Zmarł Lech Zielaskowski

Lech Zielaskowski

W dniu 20 lipca po długiej i ciężkiej chorobie odszedł od nas Lech Zielaskowski - fotograf lotniczy, członek Stowarzyszenia Filmowców Polskich, pasjonat i przyjaciel lotnictwa, autor wielu zdjęć, albumów i publikacji lotniczych.

Pogrzeb odbędzie się 28 lipca 2011 r. o godz. 10.40 na Cmentarzu Bródnowskim.

Lech Zielaskowski
Z urodzenia Warszawiak, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Fotografią zajmował się zawodowo od 1955 r., a swoje pierwsze zdjęcia lotnicze wykonał już w roku 1958. W 1960 roku rozpoczął pracę w wytwórniach filmowych typu dokumentalnego jako asystent operatora Witolda Sobocińskiego. Siedem lat później uzyskał uprawnienia operatora obrazu. W swoim bogatym dorobku posiada wiele zdjęć do filmów dokumentalnych i fabularnych. Współpracował na stałe z Agencją INTERPRESS i tygodnikiem Panorama. Zamieszczał swoje fotogramy w albumach, książkach, folderach i na plakatach . Jako specjalista fotografii lotniczej miał wylatane ponad 200 godzin na samolotach odrzutowych i kilkaset godzin na samolotach i śmigłowcach. Od lat dokumentował większe Międzynarodowe Salony Lotnicze jako akredytowany fotografik . Kochał podróże. Dzięki PLL LOT i innym liniom lotniczym zwiedził wiele zakątków świata. Czas wolny spędzał najchętniej na lotniskach oraz z wędką w ręku nad rzekami i jeziorami. Był autorem wielu albumów m.in. The Sky Travel , Polska z lotu ptaka; Podniebne impresje, Lot nad Polską ,
oraz operatorem zdjęć do filmów: "Odwet", "V.I.P.", "Ekstradycja 2".


Wspomnienie o Leszku
„….z Leszkiem latałem od 1985 r., realizując zdjęcia z powietrza do filmów, albumów, książek. Robiliśmy również wiele zdjęć dla firm gromadzących dokumentację swoich obiektów z powietrza. Większość hipermarketów TESCO, GEANT, HIT, czy chociażby podwarszawska giełda warzywna BRONISZE ma pełną dokumentację z powietrza robioną w różnych etapach budowy. Leszek był bardzo wymagającym „szefem”. Mimo tego, że to ja siedziałem za sterami samolotu, to on kierował każdym moim ruchem. Przed lotem spędzaliśmy wiele czasu na solidnym przygotowaniu nalotów nad wskazane obiekty. Dzięki temu podczas lotu rozumieliśmy się bez słów. Jedynie czasem kciukiem pokazywał: „niżej, wyżej, góra, dół”, bo przecież i tak w kabinie samolotu ze zdjętymi drzwiami nic nie było słychać. Zarówno podczas upałów, jak i siarczystych mrozów siedzieliśmy opatuleni w najcieplejsze kurtki, kombinezony i buty. Dziś mogę powiedzieć, że mimo tego, że Leszek nie był pilotem, to nauczył mnie precyzyjnego latania. Jestem dumny, że mój pilotaż był przez niego wysoko oceniany i dołączyłem do grona pilotów, którym wcześniej zaufał. Dzięki niemu poznałem najpiękniejsze zakątki kraju, zobaczyłem wiele niezwykłych miejsc, o których istnieniu wcześniej nie miałem pojęcia. Leszek posiadał ogromną wiedzę historyczną. Przy przeglądaniu naszych wspólnych prac mogłem godzinami słuchać jego opowieści o tych miejscach, powracając w myślach do ich widoku z powietrza. Zdarzały się też momenty niebezpieczne, choćby ten, podczas zdjęć nad Gdańskiem gdzie po awarii silnika lądowaliśmy na dzikim boisku piłkarskim. Mimo, że ani nam ani „Wildze” nic się nie stało, nie mogłem opanować emocji, chciałem wracać do Warszawy pociągiem. Po zdjęciu masek silnika okazało się, że odłączył się napęd poprawki wysokości i po usunięciu usterki mogliśmy spokojnie odlecieć. Leszek, zachowując zimną krew, niemalże zmusił mnie do kontynuacji lotu, za co byłem mu bardzo wdzięczny. W ostatnich latach z powodu postępującej choroby nie mógł kontynuować swojej życiowej pasji. Głęboko jednak wierzę, że jego dorobek pozwoli również przyszłym pokoleniom poznać piękno naszego kraju.
Żegnam Cię Przyjacielu ......”

Instruktor pilot Wiesław Kapitan

Źródło: dlapilota
comments powered by Disqus