Przejdź do treści
Źródło artykułu

90 sekund, które mogą uratować życie. Dlaczego warto wiedzieć, jak wygląda ewakuacja samolotu?

Duża część z nas na tym portalu albo sama jest pilotami i lata za sterami albo podróżuje jako pasażerowie przeróżnych linii lotniczych. Dziś chce się skupić właśnie na pasażerach. Jak wielu z czytających te słowa a nie będących członkami personelu latającego wie co należy zrobić w czasie ewakuacji? Gdyby za chwilę załoga wydała polecenie natychmiastowej ewakuacji samolotu, czy wiedział(a)byś, co zrobić? Zdecydowana większość pasażerów zapewne odpowie "Tak! Wiem.". Kłopot jednak w tym, że nigdy wcześniej nie musieli sprawdzić tej odpowiedzi w praktyce, a czasu na działanie jest mało i jeszcze mniej marginesu na błędy.

Dlaczego właśnie 90 sekund?

Większość pasażerów słyszała kiedyś o zasadzie 90 sekund. Niewiele osób wie jednak, że nie jest to przypadkowa liczba ani chwyt marketingowy.

To jeden z najważniejszych wymogów certyfikacyjnych dla dużych samolotów pasażerskich. Aby nowy typ samolotu mógł zostać dopuszczony do eksploatacji, producent musi wykazać, że w sytuacji awaryjnej wszyscy znajdujący się na pokładzie są w stanie opuścić samolot w czasie nie dłuższym niż 90 sekund, przy założeniu, że dostępna jest tylko połowa wyjść ewakuacyjnych. 

To właśnie dlatego konstrukcja współczesnych samolotów podporządkowana jest nie tylko komfortowi podróży, ale również możliwości szybkiego opuszczenia kabiny w sytuacji zagrożenia. Warto jednak pamiętać, że test certyfikacyjny odbywa się w kontrolowanych warunkach. Biorą w nim udział odpowiednio dobrani ochotnicy, którzy są zdrowi, sprawni i wcześniej zapoznani z przebiegiem próby. Rzeczywista ewakuacja może wyglądać zupełnie inaczej. Na pokładzie znajdują się dzieci, osoby starsze, pasażerowie z ograniczoną mobilnością, ludzie podróżujący z rodziną, zestresowani lub zaskoczeni sytuacją. Właśnie dlatego każda sekunda ma znaczenie. 

Paradoksalnie, zasada 90 sekund nie mówi więc o tym, jak szybko powinni ewakuować się pasażerowie. Pokazuje raczej, jak ogromny nacisk lotnictwo kładzie na przygotowanie do zdarzeń, które występują niezwykle rzadko. Samoloty projektuje się z myślą o sytuacjach awaryjnych, zanim jeszcze pierwszy egzemplarz rozpocznie regularne loty.

Pasażer też jest elementem systemu bezpieczeństwa

Kiedy mówimy o bezpieczeństwie w lotnictwie, najczęściej myślimy o pilotach, kontrolerach ruchu lotniczego, mechanikach czy personelu pokładowym. Tymczasem jest jeszcze jeden uczestnik tego systemu, o którym mówi się znacznie rzadziej – pasażer. Choć nie wykonuje procedur operacyjnych ani nie podejmuje decyzji dotyczących prowadzenia lotu, jego zachowanie może mieć realny wpływ na przebieg ewakuacji.

Dlatego przed każdym lotem załoga przedstawia instruktaż bezpieczeństwa. Wielu pasażerów traktuje go jak obowiązkowy element podróży, który można przeczekać. Tymczasem każda informacja ma konkretny cel. Dlaczego warto policzyć liczbę rzędów do najbliższego wyjścia ewakuacyjnego? Bo w zadymionej kabinie lub przy ograniczonej widoczności możesz nie zobaczyć oznaczeń, ale nadal będziesz wiedzieć, gdzie znajduje się wyjście.

