W chmurach z głową bliżej świata

W chmurach z głową bliżej świata (fot. Darek Deptuła)

Jakiś czas temu było to senne marzenie lub pobożne życzenie, aby na naszym lotnisku pojawili się zagraniczni goście w celu tylko i wyłącznie polatania sobie...

Od pewnego czasu się to zmienia. W 2013 roku w Wiosennym Obozie Przelotowym udział wziął rodowity Australijczyk Mathew Scutter, który na EPLU trenował przed Mistrzostwami Świata Juniorów. W niedawnych zawodach na celność lądowania udział wzięli trzej koledzy z Czech z Aeroklubu Jasenik.  W połowie października znów w AZMie gościliśmy lotników z dalekiego kraju tym razem z Turcji.

Ale po kolei.

Pod koniec sierpnia Michał Jezierski rzucił hasło abyśmy w AZM ugościli ekipę szybowników tureckich. Jak to już nie raz w naszych skromnych progach bywało słowa w czyn się zamieniły i w niedzielę 12 października późnym wieczorem przed hangar szybowcowy zajechał biały Ford Transit z ogromnym Avionicem na haku. To właśnie turecka ekipa przybyła, aby polatać po naszym niebie. Zaraz po przybyciu należały się im wszystkim słowa uznania, ponieważ w aucie spędzili około 72 godzin, a fotele oprócz kierowcy i pasażera z przodu były jak żywcem wyjęte kanapy pasażerów z autobusu komunikacji miejskiej typu Ikarus lub inny Jelcz, które to do późnych lat 90-tych pomykały ulicami większości polskich miast.

Następnego dnia, po załatwieniu papierków w wyszkoleniu, Puchacz z półksiężycem i gwiazdą na ogonie ruszył na pole wzlotów.

Jak się później okazało poniedziałek był najbardziej lotnym dniem dla naszych gości i pomimo późnego rozpoczęcia lotów udało się wykonać około 20 holi.

Kolejne dni rzucały kłody pod nogi. I tak we wtorek padało od rana, więc o lotach można było zapomnieć, a do tego CAMO przysłało dyrektywę na linki steru kierunku w JAKu.

Środa okazała się drugim z rzędu dniem nielotnym a to z tej okazji, że we wtorek światło dzienne ujrzała kolejna JAKowa dyrektywa tym razem dotycząca kontroli zawieszenia lotek. Dla jednego mechanika roboty było na dobre dwa dni. Na szczęście prace udało mi się zakończyć w 11 i pół godziny przy wydatnej pomocy Danusi Dobryniewskiej, Michała Jezierskiego i Andrzeja Onitscha.

W czwartek niska podstawa chmur zatrzymała lotników wszelkiej maści długo przy ziemi. Ale jak już ruszyli w powietrze to latali do zachodu słońca.



 W piątek sytuacja się powtórzyła. Muszę przyznać, że fajnie było obserwować lotników z dalekiego kraju, którzy do nas przyjechali ze swoim Puchaczem, a jednak wiele rzeczy było dla nich zupełnymi nowościami. Najbardziej niezwykłym obiektem w ich oczach była nasza holówka czyli poczciwy JAK-12M z roku jeśli dobrze pamiętam 1954 lub 57.

Podobne wrażenie na naszych gościach wywarł stojący w hangarze Pirat, o którym gdzieś tam kiedyś słyszeli ale nigdy na oczy go nie widzieli...

 Obserwując loty tureckiego Puchacza dziwiliśmy się o co kaman, że instruktor zasiada z przodu a uczniowie zmieniają się w tylnej kabinie? Michał po rozpoznaniu bojem oświadczył, że to kandydaci na instruktorów i wygląda na to, że realizują program lotów metodycznych.



Ostatniego dnia latania czyli w piątek jeden z przyjezdnych lotników wykonał pierwszy w życiu lot na holu. Po jego lądowaniu cała ekipa wzniosła gromki okrzyk ku uciesze.

Tego dnia zapakowali Puchacza do wózka i przygotowali się do dalekiej drogi, w którą wyruszyli następnego dnia przed południem.

W sobotę rano, po załatwieniu papierologii, wszyscy razem tzn. cała ekipa turecka i my członkowie AZM w sile w jakiej byliśmy tego dnia na lotnisku zrobiliśmy sobie pamiątkową fotkę przy szybowcach pod hangarem. Kamila, jedyna dziewczyna w tureckiej ekipie wyraziła chęć przyjazdu do Lubina na wakacje i latania u nas już jako pełnoprawny członek AZM. Andrzej Onitsch zapewnił ja, że dla wszystkich drzwi są otwarte i zapraszamy. Z tego co się dowiedzieliśmy to Kamila jest tureckim delegatem do FAI z dziedziny szybownictwa.

Na pożegnanie wręczyliśmy nowej koleżance i kolegom pamiątkowy obrazek z ich pobytu z eplu z zaproszeniem do kolejnych odwiedzin. Turcy odwdzięczyli się zaproszeniem do siebie na wakacje i polatanie. Mam nadzieję, że wkrótce członkowie AZM z tego zaproszenia skorzystają.

I tak to małymi kroczkami Aeroklub Zagłębia Miedziowego powoli otwiera się na świat. Przecież nie od razu Rzym zbudowano.

pobyt szybowników tureckich w AZM zrelacjonował
Szef Techniczny i dyżurny flight director
Darek AirDaro Deptuła

Źródło: Aeroklub Zagłębia Miedziowego
comments powered by Disqus