań z „ konsulem Handlowym Ambasady Socjalistycznej Republiki Wietnamu – Nguyen Van Thiem oraz Prezesem firmy ASG-P – dr Hoang Manh Hue.”lub organizowaniem seminarium „Nowe możliwości białorusko-polskiej współpracy gospodarczej” . Smoliński dał się ostatnio poznać, gdy wspólnie z Waldemarem Strzałkowskim składał wieniec na grobie Anny Walentynowicz, w imieniu Komorowskiego. Jak informował portalpomorza.pl „Panowie musieli uważać, aby nie stracić równowagi i nie wpaść. Jeden z nich był wyraźnie “zmęczony”. Natychmiast zameldowali komórką marszałkowi, że zadanie wykonane i wieniec jest na miejscu. Jeden z nich mówił bełkotliwym głosem i cuchnęło od niego alkoholem”.
Płk. Zdzisław Kurzyński – były pracownik Departamentu Stosunków Społecznych MON – współpracownik sejmowy marszałka Komorowskiego.
Gen. Paweł Nowak – W roku 2001, po zdymisjonowaniu Romualda Szeremietiewa, posadę stracił płk Janusz Zwoliński, dyrektor Departamentu Zaopatrywania Sił Zbrojnych MON, któremu bezpośrednio podlegała kontrola nad przetargami. Zastąpił go protegowany Komorowskiego, wówczas płk Paweł Nowak. Choć wcześniej Komorowski nie chciał wyrazić zgody na podjęcie procedury przetargowej, zrobił to natychmiast po odwołaniu Szeremietiewa. Przetarg na KTO był kontynuowany. W październiku 2001 roku ministrem obrony w rządzie SLD został Jerzy Szmajdziński. Mimo zmiany rządu i szefa MON, na stanowiskach pozostali ludzie Komorowskiego, związani z przetargiem. To płk. Paweł Nowak dokonał wyboru i zakupu transportera kołowego Patria i rakiety przeciwpancernej. Decydujący wpływ na wybór Patrii miała Komisja Przetargowa MON, powołana jeszcze w sierpniu 2001 r. decyzją min. Komorowskiego. Przewodniczącym komisji był płk Paweł Nowak, zastępcą gen. Krzysztof Karboński. Obserwatorami – Bronisław Komorowski i Zbigniew Zaborowski z sejmowej Komisji Obrony Narodowej. Już jako generał Nowak został szefem departamentu zamówień MON. W 2004 r. oskarżono Nowaka (już po jego odejściu z departamentu) i jego podwładnych o spowodowanie niemal 10 mln zł szkody, w związku z tzw. „aferą bakszyszową”. Sąd Okręgowy uniewinnił wszystkich podsądnych, nie dopatrując się w ich działaniach przestępstwa. W roku 2007 Sąd Najwyższy uchylił wyrok uniewinniający Nowaka z zarzutów w sprawie nieprawidłowości przy realizacji umowy na pociski przeciwpancerne dla polskiej armii. Gen. Nowak ma też zarzuty w śledztwie w sprawie nieprawidłowości przy zakupie kołowego transportera opancerzonego. Wojskowa prokuratura zarzuciła mu niedopełnienie obowiązków lub przekroczenie uprawnień, za co grozi do 10 lat więzienia.

Źródło: Internet - Aleksander Ścios