Dlaczego załoga prosi o pozostawienie bagażu? Bo walizki blokują przejścia, mogą uszkodzić zjeżdżalnie ewakuacyjne i spowolnić opuszczanie samolotu. FAA czy EASA prowadzą nawet kampanię „Save a Life, Not a Bag”, przypominającą, że podczas ewakuacji liczy się życie, a nie bagaż podręczny (LINK)

Dlaczego osoby siedzące przy wyjściach awaryjnych otrzymują dodatkowy instruktaż? Ponieważ w razie potrzeby mogą zostać poproszone o pomoc przy otwarciu wyjścia i muszą rozumieć swoje zadanie. Wtedy pasażer ma realny wpływ na ewakuacje. Jednak rola pasażera nie polega na zastępowaniu załogi. Polega na współpracy z nią. To właśnie szybkie wykonywanie poleceń, zachowanie spokoju i świadomość własnej roli sprawiają, że cały system działa zgodnie z założeniami.

Jako ratownik medyczny na swoich szkoleniach od lat powtarzam, że bezpieczeństwo jest produktem, który tworzymy razem.

Tworzą je konstruktorzy projektujący samoloty, piloci i personel pokładowy, służby lotniskowe, kontrolerzy ruchu lotniczego, ale także pasażerowie. Każda świadoma decyzja – od wysłuchania instruktażu po pozostawienie walizki podczas ewakuacji – jest elementem tego samego systemu bezpieczeństwa.

Wiedzieć to nie znaczy umieć

To, że przeczytaliśmy instrukcję, nie oznacza jeszcze, że będziemy potrafili z niej skorzystać wtedy, gdy naprawdę będzie potrzebna. Każdy kto choć raz w czasie pożaru próbował użyć gaśnicy, wie o czym mówię. 

W lotnictwie doskonale rozumie się różnicę pomiędzy wiedzą a działaniem. Piloci regularnie trenują w symulatorach sytuacje, które w rzeczywistości mogą nigdy się nie wydarzyć. Załogi pokładowe wielokrotnie ćwiczą procedury ewakuacji, gaszenia pożaru czy współpracy z pasażerami. Nie dlatego, że spodziewają się ich podczas każdego lotu, ale dlatego, że w sytuacji zagrożenia nie ma czasu na zastanawianie się nad kolejnym krokiem.

Pasażer znajduje się w zupełnie innej sytuacji. Najczęściej jedynym kontaktem z procedurami bezpieczeństwa jest kilkuminutowa demonstracja przed startem i karta bezpieczeństwa schowana w kieszeni fotela. Tymczasem w sytuacji stresowej człowiek nie działa na podstawie tego, co kiedyś przeczytał. Działa na podstawie tego, co wcześniej zrozumiał i przećwiczył i zapamiętał. 

Dlatego tak istotne jest doświadczenie. Zobaczenie, jak wygląda wnętrze kabiny podczas ewakuacji, usłyszenie komend załogi czy wykonanie prostych czynności sprawia, że procedury przestają być abstrakcją. Stają się czymś, co łatwiej odtworzyć w pamięci wtedy, gdy liczą się sekundy.
To właśnie dlatego lotnictwo od dziesięcioleci inwestuje w szkolenie i ćwiczenia. Wiedza jest początkiem. Dopiero praktyka buduje gotowość do działania.

Dlaczego powstały warsztaty Fly Ready 90 sekund?

Przez lata pracy jako ratownik medyczny i szkoląc się jako pilot zauważyłem coś, co powtarza się niezależnie od miejsca i rodzaju zdarzenia.

Spokój rzadko jest kwestią charakteru. Najczęściej jest efektem przygotowania.

Ta sama zasada obowiązuje również w lotnictwie. Pasażer nie musi znać procedur operacyjnych ani zasad pilotażu. Powinien jednak rozumieć swoją rolę w systemie bezpieczeństwa i wiedzieć, dlaczego załoga wydaje określone polecenia.

