Przejdź do treści
Źródło artykułu

FlyMate – połączenie rozpoznania z uderzeniem

Grupa WB łączy dwa swoje flagowe produkty w jeden system. Pod nazwą FlyMate kryje się koncepcja integracji dronów rozpoznawczych z efektorami uderzeniowymi, dzięki której operator jednego systemu bezzałogowego może na bieżąco kierować drugim, aż do momentu trafienia w cel. W ramach FlyMate będzie mogło współpracować kilka bezzałogowców.

FlyMate to nie nowy produkt, ale pewien system bazujący na produktach, które już mamy i które są z sukcesem wykorzystywane przez użytkowników – wyjaśnia rzecznik Grupy WB Remigiusz Wilk.

Chodzi tu przede wszystkim o drony rozpoznawcze FlyEye oraz amunicję krążącą z rodziny Warmate, choć jak zaznacza Wilk, system nie jest zamknięty. Pomysł polega na tym, by drony rozpoznawcze i amunicja krążąca wymieniały między sobą dane w czasie rzeczywistym, tworząc jeden system rozpoznawczo-uderzeniowy. Największą nowością jest sposób prowadzenia ataku. Dotychczas amunicja krążąca po wystartowaniu przechodziła w dużej mierze w tryb półautonomiczny, a łączność z operatorem mogła się w pewnym momencie urywać.

Teraz do ostatniego momentu będziemy mogli to kontrolować – mówi rzecznik Grupy WB.

Pilot drona FlyEye będzie mógł prowadzić efektor z rodziny Warmate niemal do samego kontaktu z celem, obserwując jednocześnie skutki uderzenia

Po trafieniu od razu identyfikujemy, jak ono wyglądało. Dzięki temu możemy zdecydować, czy poprawić je innym efektorem, czy stwierdzić, że misja jest udana, i wrócić do szukania nowych celów – opisuje Wilk.

Ten sam sprzęt, nowe możliwości

FlyMate nie jest pojedynczym, zamkniętym zestawem sprzętu, lecz zbiorczą nazwą różnych możliwych połączeń. Podstawową konfigurację stanowi FlyEye współpracujący z lekką amunicją krążącą Warmate 5, ale ten sam dron rozpoznawczy może równie dobrze naprowadzać Warmate 8X czy nawet Warmate 30, który właśnie zadebiutował na MSPO w Kielcach i już jest zamówiony przez Wojsko Polskie.

Tworzymy pewnego rodzaju system rozpoznawczo-uderzeniowy oparty na naszych mniejszych systemach rozpoznawczych – mówi rzecznik Grupy WB. Jak podkreśla, użytkownicy, którzy mają już FlyEye w swoich siłach zbrojnych, nie muszą kupować nowego sprzętu. Wystarczy dołączenie do systemu modułu zadaniowego, który jest kompatybilny z posiadanymi bezzałogowcami i zapewnia wymianę danych z amunicją krążącą.

Zwiadowcy przed i za linią wroga

Koncepcja zakłada też podział ról między systemami rozpoznawczymi w zależności od ich wartości i ryzyka utraty. Droższy i większy FT5, wykorzystywany w systemie Gladius, zostaje bliżej linii rozgraniczenia.

FT5 może być na tyle cenny, że nie chcemy go przesuwać za linię przeciwnika – tłumaczy Wilk. Głębiej, w ugrupowanie wroga, leci za to tańszy i trudniej wykrywalny FlyEye.

Oba drony wymieniają między sobą dane, a nawet mogą przekazywać sobie nawzajem kontrolę nad tym samym efektorem na różnych etapach lotu.

Na początku kontrolę przejmie jeden z systemów, przeleci kilkanaście kilometrów, a następnie przekaże sygnał dalej – opisuje zasadę działania rzecznik Grupy WB.

Jak podkreśla Remigiusz Wilk, dla firmy, która produkuje tak wiele systemów bezzałogowych jednocześnie, FlyMate jest naturalnym rozwinięciem istniejących możliwości.

Gdyby to pokazała jakaś nowa firma niemiecka czy francuska, sądzę, że reklamowałaby to jako zupełnie rewolucyjne rozwiązanie systemowe. Dla nas to jest nowa funkcjonalność, nowe rozszerzenie możliwości FlyEye – zaznacza.

Rozwiązanie ma trafiać przede wszystkim do klientów, którzy już korzystają z systemów Grupy WB i chcą rozszerzyć ich możliwości, na przykład o dodatkowe systemy rozpoznania dla posiadanej już amunicji krążącej Warmate 5 czy Gladius.

Anna Pawłowska-Jarmoła
autor zdjęć: Łukasz Kermel

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony