Sebastian Kawa o pierwszych konkurencjach mistrzostw w Ostrowie Wielkopolskim

Szybowiec GP (fot. sebastiankawa.pl)

W Ostrowie Wielkopolskim rozpoczęły się szybowcowe mistrzostwa świata.

Po bardzo nerwowych przygotowaniach jesteśmy już w Ostrowie i dwie pierwsze konkurencje za nami. Jak zwykle zmagamy się ze stałym problemem braku szybowców w kadrze. W klasach o krótszych skrzydłach trudno znaleźć najnowszy sprzęt w Polsce. Niestety Diana 2, którą pozyczamy od Kuby i na której startowałem już wiele razy od 2007 roku została uszkodzona przy twardym lądowaniu i jest niedostępna. Była wielka nadzieja, że firma GP z Krosna zdoła przygotować zawodnicze skrzydła do GP 15 Jeta, ale brakło parę dni. Na mniej doskonałym egzemplarzu przedprototypowym  mogłem wykonać dłuższy lot we czwartek, ale okazało, że w tym gzemplarzu studyjnym jest jeszcze parę rzeczy do poprawienia. Bardzo oryginalne malowanie szybowca  wyróżnia go jak kanarka w stadzie wróbli, co uniemożliwia wykonanie jakiegokolwiek zwodu taktycznego podczas rywalizacji. Zdecydowaliśmy poczekać na właściwe skrzydła a szybowiec jest na lotnisku jako egzemplarz demonstracyjny. Cieszy się dużym zainteresowaniem. Podoba się jego elegencka sylwetka. Uznanie znawców wzbudza innowacyjny elektryczny zespół startowy, system ratowniczy pozwalający na wsiadanie do kabiny bez spadochronu, lekkość konstrukcji, oraz możliwość przygotowania szybowca i wystartowania bez jakiejkolwiek pomocy.

Ponieważ Łukasz Grabowski przygotowywał się bardzo solidnie do tych zawodów na Dianie, źle byłoby odbierać mu szybowiec przed zawodami, więc wsiadłem w nieco starszy ASG, który na zawody w 2010 roku w Chile dorobił się krótszych końcówek skrzydeł i teraz w tej podbramkowej sytuacji przydał się jak znalazł. ASG jest bardzo popularny w naszej kadrze, lata non stop, do tego stopnia, że nawet nie musiałem go montować do zawodów. Nadmierna eksploatacja daje jednak o sobie znać, ale drobne usterki da się poprawić. To nadal dobry szybowiec i jeśli nie będzie super dobrej pogody, albo bardzo złej z deszczem, da się na nim powalczyć nawet z tymi co powożą najnowsze rydwany. Komfort w ogromnej kabinie szybowca klasy 18-metrowej też sie przyda przy dłuższych lotach.

Łukasz ma za to dodatkowy ciężar na barkach, bo walczy na Dianie 2 nie tylko o swój wynik, ale o honor polskiego przemysłu. Będziemy się wspierali.

Diana „zalana wodą na maksa” podczas kontroli technicznej i ważenia. Te małe skrzydła niosą 200 litrów wody balastowej umożliwiającej szybkie loty przy dobrych warunkach – więcej niż waży sam szybowiec.

Diana 2 i Łukasz podczas jedynego wspólnego lotu  treningowego  z GP 15.

Naszymi najwiekszymi rywalami w tej klasie jak zwykle są Niemcy i Francuzi. Tym razem wyposażeni w najnowsze szybowce rodem z RPA od braci Jonker z RPA. Ci dwaj latając na swych JS3″Raptor” dali sie pokonać w Australii, ale w dobrej pogodzie jaką mamy w tym roku na naszym niebie, znacznie lepszej niż darowała nam 2 lata temu kraina kangurów, sa to niezwykle groźni przeciwnicy. Ujs Jonker wygrał pierwszą konkurencję, nieco bezwstydnie wioząc się za nasza parą i przeganiając na samym końcu trasy, ale już drugi dzień zdecydowanie należał do Francuzów na JS 3 i Jana Omsels z Niemiec którzy dobrze wykorzystali walory „Raptorów”.

Najnowsza konstrukcja z RPA. JS 3 Rupture.

W klasie Club 9 lipca wygrał Darius Liaugaudas z Litwy. Wygrał na pożyczonym szybowcu od naszego pilota, który również tak jak Darius porusza się na wózku inwalidzkim udowadniając po raz kolejny, że szybownictwo nie zna granic i jest dla wszystkich (z głową na karku).

Na nasz team spadła teraz ogromna presja, bo kilka lat temu w Ostrowie na zakończeniu mistrzostw Europy okupowaliśmy całe podium w mojej klasie,  2/3 drugiego podium, oraz wygraliśmy punktację drużynową. Dodatkowo wszyscy pamiętają doskonała organizację tych zawodów, które zasłużyły na medal dla organizatora. Mamy więc trudne zadanie, by znów przeskoczyć tak wysoko postawioną poprzeczkę. Widać, że walka będzie ostra. Po 2 konkurencjach różnice są minimalne.

Jak widać szybowictwo jest popularne wśród profesjonalnych pilotów. Na tym zdjęciu jest czterech pilotów LOT.

Podczas rozpoczęcia na rynku w Ostrowie Wielkopolskim zaprezentowano jeszcze inny szybowiec o polsko – czesko – niemiecko – słoweńskich korzeniach. Diana 3, której właścicielami są teraz producenci wózków Avionic, ma kadłub od KKB z niemieckiej szkoły z zaprojektowanymi przez Krzysztofa Kubryńskiego skrzydłami. Szybowiec wykonano w Czechach do tego z napędem od Luki Znidrasica ze Słowenii. Trudno się w tym połapać, ale niestety Diana 3 ma skrzydła długości 18 m i nie może startować z piętnastkami.

Widok na Ostrowskie rozpoczęcie. Oby w podobnej scenerii za 2 tygodnie było się czym chwalić.

SK

Źródło: sebastiankawa.pl
comments powered by Disqus