Lotniska/lądowiska GA warte odwiedzenia: Pińczów

Lądowisko w Pińczowie

Zapraszamy do lektury kolejnego odcinka cyklu „Lotniska/lądowiska GA warte odwiedzenia", w którym przedstawiamy interesujące obiekty lotnicze naszego kraju, nie zawsze szerzej znane środowisku lotniczemu.

Niektóre z nich nie są jeszcze popularne, a mogą być przecież ciekawą alternatywą dla pilotów i miłośników awiacji, którzy szukają nowych wyzwań i miejsc do odwiedzenia. Celem łatwiejszego ich porównania, zarządcom poszczególnych krajowych lotnisk/lądowisk zwykle zadajemy ten sam zestaw pytań.

W dzisiejszym odcinku lądowisko Aeroklubu Regionalnego w Pińczowie, zlokalizowane w województwie świętokrzyskim. Jego obecny status, historię i plany rozwoju przybliżył Krzysztof Kania, Prezes Zarządu ARwP.


Dlapilota.pl: W wykazie lądowisk cywilnych wpisanych do ewidencji Urzędu Lotnictwa Cywilnego Pińczów może pochwalić się pozycją numer 1 i najstarszym wpisem. Zacznijmy więc może od pytania o tradycje lotnicze tego miejsca?

Krzysztof Kania:
W rzeczy samej tradycje lotnicze ziemi Pińczowskiej liczą już blisko sto lat i są związane z powstaniem i działalnością Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej (LOPP) ukonstytuowanej 4 sierpnia 1923 roku. Wkrótce powstały organizacje lokalne w tym komitet wojewódzki w Kielcach. Podczas I Zjazdu prezesów komitetów wojewódzkich jako najpilniejsze wskazano budowę lotnisk i hangarów oraz szkolenie pilotów i mechaników. W konsekwencji tych decyzji w 1932 roku w województwie kieleckim zostało powołane do życia II Centrum Szkolenia Szybowcowego (dla przypomnienia pierwszym była Bezmiechowa) w Polichnie. Od 1934 drugi ośrodek szkolenia powstał w Pińczowie i od tego czasu funkcjonuje już pod nazwą Szkoła Szybowcowa LOPP Polichno-Pińczów im. gen. Leona Berbeckiego, pod kierownictwem Kazimierza Plenkiewicza. 


Dlapilota.pl: To dość zaskakujące informacje i chyba mało znana historia. Jak dalej toczyły się losy miejscowego lądowiska?  

KK:
Przyznam, że w miarę pozyskiwania materiałów historycznych z archiwów, w szczególności materiałów dotyczących działalności LOPP, też byliśmy pod wrażeniem dynamiki rozwoju sportów lotniczych. Według broszury wydanej przez okręg kielecki LOPP w 1937 roku, w Polichnie organizowano loty ślizgowe, a w Pińczowie loty żaglowe i termiczne. Już w tym czasie organizowano również kursy szybowcowe w lotach holowanych za samolotem. Dla przykładu, w roku 1937 szkoła dysponowała 37 szybowcami typu "Czajka", "Czajka bis", "Komar", "SG-36 bis", "Orlik", "Orlik-2", dwuosobową "Mewą", motoszybowcem "Bąk" oraz dwoma samolotami "RWD-8" do holowania szybowców, miała 415 uczniów i zarejestrowano 11107 lotów (!!!).  Dla porównania w 1932 roku, gdy szkoła rozpoczynała działalność, było to odpowiednio 5 szybowców, 59 uczniów i 3768 lotów. Do wybuchu II wojny szkołę ukończyło ponad 1200 pilotów, w tym również Finowie, Rumuni, Węgrzy, Łotysze, Czesi, ….

Dlapilota.pl: Podane liczby rzeczywiście robią wrażenie i warto wspomnieć, że szkołę ukończyły też uznane potem postacie środowiska lotniczego...

KK:
Tak, między innymi Tadeusz Góra, gen.pil. Stanisław Skalski, mjr. Zbigniew Oleński, Stefan Wełpa i inni. Absolwenci Szkoły Szybowcowej Polichno-Pińczów walczyli w trakcie II Wojny Światowej na wielu frontach, między innymi o Wielką Brytanię. W 1989 roku zrodził się pomysł wybudowania monumentu upamiętniającego szkołę i lotników, którzy oddali życie walcząc za ojczyznę. 27 kwietnia 1992 roku pod górą Żebrowica, z której startowały szybowce stanął pomnik przedstawiający mitycznego Ikara. Uroczystego odsłonięcia pomnika dokonał wychowanek szkoły w Polichnie, legendarny pilot myśliwców Stanisław Skalski. A po jego śmierci, w roku 2008 nastąpiło uroczyste nadanie Szkole Podstawowej w Polichnie jego imienia.

Dlapilota.pl: Często pada nazwa Polichno, która dzisiaj lotnikom raczej niewiele mówi? Co się działo ze Szkołą Szybowcową LOPP Polichno-Pińczów po wojnie?

KK:
Od czerwca 1946 roku szkoła wznowiła działalność jako Szkoła Szybowcowa Ministerstwa Komunikacji w Pińczowie pod kierownictwem Edwarda Wiśniewskiego. Instruktorami byli Roman Gajos oraz Stanisław Gajda. W tym samym roku uruchomiono Naprawcze Warsztaty Szybowcowe w Pińczowie. W roku 1949 szkoła przeszła pod zarząd Powszechnej Organizacji Służba Polsce, a od roku 1950 funkcjonowała jako Szkoła Szybowcowa-Żaglowa nr. 2 Ligi Lotniczej w Pińczowie. W 1953 znowu zmieniła nazwę, tym razem na Pińczowski Ośrodek Treningowy Ligi Przyjaciół Żołnierza. Równie często zmieniało się jej kierownictwo oraz kadra. W tym krótkim powojennym okresie działania szkoły, również wyszkolono wielu znakomitych pilotów, jak Lucyna Wlazło (wielokrotna rekordzistka krajowa i międzynarodowa), Marian Gorzelak, Sławomir Cetner, Zbigniew Jedynak (późniejszy płk. pilot) i wielu innych. Ostatecznie szkołę zamknięto w 1954 a jej wyposażenie przekazano do Aeroklubu Kieleckiego. Podobny los spotkał ośrodek w Polichnie, reaktywowany w 1946 roku a zamknięty w 1950 roku.

Dlapilota.pl: Pińczów, Polichno, Masłów, czyli ziemia świętokrzyska była bogata w tradycje lotnicze... 

KK:
Tradycja zobowiązuje, jednakowoż według legend i ludowych podań góra Łysica z dawien dawna była „diabelskim siedliskiem” do którego zlatywały wiedźmy na swoich miotłach ;) Zresztą do dziś Baba Jaga jest jednym z symboli województwa. Natomiast w latach trzydziestych do okręgu kieleckiego LOPP należały jeszcze szybowiska w miejscowościach Końskie, Skarżysko, Starachowice, Pionki, Olkusz, Grodziec oraz Niemce. Ponadto lotniska w Częstochowie, Radomiu, Sandomierzu oraz Kielcach, gdzie funkcjonowała Szkoła Pilotów LOPP (obecnie lotnisko w Masłowie). W Kielcach wyprodukowano również co najmniej jeden szybowiec, gdyż zachowały się wzmianki o przekazaniu szkole w 1934 roku przez kielecką Hutę Ludwików szybowca typu „Wrona”, zbudowanego przez członków Związku Strzeleckiego w zakładzie według projektu inż. Antoniego Kocjana. Inicjatorem tego przedsięwzięcia był dyrektor huty Otmar Kwieciński, działacz LOPP i pasjonat lotnictwa, który posiadał własny samolot RWD-13. Także faktycznie coś w tym jest ;)


Dlapilota.pl: Wspomniałeś, że w latach ’50-tych zamknięto Szkołę Szybowcową Polichno-Pińczów. A przecież rozmawiamy o działającym aeroklubie opiekującym się lądowiskiem Pińczów.

KK:
W roku 1962 powołano w Pińczowie komitet reaktywowania Szkoły Szybowcowej, który jednak nie uzyskał poparcia kierownictwa Aeroklubu Kieleckiego. Mimo niepowodzeń, działacze lotnictwa sportowego przy poparciu władz miasta Pińczowa, zbudowali lądowisko stałe, które zostało zarejestrowane w Ministerstwie Komunikacji. Dzięki porozumieniu stron, powstała Filia Aeroklubu Kieleckiego z siedzibą w Domu Kultury w Pińczowie, której prezesem został inż. Mieczysław Pikulski, a kierownikiem Ryszard Kolankowski - pińczowski działacz lotnictwa. W 1976 roku lądowisko nad zalewem przyjęło załogi XIX Samolotowych Mistrzostw Polski Rajdowo-Nawigacyjnych.

