Załoga Anakondy poszukiwała rozbitka na Zatoce Puckiej

W-3WARM Anakonda w locie - widok z bliska (fot. kmdr ppor. Marcin Braszak)

Załoga śmigłowca W-3WARM Anakonda uczestniczyła w sobotę w poszukiwaniach rozbitka, który miał znaleźć się wodzie na Zatoce Puckiej. W akcji uczestniczyło także pięć jednostek Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa i jednostka Straży Granicznej.

W sobotę, 13 kwietnia, o godzinie 20:50 załoga śmigłowca W-3WARM Anakonda, pełniąca dyżur ratowniczy w Gdyni-Babich Dołach postawiona została w stan gotowości alarmem ratowniczym –"rozbitek na morzu". Z otrzymanych informacji wynikało, że w obszarze pomiędzy Swarzewem, a Chałupami, na Zatoce Puckiej, ktoś potrzebował pomocy.

Anakonda, dowodzona przez st. chor. szt. Waldemara Domańskiego wystartowała o godzinie 21:00 i skierowała się w kierunku rejonu poszukiwań, nawiązując łączność radiową ze służbami koordynującymi akcję. Poszukiwania, we wskazanym rejonie, prowadziło także pięć jednostek Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa oraz jednostka Straży Granicznej.

Po pół godzinie poszukiwań, załoga stwierdziła usterkę śmigłowca i zgodnie procedurami wykonała powrót na lotnisko startu. Natychmiast przygotowano kolejny śmigłowiec i ponownie, załoga zadysponowana została do poszukiwań, o godzinie dwadzieścia minut przed północą. Start nastąpił o godzinie 23:50, a pięć minut później maszyna weszła w rejon działań, kontynuując poszukiwanie.

Kilkanaście minut przed godziną 1:00 poszukiwania przerwano, nie stwierdzając obecności poszkodowanego. Anakonda lądowała na macierzystym lotnisku w Gdyni-Babich Dołach o godzinie 1:47. Jak się okazało, był to fałszywy alarm; nie ustalono także źródła światła, które zgłoszono jako zagrożenie na morzu.

Źródło: Brygada Lotnictwa MW
comments powered by Disqus