Andrzej Lewandowski - PKBWL: „Nie ulegnę żadnym naciskom…”

Pułkownik Andrzej Lewandowski

O bieżącej działalności Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, planach na przyszłość i  m.in. zmianach w składzie komisji, z nowym Przewodniczącym PKBWL, Andrzejem Lewandowskim, rozmawia Marcin Ziółek.

Andrzej Lewandowski: Były członek Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Absolwent Szkoły Lotniczej w Dęblinie, instruktor pułku szkolnego w Tomaszowie Mazowieckim, absolwent Akademii Obrony Narodowej, dowódca eskadry w Białej Podlaskiej, zastępca dowódcy 1 Dywizjonu Lotnictwa Marynarki Wojennej, starszy inspektor ds. Bezpieczeństwa Lotów BLMW. Uczestnik Misji w Afganistanie i Iraku. Otrzymał odznaczenia, m.in. Brązowy Krzyż Zasługi, Gwiazdę Afganistanu, Gwiazdę Iraku. Służył jako oficer sztabowy w kwaterze NATO w Stavanger oraz w jednostce NATO w Bydgoszczy. Służył jako szef sekcji planowania ćwiczeń w kwaterze NATO w Brunssum. Organizował największe od 2002 roku natowskie ćwiczenie Trident Juncture 15. Włada biegle angielskim, niemieckim, mówi po rosyjsku oraz w podstawowym zakresie po arabsku. Nalot w wysokości ok 1400 h. Doświadczenie na samolotach Zlin, TS-11 Iskra, An-28.

Marcin Ziółek: 23 września br. został Pan powołany na stanowisko Przewodniczącego Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Wcześniej, przez kilka lat pracował Pan w wojskowym odpowiedniku tej instytucji. Czy w związku z tym faktem planuje Pan zreorganizować pracę Komisji, a jeśli tak to w jaki sposób?

Andrzej Lewandowski:
Nie chcę wprowadzać zmian, ponieważ dopiero rozpocząłem swoją pracę w Komisji. Na razie przyglądam się, jak Komisja funkcjonuje i rozmawiam z członkami Komisji, co można poprawić i udoskonalić w jej działalności. Przede wszystkim do rozpatrzenia są sprawy bieżące.

MZ: Czyli Komisja będzie pracowała w dotychczasowym składzie?

AL:
Interesują mnie jedynie fachowcy. Każdy z zastępców i członków komisji dostanie propozycję dalszego zatrudnienia. To jest zupełnie jasna sprawa. Nie przyszedłem tutaj, żeby cokolwiek od razu zmieniać i kogoś zwalniać. Ja chcę utrzymać skład Komisji, ale czy tak będzie, to zależy od tego, czy członkowie będą chcieli nadal pracować w Komisji.  

MZ: Środowisko lotnicze wyraża obawy, iż zmiany personalne w PKBWL mogą oznaczać kolejne niekończące się przepychanki wokół katastrofy smoleńskiej…

AL:
Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych nie bada katastrofy smoleńskiej. Tym zajmuje się podkomisja, która podlega Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP). Ma ona swoją siedzibę w Poznaniu. To jest komisja wojskowa, a ta, którą ja reprezentuję, nie ma z nią żadnego związku.

MZ: Jakie są zatem różnice w specyfice działania wojskowej komisji ds. badania wypadków lotniczych wojskowej i jej cywilnego odpowiednika?

AL:
Różnice są, ale nieduże. Bazujemy na tym samym prawie lotniczym, zasady badania są również podobne, a jedynie specyfika obu tych rodzajów lotnictwa jest inna. Oczywiście wnioski płynące z dochodzenia mogą zostać przez wojsko utajnione, ale jeszcze się nie spotkałem z taką sytuacją. Zazwyczaj wnioski i zalecenia profilaktyczne są wysyłane do jednostek, bo to pomaga w podniesieniu bezpieczeństwa wykonywanych operacji lotniczych.


MZ: Proszę skomentować kwestię obecnej kadencyjności przewodniczącego PKBWL. Padają zarzuty, że jej skrócenie sprzyja podporządkowaniu aktualnie rządzącym?

AL:
Zapisy obecnej ustawy określają ten stan, ja działam w zgodzie z jej zapisami.

MZ: Jako przewodniczący PKBWL, komu bezpośrednio podlega Andrzej Lewandowski?

AL:
Przewodniczący PKBWL podlega ministrowi właściwemu ds. transportu, ale tylko pod względem logistycznym. Komisja w swoich działaniach jest całkowicie niezależna. Jako Przewodniczący Komisji jestem osobą niezależną i chciałbym podkreślić, że nie ulegnę żadnym naciskom. Bezpieczeństwo lotów jest dla mnie najważniejsze.

MZ: Czy możliwa jest, a jeśli tak, jaka jest procedura i podstawa prawna do ew. zmiany ustaleń (uchwał) PKBWL w dotychczasowo badanych wypadkach i incydentach lotniczych?

AL:
Jest możliwa zmiana kwalifikacji danego zdarzenia, ponieważ na początku niektóre z nich wydają się być incydentem, a później stają się np. wypadkiem. Każdorazowo jest to decyzja prowadzącego dane badanie. 

MZ: Komisja do tej pory utrzymywała kontakty z komisjami, odpowiednikami PKBWL z innych krajów. Czy ulegnie to zmianie w przyszłości? Pytam, bowiem pojawiły się nieoficjalne informacje, iż po zmianie opcji politycznej, PKBWL zostały okrojone środki na bieżącą działalność…

AL
: Komisje spotykają się, żeby wymieniać doświadczenia. Na pewno moja Komisja również będzie w tych spotkaniach uczestniczyła. To ważne, bo podobne zdarzenia i incydenty lotnicze zdarzają się wszędzie. Nie jesteśmy w stanie tego uniknąć, ale ryzyko można zredukować do poziomu minimalnego.

MZ: Czyli Komisja na bieżąco realizuje swoje obecne zadania?

AL:
Tak, choć niekiedy pojawiają się jakieś nowe fakty, które mogą powodować opóźnienie w badaniu poszczególnych zdarzeń. Wszyscy będą się starali zamknąć je w jak najkrótszym czasie, ale niektóre wymagają ekspertyz, które są czasochłonne.

MZ: Jakie największe wyzwania stoją przed nowym Przewodniczącym PKBWL?

AL:
Jest wiele wyzwań, którym staramy się jako Komisja sprostać na bieżąco. Ale chyba najważniejsze jest utrzymanie, a w późniejszym okresie podniesienie poziomu bezpieczeństwa lotów.

MZ: I na koniec prosiłbym o przybliżenie planów na przyszłość nowego Przewodniczącego PKBWL…

AL
: Na razie przyglądam się, jak działa Komisja i nie chciałbym robić niczego, co mogłoby zakłócić jej pracę. Jeżeli można będzie udoskonalić pracę Komisji, to w porozumieniu z zastępcami i członkami Komisji będziemy wprowadzać niezbędne innowacje.

MZ: Dziękuję za rozmowę.

AL:
Dziękuję.

Źródło: dlapilota
comments powered by Disqus