Z tej potrzeby narodził się projekt Fly with Paramedic a w nim specjalne warsztaty dla pasażerów: Fly Ready 90 sekund. 

Nie jako kurs przetrwania ani symulator katastrofy. To czterogodzinne warsztaty, których celem jest pokazanie pasażerowi, jak wygląda ewakuacja samolotu i dlaczego każda decyzja podejmowana na pokładzie ma znaczenie. Aby tak jak pilot szkoli się w sytuacjach awaryjnych w symulatorze, pasażer też mógł się przygotować do sytuacji która prawdopodobnie nigdy się nie wydarzy. 

Uczestnicy doświadczają między innymi współpracy z załogą, opuszczenia kabiny z wykorzystaniem dmuchanego trapu oraz symulowanego wodowania z wykorzystaniem projekcji wewnątrz kabiny. Nie po to, aby wywołać silne emocje, lecz aby zrozumieć logikę procedur, które w rzeczywistym locie zwiększają bezpieczeństwo wszystkich osób na pokładzie.

Co naprawdę zabiera ze sobą uczestnik?

Najbardziej widowiskowym elementem warsztatów może być zjazd po trapie ewakuacyjnym.
Najważniejszym nie jest jednak sam trap. Najważniejsze jest zrozumienie, dlaczego załoga wydaje konkretne polecenia, dlaczego nie należy zabierać bagażu, dlaczego warto znać położenie najbliższego wyjścia i jak zachowuje się człowiek pod wpływem stresu.

Po zakończeniu warsztatów uczestnik nie wychodzi z poczuciem, że „przeżył symulację katastrofy”. Wychodzi z przekonaniem, że podróż samolotem wygląda inaczej, kiedy rozumie się mechanizmy stojące za bezpieczeństwem lotniczym.

Największą zmianą nie jest więc zdobycie nowej informacji. Największą zmianą jest nowe spojrzenie na własną rolę jako pasażera.

Świadomy pasażer to bezpieczniejszy pasażer

  • Od dziesięcioleci lotnictwo rozwija się dzięki jednej zasadzie: nie czeka na wypadki, lecz przygotowuje się na sytuacje, które mogą nigdy nie wystąpić.
  • Tak powstają procedury.
  • Tak szkoli się pilotów.
  • Tak przygotowuje się personel pokładowy.
  • Wierzę, że ta sama filozofia powinna obejmować również pasażerów.
  • Nie po to, aby wzbudzać lęk przed lataniem. Wręcz przeciwnie. Świadomość zmniejsza niepewność. A przygotowanie pozwala zachować spokój wtedy, gdy inni dopiero zaczynają zastanawiać się, co zrobić.

Dlatego wierzę, że bezpieczeństwo jest produktem, który tworzymy razem.

Tworzy je również świadomy pasażer, bo najlepszy system bezpieczeństwa działa najskuteczniej wtedy, gdy każdy rozumie swoją rolę.

Następnym razem, gdy usiądziesz w samolocie i usłyszysz demonstrację bezpieczeństwa, spróbuj spojrzeć na nią inaczej. Nie jak na obowiązkowy element przed startem, ale jak na część systemu, dzięki któremu lotnictwo pozostaje najbezpieczniejszym środkiem transportu. Jeśli choć jedna osoba po przeczytaniu tego artykułu wysłucha instruktażu uważniej, policzy rzędy do najbliższego wyjścia lub zostawi bagaż podczas ewakuacji, będzie to mały krok w stronę bezpieczniejszego latania. 

Właśnie z takiego myślenia Fly with Paramedic przygotował warsztaty Fly Ready 90 sekund – aby wiedzę zamienić w doświadczenie, a doświadczenie w świadome decyzje. 


Pierwsza edycja warsztatów Fly Ready: 90 sekund już 26 września w Warszawie. Zapisy na wydarzenie pod linkiem: flyready90.pl

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony