Znów wygrał Karol Staryszak

fot. Aeroklub Częstochowski

W miniony wtorek, kiedy tylko przez chmury zaczęło przebijać się słońce, uczestnicy XXXVI Szybowcowych Mistrzostw Polski w klasie otwartej ruszyli w przestworza nad lotniskiem w Rudnikach koło Częstochowy. Udało im się rozegrać trzecią konkurencję tych zawodów. Swoją klasę znów pokazał Karol Staryszak z Aeroklubu Mieleckiego, który wygrał wtorkowy wyścig.

– Była to tzw. obszarówka – mówi Wojciech Ścigała, sędzia główny zawodów. – Polega to na tym, że pilot ma dowolność wyboru trasy w wyznaczonym rejonie. Jest też wyznaczony minimalny czas lotu oraz minimalna odległość, którą szybowiec musi przelecieć. W ocenie konkurencji liczy się prędkość szybowca po trasie obszaru oraz odległość, jaką pokona – wyjaśnia.

A jeszcze rano rozegranie wtorkowej konkurencji stało pod znakiem zapytania. Gdy tylko pokrycie chmur zaczęły rozświetlać promienie słońca, piloci zgromadzili się na starcie. Chcieli natychmiast wykorzystać sprzyjającą w tym momencie pogodę. Ale później zachmurzenie było dość zmienne, a pogoda niestabilna.

– Gratuluję! Zajął pan dobrą lokatę – zagaduję po skończeniu konkurencji Adama Czeladzkiego z Aeroklubu Warszawskiego.

– Dobrą? – zdziwił się pan Adam. – Zająłem dopiero 10. miejsce – powiedział.

– Na tylu zawodników i przy takiej pogodzie to dobre – wydawało mi się. – Aha! Liczył pan na więcej – domyśliłam się.

– Początek miałem dość dobry – przyznał Adam Czeladzki. – Udało mi się polecieć wyżej niż pozostali, ale nie wykorzystałem przewagi w tej pierwszej strefie. Mogłem dalej polecieć w pierwszej strefie i wrócić do kolegów. Nabrałbym odległości. Wyprzedziłem ich, a to kończy się na tym, że cię doganiają. I tak się stało. Lepiej było ich nie wyprzedzać, a przewagę wykorzystać na zwiększenie odległości przelotu. To był błąd taktyczny – przyznaje szybownik.

Klasę w tej konkurencji pokazał Karol Staryszak, aktualny wicemistrz świata w klasie osiemnastometrowej, który widząc, że prędkość szybowca nie jest najlepsza zrobił – jak mówią jego koledzy – ryzykowny manewr w tej niestabilnej pogodzie. Poleciał z wiatrem, by nabrać prędkości. Ale ryzyko opłaciło się. Przedłużył minimalną trasę, poprawił prędkość i wygrał konkurencję. Przeleciał 173,1 km w ciągu jednej godziny 49 minut i 30 sekund, uzyskując prędkość 94,9 km/h. Drugi był Stanisław Wujczak z Aeroklubu Leszczyńskiego, który osiągnął prędkość 93,5 km/h lecąc przez 157,3 km w czasie jednej godziny 40 minut i 57 sekund. Trzecią lokatę zajął Tomasz Chudoment na szybowcu ASH 26E. Leciał z prędkością 91,5 km/h pokonując 151 km w czasie godziny 39 minut i pięciu sekund. Na czwartym miejscu uplasował się Zbigniew Nieradka z Aeroklubu Częstochowskiego.

– To był mój najlepszy wynik w lataniu sportowym – mówi Tomasz Chudoment, zdobywca trzeciego miejsca. – Dobrze się leciało, krótka trasa. Ale trochę mi się udało. Lecieliśmy w kilka szybowców dosyć szybko. Do przodu. Nie czekaliśmy. Nie trzeba było dużo krążyć. Ale to Karol Staryszak wszystko pociągnął, cały przelot. Był motorem dobrych rozwiązań – chwali kolegę pan Tomasz.

W łącznej klasyfikacji prowadzi Karol Staryszak z 2223 pkt. Tuż za nim plasuje się Zbigniew Nieradka (2179 pkt), a na trzeciej pozycji po wtorkowej konkurencji znalazł się Janusz Centka z Aeroklubu Leszczyńskiego startujący na szybowcu ASH 26E, który uzyskał łącznie 1917 pkt.

W zawodach krajowych pilotom w klasie klub A i B nie udało się załapać we wtorek na pogodę, dobrą dla ich szybowców. W klasie klub A na trzech pierwszych miejscach uplasowali się w kolejności: Mateusz Szymbara (1. Lokata) z Aeroklubu Podkarpackiego lecący na szybowcu Brawo, Andrzej Ogonowski (2. Miejsce) z Aeroklubu Nadwiślańskiego na LS-4 i Christoph Klein z FCC Berlin (Niemcy) na Cirrus 17,74 m. W klasie klub B trzy pierwsze miejsca zajęli: Paweł Stułkowski (Aeroklub Leszczyński), Radosław Krajewski i Mateusz Szyguła (Aeroklub Śląski). (wik)

Źródło: Aeroklub Częstochowski
comments powered by Disqus