Latanie w czasach PRL: "Przerwany lot… katastrofa ppor. pil. Jerzego Bielichowskiego..."

Por. pil. Marian Klusek przy samolocie Lim-2 nr 1121 (fot. archiwum MKSL w Gdyni)

Morski Klub Seniorów Lotnictwa w Gdyni zrzesza pilotów wojskowych oraz cywilnych i propaguje chlubne tradycje Wojska Polskiego, polskiego lotnictwa oraz bohaterstwo polskiego żołnierza. MKSL gromadzi także materiały historyczne i publikuje historie opowiedziane przez pilotów – członków Klubu. Na łamach dlapilota.pl będziemy je cyklicznie przypominać. W dzisiejszym odcinku "Przerwany lot… katastrofa ppor. pil. Jerzego Bielichowskiego..."


18 października 1957 roku 34. plm MW i OPL zaplanował loty dzienne. Przed każdymi lotami, tradycyjnie starsi stażem piloci dokonywali rozpoznania i oblotu trasy w celu sprawdzenia warunków atmosferycznych, w rejonie wykonywanych zadań. Chodziło również o tzw. wsparcie i wzmocnienie psychiczne dla wykonujących zadania młodszych pilotów, dlatego obloty pogody zazwyczaj stały się domeną już doświadczonych pilotów, najczęściej kierowników lotów czy też samych dowódców.

Oblotu pogody, w tym dniu dokonała o godz. 8.50 na samolocie UTMiG-15 załoga w składzie: por. mar. pil. Bazyli Jermołowicz i por. mar. pil. Stefan Kukurowski. Po wykonaniu oblotu pogody (w tamtym okresie były to rutynowe czynności przed każdymi lotami) i zapoznaniu całego personelu lotniczego z warunkami atmosferycznymi, które wyglądały następująco: zachmurzenie całkowite przez chmury średnie, podstawa 2000-2300 metrów, widzialność przyziemna na ląd od 4-6 km, zaś na morze w granicach 6-8 km. Wiatr południowo-wschodni 6m/s. Po konsultacji „Kierownika Lotów”, którego pełnił, w tym dniu – por. mar. pil. Mieczysława Pituła wraz z dowódcą 34 pułku – kmdr. ppor. pil. Bronisławem Siwym, zdecydowano na wykonywanie lotów w „DTWA”, w godz. 9-14. Dodatkowo obowiązki dyżurnego lotów pełnili również; ppor. pil. Stanisław Mazurczak i ppor. pil. Piotr Kromołowski, zaś w późniejszym czasie, por. mar. pil. Kazimierz Sobestjański.


Jerzy Bielichowski (fot. archiwum MKSL w Gdyni)

Charakter lotów tego dnia przewidywał wykonywanie takich ćwiczeń jak: trasy, szyki, typowe ataki, strefy oraz kręgi. Tego dnia wśród latających pilotów byli: dowódca pułku – kmdr ppor. Bronisław Siwy, por. mar. Wacław Żukowski, ppor. Jan Śmiałkowski, ppor. Jan Kmita, ppor. Ryszard Błoński, ppor. Stanisław Wachowiak, ppor. Jerzy Bielichowski, ppor. Józef Moskal, ppor. Kazimierz Golianek, ppor. Zenon Niedzielski, ppor. Henryk Kabat, por. mar. Zbigniew Możdżeń, por. mar. Stanisław Przybyłek i por. mar. Zdzisław Siemieniak. Na Centralnej Płaszczyźnie Postoju Samolotów babiedolskiego lotniska zwanej w skrócie CPPS – personel techniczny skrzętnie uwijał się, aby przygotować samoloty bojowe do lotów.

W pierwszej kolejności do wylotów zostały przygotowane samoloty bojowe Lim-2 o numerach bocznych: 1113, 1116, 1115, 106, 1112, 1121, 1105, 1117 i 1020 oraz jeden samolot bojowy Lim-1 numer boczny 2. Przed lotem, ppor. Bielichowski udał się do dowódcy 34 pułku z prośbą o odsunięcie go od lotów ze względu na chwilową niedyspozycję zdrowotną. Niestety z ust samego dowódcy usłyszał słowa „ja się też źle czuje i muszę kierować lotami”. O godz. 9:20 wystartował pierwszy klucz trzech samolotów myśliwskich Lim-2, w składzie: prowadzący dowódca klucza – ppor. Ryszard Błoński i prowadzeni: ppor. Stanisław Wachowiak i ppor. Jerzy Bielichowski, celem wykonania lotu po trasie według cw. 28a oraz typowych ataków według ćw. 36 PSzBLM-55. Dodatkowo piloci wykonywali tego dnia egzamin na starszego pilota, celem zdobycia uprawnień do prowadzenia pary w powietrzu. Pierwszy i drugi odcinek trasy prowadzili na zmianę: ppor. Wachowiak i ppor. Bielichowski. Trzeci pilot, ppor. Ryszard Błoński jako kontrolujący leciał z tyłu za nimi w odległości około 200-300 metrów.