W połowie lat ‘80-tych przybył do Pińczowa inż. Michał Ornatkiewicz, lotniarz i Przewodniczący Komisji Lotniowej Aeroklubu Polskiego, aby wraz z grupą kolegów wykonać pierwsze loty na lotni za wyciągarką. Pokochawszy Ponidzie aktywnie lobbował w Aeroklubie Polskim na rzecz utworzenia w Pińczowie aeroklubu regionalnego. Działania te zostały uwieńczone sukcesem w postaci powołania w marcu 1994 roku Aeroklubu Pińczowskiego, którego pierwszym prezesem został Jan Skawiński, a kierownictwo objął Ryszard Kolankowski. W 2006 roku, pięć lat po śmierci Michała Ornatkiewicza, Zarząd Aeroklubu Pińczowskiego swoją uchwałą uczynił go patronem. W toku różnych zawirowań ówczesne stowarzyszenie zostało rozwiązane, a od roku 2007 działa nowe pod nazwą Aeroklub Regionalny w Pińczowie.


Dlapilota.pl: Moglibyśmy zapewne jeszcze długo rozmawiać o historii, bo to fascynujący temat, ale przejdźmy do czasów współczesnych. Co Pińczów ma obecnie do zaoferowania?

KK:
Zakładam, że pytasz o środowisko lotnicze. Zatem przede wszystkim dwa pasy trawiaste. Pas główny 11/29, 700x30m, przeznaczony do startów i lądowań dla samolotów, szybowców, motolotni, wiatrakowców, lotów holowanych lotni za motolotnią lub ULM, oraz lotów holowanych paralotni za wyciągarką stacjonarną. Oraz „zapasowy” pas 14/32, 550x20m, używany okazjonalnie do startów motolotni, lotni, motoparalotni oraz jako droga kołowania do hangaru położonego na południowym trawersie progu 29 pasa głównego. Ponadto znajduje się tu lądowisko dla śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, o nawierzchni asfaltowej 15x15m, oznaczone białą literą H w okręgu. Jeśli chodzi o zaplecze, posiadamy hangar z częścią socjalną, kuchnią, toaletami, prysznicami oraz pokojami pilota. Jest więc gdzie latać, jeść, wypoczywać, nocować, …. Można popływać w pobliskiej Nidzie, a wieczorami snuć opowieści przy ognisku.

Dlapilota.pl: Czyli zaplecze socjalne jest bogate, ale zapewne pobyt tutaj wiąże się z jakimiś opłatami?

A:
Nie dla naszych gości ;) Nie pobieramy opłat za operacje lotnicze i to się w najbliższej przyszłości raczej nie zmieni. Aeroklub Regionalny w Pińczowie, zarządzający lądowiskiem Pińczów, nie prowadzi działalności komercyjnej. Na nasz budżet składają się składki członkowskie oraz darowizny. Nie byłoby lądowiska Pińczów i nie byłoby Aeroklubu Regionalnego w Pińczowie, gdyby nie jego członkowie oraz sympatycy, którzy poświęcają swój czas i środki temu miejscu. Korzystając z okazji chciałbym serdecznie podziękować każdej z osób zaangażowanych w funkcjonowanie tego miejsca oraz zachęcić kolejne osoby do wstępowania w szereg naszych członków.


Dlapilota.pl: Czy lokalizacja lądowiska aeroklubowego jest dla pilotów wadą czy zaletą? Jakie są ich komentarze na ten temat?

KK:
Lokalizacja przy rzece Nidzie oraz zalewie jest tak wadą, jak i zaletą. Wadą, ponieważ przy obfitych deszczach niestety mamy kłopot z wodą. Zaletą, gdyż miejsce przyciąga swoim urokiem. Nida od Pińczowa do swojego ujścia do Wisły, jest bardzo malownicza. Wał Pińczowski, przy sprzyjającym południowym wietrze, jest dla lotniarzy i paralotniarzy alternatywą do startów holowanych. Inni piloci chwalą sobie sąsiedztwo stacji benzynowej. Są tacy, którzy przylatują dla tanich i smacznych posiłków w restauracjach ulokowanych przy pińczowskim rynku. Atrakcje regionu zachęcają do przyjazdów lub przylotów weekendowych całe rodziny. Także każdy znajdzie pretekst by przylecieć do Pińczowa ;)

Dlapilota.pl: Czy oczekujecie uprzedniego kontaktu przed przylotem?

KK:
Nie, tym bardziej, że często zdarza się, iż z powodów uprzednio wymienionych, na lądowisku często nie ma nikogo. Piloci przylatujący do Pińczowa zobowiązani są zapoznać się z aktualnymi informacjami, które publikujemy na profilu ARwP na Facebooku oraz na stronie aeroklubu arwp.pl Pracujemy również nad uzyskaniem wpisu do AIP i możliwością publikowania NOTAMów. Przypominamy o korzystaniu z radia na częstotliwości 122,605 MHz oraz uważnego obserwowania znaków naziemnych (białe znaki V oznaczają loty holowane i potencjalną obecność lin holowniczych na pasie i w powietrzu). W czasie szkoleń zawsze staramy się uprzedzić FIS o tego rodzaju aktywności, by mógł on informować pilotów o obecności lotni i paralotni. Niemniej wszyscy piloci powinni zwracać szczególną uwagę na aktywność lotnictwa lekkiego w tym rejonie, mając na uwadze, że piloci lotni czy paralotni nie korzystają z lotniczej łączności radiowej (czasem jej nasłuchują).


