Latajmy Bezpiecznie: Zezwolenia podawane podczas wykonywania podlotu

Śmigłowiec Robinson 44 (fot. fotopestka.pl)

Każdy rodzaj lotnictwa ma swoją specyfikę. Inaczej pracuje się w kabinie samolotu komunikacyjnego, inaczej w kokpicie samolotu General Aviation, a jeszcze inaczej w śmigłowcu. Najnowsze Zgłoszenie 14/2015, które spłynęło do Zespołu Latajmy Bezpiecznie, dotyczy specyfiki pracy pilota śmigłowca, która – jak się okazuje – nie zawsze jest szeroko znana. Zapraszamy do lektury.

Opis Zgłoszenia 14/2015:

"Z pomocą zespołu Latajmy Bezpiecznie chciałem zwrócić uwagę na pewną praktykę kontrolerów ruchu lotniczego, z którą spotkałem się na lotniskach komunikacyjnych w Polsce. Otóż, istotne informacje zawierające wiele szczegółów i tym samym wymagające zanotowania przez pilota, a następnie readbacku (jak np. zezwolenie na lot) podawane są pilotowi śmigłowca podczas wykonywania podlotu do pasa.

Problem w tym, że pilot śmigłowca ma wówczas w jednym ręku dźwignię mocy, a w drugim drążek i nie ma żadnej możliwości zanotowania podawanych przez kontrolera informacji. Utrudnia to po pierwsze prawidłowy readback. Po drugie – prawidłowe zastosowanie się pilota do treści zezwolenia, bo nie mając takiej „notatki” łatwo polecieć nie tak, jak podane zostało to w treści zezwolenia, czyli jak spodziewa się tego kontroler ruchu lotniczego.

To, że pilot nie popełnił błędu w readbacku korzystając ze swojej pamięci krótkotrwałej nie gwarantuje, że zaraz po jego wykonaniu cokolwiek będzie jeszcze z treści zezwolenia pamiętał.

Zatem chciałem zaapelować do kontrolerów wieżowych aby pogodę, zezwolenie na lot czy skomplikowane instrukcje dotyczące podlotu podawali pilotowi śmigłowca póki ten jest jeszcze na ziemi. O ile to możliwe – wtedy, kiedy zgłasza się na częstotliwości z prośbą o uruchamianie."

Źródło: Latajmy Bezpiecznie
comments powered by Disqus