Ostatnie zdjecie Jerzego Bielichowskiego wykonane tuż przed wylotem z którego już nie powrócił
(fot. archiwum MKSL w Gdyni)

Nakazana trasa dla ww. klucza; WPT DRP Babie Doły – Chojnice – Malbork – KPT DRP Babie Doły, wysokość lotu na pierwszym i drugim odcinku trasy wynosiła 1500 metrów, widzialność kształtowała się w granicach 10-12 km. Na powrocie klucza po minięciu miejscowości Pruszcz Gdański warunki nieco się poprawiły i piloci wykonywali ataki na wysokości 1000 metrów. W ostatniej fazie ćwiczenia nad Zatoką Gdańską ponownie na atakowanie pary w składzie: ppor. Błoński i ppor. Wachowiak wysunął się ppor. Bielichowski, którego samolot po jednym z ataków nagle wpadł do wody.

Samolot bojowy typu Lim-2 o numerze burtowym 1020 z por. Bielichowskim wpadł do zatoki Gdańskiej o godz. 10.05, 3 km od Torpedowni Oksywie. Przepływający, w tym czasie Jacht GDY – 101 „Janek Krasicki”, zauważył wpadający samolot do wody i unoszącego się na powierzchni wody pilota z rozwiniętym spadochronem. Załoga podpłynęła i wyłowiła zwłoki ppor. Jerzego Bielichowskiego wraz ze spadochronem.


Samolot Lim-2 na którym zginął Jerzy Bielichowski (fot. archiwum MKSL w Gdyni)

Według oceny komisji badającej katastrofę, bezpośrednią przyczyną była utrata przestrzennego położenia przez ppor. Bielichowskiego, który wykonując wyjście z ataku, w kierunku na morze ze zniżaniem nie widział rzeczywistego horyzontu. W czasie powrotu już samolotów na lotnisko i przeprowadzenia przez ppor. Bielichowskiego ostatniego ćwiczenia jakim było atakowanie samolotu ppor. Błońskiego nastąpiło nieznaczne pogorszenie pogody, a w szczególności widzialności poziomej w kierunku morza. Pilot w trakcie wyprowadzania nie kontrolował położenia swojego samolotu według przyrządów, w wyniku czego znalazł się w nieco skomplikowanym dla niego położeniu (skręt w zniżaniu) nie zdołał wyprowadzić w porę samolotu do lotu poziomego co doprowadziło do zderzenia samolotu z powierzchnią wody i natychmiastowej śmierci pilota.

Warto odnotować też fakt zwrócenia uwagi komisji, (której przewodniczącym był – mjr pil. Tadeusz Krepski), iż w środę 16 października 1957 roku, ppor. Jerzy Bielichowski był u lekarza, gdyż źle się czuł (ale zwolnienia nie dostał) z powodu panowania, w tym okresie grypy. 30 % personelu lotniczego już przebywała na zwolnieniu lekarskim. W tej sytuacji komisja brała pod uwagę fakt iż do wypadku mogło dojść również na skutek utraty przytomności, wywołanej złym stanem zdrowia pilota. Na życzenie rodziny ciało por. pil. Jerzego Bielichowskiego zostało przewiezione do Łodzi i tam w obecności dowództwa 34. plm MW, rodziny, przyjaciół oraz kolegów pochowane.


Jerzy Bielichowski, drugi z lewej (fot. archiwum MKSL w Gdyni)

Uwagi:

Jerzy Bielichowski ur. 2 listopada 1933 roku. Promowany 28 października 1956 roku w OSL-5 Radom skąd skierowany został do 34. plm OPL MW w Babich Dołach.

Samolot myśliwski Lim-2 numer seryjny 1B010-20 wylatał do wypadku 100 godz.49 minut. Typ i nr silnika Lis-2 nr 525394. Technikiem samolotu Lim-2 numer burtowy 1020 był ppor. Stynwak zaś mechanikiem mat Dudkowiak.

Źródło: Morski Klub Seniorów Lotnictwa w Gdyni
comments powered by Disqus