Dlapilota.pl: Na czym skupia się głównie działalność Aeroklubu Regionalnego w Pińczowie? Czy prowadzone są tutaj aktualnie szkolenia lotnicze?

KK:
Nie, ARwP nie prowadzi szkoleń ani innych form działalności zarobkowej jak np. loty widokowe, jednakże na terenie lądowiska działają obecnie szkoła motolotniowa Ośrodka Szkolenia Lotniczego Bravo-Delta oraz szkoła paralotniowa Topparalotnie. Nasza działalność jako stowarzyszenia skupia się przede wszystkim na stworzeniu jak najlepszych warunków do latania. Dlatego olbrzymią satysfakcją są również rekordowe wyniki sportowe osiągnięte przez członków ARwP. Szczególnie, że całą czołówkę najlepszych w Polsce przelotów po trasie trójkąta FAI ustanowili oni startując z Pińczowa. Obecnie najdłuższy przelot lotniowy w Polsce po trasie trójkąta FAI ustanowił 02.08.2016 r. wynikiem 204 km Grzegorz Cedro (kat. lotni FAI 5). W kategorii lotni FAI 1 najlepszy wynik w Polsce również należy do naszego członka Michała Olszewskiego, który 03.05.2015 r. przeleciał po trasie trójkąta FAI 113 km. Wśród członków mamy też kadrowicza lotniowej reprezentacji Polski Mikołaja Przeździaka. 

Dlapilota.pl: Czy Aeroklub w przyszłości planuje inwestycje, które jeszcze bardziej mogą uatrakcyjnić infrastrukturę obiektu?

KK:
To chyba nie jest najlepsze słowo, gdyż inwestycje to nakłady poniesione celem generowania zysków w przyszłości, a jak wspomniałem aeroklub takowych nie przynosi, wręcz przeciwnie, ale rozumiem intencje pytania. Cały czas modernizujemy naszą infrastrukturę. Obecnie trwa remont łazienek, który planujemy zakończyć przed tegorocznym sezonem. W kolejce do remontu są toalety. Stoimy też przed decyzją o generalnym remoncie lub zakupie nowej wyciągarki paralotniowej. A puszczając wodze fantazji, to zakup motolotni i motoszybowca. Przy tej okazji pozwolę sobie na apel, by osoby chcące wspomóc działalność statutową ARwP rozważyły przekazanie swojego 1% na rzecz aeroklubu (KRS 0000294205), który posiada status Organizacji Pożytku Publicznego. Na pewno tak pozyskane środki rozdysponujemy z pożytkiem dla całej społeczności lotniczej.


Dlapilota.pl: I na koniec proszę odpowiedz na pytanie: Aeroklub Regionalny w Pinczowie mógłby działać prężniej, gdyby...  ?

KK:
Odpowiedź na to pytanie jest niestety bardzo przyziemna – gdyby miał więcej środków. Ale też, gdyby zaangażowanie społeczności lotniczej było większe. Jak to już podkreślałem, funkcjonowanie ARwP opiera się na pracy społecznej członków i przyjaciół aeroklubu, zatem każdy chętny do wykonania jakichś prac, jest mile widziany. Czasem to są większe wyzwania, jak malowanie hangaru, a czasem czynności tak prozaiczne, jak umycie podłóg czy okien, które jednakowoż same się nie wykonają. Z przykrością też obserwujemy bardzo niskie zainteresowanie społeczności lokalnej, w tym młodzieży, sportami lotniczymi. O ile rośnie lotnictwo pasażerskie i często słyszy się głosy o brakach kadrowych, o tyle lotnictwo traktowane jako rekreacja, sposób spędzania wolnego czasu czy współzawodnictwo sportowe, przeżywa poważny kryzys. Szczególnie, gdy popatrzymy na liczby przytoczone we wstępie naszej rozmowy. Być może za kilka lat lotnie czy motolotnie będziemy oglądać jako ciekawostkę w muzeach, a nie na niebie.

Dlapilota.pl: Dziękujemy za rozmowę.

KK: Dziękuję.


Czytaj również:
Rekordowo polatali
Rekordowy trójkąt FAI – 204,08 km
 

Źródło: dlapilota
comments powered by Disqus